Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16169
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: gumbyy »

sajki pisze: sob sty 25, 2020 10:41 pm wstęp do When the River.
Matko, że też mi to przypomniałeś. U IM jest jeszcze jeden problem. Oni to nagrywaj bez przykładania się, bardzo niechlujnie i na odwal. Słychać, ze to nie jest dopracowane.

A Bruce utracił swoją "syrenę" lata temu. Wiek i zużycie głosu robią swoje. Szkoda, że się tym "nie przejmują", bo można by mieć większą satysfakcję z płytowych wokali.
www.MetalSide.pl
lochinvar
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 864
Rejestracja: ndz lip 10, 2011 11:13 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: lochinvar »

Pierre Dolinski pisze: sob sty 25, 2020 3:11 pm No toś teraz dowalił. Wiesz jak poprawia się nagrania koncertowe? Po prostu w studio OD NOWA nagrywa się pewne partie.
Kiedyś w ekipie Black Sabbath była niezdrowa atmosfera i ktoś tam złośliwie chlapnął, że Dio zakradał się nocą do studia, żeby poprawiać swoje ścieżki wokali z albumu koncertowego. Tak. Znów trzeba zrobić to własnymi siłami. Autotuner tego nie zrobi a Dickinson jest tylko człowiekiem, coraz starszym. Z pewnością próbowali do skutku nagrywać jego wokale i wybierać najlepsze wersje. Może na więcej go po prostu nie było stać w formie z czasów kiedy wchodził do studia.

No chyba, że wierzysz w takie komediowe rewelacje.

https://www.youtube.com/watch?v=G2Rhh_4GZmU

https://www.youtube.com/watch?v=KPJQjtFdE8g
Hm. To co wyżej może abstrakcja. Znana jednak jest historia zespołu Milli Vanilli. Jaką popularność zdobyli, a nie umieli w ogóle śpiewać, bo śpiewały za nich inne osoby. Poprawianie nieumiejących dobrze śpiewać osób też się zdarzało, także w naszym kraju.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12484
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Schizoid »

MaidenFan pisze: sob sty 25, 2020 8:41 pm Przecież wokal na TBOS jest bardzo dobry. Na pewno lepszy niż na DoD, AMOLAD i TFF. Oprócz "staaaaars" w refrenie Speed of Light nie ma za bardzo do czego się przyczepić.
Dla mnie wokal w TRATB to tragedia, bo to bardzo trudny numer wokalnie. Niestety nie dość, że tam zły jest sam wokal, to jeszcze Bruce śpiewa w tym numerze zaskakująco niewyraźnie jak na niego.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12484
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Schizoid »

sajki pisze: sob sty 25, 2020 8:22 pm Rob mniej, ale taki Painkiller w jego wykonaniu to od wielu lat śmiech na sali.
On Painkillera prawie nigdy dobrze nie śpiewał, a sesje do tej płyty mocno do zdarły. Zresztą prawie nikt nie jest w stanie oddać jakości z płytowej wersji tego numeru, podobała mi się wersja Stu Blocka i to w sumie tyle. Żeby dobrze wykonać Painkillera, to trzeba by go zupełnie inaczej zaśpiewać, a górki z distortion to cholernie trudna sprawa.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Ziomaletto
-#Invader
-#Invader
Posty: 211
Rejestracja: ndz sie 13, 2017 7:54 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Ziomaletto »

Schizoid pisze: ndz sty 26, 2020 7:28 pm
sajki pisze: sob sty 25, 2020 8:22 pm Rob mniej, ale taki Painkiller w jego wykonaniu to od wielu lat śmiech na sali.
On Painkillera prawie nigdy dobrze nie śpiewał, a sesje do tej płyty mocno do zdarły. Zresztą prawie nikt nie jest w stanie oddać jakości z płytowej wersji tego numeru, podobała mi się wersja Stu Blocka i to w sumie tyle. Żeby dobrze wykonać Painkillera, to trzeba by go zupełnie inaczej zaśpiewać, a górki z distortion to cholernie trudna sprawa.
Wystarczyłoby, by śpiewał Painkillera tak, jak inne numery JP i ludzie byliby mniej zniesmaczeni. I żeby nie było, rozumiem, że ten utwór ma być tym szczególnym. Tylko po co Rob ma się niepotrzebnie starać, skoro i tak wychodzi to pokracznie?
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12484
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Schizoid »

