Nie mam z tym problemu w sumie
Od IM do Senjutsu
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Od IM do Senjutsu
Spotykałem się z opiniami, że Vogg to obecnie najlepszy metalowy wiosłowy, cokolwiek to znaczy.
Nie mam z tym problemu w sumie
Nie mam z tym problemu w sumie
Re: Od IM do Senjutsu
Jesli chodzi o cudenka i Decapitated poza kilkoma wybranymi utworami postaw te plyty obok Covenant , Testimony lub The sound Death .
Re: Od IM do Senjutsu
Ogólnie też jak mimski mógłbym wystawić LAD 10/10 to imo najlepsza koncertówka Maiden (przynajmniej instrumentalnie) ale ostatnio do wokalu Dicka mam trochę zastrzeżeń, ale jak się robiło tyle koncertów, wcześniej inna dużo trasa - World Piece Tour, to można być zjechanym.
I don't belong here, we gotta move on, dear
Escape from this afterlife
'Cause this time I'm right to move on and on
Far away from here
Zajzajer on the Road 2026:
Metallica - Chorzów - 50%
Kings of Leon - Łódź
Testament - Krk
Escape from this afterlife
'Cause this time I'm right to move on and on
Far away from here
Zajzajer on the Road 2026:
Metallica - Chorzów - 50%
Kings of Leon - Łódź
Testament - Krk
Re: Od IM do Senjutsu
Ja nie chcę Voggowi, ani Decapitated niczego odbierać
Re: Od IM do Senjutsu
Szanuję Twoją opinię, choć zupełnie się z nią nie zgadzam. 
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1447
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Od IM do Senjutsu
Ale z czym się tu szczerze nie zgadzać? Nie zgadzasz się z tym, że muzyka to nie wyścigi albo z tym, że Iron Maiden i Decapitated to dwie zupełnie różne rzeczy? Sorry, ale jak możesz death metal czy techniczny death metal zrównywać z wczesnym heavy metalem? To dwie zupełnie odrębne estetyki są, inne szkoły, inne podejście do kompozycji jak ktoś wcześniej wspomniał i nie jestem nawet pewien czy ci goście w ogóle chociaż w 1% IM się inspirowali. Jeżeli nie zgadzasz się z tym, że w upiorze jest jakakolwiek finezja to jak najbardziej masz do tego prawo. Ale przywoływanie Decapitated ma tyle samo sensu co przywoływanie jakiegoś Petera Brötzmanna czy Imperial Triumphant do tematu związanego z Judas Priest albo Candlemass.
Re: Od IM do Senjutsu
Również nie widzę jasnego, wspólnego mianownika, plus - nie wiem, dlaczego akurat wybrałeś nawiązanie do Ściętej Głowy.
Wacek zagra Maiden, Maiden nie zagra Decap - to tak na szybko
Wacek zagra Maiden, Maiden nie zagra Decap - to tak na szybko
Re: Od IM do Senjutsu
Łódka pływa po wodzie, samochód jeździ po gruncie. Jednym i drugim można przemieszczać się.
www.MetalSide.pl
Re: Od IM do Senjutsu
Odniosłem się do posta Beaviso, że zachwycanie się kompozycją, bo napisał ją 23 letni facet i przez to ma mieć dodatkowe punkty przez sam fakt wieku autora utworu, jest moim zdaniem ślepą furtką, bo inni muzycy pisali bardziej skomplikowane rzeczy, będąc kilka lat młodszymi. Innymi słowy to czy kompozycja jest dobra, czy zła, nie zależy od tego, czy piszący ją artysta miał lat 3, czy 33. Decapitated, Children Of Bodom, czy przywołany Mayhem pisali po prostu równie "skomplikowane" utwory będąc młodszymi niż Harris. I nie twierdzę w tym miejscu, że lepiej lub gorzej. Po prostu jest to obiektywna okoliczność, bierzesz nuty, porównujesz strukturę utworu, tempo, zastosowane techniki, po czym patrzysz w akt urodzenia i porównujesz sobie, co, kto napisał, w jakim wieku wówczas był.Caracalized pisze: ↑wt kwie 14, 2026 9:54 pm Ale z czym się tu szczerze nie zgadzać? Nie zgadzasz się z tym, że muzyka to nie wyścigi albo z tym, że Iron Maiden i Decapitated to dwie zupełnie różne rzeczy? Sorry, ale jak możesz death metal czy techniczny death metal zrównywać z wczesnym heavy metalem? To dwie zupełnie odrębne estetyki są, inne szkoły, inne podejście do kompozycji jak ktoś wcześniej wspomniał i nie jestem nawet pewien czy ci goście w ogóle chociaż w 1% IM się inspirowali. Jeżeli nie zgadzasz się z tym, że w upiorze jest jakakolwiek finezja to jak najbardziej masz do tego prawo. Ale przywoływanie Decapitated ma tyle samo sensu co przywoływanie jakiegoś Petera Brötzmanna czy Imperial Triumphant do tematu związanego z Judas Priest albo Candlemass.
