Nie jestem pewien, ale to była chyba jedna z najszybszych pojedyńczych stóp, które słyszałemDeJMIeN Wielki pisze:w Ghost Of The Navigator użył chyba jeszcze
Najlepsza płyta po Reunion
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- MetallicaTruFan^^
- -#Long distance runner

- Posty: 890
- Rejestracja: czw wrz 02, 2010 4:52 pm
Re: Najlepsza płyta po Reunion
- Minotaurus
- -#Prowler

- Posty: 3
- Rejestracja: ndz maja 01, 2011 11:43 am
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Bardzo ciekawe spostrzeżenia,ale nie zgadzam się.PanPrezes pisze:Moim zdaniem na DoD zespołowi zabrakło trochę jaj - chcieli zrobić duży krok do przodu, ale w pewnym momencie zawahali się i lekko zachwiali. Z tond powstała płyta trochę nierówna - krótsze utwory choć są dobre, nie mają nawet startu do klasyków z lat osiemdziesiątych (za wyjątkiem cudownego Rainmakera oczywiście), ale te bardziej epickie z miejsca stały się klasyką. Dopiero to pokazało im co jest obecnie ich największą siłą i dało odwagę do nagrania tak genialnej i niestrawnej dla fanów ze zboczeniem na punkcie czystości gatunku płyty jaką jest AMOLAD.
Co do DoD to dla mnie jego największym plusem są cudowne melodyjne solówki, coś z czym zespół się chyba definitywnie pożegnał wchodząc na nową drogę, a czego mi trochę brakuje, mimo bezgranicznej miłości do ostatnich płyt.
Uważam,że Iron Maiden dalej gra heavy-metal czyli to z czego jest znany,tylko,że w niektórych utworach bez tej siły wyrazu,nie ma wcale ambicji progresywnych.
Myślę też,że zespół sprawia wrażenia jakby był na rozdrożu,nie dlatego,że wacha się między drogą heavy-metalową a progresywną,tylko między heavy-metalem spod znaku Iron Maiden a czymś co próbował zrobić Bruce Dickinson na swoich płytach.
Chemical Wedding już powstało,dlatego te wydawało by się nowatorskie utwory jak Brighter than a Thousands Suns czy Lord of Light przestają być nowatorskie. Bruce miał większą swobodę twórczą na albumach solowych i tego typu materiał jest po prostu dużo bardziej świeży i autentyczny,brzmi naturalnie. Zwróć uwagę na to,że Bruce i Adrian,który grał przecież na jego najlepszych "solówkach" często nagrywają razem.
Co do solówek,to myślę,że Dave i Janick przeżywają pod tym względem pewien kryzys twórczy na dwóch ostatnich płytach,choć muszę też zaznaczyć,że ostatnio Janick był równy na Brave New World.
Adrian ma zdecydowanie najwięcej pomysłów,choć myślę,że naprawdę sprawdził by się gdyby skomponował coś w 100% sam,od początku do końca.
Jeszcze apropo Montsegur,dla mnie to jeden z gorszych utworów na Dance of Death,pamiętam,że bardzo mnie rozczarował,jest dla mnie troszkę zbyt idący w schematy typowe dla niemieckiego melodyjnego heavy-metalu,brakuję tutaj faktycznie jaj i tego uderzenia typowego dla Ironów. Janick ewidentnie nie sprawdza się w krótkich utworach.
Wracając do nowatorstwa to myślę,że Paschendale to bardziej nowatorski utwór niż te z A Matter of Life and Death czy The Final Frontier,choćby dlatego,że był nagrany wcześniej.
Szeregując te 4 albumy to najlepsza jest Brave New World,najmniej lubię A Matter of Life and Death. The Final Frontier jest nieco równiejszy niż Dance of Death,ale to albumy o podobnej klasie.
Brave New World to absolutne dzieło,album do którego można porównywać inne,mocny kopniak ale i masa pięknych melodii .
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Nikt nie mówi że grają muzykę czysto progresywną jak stary Rush czy King Crimson, ale z tego co czytałem w wywiadach przy okazji AMOLAD to zarzekali się, że jest to płyta progresywna, ale jak na zespół taki jak Maiden, co jest moim zdaniem prawdą. Ironi trochę paradoksalnie idąc do przodu sięgają do coraz dalszej przeszłości, śmielej korzystają z osiągnięć tych starych i wielkich zespołów, ale w sposób przemyślany i odpowiedni dopasowując je do swojej stylistyki.


