No i kolejna zgoda. Nie jest tak źle. ;]syzygy pisze:przecież to oczywiste.
Nie, ale ja tak myślałem.Szajba pisze:a musze ?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
No i kolejna zgoda. Nie jest tak źle. ;]syzygy pisze:przecież to oczywiste.
Nie, ale ja tak myślałem.Szajba pisze:a musze ?
Szajba bo sie pogniewamy :closedSzajba pisze:Dance lepszy od Killersow jest
to nie myśl tyle bo myśliwym zostanieszM@ti pisze:Nie, ale ja tak myślałem.
SPANK MESzajba bo sie pogniewamy :closed
Nie pyskuj. :jSzajba pisze:to nie myśl tyle bo myśliwym zostaniesz

Co do DoD, ja po prostu oczekuje od zespołu będącego ikoną hevy metalu równej, solidnej płyty. Dla mnie ocena DoD to, 5/11 bo tyle jest tam (jak dla mnie oczywiście) porządnych utworów, reszta to zapchaj dziury. NPFTD to jest zdecydowanie najlepszą z najgorszych płyt IM. Rzeczywiście jest dobra tyle, że wcześniej był 7th Son, więc tylko dobra. Nie wiem, czemu nie mogę się do niej przekonać, wydaje mi się po prostu nudna. Nie jestem wstanie przesłuchać jej od „deski do deski” – po prostu wymiękam po 3,4 utworach. To i tak lepiej niż z AMOLAD tu wysiadam gdzieś 30 sekund po „aii”. Bez kitu, FTGGOG i LOL jedyne utwory, które mi się tam podobają. Co do walorów koncertowych to wypowiadał się nie będę bo odpuściłem sobie zarówno zimową jak i letnią trasę. Postanowiłem odpocząć od IM i nie żałuje (zaliczyłem sobie: Aerosmith, Metallicę, Journeya, Roberta Planta, H&H i Petera Gabriela) i teraz spokojnie czekam na Golden Years. Każdemu życzę przerwy od koncertów IM. Jak dla mnie grają trochę za często i koncerty w ich wykonaniu mi spowszedniały. To już nie to, co kiedyś, teraz wyjazd na ich koncert to coś normalnego i łatwo dostępnego – a ja jestem nienormalny i wole jechać do Frankfurtu nad Menem na Aero niż do OstravyAle utwory z Dance of Death przynajmiej bardzo dobrze wypadały na żywo, przynajmiej zyskiwały,czego nie można powiedziec o utworach z AMOLAD, przynajmiej nie o większości, opener sie nie sprawdził, takie TCDR które miało być niby utworem koncertowym też się kompletnie nie sprawdziło, poza tym widzę że nie doceniasz płyty No Prayer for Dying, zresztą tak jak ja jeszcze parę lat temu, tak naprawdę ta płyta jest conajmiej dobra, to stare dobre Iron Maiden ,do płyty dobrze się wraca ,ma coś w sobię.

100% poparcia !czester52 pisze:Jak dla mnie Maiden się nie skończyło. Skończy się dopiero w momencie kiedy umrę. Zawsze kiedy słucham ich odkrywam coś nowego. Co jest oznaką ich długowieczności. Jeżeli potrafili zaszczepić w naszych rodzicach tą piękną muzykę, następnie w nas i jeszcze młodszych; to coś musi być na rzeczy. Maiden nie ubywa fanów. Ciągle coś nowego pokazują. Myślę, że ich fani są dowodem na to, że się nie kończą. Iron Maiden to nie są muzycy, którzy kiedyś umrą, to nie są piosenki, które pewnie za kilkadziesiąt/set lat zanikną. To jest sposób na życie. Myślę że niektórzy wiedzą o co mi chodzi.
też jestem zdania, że z każdą płytą jest coraz ciekawiej. I mam nadzieję je jeszcze bardziej się rozkręcą z kolejnymi płytami (bo nie wierzę, żeby Final Frontier była ostatnią).ttomasz pisze:Skończyli?
Oni sie dopiero rozkręcają
Moim zdaniem, jak mają się rozkręcać tak jak to robią na ostatnich dwóch albumach to Final Frontier będzie tragiczny.ttomasz pisze:Skończyli?
Oni sie dopiero rozkręcają
No cóż, są gusta i guściki, choć przyznam że dość kontrowersyjna Twa opinia.ttomasz pisze:Ja akurat dod lubię, a a matter to najlepsza płyta! Te piękne solówki, długie utory... Oni rządzą!
Problem w tym, że one są na siłę inne i na siłę rozbudowane.Stokrotka pisze:Nie wiem, dlaczego wszyscy krytykują płyty DoD i AMOLAD. To,że są inne (np.rozbudowane), nie znaczy , że są złe.
Tylko, że to nie jest progresywne. To jest taka ściema, imitacja progresywności.Stokrotka pisze:Mnie osobiście podobają te intra i progresywne kawałki. I uważam, że jest płyta (dla każdego inna), na której wszystkie kawałki sa świetne.dla mnie BNW.