No i słusznie!Tomek(JMM) pisze:Czyli nie we wszystkich, ale przynajmniej ekipa łódzka i Herki zobaczymy znowu Mirka Gila w akcji. ; )oficjalna strona Believe pisze:Zespół Believe będzie specjalnym gościem na koncertach Fish-a w Polsce.
18.10 - Warszawa, Klub Stodoła
19.10 - Łódź, Dekompresja
23.10 - Lublin, Graffiti
26.10 - Kraków, Studio
Zapraszamy.
Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Tak się składa, że 26.10 będę w Krakowie więc może wybiorę się i na ten koncert 
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
A ja zamiast jechania na jeszcze jeden koncert- Bydgoszcz odpada bo nie grają tam moi przyjaciele, we Wrocławiu podobnie, a reszta jest w środku tygodnia- kupię sobie ta super-limitowaną edycje jego nowej płyty, która w sklepach będzie dopiero w styczniu.
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Ale ja wtedy w Krakowie będę przez przypadek na wycieczce szkolnej. Mam nadzieję, że chociaż uda mi się wyrwać na spotkanie w Empiku tam jeszcze jedno 
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Wygrałem 2 bilety!!!!!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Wygrałem 2 bilety!!!!!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
ej, Herki jak Ty to robisz ,że zawsze wygrywasz bilety ? 
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Żeby wygrać, trzeba grać! Ot co!
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007

Fota nie taka fajna jak zeszłoroczna, bo wyglądam jak jakiś grubas i jest nieostra ale mniejsza z tym.
Koncert super. Fish ma świetne gadki między utworami
Believe bardzo spoko, chociaż słyszałem potem komentarze ludzi, że grał niszowy zespół... Spóźniłem się na nich 10 minut niestety. No i już kończę, bo spać mi się chce...
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
A nie masz zdjęć z samego koncertu?
Za jakieś półtorej godziny idę na podpisywanie płyt, i zaraz potem na koncert, to potem postaram się o jakąś dokładniejszą relację, niż ta powyżej.
Za jakieś półtorej godziny idę na podpisywanie płyt, i zaraz potem na koncert, to potem postaram się o jakąś dokładniejszą relację, niż ta powyżej.
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
A zatem oto moja obiecana relacja. W empiku o dziwo było sporo ludzi, którzy zapełnili prawie cały parter salonu, co niezmiernie zdziwiło organizatorów, którzy spodziewali kilku osób na krzyż. No bo kto by słuchał takich niemodnych wokalistów jak Fish? Inną sprawą, że o ile prowadzący spotkanie Sławomir Macias mniej więcej orientował się z kim rozmawia (pytał o nową płytę, o niedawny koncert zagrany z Marillion), o tyle pani tłumaczka nie zabłysnęła, i już dużo lepiej wspominam tamtą dziewczynę, którą Bono wybrał do tłumaczenia przed „Miracle Drug” dwa lata temu na Śląskim... ponadto ochrona zażyczyła sobie, że można dać tylko jedną płytę do podpisania, więc ci wszyscy którzy przywieźli cała górę winyli byli nieco zawiedzeni, a ja musiałem oddzielnie podchodzić w siedmiocalowym „State of Mind”, i z książeczką od „Vigil”. Potem jeszcze udało się zrobić zdjęcia z Fishem, chociaż początkowo był do tego niechętny, ale potem nawet kilkunastu osobom udało się mieć zdjęcie z idolem... Po spotkaniu pojechaliśmy z Mirdarohem od razu pod Dekompresje, gdzie się nieco rozpadało, ale na szczęście przed gmachem jest dach. Wpuszczać zaczęli regularnie, i tutaj jestem dumny z mojego miasta- sprawna kontrola, żadnego przeszukiwania plecaków, dbanie o to, żeby wszystko było zrobione sprawnie, a przede wszystkim punktualnie, no i żadnych karków z ochrony pod sceną, nikomu nie przeszkadzało robienie zdjęć... Nigdzie czegoś takiego nie ma, a z pewnością nie w takiej Warszawie, czy Katowicach... bo przecież wszyscy wiedzą, że najlepsze koncerty są w Łodzi. Zanim jeszcze otwarto wejścia do sceny, można było przyjrzeć się sklepikowi, i były świetne koszulki po 50 złotych, ale niestety nie mogłem sobie pozwolić na taki zakup, po tym jak stałem się właścicielem biletu na The Cure... Ale trudno, i tak szpanowałem swoją koszulką z „Somewhere Else” i z dumą stwierdzam, że nie byłem jedynym z czymś takim. Była też do kupienia specjalna edycja nowej płyty Szkota- trzynastej gwiazdy, ale 95 złotych to dla mnie zdecydowanie cena zaporowa. Poczekam aż będzie dostępna w normalnej sprzedaży.