Zwykły wokal zupełnie nie pasuje do tego numeru, a ludzie dalej by narzekali, bo to byłoby znacznie odejście od wersji studyjnej. Painkiller po prostu powinien zostać odstawiony na półkę.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5363
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: MaidenFan »

Schizoid pisze: ndz sty 26, 2020 7:25 pm
MaidenFan pisze: sob sty 25, 2020 8:41 pm Przecież wokal na TBOS jest bardzo dobry. Na pewno lepszy niż na DoD, AMOLAD i TFF. Oprócz "staaaaars" w refrenie Speed of Light nie ma za bardzo do czego się przyczepić.
Dla mnie wokal w TRATB to tragedia, bo to bardzo trudny numer wokalnie. Niestety nie dość, że tam zły jest sam wokal, to jeszcze Bruce śpiewa w tym numerze zaskakująco niewyraźnie jak na niego.
Nie uważam, że brzmienie zwrotek TRATB jest spowodowane spadkiem jakości wokalu Bruce'a. W latach 80 wcale by tego lepiej nie zaśpiewał. Te zwrotki to wizja Harrisa, Bruce w studio podobno aż krzyczał, że tego nie da się zaśpiewać, bo jest za dużo tekstu i za mało czasu na przekazanie go, ale Steve się uparł no i brzmi to jak brzmi. Jakby w studio był poważny producent jak kiedyś Birch to by pewnie do tego nie doszło.
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3404
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Siwy »

MaidenFan pisze: czw sty 30, 2020 2:13 pm
Schizoid pisze: ndz sty 26, 2020 7:25 pm
MaidenFan pisze: sob sty 25, 2020 8:41 pm Przecież wokal na TBOS jest bardzo dobry. Na pewno lepszy niż na DoD, AMOLAD i TFF. Oprócz "staaaaars" w refrenie Speed of Light nie ma za bardzo do czego się przyczepić.
Dla mnie wokal w TRATB to tragedia, bo to bardzo trudny numer wokalnie. Niestety nie dość, że tam zły jest sam wokal, to jeszcze Bruce śpiewa w tym numerze zaskakująco niewyraźnie jak na niego.
Nie uważam, że brzmienie zwrotek TRATB jest spowodowane spadkiem jakości wokalu Bruce'a. W latach 80 wcale by tego lepiej nie zaśpiewał. Te zwrotki to wizja Harrisa, Bruce w studio podobno aż krzyczał, że tego nie da się zaśpiewać, bo jest za dużo tekstu i za mało czasu na przekazanie go, ale Steve się uparł no i brzmi to jak brzmi. Jakby w studio był poważny producent jak kiedyś Birch to by pewnie do tego nie doszło.
Masz może źródło tego info? Nie czytałem za dużo materiałów prasowych przy okazji premiery ostatniej płyty i w zasadzie nie znam żadnych historii ze studia, a to brzmi całkiem ciekawie :) Przy całej mojej miłości do części instrumentalnej tego kawałka, to tekst i wokale są całkiem niezrozumiałe i cały czas się zastanawiam jak oni mogli to wypuścić ;)

Ja powrócę tutaj z moją tezą, że kolosalną różnicę słychać pomiędzy 2005 a 2006 rokiem. Moim zdaniem na trasie Early Years to był opus magnum w wykonaniu całego zespołu, ale grali też sporo kawałków z dwóch pierwszych płyt, które chyba są łatwiejsze i do tej pory Wrathchild, Running Free, Iron Maiden czy Sanctuary wychodzi dobrze na żywo. Aż sobie później na spokojnie porównam wersje Hallowed i Feara(a nie czekaj, to tylko polscy fani chcieli w Chorzowie ;)) z 2005 i 2006, bo może też jest trochę prawdy w tym, że próbują robić jakieś dziwne rzeczy na nowych płytach.
nie mniej jednak starość, nie radość, jak już było wspomniane wyżej, każdego to dotyka, zarówno śp. mistrz Dio nie był idealny, jak i Halford, Gillan to trochę autoparodia obecnie moim zdaniem i pozostaje tu sentyment, Coverdale'a lepiej przemilczeć...
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5363
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: MaidenFan »

