W moim odczuciu, mimo ciezkobolesnej tandety, Eddie ma swoj klimacik, tak dlugo jak nie wchodzi na scene bic sie z Janickiem (ew. swiecic oczyma). Pod pewnymi wzgledami pasuje do nie-do-konca-powaznego wizerunku zespolu, ale np. na Rock in Rio mogli go schowac w szafie, bo pasowal tam jak piernik do wiatraka.
Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Co sadzicie o maskotce IM?
W moim odczuciu, mimo ciezkobolesnej tandety, Eddie ma swoj klimacik, tak dlugo jak nie wchodzi na scene bic sie z Janickiem (ew. swiecic oczyma). Pod pewnymi wzgledami pasuje do nie-do-konca-powaznego wizerunku zespolu, ale np. na Rock in Rio mogli go schowac w szafie, bo pasowal tam jak piernik do wiatraka.
W moim odczuciu, mimo ciezkobolesnej tandety, Eddie ma swoj klimacik, tak dlugo jak nie wchodzi na scene bic sie z Janickiem (ew. swiecic oczyma). Pod pewnymi wzgledami pasuje do nie-do-konca-powaznego wizerunku zespolu, ale np. na Rock in Rio mogli go schowac w szafie, bo pasowal tam jak piernik do wiatraka.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Eddie jako tandetny 'znak firmy' świetnie się sprawdzał w latach 70, 80-tych. Wogóle okres tamten to przecież okres tandety w wielu dziedzinach życia. Na dziś dzień brakuje mi jakiejś nowoczesnej formy maskotki zespołu i bynajmniej nie chodzi mi o jakieś gówniane kosmiczne ubranka, tylko ogólną techniczną formę przedstawienia postaci.
KMFDM
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Nie wyobrazam sobie Maiden bez niego. Mi sie on podoba.
_R@sterNeT_
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
i raczej nie należałoby go zmieniać
jest taki od lat i taki powinien zostać :] tylko na tych nowych okładkach taki nowoczesny jest...
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
No Eddie powinien zostać taki jakim jest, bo to znak rozopoznawczy IM, jednak fajnie było by chociaż raz zobaczyć go na wielkim telebimie z efektami specjalnymi, który wchodząc robiłby wielki szum, i byłby jeszcze większych rozmiarów. Taka odskocznia od normalnego Eda, ale wątpię że to by się sprawdziło. 
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
I żeby był bardziej dynamiczny, a nie taki po porstu ledwo ruszający się stu tonowy kloc.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Eddie jest symbolem zespołu, jest jego nierozłączną częścią, dlatego uważam że ciągle powinnien istnieć, aczkolwiek powinnien ewoluować. Jak na XXI wiek, jest trochę przestarzały. Zgadzam się z Greddo, że powinnien być inaczej przedstawiony, pod względem technicznym, chodząca po scenie postać jest trochę tandetna. I każda zmiana jego ubrania, raczej nic nie da. Jeżeli następny album rzeczywiście będzie albumem koceptowym, to mam nadzieje że zmienią również formę przedstawiania Eddiego na bardziej nowoczesną.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Zdecydowanie brakuje nowszym Eddiem dynamiki tego z Powerslave. Chodzi strasznie anemicznie, w sumie czego oczekiwac - ma chlopak swoje lata.
Zgadzam sie ze mogliby go troche lepiej zrobic od strony technicznej. Przykladowo Eddie z Give me ed tour wygladal jak swiety mikolaj. Wszystko takie lsniace i czysciutkie, przy takich nakladach na produkcje naprawde nie trudno zrobic bardziej ciekawe ubranko.
Zgadzam sie ze mogliby go troche lepiej zrobic od strony technicznej. Przykladowo Eddie z Give me ed tour wygladal jak swiety mikolaj. Wszystko takie lsniace i czysciutkie, przy takich nakladach na produkcje naprawde nie trudno zrobic bardziej ciekawe ubranko.
Can The End Be At Hand?
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Przedewszystkim trzeba się zastanowić, co Eddie dał zespołowi. Ma naprawdę rozpoznawalną mordę i o to chodziło, jest znakiem zespołu i według mnie bardzo fajnie przedstawiają się z nim okładki. Mam nadzieje ze nie zmienią go na nic innego, ewentualenie jakieś panny z nim moga być na następnym krążku
Możliwe że jest kiczowaty ale jdnak piękny
Możliwe że jest kiczowaty ale jdnak piękny
- Wakterstein
- -#Trooper