I wreszcie sam koncert: Believe- panowie w świetnych humorach, Mirek Gil zaczął od „witam Łódź, miło u was wystąpić, ale- Legia Mistrzem!” (z czego potem się musiał tłumaczyć), zagrali pięc utworów- „Liar”, „Needless In My Brain”, „Pain” i „Hope To See Another Day”, ale w ich przypadku to wyszło jakieś czterdzieści minut grania- już w wersji studyjnej to nie są krótkie utwory, a jeszcze do tego rozimprowizowane z fenomenalnymi partiami Mirka, który potwierdził swoją klasę. Riverside? Quidam? Do takiego poziomu jaki zaprezentował Mirek, Tomek Różycki i reszta ekipy jednak im brakuje... No i wreszcie gwiazda wieczoru. Zaczęło się od krótkiego filmiku, który bardzo zabawnie pokazał rolę Fisha z najważniejszych wydarzeniach historycznych ostatnich dwudziestu lat (oberwało się przy tym Bushowi i pani Thatcher), i wreszcie przy dźwiękach „Sgt. Pepper’s Lonely Heart’s Club Band”oraz „Sroki Złodziejki” Rossiniego zespół wyszedł zaczynają od „Slainte Mhath”. Może teraz krótko o setliście- przeważały utwory Marillion- wiem, że to był taki zamysł, ale mam nadzieję, że to był ostatni raz, i potem już nie będzie wracał do takich staroci, tylko przypomni nam repertuar z „Suits” czy „Raingods With Zippos”. Poza „Slainte Mhath” był tryptyk „Hottel Hobbies/Warm Wet Circles/The Time of The Night”, było „White Russian”, „Sugar Mice” oraz zagrane na bis „Incommunicado” i „The Last Straw”. Z solowych płyt było- „Vigil” (gdy Foss Paterson zaczął grąc intro, Fish wyszedł do publiczności przedzierając się przez stojący tłum śpiewając początek utworu...), „Cliche”- pod koniec którego zostawił swój zespół który mocno to rozimprowizował, pokazując swój kunszt- szczególnie prym wiedli Frank Usher który na swojej gitarze po prostu czarował, no i Foss Paterson- on nie musi szaleć i grac jakiś ultra szybkich dźwięków, żeby potwierdzić swój kunszt. Było jeszcze „The Peception of Johny Punter”, jak zwykle rewelacyjny, bijący na głowę wersje studyjną (w końcu w studyjnej na gitarze był Steven Wilson, więc nie pokazał nic niezwykłego), „So Fellini”, no i zaledwie kilka utworów z nowej płyty- „Square Go”, „Circle Line”, „Dark Star” oraz „Manchmal” poprzedzony opowieścią o tym dlaczego mamy nie jechać do Egiptu... i tym przekonał mnie całkowicie, i nie mam zamiaru się tam wybrać. A w ogóle w porównaniu do zeszłorocznego koncertu w Bydgoszczy był bardzo rozgadany- opowiadał o tym jak sobie Steve Vantsis, basista po pijaku nie mógł poradzić z obsługą schodów (na potwierdzenie tenże pokazał na ramionach mocne obicie). No i przede wszystkim była:
SCHOOOOBROOOOOFFFKA!
Ogólnie koncert rewelacyjny, nawet przy fakcie, że Fish ma już mocno zjechany głos, i przy starszych utworach już nie daję rady- choćby dlatego powinien z nich zrezygnować. Ale nadrabiał charyzmą, opowieściami no i miał pierwszorzędny zespół.
I wreszcie sam koncert: Believe- panowie w świetnych humorach, Mirek Gil zaczął od „witam Łódź, miło u was wystąpić, ale- Legia Mistrzem!” (z czego potem się musiał tłumaczyć), zagrali pięc utworów- „Liar”, „Needless In My Brain”, „Pain” i „Hope To See Another Day”, ale w ich przypadku to wyszło jakieś czterdzieści minut grania- już w wersji studyjnej to nie są krótkie utwory, a jeszcze do tego rozimprowizowane z fenomenalnymi partiami Mirka, który potwierdził swoją klasę. Riverside? Quidam? Do takiego poziomu jaki zaprezentował Mirek, Tomek Różycki i reszta ekipy jednak im brakuje... No i wreszcie gwiazda wieczoru. Zaczęło się od krótkiego filmiku, który bardzo zabawnie pokazał rolę Fisha z najważniejszych wydarzeniach historycznych ostatnich dwudziestu lat (oberwało się przy tym Bushowi i pani Thatcher), i wreszcie przy dźwiękach „Sgt. Pepper’s Lonely Heart’s Club Band”oraz „Sroki Złodziejki” Rossiniego zespół wyszedł zaczynają od „Slainte Mhath”. Może teraz krótko o setliście- przeważały utwory Marillion- wiem, że to był taki zamysł, ale mam nadzieję, że to był ostatni raz, i potem już nie będzie wracał do takich staroci, tylko przypomni nam repertuar z „Suits” czy „Raingods With Zippos”. Poza „Slainte Mhath” był tryptyk „Hottel Hobbies/Warm Wet Circles/The Time of The Night”, było „White Russian”, „Sugar Mice” oraz zagrane na bis „Incommunicado” i „The Last Straw”. Z solowych płyt było- „Vigil” (gdy Foss Paterson zaczął grąc intro, Fish wyszedł do publiczności przedzierając się przez stojący tłum śpiewając początek utworu...), „Cliche”- pod koniec którego zostawił swój zespół który mocno to rozimprowizował, pokazując swój kunszt- szczególnie prym wiedli Frank Usher który na swojej gitarze po prostu czarował, no i Foss Paterson- on nie musi szaleć i grac jakiś ultra szybkich dźwięków, żeby potwierdzić swój kunszt. Było jeszcze „The Peception of Johny Punter”, jak zwykle rewelacyjny, bijący na głowę wersje studyjną (w końcu w studyjnej na gitarze był Steven Wilson, więc nie pokazał nic niezwykłego), „So Fellini”, no i zaledwie kilka utworów z nowej płyty- „Square Go”, „Circle Line”, „Dark Star” oraz „Manchmal” poprzedzony opowieścią o tym dlaczego mamy nie jechać do Egiptu... i tym przekonał mnie całkowicie, i nie mam zamiaru się tam wybrać. A w ogóle w porównaniu do zeszłorocznego koncertu w Bydgoszczy był bardzo rozgadany- opowiadał o tym jak sobie Steve Vantsis, basista po pijaku nie mógł poradzić z obsługą schodów (na potwierdzenie tenże pokazał na ramionach mocne obicie). No i przede wszystkim była:
SCHOOOOBROOOOOFFFKA!
