27-28/05/2025 Budapeszt

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: pz »

Wczoraj zabawa lepszą niż pierwszego dnia. Nikt nie próbował zrobić mi kolonoskopii, więc mogłem się w pełni skupić na koncercie i zabawie. Stałem po lewej na wysokości Dave'a. Od razu na początku ruszyło jakieś dobre bydło, co przeraziło część okolicznych niewiast. Ale się podłączyłem i wylądowałem tuż za pchającym tłumem w okolicach 7 rzędu. Początek koncertu świetny. Do Killers włącznie bawiłem się wyśmienicie. Strasznie by mi Prowler potem pasował zamiast Phantoma. :D Phantom fajny, ale emocje trochę odpadły, żeby powrócić na Clairvoyant. Super, że grali ten numer. Szczytowy moment wczorajszego seta to Marynarz. Świetnie siedział, a wyjebka po spowolnieniu była fajną ciekawostką. Od RTTH emocje niestety opadły. Jeszcze tylko fragmenty syna, początek Hallowed (Bruce nie powinien już go śpiewać, końcówka to była masakra). Bisy nuda, ale na Fear sie bawilem (pozer) i Wasted na koniec dobrze gra. Ale gdyby tu było TETMD czy RF byliby nawet lepiej.

Ogólnie zupełnie inna zabawa niż na barierce. Swoboda machania rękami, brak nacisku, chciałem się "poprzytulać" wystarczyło zrobić krok do przodu, postać spokojnie krok do tyłu. Że skakaniem nie było problemów. Warunki komfortowe, a nie trzeba było stać nie wiadomo ile przed koncertem.

Jednak sam koncert i plotki od ekipy z soundbordu nie przekonały mnie do wyprawy do Bratysławy.


Pozdrowienia dla całej ekipy spotkanej na obu koncertach oraz w knajpie.


Edit: I pozdrowienia dla podróżnych z sanatoryjnego czarteru z Budapesztu. Całkiem spora ekipa się nas tam zebrała :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Madril
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1568
Rejestracja: pn gru 01, 2003 5:28 pm
Skąd: Sochaczew

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: Madril »

Jakie plotki?
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1994
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: Kevin18 »

pz pisze: czw maja 29, 2025 5:19 am Wczoraj zabawa lepszą niż pierwszego dnia. Nikt nie próbował zrobić mi kolonoskopii, więc mogłem się w pełni skupić na koncercie i zabawie. Stałem po lewej na wysokości Dave'a. Od razu na początku ruszyło jakieś dobre bydło, co przeraziło część okolicznych niewiast. Ale się podłączyłem i wylądowałem tuż za pchającym tłumem w okolicach 7 rzędu. Początek koncertu świetny. Do Killers włącznie bawiłem się wyśmienicie. Strasznie by mi Prowler potem pasował zamiast Phantoma. :D Phantom fajny, ale emocje trochę odpadły, żeby powrócić na Clairvoyant. Super, że grali ten numer. Szczytowy moment wczorajszego seta to Marynarz. Świetnie siedział, a wyjebka po spowolnieniu była fajną ciekawostką. Od RTTH emocje niestety opadły. Jeszcze tylko fragmenty syna, początek Hallowed (Bruce nie powinien już go śpiewać, końcówka to była masakra). Bisy nuda, ale na Fear sie bawilem (pozer) i Wasted na koniec dobrze gra. Ale gdyby tu było TETMD czy RF byliby nawet lepiej.

Ogólnie zupełnie inna zabawa niż na barierce. Swoboda machania rękami, brak nacisku, chciałem się "poprzytulać" wystarczyło zrobić krok do przodu, postać spokojnie krok do tyłu. Że skakaniem nie było problemów. Warunki komfortowe, a nie trzeba było stać nie wiadomo ile przed koncertem.

Jednak sam koncert i plotki od ekipy z soundbordu nie przekonały mnie do wyprawy do Bratysławy.


Pozdrowienia dla całej ekipy spotkanej na obu koncertach oraz w knajpie.


Edit: I pozdrowienia dla podróżnych z sanatoryjnego czarteru z Budapesztu. Całkiem spora ekipa się nas tam zebrała :)
Dzięki za relacje.