Nikt w temacie nie napisał, że muzyka to wyścigi, więc nie wiem, skąd ten chochoł się wziął, ale spoko, postaw go sobie i sobie z nim następnie dyskutuj.
Uważam, że mogę zestawiać ze sobą każdy rodzaj muzyki, bo muzyka albo jest dobra albo nie. Co z tego, że są to dwie zupełnie różne estetyki? Pięciolinia dla wszystkich jest taka sama. Do, re, mi, fa, sol, la, si, do też dla wszystkich jest takie samo. To, że w jednym miejscu bardziej odkręcimy pokrętło gain, a w innym mniej, nie ma wpływu na jakość muzyki. Death brzmi dobrze nawet bez gaina.
Przyjmując Twój tok myślenia, to nie mogę porównać ze sobą twórczości Bambi i Iron Maiden, bo to też różne estetyki, inne szkoły, inne podejście do kompozycji. Nie mogę porównać Iron Maiden do Decapitated... Decapitated do Mety, Mety do Fear Factory, bo to są inne estetyki?
Jakie to ma znaczenie, kto się kim inspirował? Znów stawiasz chochoła.
Gdzie ja napisałem, że w Upiorze nie ma finezji? Napisałem tylko tyle "Utwór jest bardzo dobry, ale też bym nie przesadzał, że to jakiś fenomen"." Nic więcej, całą resztą sam sobie dopowiedziałeś. Ja napisałem jedno zdanie, Ty za to przeprowadziłeś psychoanalizę, jak to nie można Decapitated porównywać do IM bo to inna stylistyka. Dude please...
Przywołuj sobie kogo chcesz. Ja tylko przywołałem zespoły, które tworzyły ciekawe rzeczy zanim jeszcze skończyli 18 lat, bo rzekomo o wspaniałości Phantom i samego Harrisa świadczy to, że Harris go napisał mając lat 23. A sam utwór jest ok, jest spoko, ale to, kto go w jakim wieku napisał, nie ma wpływu na mój odbiór. Wciąż uważam, że jest fajny, ale nie zjawiskowy, bardziej zachwycają inne, choć może mniej skomplikowane, chociażby Prowler, prostszy a lepszy. Albo z kolejnej płyty tytułowy Killers. Moim zdaniem absolutny top utworów IM. Czy bardziej skomplikowany, nie sądzę, czy Harris był bardziej wiekowy, gdy go pisał? Raczej niewiele. Czy jest lepszy? Jak najbardziej.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1447
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: Od IM do Senjutsu
Twój komentarz pojawił się bezpośrednio po wpisie Michała123, więc mniemałem, że jemu odpowiadałeś, a on w nim właśnie wspomniał o tym co pisałem w zacytowanej przez ciebie odpowiedzi. Chyba, że ominął ciebie z jakiegoś powodu jego komentarz, to rozumiem, że dla ciebie stawiam chochoły na prawo i lewo, no ale okej, niech ci będzie, że tak jest.
Nie widzę powodu i sensu, dla którego ktokolwiek miałby porównywać Bambi z Iron Maiden, tak samo jak nie wiem czemu miałbym porównywać randomowe techno z muzyką wietnamską. Nie mam pojęcia jak wielu artystów używa przywołanej przez ciebie pięciolinii, wymądrzał się nie będę, bo teorię muzyki zapewne znam tak samo dobrze jak i ty (a może i lekko lepiej, ale nie chcę mówić jaki to ą i ę nie jestem), ale czy mikrotony gdzieś na tej pięciolinii potrafią się znaleźć i dasz radę napisać na pięciolinii każdą przetworzoną czy odwróconą w czasie ścieżkę? To gratuluję jeżeli jesteś w stanie to zrobić, ale nadal nie widzę powodu i sensu dla którego na muzykę tworzoną przez romantyków czy impresjonistów miałbym spoglądać takim samym okiem jak na tę tworzoną przez rockerów wszelkiej maści czy twórców noise'owych. Tak, wielu muzyków, nawet w obrębie jednej stylistyki, potrafi mieć zupełnie inne podejście do muzyki i traktować materię muzyczną w inny sposób, można porównywać jeden noise rock z drugim, że jeden nie jest wystarczająco głośny i szalony, inny jest zbyt bezpieczny, bo porównanie do siebie muzyki, która w swojej istocie jest podobna ma jeszcze jakiś minimalny sens, ale nie zawsze nadal go imo ma. Nie każda muzyka ma melodie, nie każda muzyka ma groove, nie każda muzyka jest cholernie hałaśliwa i eksperymentalna, nie w każdej są odwrócone ścieżki, nie każda jest lekka i delikatna, nie każda agresywna. Sorry, ale o ile