Podsumowanie roku 2011

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Podsumowanie roku 2011

Post autor: yankes »

Koniec roku się zbliża, więc dlaczego nie. Może ktoś coś dla siebie odkryje nowego:

Wypisujemy po 5 typów na album roku w 2 kategoriach: "Świat" i "Polska". Do tego "Wyróżnienia" i "Rozczarowania". Mile widziane jakieś uzasadnienia, komentarze, przynajmniej do TOP5. ;-)


Zespół - Album
komentarz.

Zacznę:

ŚWIAT

TOP
1. MASTODON - The Hunter
Tak, jak ktoś wcześniej napisał. Jeden z trzech najlepszych "nowych" zespołów metalowych obok LOG i Gojiry. Potwierdzili to tym albumem.

2. GRAVEYARD - Hisingen Blues
http://www.youtube.com/watch?v=OnGBa8dVm6k i wszystko jasne.

3. RHCP - I'm With You
Nie jest to album z kolejnymi ponadczasowymi utworami Papryczek, ale mi wszedł bez popity i często do niego wracam.

4. ADELE - XXI
A co! Pomijając fakt, że cały świat oszalał na jej punkcie i można się obrzygać od jej obecności, to jest to bardzo solidna dawka muzyki.

5. FLORENCE AND THE MACHINE - Ceremonials
Świetne.

6. METALLICA & LOU REED - Lulu
:twisted:


Wyróżnienia ( Polecam ):


Machine Head - Unto The Locust
Times of Grace - The Hymn of a Broken Man
Crowbar - Sewer the Wicked Hand
Foo Fighters - Wasting Light
Opeth - Heritage
Adrenaline Mob - Adrenaline Mob
Blood Ceremony - Living with the Ancients
Burden - A Hole in the Shell
Earth - Angels of Darkness, Demons of Light
Kosmograd - Kosmograd
Terra Tenebrosa - The Tunnels


Rozczarowania:


Alice Cooper - Welcome to the Nightmare 2
In Flames - Sound of a Playground Fading
Samael - Lux Mundi
Arch Enemy - Khaos Legions
Cavalera Conspiracy - Blunt Force Trauma
Dream Theater - A Dramatic Turn of Events
Morbid Angel - Illud Divinum Insanus

POLSKA

TOP

1. OBSCURE SPHINX - Anaesthetic Inhalation Ritual
Największe odkrycie roku. Mocny debiut zarówno jeśli chodzi o materiał, jak i jego wykonanie na żywo. Wielebna niszczy system.

2. AZARATH - Blasphemers' Maledictions
Klasa. Death-metalowy strzał prosto w ryj, po którym ciężko dojść do siebie. Inferno rozładował całą furie nagromadzoną przez ostatni rok przez zawirowania w Behemoth.

3. TIDES FORM NEBULA - Earthshine
Czysta poezja i piękne pejzaże. Nic tylko usiąść głęboko w fotelu i się wsłuchać.

4. VADER - Welcome To The Morbid Reich
Po słabiutkim Necropolis i kolejnych zmianach personalnych godny powrót. Vader jakiego znamy i kochamy :wink:


Rozczarowanie


MY RIOT - Sweet_Noise.
Na albumie są momenty i tylko momenty.
Ostatnio zmieniony czw gru 15, 2011 11:44 am przez yankes, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
Kuki91
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1418
Rejestracja: pn kwie 21, 2008 2:16 pm
Skąd: Gliwice

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Kuki91 »

TOP5 Świat:

1. KORN - The Path Of Totality

dla mnie absolutnie nr 1, za złączenie ciekawego numetalu z psychicznym, pokręconym DubStepem, featuringi w utworach m.in. Skrillex. Dla mnie nr 1

2. Opeth - Heritage

wolałem zawsze drącego ryja Akerfelda, ale w tak klimatycznej płycie też się bardzo dobrze odnalazł

3. Mastodon - The Hunter

jak wyżej, świetna płytka

4. Machine Head - Unto The Loctus

cudo, cudo, cudo, jednak to samo co na Blackeningu

5. Lou Reed & Metallica - Lulu

album koło którego nie można przejśc obojętnie, kocha się albo nienawidzi.... ja definitywnie kocham :)


rozczarowania:

Red Hot Chilli Peppers - I'm With You
Awatar użytkownika
masarenka
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 477
Rejestracja: czw cze 10, 2010 9:38 pm

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: masarenka »

TOP (bez rozdzielania na kraj i zagranicę i bez uzasadnienia, po prostu najbardziej mi się podobają)
Oranssi Pazuzu - Kosmonument
Azarath - Blasphemers Malediction
Decapitated - Carnival Is Forever
Christ Agony - Nocturn

Wyróżnienia:
Kat & Roman Kostrzewski - Biało Czarna (bardzo fajny powrót, przy utworach jak np. Kapucyn Zamknął Drzwi szczęka opada)
Morbid Angel - Illud Divinum Insanus (Trey jest boskim szaleńcem, hehe. Too Extreme, Radikult czy Destructors vs Earth to naprawdę świetne kawałki)

O rozczarowaniach lepiej zapomnieć niż je wypisywać ;)
Deleted User 2868

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Deleted User 2868 »

ŚWIAT (TOP5)
1. MACHINE HEAD - Unto the Locust
Mistrzowska płyta, utrzymany nieziemsko wysoki poziom poprzedniczki.

2. RED HOT CHILI PEPPERS - I'm With You
Chyba najwięcej razy przesłuchana przeze mnie nowość w tym roku, w ogóle się nie nudzi, od pierwszego przesłuchania mi się spodobała i później już było coraz lepiej.

