AC/DC
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Powerslave100
- -#Prisoner

- Posty: 117
- Rejestracja: pt maja 10, 2024 7:10 pm
Re: AC/DC
Jakby co to chodziło mi o Ride On.
Re: AC/DC
nie tylko, to podobne numery, ale blues rządzi się takimi prawami, ze nigdy bym nie pomyślał ze to plagiatPowerslave100 pisze: ↑czw gru 25, 2025 7:32 pm Czy tylko mi Jesus Just Left Chicago ZZ Top przypomina pewien znany utwór AC/DC? Nie powiem bo akurat disiaki zrobili to lekko lepiej ( top 5 tego zespołu jak nic u mnie), ale inspiracje byłytakie plagiatowe inspiracje.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
-
Powerslave100
- -#Prisoner

- Posty: 117
- Rejestracja: pt maja 10, 2024 7:10 pm
Re: AC/DC
a masz może rozpiskę solówek Thin Lizzy?
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6335
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: AC/DC
Ja mam, modlę się do niej
-
Powerslave100
- -#Prisoner

- Posty: 117
- Rejestracja: pt maja 10, 2024 7:10 pm
Re: AC/DC
To dobrze
Re: AC/DC
AC/DC albo kończy trasę Power Up, albo aktywność koncertową w ogóle. Niby leaki coś przebąkują o Europie w 2027 (farewell tour?), ale cholera wie.


As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9559
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: AC/DC
Obstawiam że jednak w tym roku koniec. Pożegnałem się ładnie w zeszłym na Narodowym i mi w zupełności stykają te trzy sztuki które miałem szczęście widzieć. Ale jeśli jednak zawitają do nas w przyszłym roku to mam nadzieję na Śląski, cobym mógł z czystym sumieniem odpuścić.
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9559
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: AC/DC
No właśnie, jeszcze parę lat temu wcale się na to nie zanosiło. Narodowy bym pewnie powtórzył nawet za te osiem stów, choć dla mnie koncert zaledwie dobry i Angus pod koniec strasznie męczył.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9594
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: AC/DC
Gdyby wyruszyli w pożegnalną trasę i znów zawitaliby do Polski, to może bym się wybrał. Widziałem raz, w 2015, nie mam dobrych wspomnień. 
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2324
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: AC/DC
Nie wiem, czy to nie jest niszczenie własnej legendy, gdyby mieli znów ruszyć w trasę. To jest prawda z tym hasłem, że trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść...
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: AC/DC
To konto wcześniej podawało legitne informacje przed czasem:

Więc może coś się wydarzy, nie wiem. Natomiast AC/DC nie trasuje bez nowego materiału (wyjątkiem był 2003, niby trochę przedłużenie SUL, ale wtedy praktycznie nie promowali płyty i powyciągali deep cuty). Także jeśli będzie kolejna trasa, to:
- albo będzie to pożegnanie ze sceną i zespół zachowa się niestandardowo
- albo panowie mają w zanadrzu jeszcze jeden krążek, który najpewniej musi być już (przynajmniej częściowo) nagrany. Angus wspominał kiedyś o tym, że Malcolm zostawił po sobie riffy na więcej materiału, więc to nie jest zupełnie nierealna opcja.
No ale jednak to jest serio stara kapela i nie zdziwię się, jeśli z impetem zbliżamy się do wyłączenia prądu
Smutna to myśl, ale nawet jeśli, to gig w Bratysławie w 2024 wspominam jako być może najbardziej "fun" koncert, jaki widziałem. Nie najlepszy - taki, na którym bawiłem się najlepiej.