można to zrobić, bo nikt nikomu tego jak najbardziej nie broni, to porównywanie każdej możliwej muzyki do siebie ociera się już po prostu o zwykły debilizm. A wracając do tego co tę dyskusję w ogóle zapaliło, Decapitated nie jest tak melodyjne jak Iron Maiden, Iron Maiden nie jest tak ciężkie i techniczne jak Decapitated, porównywanie muzyki obu zespołów do siebie najzwyczajniej w świecie nie ma sensu i rozumiem czemu przywołałeś Decapitated, bo ktoś inny przywołał wiek Harrisa w tym temacie, ale jak sam wspomniałeś, wiek twórcy nie powinien mieć żadnego znaczenia, możesz stworzyć arcydzieło w wieku 15 lat, możesz je stworzyć w wieku 60. Ale ciągle się upierasz, że skrajnie inną muzykę z inną skrajnie inną muzyką jak najbardziej można porównywać. Znaczy, tak, każdą muzykę możesz analizować, określić jakich elementów jedna jest pozbawiona i w taki sposób do siebie to zrównać, znaczy, okej, jeżeli chcesz wziąć na warsztat "Spectrum Ripper" Masonny i "Seventh Son of the Seventh Son" i oba te albumy ze sobą porównywać, to jak najbardziej, możesz dla swojego własnego kaprysu wykazywać różnice, jakie wrażenie obie płyty sprawiają, co je różni i różni tylko i wyłącznie, bo punktów stycznych ze sobą żadnych nie mają (może poza tym, że zaczynają się i kończą, lol). Ale jeżeli chcesz "obiektywnie" powiedzieć, że jeden album jest lepszy od drugiego to tu poniesiesz sromotne fiasko, bo o ile możesz powiedzieć, że jedną muzykę wolisz bardziej od innej, to jak możesz stwierdzić, że jest lepsza lub gorsza od drugiej, skoro to jest coś kompletnie innego? Chociaż bym mógł, to nie widzę w tym sensu, by przykładowo analizować naprzeciwko siebie dyskografie Nurse With Wound i Judas Priest czy dyskografie Alice Coopera i Morbid Angel. No jaki kurwa jest w tym sens...
I tak, wcześniej starałem się od siebie dodać parę słów tak grzecznie jak mogłem, ale twoją odpowiedź w moim kierunku odebrałem jako niezbyt grzeczną i jeżeli ktoś pomyśli, że moja w tym wpisie również nie ma zbyt grzecznego wydźwięku to właśnie przez to. Mam nadzieję, że na tym skończę i więcej swojego czasu nie będę marnował na twoją osobę, ale tak się rozpisałeś, że aż szkoda mi było nie odnieść się do tego.
Nie widzę powodu i sensu, dla którego ktokolwiek miałby porównywać Bambi z Iron Maiden, tak samo jak nie wiem czemu miałbym porównywać randomowe techno z muzyką wietnamską. Nie mam pojęcia jak wielu artystów używa przywołanej przez ciebie pięciolinii, wymądrzał się nie będę, bo teorię muzyki zapewne znam tak samo dobrze jak i ty (a może i lekko lepiej, ale nie chcę mówić jaki to ą i ę nie jestem), ale czy mikrotony gdzieś na tej pięciolinii potrafią się znaleźć i dasz radę napisać na pięciolinii każdą przetworzoną czy odwróconą w czasie ścieżkę? To gratuluję jeżeli jesteś w stanie to zrobić, ale nadal nie widzę powodu i sensu dla którego na muzykę tworzoną przez romantyków czy impresjonistów miałbym spoglądać takim samym okiem jak na tę tworzoną przez rockerów wszelkiej maści czy twórców noise'owych. Tak, wielu muzyków, nawet w obrębie jednej stylistyki, potrafi mieć zupełnie inne podejście do muzyki i traktować materię muzyczną w inny sposób, można porównywać jeden noise rock z drugim, że jeden nie jest wystarczająco głośny i szalony, inny jest zbyt bezpieczny, bo porównanie do siebie muzyki, która w swojej istocie jest podobna ma jeszcze jakiś minimalny sens, ale nie zawsze nadal go imo ma. Nie każda muzyka ma melodie, nie każda muzyka ma groove, nie każda muzyka jest cholernie hałaśliwa i eksperymentalna, nie w każdej są odwrócone ścieżki, nie każda jest lekka i delikatna, nie każda agresywna. Sorry, ale o ile można to zrobić, bo nikt nikomu tego jak najbardziej nie broni, to porównywanie każdej możliwej muzyki do siebie ociera się już po prostu o zwykły debilizm. A wracając do tego co tę dyskusję w ogóle