Jakie ploteczki ?
www.last.fm/user/darkfuneral18
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: pz »

Madril pisze: czw maja 29, 2025 8:39 amJakie plotki?
Plotki to plotki. Jak zawsze mało wiarygodne. ;) Ja słyszałem od Remiego, Remi od ekipy stojącej przy soundboardzie. Nie będę opowiadał dalej 3 razy zmienionej wersji. Zostawię to użytkownikom, którzy tam stali :lol:

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
jajco
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 280
Rejestracja: pn gru 22, 2003 8:23 pm
Skąd: Kraków

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: jajco »

Jeśli liczycie na zmiany w secie to wprawdzie mam nadzieję, że się nie przeliczycie, bo też bym ich sobie życzył; na lepsze oczywiście, natomiast patrząc z perspektywy czasu to o ile dobrze pamietam ostatni raz takie coś miało miejsce w 2005 jak za Chalotte wpadł Wrathchild. Moze teraz w drugą stronę podmianka? hehehe ;)
Awatar użytkownika
kalectwo
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 546
Rejestracja: czw mar 16, 2023 12:31 pm
Skąd: При́пʼять

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: kalectwo »

jajco pisze: Jeśli liczycie na zmiany w secie to wprawdzie mam nadzieję, że się nie przeliczycie, bo też bym ich sobie życzył; na lepsze oczywiście, natomiast patrząc z perspektywy czasu to o ile dobrze pamietam ostatni raz takie coś miało miejsce w 2005 jak za Chalotte wpadł Wrathchild. Moze teraz w drugą stronę podmianka? hehehe ;)
Toć w 2014 Wrathchild wypadł po kilku koncertach. Także na swój sposób to też była podmianka :D
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16718
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: gumbyy »

Po prostu Wrathchild czeka w blokach, żeby wskoczyć do seta... a nie, czekaj... :lol: :mrgreen:
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1994
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: Kevin18 »

double
Ostatnio zmieniony czw maja 29, 2025 11:58 am przez Kevin18, łącznie zmieniany 1 raz.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1994
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: Kevin18 »

gumbyy pisze: czw maja 29, 2025 10:54 am Po prostu Wrathchild czeka w blokach, żeby wskoczyć do seta... a nie, czekaj... :lol: :mrgreen:
Coś w tym jest z tym Wrathchild... Moim ulubionym podpuszczeniem przez Maiden było zagranie Brighter Than A Thousand Suns w Dallas w 2010 na start trasy po czym gdy okazało się że zespół się rozjeżdża to totalne odpuszczenie tego kawąłka na rzecz.... Wrathchild.

Dodatkowo po kilku koncertach rotowania Dance Of Death z Paschendale wywalili Pasze i grali już tylko Taniec.

Piękne czasy :)
www.last.fm/user/darkfuneral18
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11507
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: nugz »

Niedawno czytałem gdzieś, że Wrath to ulubiony numer Adriana.

https://www.terazmuzyka.pl/adrian-smith ... rania-ale/
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: Schizoid »

Kevin18 pisze: czw maja 29, 2025 11:58 am
gumbyy pisze: czw maja 29, 2025 10:54 am Po prostu Wrathchild czeka w blokach, żeby wskoczyć do seta... a nie, czekaj... :lol: :mrgreen:
Coś w tym jest z tym Wrathchild... Moim ulubionym podpuszczeniem przez Maiden było zagranie Brighter Than A Thousand Suns w Dallas w 2010 na start trasy po czym gdy okazało się że zespół się rozjeżdża to totalne odpuszczenie tego kawąłka na rzecz.... Wrathchild.

Dodatkowo po kilku koncertach rotowania Dance Of Death z Paschendale wywalili Pasze i grali już tylko Taniec.

Piękne czasy :)
Co było do dupy, bo DoD ostało się już do końca cyklu TFF, wliczając w to "właściwą" trasę promocyjną

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4287
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: 27-28/05/2025 Budapeszt

Post autor: Geri666 »

Oki, wyspałem się, będzie moja relacja ;)

W sumie ten Budapeszt był na totalnym spontanie, za co muszę podziękować żonie, bo bez problemu powiedziała żebym jechał mając na głowie 9 miesięczną córkę i 4 letniego syna. W pon zobaczyłem, że jeszcze są pojedyncze tixy na trybuny na drugi Budapeszt i tak na fali entuzjazmu i oczekiwania na pierwszy koncert na trasie zdecydowałem - jadę :D Kupiłem bilety na samolot na 8 rano i powrót o 6 następnego dnia.