Ogólnie koncert rewelacyjny, nawet przy fakcie, że Fish ma już mocno zjechany głos, i przy starszych utworach już nie daję rady- choćby dlatego powinien z nich zrezygnować. Ale nadrabiał charyzmą, opowieściami no i miał pierwszorzędny zespół.
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
No to byś się zdziwił, bo w Warszawie było identycznieTomek(JMM) pisze:Wpuszczać zaczęli regularnie, i tutaj jestem dumny z mojego miasta- sprawna kontrola, żadnego przeszukiwania plecaków, dbanie o to, żeby wszystko było zrobione sprawnie, a przede wszystkim punktualnie, no i żadnych karków z ochrony pod sceną, nikomu nie przeszkadzało robienie zdjęć... Nigdzie czegoś takiego nie ma, a z pewnością nie w takiej Warszawie, czy Katowicach...
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Wyjątek potwierdzający regułę ; )
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Panowie, nie posiadacie przypadkiem jakiś zdjęć, czy to z Empiku, czy to z Deko?:)
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Pytasz i masz 
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Ano mam, dzięki! 
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Kupiłem dziś bilet to będę 
Sie doczekać już nie moge, "Clutching At Straws" leci co chwile ;]
Sie doczekać już nie moge, "Clutching At Straws" leci co chwile ;]
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Koncert rewelacja, z rozdziawioną japą oglądałem 
Na w zasadzie każdym utworze Marillion miałem ciarki na plecach, nawet pomimo tego że faktycznie już nie śpiewa ich tak świetnie jak kiedyś. A solowe utwory, których w ogóle nie znałem, były również bardzo ok i jak będzie czas to chętnie po nie sięgne. Swoją drogą zaskoczony byłem że były tak bardzo rózne od tego co robił w Marillion (a przynajmniej tak brzmiały na koncercie), część bardzo rockowa a część taka dość nowoczesna, hipnotyczna. No świetne były.
A Fish to mistrz ceremonii, charyzma bijąca od niego jest niezwykła.
Więcej później skrobnę ale zdecydowanie miałbym czego żałować gdybym nie poszedł
Tym większy ze mnie głupek że zeszłoroczną trase z całem "Misplaced Childhood" odpuściłem
a zupełnie nie pamiętam czemu :/
Na w zasadzie każdym utworze Marillion miałem ciarki na plecach, nawet pomimo tego że faktycznie już nie śpiewa ich tak świetnie jak kiedyś. A solowe utwory, których w ogóle nie znałem, były również bardzo ok i jak będzie czas to chętnie po nie sięgne. Swoją drogą zaskoczony byłem że były tak bardzo rózne od tego co robił w Marillion (a przynajmniej tak brzmiały na koncercie), część bardzo rockowa a część taka dość nowoczesna, hipnotyczna. No świetne były.
A Fish to mistrz ceremonii, charyzma bijąca od niego jest niezwykła.
Więcej później skrobnę ale zdecydowanie miałbym czego żałować gdybym nie poszedł
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
A skąd to zaskoczenie? Nie wierzyłeś mi, jak pisałem, że to zupełnie inna muzyka?Artur pisze:Swoją drogą zaskoczony byłem że były tak bardzo rózne od tego co robił w Marillion (a przynajmniej tak brzmiały na koncercie), część bardzo rockowa a część taka dość nowoczesna, hipnotyczna. No świetne były.
Re: Fish w Polsce - 17-27.10.2007
Nie pamiętam że mi to pisałeś xD to dlatego ;]]]]]]Tomek(JMM) pisze:A skąd to zaskoczenie? Nie wierzyłeś mi, jak pisałem, że to zupełnie inna muzyka?
pewnie bym uwierzył, ale po prostu nie pamiętam tego
A co do tych opowieści między utworami to faktycznie super były

