Frontside
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Frontside
droga krzyzowa jest naj :solo
Re: Frontside
mnie sie dzis nie udalo kupic ... siostra na jutro dostala zadanie najazdu na MM 
Re: Frontside
przesłuchałem już trochę tej płyty, napiszę coś jakiegoś.
Frontside lubię cholernie, czołówka moich ulubionych kapel. Na nowy album więc czekałem niecierpliwie i liczyłem na coś bardzo dobre, co mnie nie zawiedzie. Osobiście podobała mi się droga jaką wybrał zespół, zarówno dokonania z Astkiem jak późnejsza zmiana ściśle związana z zatrudnieniem Aumana na wokalu, co wiązało się wprowadzeniem nowych elementów do tej muzyki. "Zmierzch Bogów" już był dla mnie świetnym albumem, po czasie od wydania ani troche mi się nie znudził i zjadał i tak wszystkie wynalazki, które wychodziły już po jego premierze, a było tego sporo, bo moda na takie granie poszła tak daleko, ze już powoli nie mogłem patrzeć na to.
Nowy album kupiłem sobie zaraz w dniu premiery i już na półce robił wrażnie, świetna okładka i ładne wydanie, do tego w dwóch różnych wersjach, do wyboru. Nie chciałem tego wcześniej słuchać z mp3, bo za bardzo zależało mi na tym albumie. Nie chciałem w żaden, nawet najmniejszy sposób sobie burzyć obrazu czegokolwiek na tej płycie.
Intro bardzo dobre, przechodzi od razu w pierwszy numer. Buduje nastrój i bardzo zachęca do wejścia dalej w ten album. Jest oczywiście zachowana tematyka i styl - mniej lub bardziej lubianych - tekstów Frontside. Biblijne "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz" jak najbardziej pasuje do tego zespołu i się świetnie komponuje, już mi się podoba. Po intro/utworze, który jest trochę jakby zapowiedzią tej płyty zaczynamy konkrety. Już na początku płyty juest numer, po którym miałem ochotę nie słuchać dalej wręcz tylko cofnąć i jeszcze raz - "Martwe Serca". Jest to o co chodziło, melodia, szybkośc, energia. Refren wpada w ucho bez problemów, chce się aż pośpiewać z Aumanem, jednak nie ma czasu bo już dostajemy kolejny numer "Nie ma Chwały bez Cierpienia", od razu więc można też stwierdzić, ze jest bardzo mocno na tej płycie. Miazga numer z głebokim growlem momentami, co jeszcze potęguje ciężar całości, ładny wyniosły refren, an co się tutaj na pewno czeka. Jest klasycznie i na bardzo wysokim poziomie. Nastepna kompozycja jednak - "Mały Sekret" - już pokazuje jednak, że nie chodzi tutaj o to, ze ma być ten album kopią "Zmierzchu Bogów". Inny Frontside. Ciekawy już wstępy jeszcze bardziej intryguje, kiedy dochodzi dziwnie intonowana wypowiedz Aumana, po której następuje wręcz heavy-metal, który można znaleźć w tym numerze. To jednak nie koniec niespodzianek. Na albumie pojawiają się dwie swoiste ballady z czego jedna - "Nieodwracalny" to już zupełnie nowa bajka jak chodzi o ten zespół, zaaranżowana na akustyczne gitary. Druga z ballad, a w kolejnosci na albumie pierwsza to "Wybraniec", który może kojarzyć się t akimi polskimi hitami, ja jednak to kupuje, widać, że mają chłopaki jaja, zeby zrobić coś takiego, zresztą mam też wrażenie, że autog kompozycji, czyli Demon miał już ochotę na taki zabieg na poprzednim albumie, jednak dopiero teraz zespół zyskał na tyle pewności siebie i dojrzał, zeby grać bez jakichkolwiek kompromisów. Widać to na tej płycie, własnie to, ze zespół idzie swoją ścieżką, ten album cięzko do czegokolwiek obecnego na rynku porównać, nawet do poprzedniego ich albumu. Oczywiście, nadal czuć, że jest tam Frontside, jednak mocno pokombinowany. Nie brakuje jednak totalnych walców jak "Droga Kzyżowa", "Pod Ciężarem Milczenia", czy "Manifest Wolności". Hitowo też jest, jak to w wypadku Frontside być musi - refreny wspomnianego "Martwe Serca", czy "Wspomnienia jak Relikwie" same się nucą już po pierwszym przesłuchaniu. Slayerowe zakończenie w postaci "Dotyku Przemienienia" już wogóle grzebie zwłoki jakie zostają po tej płycie, bo naprawdę jest moc, którą w dużym stopniu nadaje porkusja, która chyba najlepiej wypada w "Piekło Czeka". Natomiast maksiumum szybkości widzimy w bardzo ciekawym "Santa Sangre", który też najbardziej zwraca uwagę jak chodzi o wokal.
