Tak, Flight przywrócił normalność i uporządkował bardzo wiele. Odrobinę starsi fani Ironów przez lata byli terroryzowani przez bigbrotherową falę popularności FOTD (jeden typ paradował w takiej koszulce) tudzież przez zachwyty młodszego pokolenia nad BNW. A to przecież zwykła, bardzo dobra płyta naszych ulubieńców z dość przeciętną produkcją.ZłapanyWCzasie pisze:Ja myślę,że Powerslave wygra,bo jak mówię,jest teraz ciągle duża popularność Flight 666,tak samo jak była ogromna swego czasu popularność RiR wygrywał w tego typu konkursach Brave New World ,a w latach 90 dużą estymą wśród fanów cieszył się Fear of the Dark,bo pierwsza która pojawiła się w szerokiej sprzedaży i ostatnia z Brucem, wiem stąd,że czytałem sporo recenzji płyt IM napisanych w latach 90,na początku wieku,na róznych stronach
Chociaż mam nadzieję,że jednak wygra Seventh Son
Pojedynki płyt...
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Pojedynki płyt...
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- Journeyman666
- -#Clairvoyant

- Posty: 1474
- Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere in Time 7 - 8 Seventh Son of Seventh Son
Nie lubię Somewhere in Time. Jest po prostu nie w moim guście. Natomiast SSOASS jest niemal bezbłędnym albumem i pomimo, że jest bardzo lekki to należy do moich ulubionych.
Nie lubię Somewhere in Time. Jest po prostu nie w moim guście. Natomiast SSOASS jest niemal bezbłędnym albumem i pomimo, że jest bardzo lekki to należy do moich ulubionych.
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Pojedynki płyt...
Tzn Fear of the Dark to faktycznie nierówny,trochę niedbale zagrany i niespójny krążek,a najgorsze,że obok Afraid Too Shoot Strangers te najbardziej wartościowe rzeczy są to kawałki raczej pominajane,weźmy wspaniałe Childhood's End z jednymi z najlepszych wokali Bruce'a i wielką siłą wyrazu czy znakomitego The Fugitive ,który mógłby być naprawdę fajnym singlem. Dla odmiany słabowite Wasting Love jest jednym z bardziej znanych na krążku.
Natomiast co do Brave New World to myślę,że album troszkę był skazany na sukces,ale samą energią zespół sprawił,że album jest świetny,taka idealna płyta na tamte czasy,która doskonale wyważa,to co stare,klasyczne(Ghost of Navigator,Brave New World,Fallen Angel) z nowymi wspaniałymi patentami na muzykę (Dream of Mirrors,The Nomad).
Tak swoją drogą,to zazdroszczę tym,którzy pamiętają IM z Blazem,to musiały być ekstcytujące czasy, Ironi powrócili trochę popularnością do czasów przedpotopowych,znowu bardziej kameralne koncerty,brak takiej wrzawy o zespole,kto został przy zespole ten został. Żałuję,że byłem wtedy za młody by to pamiętać,pierwszą wzmiankę o Iron Maiden zobaczyłem w gazecie młodzieżowej Bravo Sport w 1998 r. przy okazji promowania Virtual XI z Gazzą,Asprillą,Overmarsem,Pearcem ..dalszych nazwisk nie mogę sobię przypomnieć,nie wiedziałem za bardzo o co chodzi wtedy,myślałem,że piłkarze których znałem z boiska robią sobie jakieś jaja.
Natomiast co do Brave New World to myślę,że album troszkę był skazany na sukces,ale samą energią zespół sprawił,że album jest świetny,taka idealna płyta na tamte czasy,która doskonale wyważa,to co stare,klasyczne(Ghost of Navigator,Brave New World,Fallen Angel) z nowymi wspaniałymi patentami na muzykę (Dream of Mirrors,The Nomad).
Tak swoją drogą,to zazdroszczę tym,którzy pamiętają IM z Blazem,to musiały być ekstcytujące czasy, Ironi powrócili trochę popularnością do czasów przedpotopowych,znowu bardziej kameralne koncerty,brak takiej wrzawy o zespole,kto został przy zespole ten został. Żałuję,że byłem wtedy za młody by to pamiętać,pierwszą wzmiankę o Iron Maiden zobaczyłem w gazecie młodzieżowej Bravo Sport w 1998 r. przy okazji promowania Virtual XI z Gazzą,Asprillą,Overmarsem,Pearcem ..dalszych nazwisk nie mogę sobię przypomnieć,nie wiedziałem za bardzo o co chodzi wtedy,myślałem,że piłkarze których znałem z boiska robią sobie jakieś jaja.
Nigdy nie zrozumiem o co chodzi z tą lekkością 7th SonaJourneyman666 pisze:Somewhere in Time 7 - 8 Seventh Son of Seventh Son
Nie lubię Somewhere in Time. Jest po prostu nie w moim guście. Natomiast SSOASS jest niemal bezbłędnym albumem i pomimo, że jest bardzo lekki to należy do moich ulubionych.