Więc może coś się wydarzy, nie wiem. Natomiast AC/DC nie trasuje bez nowego materiału (wyjątkiem był 2003, niby trochę przedłużenie SUL, ale wtedy praktycznie nie promowali płyty i powyciągali deep cuty). Także jeśli będzie kolejna trasa, to:
- albo będzie to pożegnanie ze sceną i zespół zachowa się niestandardowo
- albo panowie mają w zanadrzu jeszcze jeden krążek, który najpewniej musi być już (przynajmniej częściowo) nagrany. Angus wspominał kiedyś o tym, że Malcolm zostawił po sobie riffy na więcej materiału, więc to nie jest zupełnie nierealna opcja.
No ale jednak to jest serio stara kapela i nie zdziwię się, jeśli z impetem zbliżamy się do wyłączenia prądu
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9559
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: AC/DC
Fajnie że AC/DC ma swoją bardziej wiarygodną wersję Maiden Italia
Jakoś wątpię w nowy krążek i nawet wolałbym żeby pożegnali się Power Up, które jest u mnie w top 5 całej dyskografii - siadł mi ten album jak zły i często do niego wracam. Bardzo ciekawa rozkmina z tym funem, nie spodziewałbym się u Ciebie akurat AC/DC 
Re: AC/DC
Dlaczego? Dla mnie AC/DC to jest ostateczny zespół ROCKa. Pomijam fakt, że w kwestii rozmiarów i wpływu na popkulturę to konkurować może wyłącznie z Liverpoolem i Jęzorami, bo to kwestia poboczna, no ale sama muzyka to jest po prostu 100% rock 'n' rolla w rock 'n' rollu. Ten run od Let There Be Rock do Flick of the Switch to jedna z bardziej spektakularnych serii świetnych wydawnictw w muzyce. Potem para im uszła, bo ewidentnie w takiej formule można nagrać tylko ograniczoną ilość muzyki, a brak Bona też pewnie odebrał im nieco kreatywności (wbrew twierdzeniom idiotów, to te wczesne płyty akurat były zróżnicowane), ale nadal mówimy o totalnej petardzie. AC/DC to dla mnie też zespół bardzo sentymentalny, po Judasach pierwsze, co mnie zainteresowało z takich brzmień, więc naturalnie mam z nim masę miłych wspomnień sprzed lat... No i dzięki temu ten koncert tak mi się podobał, wcześniej ich nie widziałem na żywo. Niby była to wyłącznie połowa składu, który można uznać za klasyczny, a sam koncert chyba najdroższy z tych, które w życiu odhaczyłem, ale na bratysławskim lotnisku to wszystko nie miało dużego znaczenia. No i Brian zdążył się wówczas wyrobić, bo na początku trasy było serio źle, a u Słowaków gorzej zabrzmiało chyba tylko Riff Raff (w ogóle szok, że tyle czasu to tkwiło w secie, bo serio się męczył).
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9559
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: AC/DC
Myślałem prędzej że któreś JP, ale pełna zgoda. U mnie Narodowy to najdroższy zwykły (droższy tylko VIP na Ghost
) bilet ever i widziałem ich dwa razy wcześniej, do tego solo Angusa męczyło więc o żadnym szczególnym funie mowy być nie mogło, ale w Twoim przypadku jest to zrozumiałe.
Nie zapomnij nugz o drugim i deserze
Nie zapomnij nugz o drugim i deserze
Re: AC/DC
Ja to poniekąd trochę rozdzielam.
Judas Priest to mój ulubiony zespół, więc każdy koncert mnie cieszy. Natomiast chodzę na niego od lat nastoletnich, trochę tych gigów na koncie już mam (11), większość tego, co tak serio serio chciałem usłyszeć, już usłyszałem. Na pewno to Priest zagrało najlepszy koncert, jaki miałem okazję zobaczyć. Zderzenie z kolejno solowym Kingiem Diamondem i Mercyful Fate to też było jakieś kosmiczne przeżycie oraz wydarzenie przełomowe i oczywiście bawiłem się świetnie.
Ale w AC/DC nie chodziło o perfekcję (bo umówmy się, PESELe Angus i Brian mają wiadome). Nie chodziło o zmianę mojego postrzegania muzyki na żywo, ani nic z takich rzeczy. Po prostu... Świetnie się bawiłem
Zagrali numery, na których wychowywałem się jako dzieciak, mogłem poskakać do Dirty Deeds, zobaczyłem (i usłyszałem) wystrzały z armat, a to wszystko działo się przed widownią liczącą 120k osób. Czuło się, że ten koncert to było coś specjalnego, wielkiego.
Podobnie miałem po Maiden w Bratysławie. Nie wiem, czy to było moje najlepsze Maiden, ale pewnie było tym Maiden, na którym miałem najwięcej funu. To nie zawsze musi się pokrywać, a na pewno nie musi się pokrywać w 100%.
Judas Priest to mój ulubiony zespół, więc każdy koncert mnie cieszy. Natomiast chodzę na niego od lat nastoletnich, trochę tych gigów na koncie już mam (11), większość tego, co tak serio serio chciałem usłyszeć, już usłyszałem. Na pewno to Priest zagrało najlepszy koncert, jaki miałem okazję zobaczyć. Zderzenie z kolejno solowym Kingiem Diamondem i Mercyful Fate to też było jakieś kosmiczne przeżycie oraz wydarzenie przełomowe i oczywiście bawiłem się świetnie.
Ale w AC/DC nie chodziło o perfekcję (bo umówmy się, PESELe Angus i Brian mają wiadome). Nie chodziło o zmianę mojego postrzegania muzyki na żywo, ani nic z takich rzeczy. Po prostu... Świetnie się bawiłem
Podobnie miałem po Maiden w Bratysławie. Nie wiem, czy to było moje najlepsze Maiden, ale pewnie było tym Maiden, na którym miałem najwięcej funu. To nie zawsze musi się pokrywać, a na pewno nie musi się pokrywać w 100%.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