Brzmienie płyty jest na poziomie światowym, słychać wyraźnie każdy instrument, a przy tym jednocześnie świetnie wszystko się uzupełnia. Bardzo podoba mi się perkusja, naprawdę cikawe zabiegi znajdujemy na "Absolutus". Riffy są jak trzeba, w ich stylu, ale nie wtórne, interesujące i chwytliwe, niepozbawione jednak też ciężaru i charakteru. Nie można tutaj za bardzo narzekać, bo od strony technicznej wszystko bardzo dobrze się prezentuje.
Słychać wpływy jak już wspomniałem Slayera, oczywisćie też widać modę na Killswitch Engage, czy też Trivium, jednak Frontside zachodnie gwiazdy zostawia za sobą. Sam Auman, chyba nie mógłby też nie przyznać się do wzorowania na Panterze w kwestii wokalnej - mam na myśli tu "Dotyk Przemienienia".
Ogólnie album mnie zachwyca, jest wszystko ci miało być, i przeboje, i cięzar i świetne riffy, melodyjne a nawet orientalne wokale ("Santa Sangre"), świetna sekcja rytmiczna - bardzo dobra perkusja i na wysokim poziomie bas. Do tego zespół pokazał charakter, poeksperymentował i pokombinował, nie stoją w miejscu, jednym się to sposodoba innym nie, ale za samo to zespołowi nalezy się szacunek. Mamy światowca pełną gębą w kraju - FRONTSIDE.
Frontside lubię cholernie, czołówka moich ulubionych kapel. Na nowy album więc czekałem niecierpliwie i liczyłem na coś bardzo dobre, co mnie nie zawiedzie. Osobiście podobała mi się droga jaką wybrał zespół, zarówno dokonania z Astkiem jak późnejsza zmiana ściśle związana z zatrudnieniem Aumana na wokalu, co wiązało się wprowadzeniem nowych elementów do tej muzyki. "Zmierzch Bogów" już był dla mnie świetnym albumem, po czasie od wydania ani troche mi się nie znudził i zjadał i tak wszystkie wynalazki, które wychodziły już po jego premierze, a było tego sporo, bo moda na takie granie poszła tak daleko, ze już powoli nie mogłem patrzeć na to.
Nowy album kupiłem sobie zaraz w dniu premiery i już na półce robił wrażnie, świetna okładka i ładne wydanie, do tego w dwóch różnych wersjach, do wyboru. Nie chciałem tego wcześniej słuchać z mp3, bo za bardzo zależało mi na tym albumie. Nie chciałem w żaden, nawet najmniejszy sposób sobie burzyć obrazu czegokolwiek na tej płycie.