Re: Pojedynki płyt...
WTF ??!!! Jaki blues, jaki black sabbath?? chyba że ten z chile! ja pier... :[voivod pisze:Led Zeppelin i Black Sabbath to zespoly bluesowe.
Re: Pojedynki płyt...
Jak nauczysz sie pisac zdania zlożone to pogadamy.
Re: Pojedynki płyt...
Pozwolę sobie wypowiedzieć się nie na temat, ale jednak. Prawdą jest, że oba te zespoły wywodzą się z bluesa. Black Sabbath zanim jeszcze tak się nazywali grali blues i jazz, a po prostu wypadek Iommiego wymusił obniżenie stroju. Bardziej ekstremalny przester to już kwestia podrasowania efektami. Przy Led Zeppelin to nie ma co mówić, bo czuć że to od blues rocka się nie różni bardzo drastycznie, ale Black Sabbath także wywodzi się z bluesa.widman pisze:WTF ??!!! Jaki blues, jaki black sabbath?? chyba że ten z chile! ja pier... :[voivod pisze:Led Zeppelin i Black Sabbath to zespoly bluesowe.
A co do tematu.
Lekkość Seventh Son of a Seventh Son? Chyba macie na myśli riffy grane w nieco wyższych pozycjach (jak w Moonchild, refrenie TETMD i CIPWM, Clairvoyant...). Ja jednak uważam tą płytę za typowo heavy metalową. Jedyny przejaw łagodności to Can I Play With Madness, moim zdaniem.
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Pojedynki płyt...
Black Sabbath w odróżnieniu od Led Zeppelin(nie licząc zupełnie innej od reszty dyskografii III) potrafił zmieniać swój styl, innym albumem jest faktycznie bluesowy debiut,innym bardziej zwarte,klasycznie hard-rockowe Paranoid,jeszcze innym doomowate Master of Reality,miejscami progresywne Sabbath,bloody Sabbath,czy klasycznie heavy-metalowe Heaven and Hell i Mob Rules ,jeszcze inne są płyty z Martinem , to wszystko Black Sabbath,to zespół który potrafił odnaleźć się w 3 różnych dekadach
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere in Time 8 - 8 Seventh Son of Seventh Son
to niesprawiedliwe zestawiać ze sobą te płyty tak szybko xD
to niesprawiedliwe zestawiać ze sobą te płyty tak szybko xD
Re: Pojedynki płyt...
No niby tak, ale ktoś może powiedzieć, że Maiden to zespół progresywnie-rockowy, Slayer - hardcore-punkowy, a Elvis był muzykiem country i idąc waszym tokiem myślenia to będzie prawda...Demon pisze: Pozwolę sobie wypowiedzieć się nie na temat, ale jednak. Prawdą jest, że oba te zespoły wywodzą się z bluesa. Black Sabbath zanim jeszcze tak się nazywali grali blues i jazz, a po prostu wypadek Iommiego wymusił obniżenie stroju. Bardziej ekstremalny przester to już kwestia podrasowania efektami. Przy Led Zeppelin to nie ma co mówić, bo czuć że to od blues rocka się nie różni bardzo drastycznie, ale Black Sabbath także wywodzi się z bluesa.
(
- Rithelight
- -#Charlotte

- Posty: 23
- Rejestracja: czw cze 02, 2011 7:23 pm
- Skąd: Nowa Wieś
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere in Time 8 - 9 Seventh Son of a Seventh Son
Obie płyty genialne, ale Siódmy Syn jest bardziej dojrzalszy, dla mnie szczytowe osiągnięcie Iron Maiden.
Obie płyty genialne, ale Siódmy Syn jest bardziej dojrzalszy, dla mnie szczytowe osiągnięcie Iron Maiden.
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere in Time 9 - 9 Seventh Son of a Seventh Son
Długo się zastanawiałem ale jednak SiT jest mocniejszy. Całkiem nowa jakość i doskonałe brzmienie. SVOASS jest jakby kontynuacją dla mnie tego co było w SiT ale nie tak doskonałą, choć też wspaniałą. Wybór jak dotąd najtrudniejszy.
Długo się zastanawiałem ale jednak SiT jest mocniejszy. Całkiem nowa jakość i doskonałe brzmienie. SVOASS jest jakby kontynuacją dla mnie tego co było w SiT ale nie tak doskonałą, choć też wspaniałą. Wybór jak dotąd najtrudniejszy.
-
Deleted User 5147
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere in Time 10 - 9 Seventh Son of a Seventh Son
Mój głos na SiT. Jak dla mnie obydwie płyty są świetne, ale na SiT lubię wszystkie utwory.
Mój głos na SiT. Jak dla mnie obydwie płyty są świetne, ale na SiT lubię wszystkie utwory.
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere in Time 10 - 10 Seventh Son of a Seventh Son
Chyba dwie najlepsze płyty Maiden. Głos na Siódmego.
