Przed początkiem wszystkich początków było Kind Of Blue. Tak to wygląda w przypadku większości słuchaczy jazzu. To na pewno najbardziej znany album Milesa Davisa, a jednocześnie najsłynniejszy krążek w historii jazzu. Pytanie dlaczego. Bo czy jest to płyta wybitna? Według mnie nie. Jest jednak na tyle przyjemna i bezpieczna, że nie odstraszy kogoś, kto jest kompletnie zielony w temacie, a jednocześnie pokaże mu to, co najważniejsze w tej muzyce. Kind Of Blue to taki Black Album jazzu. Daje pewien ogólny ogląd na to, czym ta muzyka jest i z czym się ją je. Oczywiście ten ogląd jest naprawdę bardzo ogólny, dużo bardziej, niż w przypadku wspomnianej płyty Metalliki, bo przez te wszystkie dekady gatunek mocno się zmieniał. Tak czy siak, dla mnie warto zaczynać właśnie tutaj. I zanim pójdzie się dalej, warto wysłuchać tej płyty tak z 10 razy, dla przyswojenia. To raptem 5 kompozycji, które nakreślają wszystko to, co odkrywa się potem.

Poniżej kompozycja Freddie Freeloader - jeden z moich ulubionych utworów jazzowych:
https://www.youtube.com/watch?v=RPfFhfSuUZ4