To był wywiad dla classic rocka
The bassist told Classic Rock magazine, laughing: "I've written a few like that in the past, and Bruce (Dickinson, vocals) does freak out a bit about it. I'll write all these words and he'll go, 'I can't f--king sing that!' I'm not a singer so I'm not aware of how tough it is to sing this stuff."

"In my opinion, Bruce is such a great singer he can get his head around anything. Sometimes he does get the hump with me, and fair enough. I understand why he gets frustrated. But he usually ends up doing what I want him to do. He's cool with it all."
W jakimś niedawnym wywiadzie radiowym Steve wspominał o tym ponownie w trochę innych słowach, ale nie mogę znaleźć.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12484
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Schizoid »

Siwy pisze: czw sty 30, 2020 3:34 pm
nie mniej jednak starość, nie radość, jak już było wspomniane wyżej, każdego to dotyka, zarówno śp. mistrz Dio nie był idealny, jak i Halford, Gillan to trochę autoparodia obecnie moim zdaniem i pozostaje tu sentyment, Coverdale'a lepiej przemilczeć...
https://www.youtube.com/watch?v=qtAyqKPS3TY
https://www.youtube.com/watch?v=R990HzZhgwU

To dla ciebie jest autoparodia?


A co do TRATB - nie twierdzę, że te zwrotki to kwestia spadku jakości wokalu. Bardzo możliwe, że problemem są te gęste linijki tekstu, co nie zmienia faktu, że efekt ostateczny jest mizerny.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3404
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Siwy »

Schizoid pisze: czw sty 30, 2020 3:48 pm
Siwy pisze: czw sty 30, 2020 3:34 pm
nie mniej jednak starość, nie radość, jak już było wspomniane wyżej, każdego to dotyka, zarówno śp. mistrz Dio nie był idealny, jak i Halford, Gillan to trochę autoparodia obecnie moim zdaniem i pozostaje tu sentyment, Coverdale'a lepiej przemilczeć...
https://www.youtube.com/watch?v=qtAyqKPS3TY
https://www.youtube.com/watch?v=R990HzZhgwU

To dla ciebie jest autoparodia?
Może trochę mało jasno i po polsku napisałem. Ian Gillan dla mnie jest obecnie trochę autoparodią i bez sentymentalnych gogli ciężko się go słucha na żywo. Z Halfordem nie jest idealnie, ale on na szczęście nie stał się parodią samego siebie na stare lata ;)
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21467
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: pz »

Iron Maiden nie wychodzi dobrze. Jest niewyraźne moim zdaniem nie do słuchania.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12484
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Schizoid »

A, to chyba że tak. Zgoda, że Gillan jest cieniem samego siebie, na szczęście Purple to wiedzą i dobierają do setu takie utwory, w których sobie daje radę. Ciekawostką jest Glenn Hughes, który pomimo różnych przeżyć do dziś jest w niesamowitej formie wokalnej.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16169
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: gumbyy »

Siwy pisze: czw sty 30, 2020 3:34 pm
Ja powrócę tutaj z moją tezą, że kolosalną różnicę słychać pomiędzy 2005 a 2006 rokiem. Moim zdaniem na trasie Early Years to był opus magnum w wykonaniu całego zespołu,
Hmm... Może ma to związek z tym, że grali mało tych stałych kotletów i była większa mobilizacja? A jak w secie tego pełno to nie ma takiego przykładania się? I grają po swojemu, czyli trochę na odwal...
www.MetalSide.pl
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3404
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Siwy »