W Budapeszcie najpierw poszedłem pod halę kupić mech. Po otwarciu bram czekałem tak z 40 min w kolejce, by dowiedzieć się, że nie ma już koszulek eventowych z moim rozmiarem (M). No, ale jakąś sobie wybrałem :) Potem było zwiedzanie Budapesztu po mojemu - czyli odwiedzenie kilku antykwariatów muzycznych. Szczególnie zajebisty był Wave music, gdzie długo pogadałem ze sprzedawcą i polecił mi fajny, węgierski contemporary jazz do posłuchania. Kupiłem też jedną Omegę, bo okazuje się, że oni innego proga niż Omega to nie mają.

Do wieczora jakoś zleciało i czas na koncert. Tak jak pisałem, miałem trybunę po stronie Janicka, z dobrym widokiem na telebim. Na mojej trybunie na szczęście wszyscy stali i skakali, wyżej ludzie siedzieli z popcornem. :D

Teraz tak - setlista. Śledziłem tu z Wami na forum pierwszy koncert i jak na początku była ekscytacja, tak w okolicach encore spory zawód. Tak samo było na koncercie. Pierwsza część setu kapitalna. Phantom to dla mnie utwór pomnik. Killersi z tym solo Dave to mistrzostwo świata.

Druga część seta to już tak słodko gorzko. Hillsy, 2MTM, Trooper to dla mnie nuda niesamowita, ale publiczność obok mnie najbardziej się na nie cieszyła. Powerslave zawsze chętnie posłucham :dance: Rime kapitalne. Wgniótł mnie w ziemię, nie spodziewałem się. Studyjnie zawsze jest dla mnie poprawny, ale na żywo to się cieszyłem jak małe dziecko. Dla mnie highlight tego koncertu.

Następny epik - Seventh son - dla mnie osobiście zwyczajnie od czapy. Nie pasuje mi tu do seta, zwłaszcza, że jest wyciągnięty z koncept albumu i stanowi jego kluczowy moment. Tu miałem wrażenie, że dwa, trzy rockery w jego miejsce lepiej by się sprawdziły. Serio dać Prowlera i np Bring i już by było lepiej. Reszta utworów spoko, słyszało się wiele razy. Encore niestety niestrawny - Bruce zarzyna zwrotki w Aces High. Refren śpiewa dużo niżej - miałem wrażenie, że jestem na koncercie Dream Theater gdzie Labrie błądzi z tonacją. WY nawet dobrze brzmiało, a ludzie super się bawili.

Tyle odnośnie seta - a teraz realizacja.

Simon Dawson - znowu - odczucie słodko/gorzkie. W niektórych momentach bębni kapitalnie, w niektórych tak jakby brakuje mu feelingu Nicko. Mam wrażenie, że miejscami gdzie McBrain grałby na talerzach to on napieprza przejścia na tomach i psuje to odbiór pewnych partii. Np w Powerslave po solówce Adriana, gdzie gitarzyści grają melodie on napieprzał w tomy. Albo w intro do Seventh sona jakoś dziwnie zagrane i skopane. Mam też wrażenie, że tomy są mocno nagłośnione. Albo tak mocno napieprza. W każdym razie - zupełnie inny styl niż Nicko i to bardzo słychać.

Na duży plus - trzyma rytm, przez co gitarzyści i Steve czasami lecą do przodu. Niesamowicie się rozjechali w Rime po tej wolniejszej partii. Już pomijam, że Steve nie trafił w tonację na początku - Bruce zaczął za szybko lecieć, a tam jego melodia musi się zgrać z melodią na basie, więc Steve też zaczął za szybko lecieć :D Pewnie wszyscy się zgrają prędzej, czy później i w Warszawie będzie lepiej.

O animacjach pisać nie będę, szkoda tylko, że zespół łyknął hype na AI i to wszystko wygląda jak wygląda. Animacja do Rime to wisienka na torcie - ale Maiden zawsze było trochę "kiczowate".

Podsumowując - do połowy seta było bardzo dobrze, a po Seventh Son to już się czułem jak na Legacy Of The Beast part 3. Na pewno ludzie dobrze się bawili na kotletach, zespół wie co robi. Ja osobiście bardzo żałuję, że Harris nie pamięta co nagrał w 1990 roku.

Jestem bardzo zadowolony z wycieczki, bo jeszcze w poniedziałek rano nawet nie myślałem, że na niej będę. Pozdrawiam ekipę z Sanktuarium, którą spotkałem na lotnisku - Remi, Pz, Barsiarz i inni. :D
a.jpg
2.jpg
x.jpg
ODPOWIEDZ