zapaliło, Decapitated nie jest tak melodyjne jak Iron Maiden, Iron Maiden nie jest tak ciężkie i techniczne jak Decapitated, porównywanie muzyki obu zespołów do siebie najzwyczajniej w świecie nie ma sensu i rozumiem czemu przywołałeś Decapitated, bo ktoś inny przywołał wiek Harrisa w tym temacie, ale jak sam wspomniałeś, wiek twórcy nie powinien mieć żadnego znaczenia, możesz stworzyć arcydzieło w wieku 15 lat, możesz je stworzyć w wieku 60. Ale ciągle się upierasz, że skrajnie inną muzykę z inną skrajnie inną muzyką jak najbardziej można porównywać. Znaczy, tak, każdą muzykę możesz analizować, określić jakich elementów jedna jest pozbawiona i w taki sposób do siebie to zrównać, znaczy, okej, jeżeli chcesz wziąć na warsztat "Spectrum Ripper" Masonny i "Seventh Son of the Seventh Son" i oba te albumy ze sobą porównywać, to jak najbardziej, możesz dla swojego własnego kaprysu wykazywać różnice, jakie wrażenie obie płyty sprawiają, co je różni i różni tylko i wyłącznie, bo punktów stycznych ze sobą żadnych nie mają (może poza tym, że zaczynają się i kończą, lol). Ale jeżeli chcesz "obiektywnie" powiedzieć, że jeden album jest lepszy od drugiego to tu poniesiesz sromotne fiasko, bo o ile możesz powiedzieć, że jedną muzykę wolisz bardziej od innej, to jak możesz stwierdzić, że jest lepsza lub gorsza od drugiej, skoro to jest coś kompletnie innego? Chociaż bym mógł, to nie widzę w tym sensu, by przykładowo analizować naprzeciwko siebie dyskografie Nurse With Wound i Judas Priest czy dyskografie Alice Coopera i Morbid Angel. No jaki kurwa jest w tym sens...
I tak, wcześniej starałem się od siebie dodać parę słów tak grzecznie jak mogłem, ale twoją odpowiedź w moim kierunku odebrałem jako niezbyt grzeczną i jeżeli ktoś pomyśli, że moja w tym wpisie również nie ma zbyt grzecznego wydźwięku to właśnie przez to. Mam nadzieję, że na tym skończę i więcej swojego czasu nie będę marnował na twoją osobę, ale tak się rozpisałeś, że aż szkoda mi było nie odnieść się do tego.
Re: Od IM do Senjutsu
Dużo tekstu, który można sprowadzić do jednego zdania. Muzyka jest różna. Twoim zdaniem nie można jej porównywać ze sobą, moim zdaniem można. Ja nie mam problemu żeby stwierdzić, że Iron Maiden jest lepsze niż Vivaldi. Przy IM dobrze się bawię, a Vivaldi mnie nudzi.Caracalized pisze: ↑czw kwie 16, 2026 1:57 pm Nie widzę powodu i sensu, dla którego ktokolwiek miałby porównywać Bambi z Iron Maiden, tak samo jak nie wiem czemu miałbym porównywać randomowe techno z muzyką wietnamską. Nie mam pojęcia jak wielu artystów używa przywołanej przez ciebie pięciolinii, wymądrzał się nie będę, bo teorię muzyki zapewne znam tak samo dobrze jak i ty (a może i lekko lepiej, ale nie chcę mówić jaki to ą i ę nie jestem), ale czy mikrotony gdzieś na tej pięciolinii potrafią się znaleźć i dasz radę napisać na pięciolinii każdą przetworzoną czy odwróconą w czasie ścieżkę? To gratuluję jeżeli jesteś w stanie to zrobić, ale nadal nie widzę powodu i sensu dla którego na muzykę tworzoną przez romantyków czy impresjonistów miałbym spoglądać takim samym okiem jak na tę tworzoną przez rockerów wszelkiej maści czy twórców noise'owych. Tak, wielu muzyków, nawet w obrębie jednej stylistyki, potrafi mieć zupełnie inne podejście do muzyki i traktować materię muzyczną w inny sposób, można porównywać jeden noise rock z drugim, że jeden nie jest wystarczająco głośny i szalony, inny jest zbyt bezpieczny, bo porównanie do siebie muzyki, która w swojej istocie jest podobna ma jeszcze jakiś minimalny sens, ale nie zawsze nadal go imo ma. Nie każda muzyka ma melodie, nie każda muzyka ma groove, nie każda muzyka jest cholernie hałaśliwa i eksperymentalna, nie w każdej są odwrócone ścieżki, nie każda jest lekka i delikatna, nie każda agresywna. Sorry, ale o ile można to zrobić, bo nikt nikomu tego jak najbardziej nie broni, to porównywanie