Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Shiro
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 56
Rejestracja: ndz sty 22, 2006 11:39 am

Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Shiro »

Co sadzicie o maskotce IM?

W moim odczuciu, mimo ciezkobolesnej tandety, Eddie ma swoj klimacik, tak dlugo jak nie wchodzi na scene bic sie z Janickiem (ew. swiecic oczyma). Pod pewnymi wzgledami pasuje do nie-do-konca-powaznego wizerunku zespolu, ale np. na Rock in Rio mogli go schowac w szafie, bo pasowal tam jak piernik do wiatraka. :)
Awatar użytkownika
Misio
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1433
Rejestracja: sob maja 31, 2003 11:33 pm
Skąd: Cork

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Misio »

Eddie jako tandetny 'znak firmy' świetnie się sprawdzał w latach 70, 80-tych. Wogóle okres tamten to przecież okres tandety w wielu dziedzinach życia. Na dziś dzień brakuje mi jakiejś nowoczesnej formy maskotki zespołu i bynajmniej nie chodzi mi o jakieś gówniane kosmiczne ubranka, tylko ogólną techniczną formę przedstawienia postaci.
KMFDM
Awatar użytkownika
rasternet
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 101
Rejestracja: śr lis 12, 2003 7:51 pm
Skąd: Olsztyn

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: rasternet »

Nie wyobrazam sobie Maiden bez niego. Mi sie on podoba.
_R@sterNeT_
Wrath
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3569
Rejestracja: pt wrz 09, 2005 4:57 pm
Skąd: Kraków

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Wrath »

i raczej nie należałoby go zmieniać :D jest taki od lat i taki powinien zostać :] tylko na tych nowych okładkach taki nowoczesny jest...
Awatar użytkownika
M@ti
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6375
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:51 pm
Skąd: z Norwegii

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: M@ti »

No Eddie powinien zostać taki jakim jest, bo to znak rozopoznawczy IM, jednak fajnie było by chociaż raz zobaczyć go na wielkim telebimie z efektami specjalnymi, który wchodząc robiłby wielki szum, i byłby jeszcze większych rozmiarów. Taka odskocznia od normalnego Eda, ale wątpię że to by się sprawdziło. :?
DeaDe
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 738
Rejestracja: wt paź 12, 2004 6:06 pm

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: DeaDe »

I żeby był bardziej dynamiczny, a nie taki po porstu ledwo ruszający się stu tonowy kloc.
Awatar użytkownika
Macias
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 27
Rejestracja: pt kwie 30, 2004 7:48 pm
Skąd: Sosnowiec

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Macias »

Eddie jest symbolem zespołu, jest jego nierozłączną częścią, dlatego uważam że ciągle powinnien istnieć, aczkolwiek powinnien ewoluować. Jak na XXI wiek, jest trochę przestarzały. Zgadzam się z Greddo, że powinnien być inaczej przedstawiony, pod względem technicznym, chodząca po scenie postać jest trochę tandetna. I każda zmiana jego ubrania, raczej nic nie da. Jeżeli następny album rzeczywiście będzie albumem koceptowym, to mam nadzieje że zmienią również formę przedstawiania Eddiego na bardziej nowoczesną.
Stranger
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 346
Rejestracja: pn maja 26, 2003 6:43 pm
Skąd: Piaseczno

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Stranger »

Zdecydowanie brakuje nowszym Eddiem dynamiki tego z Powerslave. Chodzi strasznie anemicznie, w sumie czego oczekiwac - ma chlopak swoje lata.
Zgadzam sie ze mogliby go troche lepiej zrobic od strony technicznej. Przykladowo Eddie z Give me ed tour wygladal jak swiety mikolaj. Wszystko takie lsniace i czysciutkie, przy takich nakladach na produkcje naprawde nie trudno zrobic bardziej ciekawe ubranko.
Can The End Be At Hand?
Norx
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 116
Rejestracja: pt wrz 30, 2005 9:35 pm
Skąd: Gliwice

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Norx »

Przedewszystkim trzeba się zastanowić, co Eddie dał zespołowi. Ma naprawdę rozpoznawalną mordę i o to chodziło, jest znakiem zespołu i według mnie bardzo fajnie przedstawiają się z nim okładki. Mam nadzieje ze nie zmienią go na nic innego, ewentualenie jakieś panny z nim moga być na następnym krążku :D
Możliwe że jest kiczowaty ale jdnak piękny :wink:
Awatar użytkownika
Wakterstein
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 365
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 2:01 am

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Wakterstein »