- Posty: 365
- Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Bez Eddiego nie ma Iron Maiden
... Po co go kasować?
- Iron Marcin
- -#Invader

- Posty: 151
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 7:36 pm
- Skąd: Warszawa
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Tak, tak nie mozna skaswac eddiego. Wogole nie wiem dlaczego przyszkadza niektorym ludziom. Co prawda ten co pojawaia sie na koncertych jest troche kiczowaty, ale na okladkach jest bardzo fajny. Taki np somewhere in time, moim zdaniem ta okldaka ma swietny klimat.
-
ropuch
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
zalezy na ktorej okladce - na jednej wyglada lepiej, na innej gorzej
Eddie to znak rozpoznawalny IM i trudno dzisiaj wyobrazic sobie ten zespol bez swojej maskotki.
- Iron Marcin
- -#Invader

- Posty: 151
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 7:36 pm
- Skąd: Warszawa
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
No moze masz racje, ja nie lubie zbytnio tego z okladki No prayer for the dying, no i moze okladka DoD nie jest najlepsza, ale moim zdaniem glownie przez te postaci, ktore stoja wokol kolesia z kosa( eddiego).
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Eddie jest kiczowaty i nie ma co zaprzeczać
Ale tak jak napisaliście stał się symbolem zespołu, czymś strasznie charakterystycznym i po prostu nie mogą go teraz wywalić
Ale mogliby go trochę unowocześnić ale nie tak jak na okładc DoD- to już kicz na potęgę 
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
i to one są okropnie tandetne a nie Eddieglownie przez te postaci, ktore stoja wokol kolesia z kosa( eddiego).
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
podpisuję się pod tym obiema rękami,a poza tym naprawdę chcielibyście żeby nagle go zabrakło??i co w zamian???ropuch pisze:zalezy na ktorej okladce - na jednej wyglada lepiej, na innej gorzej Eddie to znak rozpoznawalny IM i trudno dzisiaj wyobrazic sobie ten zespol bez swojej maskotki.
usunąć Eddiego to tak jakby pozbawić Maiden ktoregoś z członków.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Dla mnie Iron Maiden bez Eddiego byłoby jakieś.....dziwne.... Nie ma wątpliwości, że jego wizerunek tylko przysporzył popularności, stał się znakiem rozpoznawczym zespołu i bez niego jakoś nudno by było.....jak wchodzi na scenę to obojętne czy chodzi jak kaleka czy zawodowy chodziarz - ważne, że nadaje koncertom świetny klimat, publika zawsze na niego czeka...
Owszem, na niektórych okładkach Eddie jest lepiej wykonany, na innych nieco mniej, ale ma zostać z Iron Maiden na zawsze... :rocx
Owszem, na niektórych okładkach Eddie jest lepiej wykonany, na innych nieco mniej, ale ma zostać z Iron Maiden na zawsze... :rocx
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Dla mnie Eda mogloby nie byc. Nie da sie ukryc , ze jest on "znakiem ropoznawczym" zespolu , ale rownie dobrze mogloby zastapic go cos innego
Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go
Na okladkach wyglada jeszcze jako tako, ale koncerty?
coz...
Ja tam na niego nie czekam
Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go
Ja tam na niego nie czekam
<ONS3
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
no fakt...Maiden bez Eddiego byłoby dziwne
a z tymi okładkami to mogli by zostawić styl z czasów IM, Killers czy LAD a nie kombinują
nie mówię, że to złe, ale w końcu wyjdzie na to, że nowy Eddie będzie cyfrowy a na koncertach będzie wyświetlany z telebimów
(nie no aż tak źle może nie będzie :]). Tak czy siak: Up The Irons! 
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
Dowcipem.Arashi pisze:Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go



