31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Rozumiem o czym mówisz, bo z zewnątrz tak może to wyglądać, ale zaręczam, że na samym koncercie wkurwiony nikt z tego tytułu nie byl
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Koncert fantastyczny, nie spodziewałem się takiej petardy. Ludzie po prostu oszaleli, jak zespół wyszedł na scenę, atmosfera wyborna. Mam nadzieję na powtórkę niedługo.
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1996
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Nawet jeżeli to 80% Battle Cry, a nie 100%, to i tak szkoda, że mnie tam nie było, no ale kot wybrał sobie inne priorytety na ten czas xD
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9673
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Na pocieszenie - z klasycznego składu został tylko gitarzysta, reszta dołączyła w ostatnich latach.
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Omen w Voodoo - niezła zbitka
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Czy dzisiaj na wokalu również dostaniemy Zdana?
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9673
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Najciężej zdobyta barierka w życiu XD
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1996
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
A u mnie teraz w Barcelonie zaskakująco najłatwiejsza w tym roku xD Albo przynajmniej jedna z łatwiejszych, bo inne też ciężkie do zdobycia nie były, czy barierki czy pierwsze rzędy.
- Frank Drebin
- -#Clansman

- Posty: 4114
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Valley Of The Kings
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Kurwa dzikie pogo jak na Slajerze
FotD = TOP5 albumów Maiden
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9673
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Całe trzydzieści sekund trwało i chociaż symbolicznie odczułem 
- Frank Drebin
- -#Clansman

- Posty: 4114
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Valley Of The Kings
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9673
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Stykam się ze sceną, na samym środku pod głośnikiem
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9673
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
O kurwa, co za rozpierdol 
- Frank Drebin
- -#Clansman