Bez Eddiego nie ma Iron Maiden ;)... Po co go kasować?
Awatar użytkownika
Iron Marcin
-#Invader
-#Invader
Posty: 151
Rejestracja: śr maja 04, 2005 7:36 pm
Skąd: Warszawa

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Iron Marcin »

Tak, tak nie mozna skaswac eddiego. Wogole nie wiem dlaczego przyszkadza niektorym ludziom. Co prawda ten co pojawaia sie na koncertych jest troche kiczowaty, ale na okladkach jest bardzo fajny. Taki np somewhere in time, moim zdaniem ta okldaka ma swietny klimat.
ropuch

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: ropuch »

zalezy na ktorej okladce - na jednej wyglada lepiej, na innej gorzej :) Eddie to znak rozpoznawalny IM i trudno dzisiaj wyobrazic sobie ten zespol bez swojej maskotki.
Awatar użytkownika
Iron Marcin
-#Invader
-#Invader
Posty: 151
Rejestracja: śr maja 04, 2005 7:36 pm
Skąd: Warszawa

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Iron Marcin »

No moze masz racje, ja nie lubie zbytnio tego z okladki No prayer for the dying, no i moze okladka DoD nie jest najlepsza, ale moim zdaniem glownie przez te postaci, ktore stoja wokol kolesia z kosa( eddiego).
Awatar użytkownika
syzygy
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5049
Rejestracja: śr lip 13, 2005 9:56 pm

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: syzygy »

Eddie jest kiczowaty i nie ma co zaprzeczać :P Ale tak jak napisaliście stał się symbolem zespołu, czymś strasznie charakterystycznym i po prostu nie mogą go teraz wywalić :P Ale mogliby go trochę unowocześnić ale nie tak jak na okładc DoD- to już kicz na potęgę :P
Wrath
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3569
Rejestracja: pt wrz 09, 2005 4:57 pm
Skąd: Kraków

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Wrath »

glownie przez te postaci, ktore stoja wokol kolesia z kosa( eddiego).
i to one są okropnie tandetne a nie Eddie :D
Awatar użytkownika
Iznogoud
-#Invader
-#Invader
Posty: 164
Rejestracja: sob sty 14, 2006 10:17 pm
Skąd: Katowice

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Iznogoud »

ropuch pisze:zalezy na ktorej okladce - na jednej wyglada lepiej, na innej gorzej Eddie to znak rozpoznawalny IM i trudno dzisiaj wyobrazic sobie ten zespol bez swojej maskotki.
podpisuję się pod tym obiema rękami,a poza tym naprawdę chcielibyście żeby nagle go zabrakło??i co w zamian???
usunąć Eddiego to tak jakby pozbawić Maiden ktoregoś z członków.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Artur »

Dla mnie Iron Maiden bez Eddiego byłoby jakieś.....dziwne.... Nie ma wątpliwości, że jego wizerunek tylko przysporzył popularności, stał się znakiem rozpoznawczym zespołu i bez niego jakoś nudno by było.....jak wchodzi na scenę to obojętne czy chodzi jak kaleka czy zawodowy chodziarz - ważne, że nadaje koncertom świetny klimat, publika zawsze na niego czeka...
Owszem, na niektórych okładkach Eddie jest lepiej wykonany, na innych nieco mniej, ale ma zostać z Iron Maiden na zawsze... :rocx
Paolo
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 102
Rejestracja: wt sty 17, 2006 9:39 am
Skąd: Łódź

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Paolo »

Dla mnie Eda mogloby nie byc. Nie da sie ukryc , ze jest on "znakiem ropoznawczym" zespolu , ale rownie dobrze mogloby zastapic go cos innego :wink:
Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go :roll: Na okladkach wyglada jeszcze jako tako, ale koncerty? :? coz...
Ja tam na niego nie czekam :)
<ONS3
Wrath
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3569
Rejestracja: pt wrz 09, 2005 4:57 pm
Skąd: Kraków

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: Wrath »

no fakt...Maiden bez Eddiego byłoby dziwne :P a z tymi okładkami to mogli by zostawić styl z czasów IM, Killers czy LAD a nie kombinują :P nie mówię, że to złe, ale w końcu wyjdzie na to, że nowy Eddie będzie cyfrowy a na koncertach będzie wyświetlany z telebimów :D (nie no aż tak źle może nie będzie :]). Tak czy siak: Up The Irons! :wink:
iEvE
Administratorka
Administratorka
Posty: 4000
Rejestracja: czw cze 09, 2005 8:16 pm
Skąd: Elm Street 1428

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

Post autor: iEvE »

Arashi pisze:Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go
Dowcipem.
ODPOWIEDZ