pozdrawiam Tobiasza,ktory mial zajety kom,kiedy do niego dzwonilem oraz dla mikiego i herkiego z ktorymi spedzilem koncert :*
pomijajac fakt i urok, ze pewnie to ost szansa w zyciu na ich zobaczenie, ze od 15 lat czy jakos tak chcialem ich zobaczyc, to...sredni koncert. niby naglosnienie ok, ale...1 polowa koncertu jakas niemrawa, idea 5 kawalkow z nowej plyty na 17 czy tam 18, kiedy graja ost koncerty w zyciu...no moze to nie ich wola. jakos po koncercie nie mam fazy na ac/dc. po wielu koncertach potrafilem przez tydzien walkowalc tylko to, co slyszalem na zywo a tu nic. w ogole po koncercie o nim nie myslalem. a rozmawialem o nim,jesli ktos zagadal,bo samemu jakos nie mialem ochoty. widac spodziewalem sie wiekszego pierdolniecia przy bells, rosie czy for those. z plyty czy dvd to te riffy powodowaly,ze mialem autentyczne ciarki na plecach. a wczoraj tego nie przzylem. tak,zeby nie bylo samych zachwytow, to sobie napisalem

ladnie szybko ze sceny uciekli. a Angus sam sterem, zeglarzem i okretem i cholera no...kozak z niego prze i uber jest.
no i pozdry dla Szymusia Be. :*
edit-no a mi sie udalo za 50zl wejsc na plyte II.