pz pisze: czw sty 30, 2020 4:07 pm Iron Maiden nie wychodzi dobrze. Jest niewyraźne moim zdaniem nie do słuchania.
rzeczywiście w niektórych momentach wysokiego zaśpiewu wychodzi mu bardziej skrzek czy też pianie, ale wydaje mi się, że to może być kwestia albo zmęczenia, albo lenistwa ;)
Schizoid pisze: Ciekawostką jest Glenn Hughes, który pomimo różnych przeżyć do dziś jest w niesamowitej formie wokalnej.
zgadza się, ale ja nigdy nie byłem fanem jego barwy i, może tutaj wykażę się moją niewiedzą muzyczną, ale wydaje mi się, że jednak w czasach świetności każdego z omawianych wokalistów, miał sporo mniejsze możliwości?
może to też jest odpowiedź na to, czemu spadek formy u wokalnych gigantów tak boli. Zużycie instrumentu powoduje zmniejszenie skali i mimo że, jak na wokalistów, dalej są w stanie śpiewać czysto i mają ciekawą barwę, to nie są w stanie wyciągać tego, co dawali radę jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, przez co stają się może nie przeciętni, ale nie odbiegający zbytnio od tych młodszych i mniej utalentowanych? nie wiem czy tym zdaniem nie wynajduję koła od nowa i może nie do końca o tym jest ten temat, ale mając to na uwadze chyba łatwiej jest przyodziewać te sentymentalne gogle i cieszyć się z koncertów legend, na które wydajemy nie tak mało pinionżków ;)
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11843
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Bon Dzosef »

Glenn chyba nie używał tego głosu tak intensywnie przez te lata i moze dlatego zachował się w świetnej dyspozycji. Bo jak zagrał Burn, to nie było co zbierać. Coś pięknego.
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
Deleted User 5490

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Deleted User 5490 »

Ogólnie najlepsi wokaliści chcąc zachować dobrą formę na długo ograniczają ilość występów. Nie śpiewają kilku koncertów w tygodniu. Wtedy głos zadbany starcza na lata. Jeśli głos jest schałturzony niezliczoną liczbą koncertów, to dzieje się dziwnie.
Bruce nie wytrzymuje wokalnie długich tras i jego forma jest w kratkę. Od lat. Nie tylko po operacji, ale również w latach 80tych miał zjazdy formy. Im więcej grali koncertów na trasie, tym bardziej głos Dickinsona wołał o ratunek. Słychać to na niektórych bootlegach. No ale jak się wykonuje wielkie np. World Slavery Tour, bo puchnący z dumy Rod sprzedał niezliczoną ilość koncertów, to tak potem jest. Pieniądz rządzi ludzkimi wyborami. Niewielu jest takich, którzy potrafią pohamować pazerność, by zachować poziom i klasę na długo.
Pogadajcie ze śpiewakami operowymi jak to jest. Będziecie wiedzieli.
kristiann
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 27
Rejestracja: sob lis 03, 2012 8:49 pm
Skąd: Warszawa

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: kristiann »

Frank Drebin pisze: ndz lut 24, 2019 1:59 pm Na pewno wątek już się przewijał na forum, ale myslę, że zasluguje na oddzielny temat.

Imo głos i sposób śpiewania B. Dickinsona wraz z wiekiem bardzo się zmienił na minus (pytanie otwarte brzmi, jak duży wpływ na taki stan rzeczy miała choroba). Podzielilbym to tak: w latach 80 był taki "power-heavy metalowy", w okresie "NPFtD" i "FoD" nabrał rockowej ostrości, za czasów "BNW" i "DoD" stał się wyraźnie hmmm... "dojrzalszy", mniej agresywny (i tu już bym upatrywał początków słabszej dyspozycji), natomiast, moim zdaniem, na 3 ostatnich płytach Dickinson zaliczył b. ostry spadek formy.

Od "AMOLAD" bardzo cieżko slucha się wiekszości momentów, gdzie Bruce stara się spiewać wysoko, wyciągać te swoje firmowe "górki". Czuć, ze brakuje mu mocy, powietrza. W takich momentach jego śpiew przechodzi wręcz często w pianie.