- Posty: 4114
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Valley Of The Kings
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Udany koncert w Warszawie, chociaż publika dopisała tak sobie (było mocno luźno w małym Voodoo), dźwięk był mocno średni (przynajmniej blisko sceny) i nie zagrali całego "Warning".
Ale co z tego skoro, skoro zespół miał świetny kontakt z publiką, taka wręcz rodzinna atmosfera panowała. Tego greckiego wokalistę słyszałem dłużej pierwszy raz (nie licząc urywek na youtube), a chłop naprawdę daję radę, zwłaszcza że był po chorobie.
A największy wariat to Kenny Powell. Gość jest po 70 i nie dość, że to bardzo dobry gitarzysta, to jeszcze na na koniec uskutecznił sobie crowd surfing (tu pozdro dla @Johnnego, który pełnił kluczową funkcję w systemie scena-Kenny Powell-tłum i odwrotnie).
Dobrze było usłyszeć największe hity Omen na żywo, wpadła rzucona ze sceny koszulka, dopiero wyleczyłem się po Bratysławie, a gardło ponownie zdarte i w uszach znowu mocno szumi. Wieczór na plus.
Ale co z tego skoro, skoro zespół miał świetny kontakt z publiką, taka wręcz rodzinna atmosfera panowała. Tego greckiego wokalistę słyszałem dłużej pierwszy raz (nie licząc urywek na youtube), a chłop naprawdę daję radę, zwłaszcza że był po chorobie.
A największy wariat to Kenny Powell. Gość jest po 70 i nie dość, że to bardzo dobry gitarzysta, to jeszcze na na koniec uskutecznił sobie crowd surfing (tu pozdro dla @Johnnego, który pełnił kluczową funkcję w systemie scena-Kenny Powell-tłum i odwrotnie).
Dobrze było usłyszeć największe hity Omen na żywo, wpadła rzucona ze sceny koszulka, dopiero wyleczyłem się po Bratysławie, a gardło ponownie zdarte i w uszach znowu mocno szumi. Wieczór na plus.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Nikos jest najpiękniejszy
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Świetny koncert. Dźwięk rzeczywiście mógłby być lepszy. Ja przesunąłem się dalej, w okolice filara i tam był nieznacznie lepiej. Trzeba przyznać, że to jest właśnie taki piwniczny (w dobrym znaczeniu tego słowa) zespół - małe sale i bardzo bliski kontakt z publiką mu zdecydowanie służą.
Supporty - ten pierwszy jeszcze jako tako, klasyczne heavy, ale Axe Crazy - mocno kwadratowe heavy
Posłuchałem trochę a potem poszedłem pogadać z Żelaznym i Zdanem.
Warto zauważyć, że koncert w środku tygodnia skończył się przed 23, więc kto chciał spokojnie mógł złapać dzienny autobus.
Pozdrowienia dla spotkanych Benego, Johnny'ego i Żelaznego.
Supporty - ten pierwszy jeszcze jako tako, klasyczne heavy, ale Axe Crazy - mocno kwadratowe heavy
Warto zauważyć, że koncert w środku tygodnia skończył się przed 23, więc kto chciał spokojnie mógł złapać dzienny autobus.
Pozdrowienia dla spotkanych Benego, Johnny'ego i Żelaznego.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
doceniam
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9673
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 31-01/05-06/2026 - OMEN - Kraków/Warszawa
Wbiłem minutę przed otwarciem, przede mną trzy osoby ale żadna nie była zainteresowana "barierką" więc zająłem miejsce na samym środku pod głośnikiem którego nie opuściłem do końca. Na wejściu do opaski bardzo ładny bilet kolekcjonerski, miło.
Rat King ciut lepsi od Axe Crazy, ale oba składy wywiązały się ładnie z roboty i sety minęły bardzo szybko. Wpadły kostki gitarzystów obu zespołów, plus setlista AC.
Omen... Patrząc na zespół od razu widać kto jest jedynym członkiem klasycznego składu. Kenny Powell ma 72 lata i wygląda jakby całe zawodowe życie zajmował się proszeniem kierowników o drobne, tymczasem z niego nawet w takim wieku jest zwierz sceniczny czystej wody. Na ostatnim numerze jego crowdsurfing, rzucanie merchu przez wokalistę i zaproszenie fanów na scenę - tak się kurwa powinno kończyć koncerty! Wokalista dzielnie dawał radę mimo choroby, a że obdarzony kawałem głosu i charyzmą to wrażenie tym większe. Zarówno on jak i Kenny zaliczyli wypad w tłum. Pozostali nieco w tle, ale pasowali idealnie. W kwestii dźwięku się nie wypowiem bo świadomie wybrałem miejsce gdzie nie mógł być najlepszy, ale repertuarowo jestem usatysfakcjonowany bo skupienie się na dwóch pierwszych albumach nie mogło nie być strzałem w dziesiątkę. Nieco ponad półtorej godziny na takiej intensywności która prawie się nie zdarza - czyste szaleństwo. Być bliżej nie dało fizycznie rady, a Kenny i basista często grali mi na wysokości oczu, nawet nie na wyciągnięcie ręki - cudo! Cały zespół wyszedł niemal od razu, można było zagadać i zrobić zdjęcia.
Pozdro dla Prezesa i Franka (gratki koszulki!), z którymi udało mi się zamienić więcej niż kilka zdań.
Od rana wszystko mnie boli i jeszcze dzwoni w uszach, ale było warto jak cholera - dzień koncertowy numer 34 w 2026 będę wspominał jeszcze bardzo długo, ścisły top nie tylko tego roku, ale ostatnich lat. Mam nadzieję na rychłą powtórkę, w razie czego pojadę gdzie trzeba.
Rat King ciut lepsi od Axe Crazy, ale oba składy wywiązały się ładnie z roboty i sety minęły bardzo szybko. Wpadły kostki gitarzystów obu zespołów, plus setlista AC.
Omen... Patrząc na zespół od razu widać kto jest jedynym członkiem klasycznego składu. Kenny Powell ma 72 lata i wygląda jakby całe zawodowe życie zajmował się proszeniem kierowników o drobne, tymczasem z niego nawet w takim wieku jest zwierz sceniczny czystej wody. Na ostatnim numerze jego crowdsurfing, rzucanie merchu przez wokalistę i zaproszenie fanów na scenę - tak się kurwa powinno kończyć koncerty! Wokalista dzielnie dawał radę mimo choroby, a że obdarzony kawałem głosu i charyzmą to wrażenie tym większe. Zarówno on jak i Kenny zaliczyli wypad w tłum. Pozostali nieco w tle, ale pasowali idealnie. W kwestii dźwięku się nie wypowiem bo świadomie wybrałem miejsce gdzie nie mógł być najlepszy, ale repertuarowo jestem usatysfakcjonowany bo skupienie się na dwóch pierwszych albumach nie mogło nie być strzałem w dziesiątkę. Nieco ponad półtorej godziny na takiej intensywności która prawie się nie zdarza - czyste szaleństwo. Być bliżej nie dało fizycznie rady, a Kenny i basista często grali mi na wysokości oczu, nawet nie na wyciągnięcie ręki - cudo! Cały zespół wyszedł niemal od razu, można było zagadać i zrobić zdjęcia.
Pozdro dla Prezesa i Franka (gratki koszulki!), z którymi udało mi się zamienić więcej niż kilka zdań.
Od rana wszystko mnie boli i jeszcze dzwoni w uszach, ale było warto jak cholera - dzień koncertowy numer 34 w 2026 będę wspominał jeszcze bardzo długo, ścisły top nie tylko tego roku, ale ostatnich lat. Mam nadzieję na rychłą powtórkę, w razie czego pojadę gdzie trzeba.

