Ciekawa płyta i fabuła. W latach 90tych to był chyba jeden z ostatnich zespołów, który grał prawdziwy metal. Okładka również fajna. Album jak i zespół odkryłem niedawno (w ciągu ostatniego roku, ale nie pamiętam już dokładnie kiedy) na pewno wyróżnia się 15 minutowa kompozycja Genesis (The Making and the Fall of Man), który mnie osobiście przypomina trochę Rime of the Ancient Mariner. Ale ta płyta to nie tylko ten długi numer, masa świetnych riffów, pirackich zaśpiewów, i tnących jak żyleta solówek gitarowych.
Ulubione utwory: The Phantom of Black Hand Hill, Genesis (The Making and the Fall of Man)
Klasyka gatunku w klasycznym składzie, produkcja trochę kuleje, ale to nie przeszkadza w dobrym odbiorze albumu. Cover Aerosmith też ciekawy, gitarzyści dobrze grają, Chuck na wokalu również, sekcja też spoko.
Ulubione utwory: Eerie Inhabitants, The New Order, Into the Pit
Tak... to znowu ci piraci. Klasyka Heavy Metalu, Majk Moti to imo najbardziej utalentowany człowiek jaki się przewinął w całej historii RW na równi z Liderem oczywiście. Nie mam nic więcej do dodania, wystarczy posłuchać.
Jeden z najlżejszych albumów na mojej liście. Damnation poznałem 9 miesięcy po premierze jak i całe Opeth, i to było wow, druga kaseta którą miałem było Deliverance i kontrast między nimi był ogromny. Opeth zainspirował się przy tym krążku dokonaniami np Camel czy innymi zespołami brytyjskiego prog rocka. Jak mam ochotę na chill to czasem sobie puszczam te płytę. Choć Opeth dla mnie już dawno temu bardzo stracił, ale do niektórych ich wydawnictw zdarza mi się wracać, bo dalej trzymają fason
Niezły Concept album. Lubię fioletowy kolor, tak więc okładka też mi leży. Jest kilka słabszych momentów jak np Two Little Girls, ale jako całość trzyma odpowiedni poziom dla słuchacza. Ale wyżej bym nie dał. Insanity - jedyny instrumental momentami przypomina mi nielubiany przeze mnie Led Zeppelin a może nawet i Genesis.
Ulubione utwory: Into the Convent, Behind These Walls
Russel Allen to jeden z najlepszych wokalistów w historii gatunku, Michael Romeo jeden z najlepszych gitarzystów i w zasadzie mógłbym tak wymienić cały skład. Jest to ostatni albumu nagrany z basistą Thomasem Millerem a pierwszy i ostatni z perkusistą Thomasem Wallingiem. Mamy epickie kompozycje w stylu tych najlepszych DT, nie takie nudne i rozdmuchane jak np Yes czy Genesis. Świetna, szybka płyta, ze wzruszającymi momentami. Zawsze mam banana na twarzy jak słucham tego albumu. Mistrzowski prog metal.
Ulubione utwory: Smoke and Mirrors, Church of the Machine, Through the Looking Glass, Lady of the Snow
80. Cradle of Filth - Cryptoriana - The Seductivenes of Decay (2017)
Album, który trafił tu właściwie w ostatniej chwili, rzutem na taśmę. Solidny krążek Kredek. Więcej wypowiadałem się w odpowiednim temacie, więc nie ma co tego powtarzać.
Ulubione utwory: Heartbreak and Seance, Wester Vespertine
Zespół odkryłem niedawno, oczywiście lata znałem go tylko z nazwy, ale jakoś nie było okazji nigdy się bliżej zapoznać. Na ten moment znam trzy pierwsze. Jeden z niewielu zespołów z tego gatunku, który mi leży, granie jest ciekawe, odkrywcze i przystępne. Nawet jeden album mam już na oryginalnym nośniku. Niezła płyta. Nawet jakiś tydzień temu jestem na spacerze, patrzę z daleka koleś się zbliża, tak... na pewno jakaś koszulka metalowa a potem się okazało, że właśnie miał t-shirt z okładką z tej płyty