To może będzie wsadzenie kija w mrowisko, ale uważam wokal Dickinsona za najwiekszą wadę ostatnich wydawnictw, większą niż wtórność i rozwleczenie sporej częsci kawałków (zeby nie było - "TBoS" lubię, a "AMOLAD" też zawiera bardzo ciekawe fragmenty).

Szczególnie odczuwam ten fakt na "TFF" (na "TBoS", jest już wyraźnie lepiej, ale wydaje mi się, że gdyby np. w utworze tytułowym ostatniej płyty Dickinson nie starał się wyciagać tych górek, śpiewałby niżej, całość zyskałaby na jakości).

Na koncertach tego spadku formy imo aż tak bardzo nie słychać (np. w Krakowie Dickinson wypadł świetnie), może to więc (chociaż częściowo) wina skopanej produkcji ostatnich płyt. Inna sprawa - przez niedostatki akustyki, na żywo trudno zwrócić uwagę na kwestię niedoskonalego wokalu.

Żeby nie było - uważam Dickinsona za absolutny top heavy metalowych wokalistów (wraz z Dio, Adamsem i Halfordem), nie wyobrażam sobie bez niego Maiden na tym etapie kariery grupy (zwłaszcza, że na żywo stanowi jeden z najmocniejszych elementów zespołu) , ale wydaje mi się, że w studio powinien zmienić sposob spiewania i dopasować go do obecnych możliwości. Z trójki Adams, Halford, Dickinson ten ostatni zaliczył chyba najwiekszy spadek formy (studyjnie), mimo że subiektywnie, w przekroju historycznym, jest z nich najlepszy.
Wokal Bruce,?
Jak sądzę ,struny głosowe z wiekiem stają się mniej elastyczne,trudno porównywać wokale np.z Powerslave,z obecnymi,zwłaszcza że to WIEKI temu.
Te wszystkie wysokie rejestry itd.
Dobrze że nie zmienili stylistyki np.na szanty,brrrr...
kristiann
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 27
Rejestracja: sob lis 03, 2012 8:49 pm
Skąd: Warszawa

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: kristiann »

Pierre Dolinski pisze: pt sty 31, 2020 12:57 pm Ogólnie najlepsi wokaliści chcąc zachować dobrą formę na długo ograniczają ilość występów. Nie śpiewają kilku koncertów w tygodniu. Wtedy głos zadbany starcza na lata. Jeśli głos jest schałturzony niezliczoną liczbą koncertów, to dzieje się dziwnie.
Bruce nie wytrzymuje wokalnie długich tras i jego forma jest w kratkę. Od lat. Nie tylko po operacji, ale również w latach 80tych miał zjazdy formy. Im więcej grali koncertów na trasie, tym bardziej głos Dickinsona wołał o ratunek. Słychać to na niektórych bootlegach. No ale jak się wykonuje wielkie np. World Slavery Tour, bo puchnący z dumy Rod sprzedał niezliczoną ilość koncertów, to tak potem jest. Pieniądz rządzi ludzkimi wyborami. Niewielu jest takich, którzy potrafią pohamować pazerność, by zachować poziom i klasę na długo.
Pogadajcie ze śpiewakami operowymi jak to jest. Będziecie wiedzieli.
Otóż to.Śpiewak operowy mógłby wziąć udział w dyskusji.Wypowiedziałby się na temat technik śpiewania ,emisji głosu czy z przepony czy z gardła itd.
Śpiewanie na ściśniętym gardle,śpiewanie z gardła ,co bardziej degraduje struny głosowe.
Np. na No Prayer,nie oszczędzał gardła ,aż ciary ...!
Może niedawna niedyspozycja zdrowotna,chociaż...
Deleted User 5490

Re: Spadek jakości wokalu B. Dickinsona

Post autor: Deleted User 5490 »

Na płycie można nagrać wszystko, nawet śpiewanie z głową w kiszce stolcowej nosorożca, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Nikt tego nie widzi, a efekt mógłby być ciekawy. :D :D :D
Chodzi o śpiewanie live. Tutaj nie da się kombinować. Są talent i to co natura dała wsparte(lub nie) uczciwą pracą nad sobą.
ODPOWIEDZ