Intro bardzo dobre, przechodzi od razu w pierwszy numer. Buduje nastrój i bardzo zachęca do wejścia dalej w ten album. Jest oczywiście zachowana tematyka i styl - mniej lub bardziej lubianych - tekstów Frontside. Biblijne "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz" jak najbardziej pasuje do tego zespołu i się świetnie komponuje, już mi się podoba. Po intro/utworze, który jest trochę jakby zapowiedzią tej płyty zaczynamy konkrety. Już na początku płyty juest numer, po którym miałem ochotę nie słuchać dalej wręcz tylko cofnąć i jeszcze raz - "Martwe Serca". Jest to o co chodziło, melodia, szybkośc, energia. Refren wpada w ucho bez problemów, chce się aż pośpiewać z Aumanem, jednak nie ma czasu bo już dostajemy kolejny numer "Nie ma Chwały bez Cierpienia", od razu więc można też stwierdzić, ze jest bardzo mocno na tej płycie. Miazga numer z głebokim growlem momentami, co jeszcze potęguje ciężar całości, ładny wyniosły refren, an co się tutaj na pewno czeka. Jest klasycznie i na bardzo wysokim poziomie. Nastepna kompozycja jednak - "Mały Sekret" - już pokazuje jednak, że nie chodzi tutaj o to, ze ma być ten album kopią "Zmierzchu Bogów". Inny Frontside. Ciekawy już wstępy jeszcze bardziej intryguje, kiedy dochodzi dziwnie intonowana wypowiedz Aumana, po której następuje wręcz heavy-metal, który można znaleźć w tym numerze. To jednak nie koniec niespodzianek. Na albumie pojawiają się dwie swoiste ballady z czego jedna - "Nieodwracalny" to już zupełnie nowa bajka jak chodzi o ten zespół, zaaranżowana na akustyczne gitary. Druga z ballad, a w kolejnosci na albumie pierwsza to "Wybraniec", który może kojarzyć się t akimi polskimi hitami, ja jednak to kupuje, widać, że mają chłopaki jaja, zeby zrobić coś takiego, zresztą mam też wrażenie, że autog kompozycji, czyli Demon miał już ochotę na taki zabieg na poprzednim albumie, jednak dopiero teraz zespół zyskał na tyle pewności siebie i dojrzał, zeby grać bez jakichkolwiek kompromisów. Widać to na tej płycie, własnie to, ze zespół idzie swoją ścieżką, ten album cięzko do czegokolwiek obecnego na rynku porównać, nawet do poprzedniego ich albumu. Oczywiście, nadal czuć, że jest tam Frontside, jednak mocno pokombinowany. Nie brakuje jednak totalnych walców jak "Droga Kzyżowa", "Pod Ciężarem Milczenia", czy "Manifest Wolności". Hitowo też jest, jak to w wypadku Frontside być musi - refreny wspomnianego "Martwe Serca", czy "Wspomnienia jak Relikwie" same się nucą już po pierwszym przesłuchaniu. Slayerowe zakończenie w postaci "Dotyku Przemienienia" już wogóle grzebie zwłoki jakie zostają po tej płycie, bo naprawdę jest moc, którą w dużym stopniu nadaje porkusja, która chyba najlepiej wypada w "Piekło Czeka". Natomiast maksiumum szybkości widzimy w bardzo ciekawym "Santa Sangre", który też najbardziej zwraca uwagę jak chodzi o wokal.
Brzmienie płyty jest na poziomie światowym, słychać wyraźnie każdy instrument, a przy tym jednocześnie świetnie wszystko się uzupełnia. Bardzo podoba mi się perkusja, naprawdę cikawe zabiegi znajdujemy na "Absolutus". Riffy są jak trzeba, w ich stylu, ale nie wtórne, interesujące i chwytliwe, niepozbawione jednak też ciężaru i charakteru. Nie można tutaj za bardzo narzekać, bo od strony technicznej wszystko bardzo dobrze się prezentuje.
Słychać wpływy jak już wspomniałem Slayera, oczywisćie też widać modę na Killswitch Engage, czy też Trivium, jednak Frontside zachodnie gwiazdy zostawia za sobą. Sam Auman, chyba nie mógłby też nie przyznać się do wzorowania na Panterze w kwestii wokalnej - mam na myśli tu "Dotyk Przemienienia".