każdej możliwej muzyki do siebie ociera się już po prostu o zwykły debilizm. A wracając do tego co tę dyskusję w ogóle zapaliło, Decapitated nie jest tak melodyjne jak Iron Maiden, Iron Maiden nie jest tak ciężkie i techniczne jak Decapitated, porównywanie muzyki obu zespołów do siebie najzwyczajniej w świecie nie ma sensu i rozumiem czemu przywołałeś Decapitated, bo ktoś inny przywołał wiek Harrisa w tym temacie, ale jak sam wspomniałeś, wiek twórcy nie powinien mieć żadnego znaczenia, możesz stworzyć arcydzieło w wieku 15 lat, możesz je stworzyć w wieku 60. Ale ciągle się upierasz, że skrajnie inną muzykę z inną skrajnie inną muzyką jak najbardziej można porównywać. Znaczy, tak, każdą muzykę możesz analizować, określić jakich elementów jedna jest pozbawiona i w taki sposób do siebie to zrównać, znaczy, okej, jeżeli chcesz wziąć na warsztat "Spectrum Ripper" Masonny i "Seventh Son of the Seventh Son" i oba te albumy ze sobą porównywać, to jak najbardziej, możesz dla swojego własnego kaprysu wykazywać różnice, jakie wrażenie obie płyty sprawiają, co je różni i różni tylko i wyłącznie, bo punktów stycznych ze sobą żadnych nie mają (może poza tym, że zaczynają się i kończą, lol). Ale jeżeli chcesz "obiektywnie" powiedzieć, że jeden album jest lepszy od drugiego to tu poniesiesz sromotne fiasko, bo o ile możesz powiedzieć, że jedną muzykę wolisz bardziej od innej, to jak możesz stwierdzić, że jest lepsza lub gorsza od drugiej, skoro to jest coś kompletnie innego? Chociaż bym mógł, to nie widzę w tym sensu, by przykładowo analizować naprzeciwko siebie dyskografie Nurse With Wound i Judas Priest czy dyskografie Alice Coopera i Morbid Angel. No jaki kurwa jest w tym sens...
Twoim zdaniem nie mogę porównać Multipli i Mustanga, bo to różne stylistyki. Nie mogę porównać kanapy z Klera do kanapy z Jyska, bo to różne stylistyki. Blondynki nie mogę porównać z brunetką, bo to różne stylistyki. Polki i Niemki nie mogę porównać, bo to różne stylistyki. Jeśli takie życie sprawia, że czujesz się dobrze i szczęśliwie, to dla mnie żaden problem. Ja Cię nie będę przekonywać jakim to cyt. "debilizmem" jest, albo nie jest. (Zupełnie odwrotnie niż Ty mnie, bo to już takie wycieczki ad personam) Uważam, że to bezsensowne ograniczanie się, ale jeśli daje Ci szczęście? W ten sposób można dojść do absurdu i to na dodatek opartego o bardzo arbitralne granice. Czy mogę porównywać Judas Priest do IM, czy nie bardzo? Na jakiej podstawie uznajemy, że to można, na jakiej podstawie uznajemy, że to ta sama stylistyka, która dopiero wówczas dopuszcza porównania? A Children Of Bodom można porównywać z Sabatonem, czy też nie? Jeśli tak, to dlaczego, jeśli nie to dlaczego?
Arbitralnie stwierdzasz, że to jest ten sam rodzaj muzyki i wtedy można porównywać, albo arbitralnie stwierdzasz, że to różny rodzaj muzyki i nie można porównywać. Ty sensu w porównywaniu nie widzisz, ja nie mam z tym problemu. Jeśli nie mogę porównać Iron Maiden i Decapitated, to jak mogę stwierdzić, że coś jest lepsze lub gorsze? Albumów Iron Maiden też nie mogę porównać, bo Killers to taki bardziej punk, a Seventh Son to taki bardziej concept album. Number to klasyczny heavy metal, a AMOLAD to takie prawie że prog metal. Też nie można porównać. Oczywiście cały czas arbitralnie stwierdzam, że Number to heavy metal, choć skąd to wiemy? Może to bardziej hard rock? Jak heavy to możemy porównać do Judas Priest, ale jak bardziej hard rock, to tylko do Deep Purple można porównać lub Led Zeppelin. Decapitated mogę porównać tylko do Orbit Culture, bo do Nile to już nie bardzo, Decapitated to ostatnio taki groove death metal, a Nile to brutal death, zupełnie inne stylistyki! Dziwny ten Twój świat, ale jeśli jesteś w nim szczęśliwy, to ja nie mam z tym problemu. Nie mam zamiaru przekonywać Cię, że jest odwrotnie i to "debilizm" z Twojej strony.