Chyba dwie najlepsze płyty Maiden. Głos na Siódmego.
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere In Time - Seventh Son OF A Seventh Son 10-11. Obie płytki super, ale na SSOASS jest ciut więcej finezji. Za Moonchild, Infinite Dreams między innymi.
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere In Time - Seventh Son OF A Seventh Son 10-12
Za koncept album, który ze względu na treść i klimat bardziej mi odpowiada niż SIT. Ulubiony utwór - The Prophecy, troszkę w cieniu moonchildów, 7 synów, evilów
Za koncept album, który ze względu na treść i klimat bardziej mi odpowiada niż SIT. Ulubiony utwór - The Prophecy, troszkę w cieniu moonchildów, 7 synów, evilów
Re: Pojedynki płyt...
Somewhere In Time - Seventh Son OF A Seventh Son 10-13.
7 Syn to najlepsza płytka zespołu, a SiT jak na całą dyskografię jest mocno przeciętna.
7 Syn to najlepsza płytka zespołu, a SiT jak na całą dyskografię jest mocno przeciętna.
Re: Pojedynki płyt...
Somwhere in time 11-13 Seventh Son of a Seventh Son.
Somwhere in time to rewelacyjna plyta, podobnie jak 7syn... Jednak SiT lepiej brzmi...
Somwhere in time to rewelacyjna plyta, podobnie jak 7syn... Jednak SiT lepiej brzmi...
Re: Pojedynki płyt...
Do kiedy trwa głosowanie?
- MetallicaTruFan^^
- -#Long distance runner

- Posty: 890
- Rejestracja: czw wrz 02, 2010 4:52 pm
Re: Pojedynki płyt...
Z tego co widzę, do czasu korzystnego wyniku dal którejś z płyt 
Re: Pojedynki płyt...
OK. Dobra, to ja wypowiem się zdaniami złożonymi.Demon pisze:Pozwolę sobie wypowiedzieć się nie na temat, ale jednak. Prawdą jest, że oba te zespoły wywodzą się z bluesa. Black Sabbath zanim jeszcze tak się nazywali grali blues i jazz, a po prostu wypadek Iommiego wymusił obniżenie stroju. Bardziej ekstremalny przester to już kwestia podrasowania efektami. Przy Led Zeppelin to nie ma co mówić, bo czuć że to od blues rocka się nie różni bardzo drastycznie, ale Black Sabbath także wywodzi się z bluesa.widman pisze:WTF ??!!! Jaki blues, jaki black sabbath?? chyba że ten z chile! ja pier... :[voivod pisze:Led Zeppelin i Black Sabbath to zespoly bluesowe.
A co do tematu.
Lekkość Seventh Son of a Seventh Son? Chyba macie na myśli riffy grane w nieco wyższych pozycjach (jak w Moonchild, refrenie TETMD i CIPWM, Clairvoyant...). Ja jednak uważam tą płytę za typowo heavy metalową. Jedyny przejaw łagodności to Can I Play With Madness, moim zdaniem.
Prawda jest taka, że chodziło mi o to, że Black Sabbath nawet jeśli wywodziłby się z Kółka Gospodyń z Birmingham, to i tak jest dziś pod plakietką hard-heavy metal, tak samo Zeppelin pod hard rock. Przykłady można mnożyć - zauważ jaką przemianę przeszedł Jethro Tull od 1968 roku do 1975, a potem w latach 80. kiedy grali takie rzeczy jak "Under Wraps" a nawet dostali potem nagrodę Grammy za najlepszą kapelę Heavy Metal w roku 1988 bodajże sprzątając ją sprzed nosa Metallice... W porządku, grali wcześniej luźną muzyczkę, jako Earth, potem Polka Tulk, ale to jako Black Sabbath nigdy (przynajmniej wg. mnie) nie zachaczyli o blues. Może odrobinkę na 1 płycie, ale już od Paranoid do góry sprawy mają się czysto rockowo. Zeppy to już inna bajka, Page był przesiąknięty Yardbirds, typowym brytyjskim gitarowym bluesem, jak i Jeff Beck, Eric Clapton czy Peter Green. Ewolucja w stronę hard rocka była na początku widoczna w pojedynczych numerach jak Communication Breakdown czy Good Times Bad Times, apogeum osiągnęła przy Whole Lotta Love, ciągnięte do Heartbreaker a skończywszy na najprawdziwszym hard rockowym wymiataczu jakim jest Achilles Last Stand (z najlepszej ich płyty - Presence). Ale blues utrzymywał się u nich zawsze, w przeciwieństwie do Black Sabbath...
Ale ok ile uszu tyle opinii.
Co do pary to mój głos na SOMEWHERE IN TIME. Za świetny Stranger.., za Loneliness of..., Alexander.., Sea of madness.. generalnie ciężko mi jest powiedzieć dlaczego. Może za fajny klimat czasoprzestrzeni, za brzmienie.. Za konkretne sety koncertowe i scenografię:)