Ogólnie album mnie zachwyca, jest wszystko ci miało być, i przeboje, i cięzar i świetne riffy, melodyjne a nawet orientalne wokale ("Santa Sangre"), świetna sekcja rytmiczna - bardzo dobra perkusja i na wysokim poziomie bas. Do tego zespół pokazał charakter, poeksperymentował i pokombinował, nie stoją w miejscu, jednym się to sposodoba innym nie, ale za samo to zespołowi nalezy się szacunek. Mamy światowca pełną gębą w kraju - FRONTSIDE.
- Elevatorman
- -#Clansman

- Posty: 4390
- Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
- Skąd: Wrocław
Re: Frontside
jak sie nazywa ta nowa płyta??
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Frontside
absolutus?
Re: Frontside
Czy ktoś mógłby mi dać linka na pm ?
Re: Frontside
Jestem pod wrażeniem nowej płyty Frontside. Kiedy więcej się osłucham z tym krazkiem wtedy napiszę coś [może] bardziej obiektywnego, jakąś notkę. Póki co najlepiej pasuje do stanu rzeczy opis :
miki pisze:Ogólnie album mnie zachwyca, jest wszystko ci miało być, i przeboje, i cięzar i świetne riffy, melodyjne a nawet orientalne wokale ("Santa Sangre"), świetna sekcja rytmiczna - bardzo dobra perkusja i na wysokim poziomie bas. Do tego zespół pokazał charakter, poeksperymentował i pokombinował, nie stoją w miejscu, jednym się to sposodoba innym nie, ale za samo to zespołowi nalezy się szacunek. Mamy światowca pełną gębą w kraju - FRONTSIDE.
Re: Frontside
bo to wielka płyta
- Elevatorman
- -#Clansman

- Posty: 4390
- Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
- Skąd: Wrocław
Re: Frontside
mógłby ktos mi wystawić to gdzies??
Re: Frontside
jasne, prosze: www.fan.pl
Re: Frontside
A ja jeszcze nowej płytki nie słyszałem, ale widzę że wszyscy ją tak zachwalają więc chyba przesłucham w najbliższym czasie.
Re: Frontside
... przy okazji nowej płyty FRONTSIDE [a własciwie pewnej sesji zdjęciowej] polecam tę stronę http://www.devilangels.net/
Re: Frontside
bardzo interesująca ta płyta
Droga krzyzowa wymiata :rocx
już nie mam tu najwięcej postów

- Elevatorman
- -#Clansman

- Posty: 4390
- Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
- Skąd: Wrocław
Re: Frontside
ja własnie sie wsłuchuje 
Re: Frontside
Genialna jest jak dla mnie. Cieżar świetnie współgra z melodyjnością. Wokal też wporządku.
- Elevatorman
- -#Clansman

- Posty: 4390
- Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
- Skąd: Wrocław
Re: Frontside
ja zamało rozumiem
jak po polsku spiewają to musze rozumieć słowa mi tu ciezko zrozumiec mimo ze nawet w gromie i lasach pomorze wszystko rozumiem 
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Frontside
żeby było śmieszniej to i mnie się nawet podoba ta płytka - no i nawet teksty znacznie lepsze niż na poprzednich 
- Elevatorman
- -#Clansman

- Posty: 4390
- Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
- Skąd: Wrocław
Re: Frontside
eeee juz wsłuchałem i przyzwyczaiłem sie do wokalu 
Re: Frontside
teksty to duży plus jest tu. są takie jakieś dziwnie bliskie aż. i dużo lepiej momentami przedstawiają to co jest wielkie w chrześcijaństwie niż kapele religijne
Re: Frontside
Masz rację.miki pisze:i dużo lepiej momentami przedstawiają to co jest wielkie w chrześcijaństwie niż kapele religijne