Nie marnuj, skoro uważasz, że marnujesz, to po co te wypracowanie? Szkoda Twojego cennego czasu. Powodzenia w życiu! Czy mój post był niegrzeczny? Nie sądzę, merytorycznie przedstawiłem swój tok myślenia. Nie oceniałem Cię, nie robiłem wycieczek ad personam, nie określiłem jakim to debilizmem jest Twój tok myślenia, Twój świat. Nie napisałem, że szkoda mojego czasu na pisanie odpowiedzi. Strasznie to protekcjonalne z Twojej strony, rozumiem masz tak bardzo napięty harmonogram, że kilka minut na napisanie posta, to wielki wyrzeczenie, by poświęcić czas dla mnie maluczkiego. Na prawdę nie musisz. Jeśli uważasz, że określenie Twojej argumentacji jako stawianie chochoła, bo ja nic nie napisałem, natomiast Ty stworzyłeś całą analizę argumentów, których w ogóle nie zawarłem i następnie zacząłeś z nią polemizować jest obraźliwe, to ewidentnie mamy inną wrażliwość, nie tylko muzyczną.I tak, wcześniej starałem się od siebie dodać parę słów tak grzecznie jak mogłem, ale twoją odpowiedź w moim kierunku odebrałem jako niezbyt grzeczną i jeżeli ktoś pomyśli, że moja w tym wpisie również nie ma zbyt grzecznego wydźwięku to właśnie przez to. Mam nadzieję, że na tym skończę i więcej swojego czasu nie będę marnował na twoją osobę, ale tak się rozpisałeś, że aż szkoda mi było nie odnieść się do tego.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Od IM do Senjutsu
A wracając do wątku głównego, to przeleciało właśnie A Real Live Dead One. Album nierówny, z dobrymi momentami, ale i słabymi. Na plus, że dostaliśmy utwory, które już raczej się później nie pojawiały, jak From Here To Eternity, czy Where Eagles Dare. Dobrze wypadły Heaven Can Wait, Transylvania. Było oczywiście sporo klasyków. Brzmienie mi się podoba, natomiast forma Bruce'a bardzo nierówna. The Trooper chyba najgorzej zaśpiewany w historii. Sanctuary, które zmęczyło, Running Free tak samo. Tailgunner to nieudana kompozycja. Afraid też wyszedł średnio na live. Koncertowy spadek formy, w porównaniu do Live Afetr Death jest słabiej, choć to w dużej mierze kwestia wokalu, bo gitary oczywiście chodzą jak należy, podobnie perka. Jest to w sumie jeden z pierwszych moich albumów Maiden i to tutaj pierwszy raz usłyszałem Hallowed. Uważam, że wyszło bardzo dobrze na live i byłem przyzwyczajony do wersji koncertowej i jak pierwszy raz usłyszałem Hallowed w wersji studyjnej, to pamiętam, że przeżyłem głębokie rozczarowanie. Tutaj jest energia, a w wersji studyjnej znacząco wygładzone, bez tego pazura. Oceniam płytę na 8/10.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Od IM do Senjutsu
W muzyce ( w sztuce ogólnie) nie ma czegoś takiego jak lepsze/gorsze. Wszystko opiera się na subiektywnym odbiorze.
www.MetalSide.pl
Re: Od IM do Senjutsu
No, o tym przecież mowa. Zawsze to subiektywny odbiór. To, że oceniam A Real Live Dead One na 8/10 to mój subiektywny odbiór i uważam, że Live After Death subiektywnie jest lepsze, bo dałem 10/10 i to też jest mój subiektywny odbiór. To, że coś jest skomplikowane nie oznacza, że jest dobre, to co jest prostackie wręcz nie oznacza, że jest złe. To co szybkie nie oznacza, że jest dobre, a to co wolne nie oznacza, że jest złe itd. itp. Wszystko jest subiektywne, Gombrowicz 90 lat temu już to zauważył. Gombrowicz pisał "Jak Słowacki zachwyca, skoro nie zachwyca?" i miał 100% racji. Jednych zachwyca Mróz, a ja faceta nie trawię, za to wielu nie rozumie mojej fascynacji Gombrowiczem. Podkreślmy to raz jeszcze, wszystko opiera się na subiektywnym odbiorze. Możemy jedynie stwierdzić, że większość/mniejszość/równość/zerowość uważa zgodnie, że coś subiektywnie jest gorsze/lepsze, przykładowo znaczna ilość fanów IM uważa 7th Sona za ich najlepsze wydawnictwo, ale to nie oznacza, że jest faktycznie lepsze od BNW na ten przykład. Ktoś może najwyżej oceniać No Prayera - jego prawo, ja mu tego nie odmawiam.
