Tyle z historii (możecie to pominąć w czytaniu
Zaznaczę kilka z moich ulubionych zespołów:
Nine Inch Nails - Ciężkie do zaklasyfikowania, ale to właśnie 'fabryczną' metką najczęśćiej oznacza się Trenta Reznora. Naprawde ciekawe eksperymenty muzyczne, przejmujące teksty, z którymi można się utożsamiać. Zespół, który słucham bez przerwy już rok i który nie potrafi mnie znudzić. Tak namiętnie wałkowałem tylko Iron Maiden, co powinno być pewną rekomendacją.
White Zombie / Rob Zombie - od Roba zacząłem, chociaż z jego solową karierą miałem mało do czynienia. White Zombie wyróżniał się z szeregu innych kapel rockowych specyficznym głosem wokalisty ('Yeah!' to już klasyka) i wplecionymi w piosenki motywami z filmów grozy. Zombie jest fanem horrorów, opowieści Poego i skąpo odzianych panienek, co ma widoczne przełożenie na teksty piosenek. Pozytywnym zaskoczeniem jest tegoroczny album 'Educated Horses' - bardziej melodyjny i stonowany w porównaniu do poprzednich dokonań muzyka. Widać, że Zombie dojrzał i potrafi znaleźć się w mniej czaderskich kompozycjach... co nie zmienia faktu, że klimat się uchował.
Killing Joke - tak, Pandemonium w moich oczach jest bez dwóch zdań albumem industrialowym. Zapętlone psychodeliczne rytmy, modulowany wokal i efekty z syntezatora na tle ciężkich gitar. Czego chcieć więcej? Dla mnie album - majstersztyk. Podobnie zakręcony jest starusieńki Nightime jak i najnowszy posępny 'Hosannas From the Basement of Hell'. Do zabawy antymetalowym gronie nada się "The Wardance" - płyta z remiksami
Marilyn Manson - kolega Reznora... co słychać i czuć. Piosenki o seksie, narkotykach i samouwielbieniu. Kto go nie słyszał?
Słyszałem też co nieco Ministry, KMFDM i kilku innych kapel, których nie mogę sobie przypomnieć z nazwy
Chcecie się podzielić swoim zdaniem i wiedzą o kapelach - piszcie.
(hehe, pierwszy 'ambitny' temat)