Przede wszystkim jest stanowczo za długi.Minotaurus pisze:Jeszcze apropo Montsegur,dla mnie to jeden z gorszych utworów na Dance of Death,
To akurat prawda niepodważalna dla każdego kto ma uszy i wszystkie zwoje mózgowe na właściwym miejscuMinotaurus pisze:Brave New World to absolutne dzieło
Faktycznie trochę tam za wysoko dla normalnych ludzi, ale jakby tak lekko wsadzić jaja do imadła...Chyba nie do końca wiesz o czym mówisz. Śpiewanie unisono tak jak robi to np Blaze w Judgement of Heaven oczywiście jest wykonalne. Jednak z tak wysokimi dźwiękami jak robi to Bruce w Montsegur jest to nieosiągalne dla większości ludzi.
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4443
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: Najlepsza płyta po Reunion
do momentu usłyszenia Final Frontier, Ja to w ogóle uważałem, że Janick od okresu po BNW był w zespole potrzebny tylko do rzucania gitarą na koncertach
zwłaszcza, że zarówno na DoD jak i na AMOLADzie jest on współautorem najmniej lubianych przeze mnie kawałków czyli Gates Of Tommorow i The Legacy, ale na szczęście teraz nasz Jan się pozbierał i m.in. dzięki niemu otrzymaliśmy takie rzeczy jak Talisman i Alchemist, który jest zdecydowanie jego najlepszym szybkim numerem od Ghost Of The Navigator. Na FF zdecydowanie najbardziej kuleje Dave, płyta byłaby jeszcze lepsza gdyby usunąć z niej MWWBaK, jedyny kawałek z FF który mi jeszcze w ucho nie wszedł, ale skoro już stało się jak się stało, to jest przynajmniej chwila wytchnienia po 3 doskonałych numerach 
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Nie. Do tej pory tylko w "Face in the Sand"DeJMIeN Wielki pisze:w Ghost Of The Navigator użył chyba jeszczeJourneyman666 pisze: Face in the Sand jest jedynym utworem gdzie zdecydował się zagrać z "podwójną stopą".
You can't kill the metal,
The metal will live on.
Iron Maiden is my religion!
- Journeyman666
- -#Clairvoyant

- Posty: 1474
- Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Zgadza się, w Ghost of the Navigator była zawsze pojedyncza stopa. Co zresztą widać na RiRKai. pisze:Nie. Do tej pory tylko w "Face in the Sand"DeJMIeN Wielki pisze:w Ghost Of The Navigator użył chyba jeszczeJourneyman666 pisze: Face in the Sand jest jedynym utworem gdzie zdecydował się zagrać z "podwójną stopą".
Re: Najlepsza płyta po Reunion
[quote="Minotaurus"]Uważam,że Iron Maiden dalej gra heavy-metal
Nie zgodzę się. Od dwóch płyt nie grają heavy metalu, przynajmniej takiego w klasycznym, "podręcznikowym" tego słowa znaczeniu. A nawet kawałki, które heavy metalowymi mogłyby być (np. Mother of mercy) są nagrane jakoś tak bez polotu i energii, ta ich "heavy metalowosć" jest mocno przytłumiona i gdzieś na płycie ucieka.
Nie zgodzę się. Od dwóch płyt nie grają heavy metalu, przynajmniej takiego w klasycznym, "podręcznikowym" tego słowa znaczeniu. A nawet kawałki, które heavy metalowymi mogłyby być (np. Mother of mercy) są nagrane jakoś tak bez polotu i energii, ta ich "heavy metalowosć" jest mocno przytłumiona i gdzieś na płycie ucieka.
- Journeyman666
- -#Clairvoyant

- Posty: 1474
- Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am
Re: Najlepsza płyta po Reunion
No wiesz, ja tam słyszę energię i polot. Moim zdaniem słychać tam dużo więcej energii niż na paru starszych płytach.erosinho pisze:(np. Mother of mercy) są nagrane jakoś tak bez polotu i energii
Re: Najlepsza płyta po Reunion
DoD: Montsegur, Dance of Death, Paschendale, JourneymanJourneyman666 pisze:Z ciekawości zapytam - jakie masz na myśli?3. Dance Of Death - 4 świetne numery
4. The Final Frontier - 2 świetne numery
TFF: The Talisman, When The Wild Wind Blows
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Nie zgodzę się. Muzyka to melodie a nie produkcja. Jeśli melodie są dobre, to słaba produkcja ich nie przytłumi. Dopiero w szerszym rozumieniu producent jako współtwórca muzyki ma znaczenie, bo np. wpływa na konstrukcję utworów, czyli znacznie więcej niż mix.alistair pisze: Może nie jest to odpowiedni temat, ale napiszę parę słów o 'Dance Of Death', bo widzę, że większość nisko ocenia ten album. Zgadzam się, że jakość dźwięku na standardowym CD jest kiepska. Ja doceniłem tę płytę dopiero po kilku latach, kiedy stałem się posiadaczem wersji japońskiej. Słyszałem kilka opinii, że całkowicie zmienia się swoją ocenę, po odsłuchaniu utworów w wersji DVD Audio.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- MetallicaTruFan^^
- -#Long distance runner

