Schizoid pisze: ↑pt kwie 03, 2026 3:45 pm
Jak się nie jest obcykany z twórczością artysty, to sprawdzanie setów akurat ma swoje zalety. Można się jakoś tam powiedzmy przygotować na koncert

Zwłaszcza, jeśli nie jest się na starcie przekonany co do słuszności zakupu.
Tak, to prawda jest, ale też z drugiej strony jak część wykonawców chcę jednorazowo zobaczyć to nie ma to dla mnie aż takiego znaczenia ile lubianych przeze mnie utworów zagrają, niby część artystów patrzy na to co jest tu i teraz i nie jedzie na przeszłości czy nostalgii (chociażby takie Swans), ale dużo jednak na tym jedzie i w ich przypadku i tak można te trzy czy cztery utwory przewidzieć, większość bądź i nie taka większość wykonawców ma jakieś obowiązkowe dania w swoich menu, bez których się nie obejdzie

A jak z góry zapowiadają set tematyczny to tutaj już w ogóle nie ma nad czym gdybać. Może gdybym wiedział, że Einsturzende Neubauten w 2024 roku nie zagra niczego z lat 80' to bym nie był tak rozczarowany jak byłem, mimo że to był dobry koncert, ale po prostu nie jestem fanem ich bardziej artpopowych rzeczy i w przyszłości wątpię, że będę miał ochotę znowu się na nich wybrać, odhaczyłem legendę i fajnie. Z kolejnego Candlemass zrezygnuję prawdopodobnie w przyszlości i to właśnie przez to, że mają wyjątkowo leniwe setlisty + wokalista jednak niezbyt sobie radzi z tymi utworami i w ogóle ten ostatni koncert jakoś tak słabo wspominam, ale nie żałuję, że dwa razy się wybrałem i zrobiłem sobie trochę powtórkę z Summer Dying Loudowej rozrywki w tej Progresji, bo nigdy nie wiadomo co mnie czeka i fajnie zrobić sobie drugie razy dla jakiegoś zrewidowania swoich odczuć czy może nawet lepszego przyswojenia czyjejś twórczości, same koncerty po prostu też są dodatkowym sposobem na lepsze poznanie czyjejś filozofii artystycznej czy podejścia do muzyki, o ile artysta oczywiście występuje na żywo, bo nie każdy ma ochotę to robić z różnych powodów. Absu widziałem dwa razy jak ogrywali jeden i ten sam album w całości, ale za drugim razem to jednak było niebo, a ziemia w porównaniu z tym co było na Mysticu, więc ten sam zestaw utworów w niczym nie przeszkadza jeżeli wykonanie nie zawodzi, a tym bardziej przewyższa to poprzednie. Cóż, są wykonawcy, których w przyszłości z chęcią jeszcze zobaczę, dzięki temu jak bardzo mi się podobali jak ich widziałem jeden czy drugi raz i są tacy, z których po prostu będę rezygnował, bo albo mi się nie podobali na żywo albo poczułem wystarczający dosyt nawet jak mi się podobali. Nie czuję w tym momencie, że będzie mi się chciało zobaczyć Faetooth, Eyehategod czy Pentagram po raz kolejny i na Metallikę czy ZZ Top jadę z nastawieniem, że odhaczę te zespoły na żywo jeden jedyny raz i więcej ich potem nie zobaczę, no bo tutaj chcę po prostu odhaczyć te legendarne kapele xD Dlatego w ich wypadku jakoś nie czuję potrzeby wcześniejszego znania setlisty, podejrzewam że najprawdopodobniej zaprezentują trochę standardowych kotletów i mi to akurat odpowiada na jeden raz
I trzymając się okołojudasowego tematu, nie spodziewam się na koncercie Rippera w Lublinie w przyszłym miesiącu niczego innego poza paroma oczywistymi klasykami jak Victim of Changes czy The Ripper, kawałkami z Jugulatora (w 2014, też w Lublinie, wykonał jakieś 7 utworów z tej płyty) i czegoś od Iced Earth czy Beyond Fear, może też KKs Priest i nawet Black Sabbath z okresu z Dio, raz na żywo chyba nawet słyszałem Mob Rules; on lubi wykonywać kawałki nagrane z Ronniem. Ale mi to odpowiada, prawie 12 lat już go nie słyszałem w solowym wydaniu i z chęcią sobie to powtórzę!