To faktycznie podejście do płyty,jak od razu z góry nastawiasz się na nie,nie rozumiem zresztą jak przekapitalny Fortunes of War można traktowac jak beznadzieję.Robercikk pisze:Ja płytę The X Factor nie ubóstwiam. Jak dla mnie wokal jest koszmarny, w dodatku TXF wydaje mi się być nudna. Pierwsze 3 kawałki dość niezłe. Reszta to po prostu takie smęty, że szok... Nie mogę tego słuchać. Miałem kilka podejść do tej płyty, dziś nawet postanowiłem przesłuchać ją raz jeszcze. Od Fortunes Of War już miałem takie podejście "a niech se leci, beznadzieja". Niestety...
Jestem jednak przekonany, że gdyby ta płyta została nagra z Dickinsonem, byłaby o wiele wyżej oceniana.
Z Dickinson nigdy by taki album nie powstał
Sign of teh Cross dość niezły? przecież to jakiś absurd,pewnie z Rio jest nagle genialny,choć to ta sama kompozycja ,tyle ,że z innym wokalem. W Polsce dla 90% IM=Bruce ,nawet nie cały skład