- Posty: 890
- Rejestracja: czw wrz 02, 2010 4:52 pm
Re: Najlepsza płyta po Reunion
krusejder, ale musisz przyznać, że niektóre kawałki na Dance of Death są takie "nijakie", a zagrane na żywo kopią tyłek nieźle...
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Widzisz, co osoba to opinia. Ja ogólnie Mother of mercy bardzo lubię, świetny kawałek, ale refren - mimo iż znakomity - zagrany jest jakby na pół gwizdka, brak mi w nim tej mocy, którą zespół miał jeszcze powiedzmy na BNW, Dlatego chciałbym usłyszeć ten kawałek na żywo, bo to może być koncertowy killer.Journeyman666 pisze:No wiesz, ja tam słyszę energię i polot. Moim zdaniem słychać tam dużo więcej energii niż na paru starszych płytach.erosinho pisze:(np. Mother of mercy) są nagrane jakoś tak bez polotu i energii
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Oddałem głos na wszystkie, czego tłumaczyć nie trzeba. Po prostu uważam że wszystkie są świetne.
A Dance of Death naprawdę lubię. Pierwsze wrażenie było fatalne, choć Rainmaker służył mi jako dzwonek w telefonie (
) i darzyłem go sympatią, tak samo jak utwór tytułowy. Ostatnio naszło mnie na obejrzenie Death on the Road i... Journeyman (utwór live, nie użytkownik
)nakłonił mnie do przesłuchania płyty. A wrażenia po przesłuchaniu zmotywowały do kolejnego, jeszcze jednego i następnego przesłuchania.
Naprawdę lubię tą płytę ;] i szukam osoby która podziela moje zdanie
A Dance of Death naprawdę lubię. Pierwsze wrażenie było fatalne, choć Rainmaker służył mi jako dzwonek w telefonie (
Naprawdę lubię tą płytę ;] i szukam osoby która podziela moje zdanie
Re: Najlepsza płyta po Reunion
To tylko dowód na to, że Shirley wnosi ujemną wartość dodaną do zespołuPrzemo142 pisze:krusejder, ale musisz przyznać, że niektóre kawałki na Dance of Death są takie "nijakie", a zagrane na żywo kopią tyłek nieźle...
Jasne, że się zgadzam z Twoją wypowiedzią. A także powiedziałbym to samo o kawałkach z TFF
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Najlepsza płyta po Reunion
To samo mozna powiedzieć o kilku kawałkach przed epoka Shirleya.krusejder pisze:krusejder, ale musisz przyznać, że niektóre kawałki na Dance of Death są takie "nijakie", a zagrane na żywo kopią tyłek nieźle...
To tylko dowód na to, że Shirley wnosi ujemną wartość dodaną do zespołu
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Nie wiem co wszyscy chcecie od Jaskiniowca - fakt spieprzył niemiłosiernie DoD, ale wszystkie pozostałe płytki studyjne brzmią wzorcowo! Potężnie, głęboko i przede wszystkim czytelnie... Ale wszystkim dogodzić się nie da 
Re: Najlepsza płyta po Reunion
W porownaniu do plyt wyprodukowanych przez Martina Bircha to one w ogóle nie maja brzmienia. Kawałki z BNW tez duzo wiecej zycia maja na zywo.
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Jak już pisałem niejednokrotnie w tego typu tematach, dla Brave New World nie ma równych i moim zdaniem jest to najlepsza płyta ever!
1. BNW
2. DoD
3. AMoLaD
poza zestawieniem - TFF
1. BNW
2. DoD
3. AMoLaD
poza zestawieniem - TFF
W Brave się nie czepiam jego produkcji, bo nie słyszę zbytnio wad. DoD jeszcze może być, na AMoLaDzie się troszkę poprawił, ale ostatniej płyty po prostu nie mogę słuchać! to, co słyszałem z wykonań live jest nawet dobre, ale na płycie jest do wyrzygania. Już chyba pół roku nie słuchałem TFF w całości i może ze cztery czy pięć razy w ogóle to zrobiłem. może koncert pozostawi na mnie jakieś wrażenie i wtedy jakoś bardziej się przekonam do tej płyty, ale jak na razie jest to dla mnie pierwsza i za razem ogromna porażka w historii tego zespołuPanPrezes pisze:Nie wiem co wszyscy chcecie od Jaskiniowca - fakt spieprzył niemiłosiernie DoD, ale wszystkie pozostałe płytki studyjne brzmią wzorcowo! Potężnie, głęboko i przede wszystkim czytelnie...
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Na TFF jest zdecydowanie mniej kompresji niż na BNW, chociaż myślę, że to trochę spłaszczone i niesamowicie potężne brzmienie jest nawet atutem Nowego Wspaniałego Świata.
Ja o czym już wiele razy pisałem przez długi czas uważałem AMOLAD za pierwszą i zarazem ogromną porażkę ulubionego zespołu, teraz to chyba moja ulubiona ich płyta... Czasem wystarczy po prostu zmienić nastawienie, by zobaczyć rzeczy z innej strony i je docenić.Siwy pisze:Już chyba pół roku nie słuchałem TFF w całości i może ze cztery czy pięć razy w ogóle to zrobiłem. może koncert pozostawi na mnie jakieś wrażenie i wtedy jakoś bardziej się przekonam do tej płyty, ale jak na razie jest to dla mnie pierwsza i za razem ogromna porażka w historii tego zespołu
Re: Najlepsza płyta po Reunion
Oczywiście głos na Brave New World - najbardziej klasyczny album ze wszystkich po reunion, można go słuchać w całości. Na reszcie zawsze się coś pomija.