Jedyna różnica między mną a kolegą Caracalized jest taka, że moim subiektywnym zdaniem mogę porównywać i zestawiać ze sobą dowolne wydawnictwo z dowolnym wydawnictwem i subiektywnie stwierdzać, że jedno jest lepsze od drugiego, natomiast kolega Caracalized uważa, że mogę porównywać wydawnictwa tylko w ramach określonej stylistyki. Niestety granice nie zostały jasno określone, co oczywiście od razu rodzi pytania, to jest czy przykładowo możliwe jest porównanie zespołów grających melodic death metal z zespołami grającymi brtual death metal, czy jest to jednak wykluczone? No i pytanie zasadnicze, kto określa, że dany zespół wykonuje określony gatunek i dzięki temu możemy zespoły porównywać, a kiedy takiej możliwości nie ma i wtedy jest to cyt. "debilizm"?
Jedyna różnica między mną a kolegą Caracalized jest taka, że moim subiektywnym zdaniem mogę porównywać i zestawiać ze sobą dowolne wydawnictwo z dowolnym wydawnictwem i subiektywnie stwierdzać, że jedno jest lepsze od drugiego, natomiast kolega Caracalized uważa, że mogę porównywać wydawnictwa tylko w ramach określonej stylistyki. Niestety granice nie zostały jasno określone, co oczywiście od razu rodzi pytania, to jest czy przykładowo możliwe jest porównanie zespołów grających melodic death metal z zespołami grającymi brtual death metal, czy jest to jednak wykluczone? No i pytanie zasadnicze, kto określa, że dany zespół wykonuje określony gatunek i dzięki temu możemy zespoły porównywać, a kiedy takiej możliwości nie ma i wtedy jest to cyt. "debilizm"?
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Od IM do Senjutsu
A to nie do mnie pytanie. Ja w swojej głowie mam inne problemy
A serio to przecież każdy sobie odbiera muzykę "po swojemu". Dla jednego porównywanie, ocenianie cyferkami itp będzie dziwne, dla drugiego całkiem normalne. Tak samo szufladkowanie. Ktoś uznaje, że to jeszcze thrash metal z elementami death, a drugi tego nie uznaje. Nie ma co się o to spierać i złościć. Każdy z nas ma inną wrażliwość, inne potrzeby, historię, czy background. Nie ma sensu przekonywać do "swoich racji" i udowodniać, że "tak jest i tak ma być". Bo i po co? Każdy z nas ma swój muzyczny świat i dobrze nam w tym.
Od zawsze powtarzam: jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki
www.MetalSide.pl
Re: Od IM do Senjutsu
Ostatnie dwa zdania to przecie porównanie wrażeń / emocji / odbioru / skutków odbioru przywołanych przykładów. Nie jest to porównanie samej muzyki ani żadnych jej elementów składowych.mimski pisze: ↑czw kwie 16, 2026 9:16 pm Dużo tekstu, który można sprowadzić do jednego zdania. Muzyka jest różna. Twoim zdaniem nie można jej porównywać ze sobą, moim zdaniem można. Ja nie mam problemu żeby stwierdzić, że Iron Maiden jest lepsze niż Vivaldi. Przy IM dobrze się bawię, a Vivaldi mnie nudzi.
Niemal 100% wszystkiego co na tym forum jest omawiane, w tym również ankiety, de facto jakoś porównujące to z tamtym lub owamtym, to porównywanie osobistych wrażeń / preferencji / emocji.
Też uważam, że można porównywać muzykę (choć to trudne), tylko ... po co? Chyba że dla osobistego jakiegoś uporządkowania czy zhierarchizowania wielgachnego materiału, ale to nadal pozostaje odnoszenie się do siebie samego.
Może tej muzyki nie napisał Mozart,
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
Re: Od IM do Senjutsu
Wiem, zadałem to pytanie bezpośrednio zainteresowanemu, tylko nie wiem, czy jakoś się ustosunkuje, bo on nie ma cennego czasu dla mnie, więc obawiam się, że nie.
Ja się nie złoszczę. Co najwyżej próbuję merytorycznie dyskutować i wymieniać poglądy.A serio to przecież każdy sobie odbiera muzykę "po swojemu". Dla jednego porównywanie, ocenianie cyferkami itp będzie dziwne, dla drugiego całkiem normalne. Tak samo szufladkowanie. Ktoś uznaje, że to jeszcze thrash metal z elementami death, a drugi tego nie uznaje. Nie ma co się o to spierać i złościć. Każdy z nas ma inną wrażliwość, inne potrzeby, historię, czy background. Nie ma sensu przekonywać do "swoich racji" i udowodniać, że "tak jest i tak ma być". Bo i po co? Każdy z nas ma swój muzyczny świat i dobrze nam w tym.
Od zawsze powtarzam: jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki![]()
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Re: Od IM do Senjutsu
Pytanie po co? Przecież i tak każdy z nas inaczej to wszystko odbiera, czuje itp. Twoje "dobre", czy "lepsze" jest tylko i wyłącznie Twoje. Możesz na 100 sposobów to argumentować i przedstawiać, a to i tak nic nie zmieni. Ktoś wyżej oceni kunszt Decapów, a ktoś inny IM. A Johnny ponad to postawi ostatni Sabaton i co Pan zrobisz? 
www.MetalSide.pl
Re: Od IM do Senjutsu
Dlatego jak Michał napisał "kompozycje IM (a mówimy tu konkretnie o Upiorze), ta finezja, niuanse i ogrom detali, to inna kategoria." napisałem "Szanuję Twoją opinię, choć zupełnie się z nią nie zgadzam." i ze swej strony zamknąłem już temat, a przynajmniej tak mi się wydawało, po czym pojawił się Caracalized.
Nie uważam, że finezja, niuanse i ogrom detali powoduje, że Phantom to inna kategoria niż cała twórczość Decapitated. Uważam, że Decapitated ma również finezyjne, zniuansowane i pełne detali kompozycje i nie jest to wcale inna (gorsza) kategoria od Phantom, a w wielu miejscach uważam, że jest lepsze od Phantom. Tak jak zauważyłeś, to moja subiektywna ocena, podobnie jak subiektywne są zachwyty Beaviso, czy Michała Phantomem i mnie to w ogóle ani ziębi, ani grzeje, że dla nich to inna kategoria, a dla mnie utwór jak każdy inny. Ale kolega Caracalized przeniósł dyskusję z poziomu "to mi się podoba bardziej, a to mniej" na dyskusję "nie możesz oceniać i porównywać, bo to inna stylistyka", co akurat uważam za bardzo dziwny kierunek myślenia i bardzo ograniczający dyskusję na temat muzyki. Dlatego, co do tego, uznałem, że zasadne jest odniesienie się. Ot cała historia.
A rzeczywistość jest taka, że tak jak napisałeś "Każdy z nas ma inną wrażliwość, inne potrzeby, historię, czy background", z czym się zgadzam, bo każdy ma inny filtr rzeczywistości i tak na prawdę cały czas dokonujemy porównań właśnie z wbudowanym w nas ideałem i porównujemy otaczającą rzeczywistość do tego, co nam w środku gra. Dlatego nie zgadzam się, że nie można porównywać zespołów z różnych stylistyk, bo my jako ludzie cały czas dokonujemy porównań, porównujemy muzykę, którą słyszymy na zewnątrz z naszą wymarzona kompozycją grającą nam cały czas w głowie (to oczywiście metafora), jeśli to ze sobą współgra, to zespół lubimy i słuchamy, a jeśli nie współgra, to odrzucamy. Porównywanie to element człowieczeństwa, więc teorie, że nie mogę porównywać, bo to inna stylistyka jest niezgodne z naszą naturą.
Rzekłem.
Nie uważam, że finezja, niuanse i ogrom detali powoduje, że Phantom to inna kategoria niż cała twórczość Decapitated. Uważam, że Decapitated ma również finezyjne, zniuansowane i pełne detali kompozycje i nie jest to wcale inna (gorsza) kategoria od Phantom, a w wielu miejscach uważam, że jest lepsze od Phantom. Tak jak zauważyłeś, to moja subiektywna ocena, podobnie jak subiektywne są zachwyty Beaviso, czy Michała Phantomem i mnie to w ogóle ani ziębi, ani grzeje, że dla nich to inna kategoria, a dla mnie utwór jak każdy inny. Ale kolega Caracalized przeniósł dyskusję z poziomu "to mi się podoba bardziej, a to mniej" na dyskusję "nie możesz oceniać i porównywać, bo to inna stylistyka", co akurat uważam za bardzo dziwny kierunek myślenia i bardzo ograniczający dyskusję na temat muzyki. Dlatego, co do tego, uznałem, że zasadne jest odniesienie się. Ot cała historia.
A rzeczywistość jest taka, że tak jak napisałeś "Każdy z nas ma inną wrażliwość, inne potrzeby, historię, czy background", z czym się zgadzam, bo każdy ma inny filtr rzeczywistości i tak na prawdę cały czas dokonujemy porównań właśnie z wbudowanym w nas ideałem i porównujemy otaczającą rzeczywistość do tego, co nam w środku gra. Dlatego nie zgadzam się, że nie można porównywać zespołów z różnych stylistyk, bo my jako ludzie cały czas dokonujemy porównań, porównujemy muzykę, którą słyszymy na zewnątrz z naszą wymarzona kompozycją grającą nam cały czas w głowie (to oczywiście metafora), jeśli to ze sobą współgra, to zespół lubimy i słuchamy, a jeśli nie współgra, to odrzucamy. Porównywanie to element człowieczeństwa, więc teorie, że nie mogę porównywać, bo to inna stylistyka jest niezgodne z naszą naturą.
Rzekłem.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.