3. MASTODON - The Hunter
Co tu dużo pisać, Mastodon standardowo trzyma wysoki poziom, bardzo podoba mi się powrót do większej ilości krótszych kawałkow, w ogóle się nie nudzi.

4. FOO FIGHTERS - Wasting Light
Bardzo dobra płyta, praktycznie ani jednego słabego kawałka, chyba najprzyjemniejsza i najczęściej słuchana przeze mnie obecnie ich płyta.

5. GRAVEYARD - Hisingen Blues
Powala na kolana, niesamowite odkrycie, więcej młodych zespołów na takim poziomie!

Wyróżnienia:
Anthrax - Worship Music
Megadeth - TH1RT3EN
Black Country Coummunion - Black Country Communion 2
Adele - 21
Motorhead - The World is Yours
Saxon - Call to Arms
Tom Waits - Bad As Me
Opeth - Heritage - Trochę jeszcze mam problem z tą płytą, nie do końca jestem przekonany.
PJ Harvey - Let England Shake
Steven Wilson - Grace for Drowning
Whitesnake - Forevermore
The Answer - Revival


Na pewno jeszcze kilka krążków do zapoznania się przede mną, więc ew. jeszcze coś pozmieniam ;-)
Ostatnio zmieniony pn gru 12, 2011 10:26 pm przez Deleted User 2868, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Szajba
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: sob gru 24, 2005 1:22 pm
Skąd: Metropolia Czeladzka

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Szajba »

Świat:

TOP


1. Steven Wilson Grace for Drowning
2. Blackfield - Welcome to my DNA
3. Mastodon - The Hunter
4. Opeth - Heritage
5. Machine Head - Unto The Locust

dobre jest też:
Nickleback
RHCP

rozczarowania:
Motorhead, Megadeth,


Polska

1. Luxtorpeda - Luxtorpeda
2. Coma - Czerwony Album
3. KNŻ - Bar La Curva
4. JD Overdrive - sex whisky and souther blood
5. Arka Noego - Pan Krakers

polecam też:
Soulburners - Ride Again
Jelonek - Revenge
Tides from Nebula - Earthshine
Vader - welcome to the morbid reich

rozczarowanie: My Riot - Sweet Noise
już nie mam tu najwięcej postów :roll: :evil:
Awatar użytkownika
erni13
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 640
Rejestracja: czw gru 16, 2010 3:55 pm
Skąd: Erftstadt (D)

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: erni13 »

The Wörld Is Yours Lemmyego i spółki to nie jest przypadkiem 2010?


1. Mastodon - The Hunter
2. Megadeth- 13
3. Anthrax- Worship Music
4. Machine Head- Unto The Locust
5. Saxon - Call to Arms

Kolejność raczej przypadkowa.
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1781
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: IgorW »

Od paru lat mam problem z takimi podsumowaniami, bo mało która płyta zostaje mi w pamięci tak długo, aby pamiętał cały rok, ale zabawmy się heh.

Albumy bez kolejności żadnej.

ŚWIAT

STEVEN WILSON - Grace For Drowning
Choć w sztuce najbardziej cenię odważne i ryzykowne eksperymenty, miast nostalgicznego wspominania "starych lepszych czasów", to Steven Wilson świetnie połączył jazzową progresję lat 70 (w stylu King Crimson) ze współczesnymi, bliskimi mu klimatami. Wyszedł album znakomity i bezpretensjonalny. Świetna rzecz.

MORBID ANGEL - Illud Divinum Insanus
Poziom bardzo przyzwoity, a momenty po prostu kapitalne. Świetnie wyprodukowana, nieszablonowa płyta, która zrodziła niezrozumiałe dla mnie kontrowersje, w tzw. środowisku metalowym. Że trochę elektroniki, automatu i industrialu? Kurde..., nawet jeśli to komuś nie odpowiada, to przecież raptem w kilku kawałkach są te klimaty. Reszta to metalowe siekanie, raczej niezbyt odległe od reszty twórczości tej kapeli.

OPETH - Heritage
Jak dla mnie znakomitość prawdziwa. Coś jak u Wilsona, spojrzenie na zamierzchłą przeszłość lay 70, przefiltrowane przez stylistykę tego zespołu. Coś pękło w panu Michealowi, że po raz drugi wypiął się na metalowe brzmienia i stworzył płytę bardzo wysokiej jakości, choć pewnie nie dla wszystkich łatwą w odbiorze. Niemniej jednak, mam nadzieję, że na następnym wydawnictwie wróci trochę mocniejszych dźwięków.

BLACK COUNTRY COMMUNION - 2
Po prostu znakomity hard rock, w tym roku bezkonkurencyjny wśród tego, czego słuchałem. Kasuje np. kolejny przeciętny Whitesnake czy 9 Chambers. Świetne granie, bardziej równe niż pierwsza płyta, lepiej brzmiące. Żałuję, że nie dotarłem na koncert w Czechach. Z hard rocka do poziomu tej płyty dobijają się nieco The Answer i The Union, ale jednak go nie osiągają, jak dla mnie :d.

Wyróżnienia

Pain Of Salvation - Road Salt II
Fajnie się słucha, lepiej niż część pierwszą, płyta równiejsza i chyba bardziej przebojowa. Ale jednak nie do końca kupuję to ich brzmienie retro i udawanie Led Zeppelin. Opethowi takie nostalgiczne spojrzenie wyszło znacznie bardziej szczerze. A w PoS to nie rozumiem o co teraz chodzi, a patrząc na to, że poszczególni muzycy opuszczają grupę, chyba tylko Daniel to rozumie.

Joe Bonamassa - Dust Bowl
Świetny balans między hard rockiem i bluesem, być może najlepsza jego płyta. Lubię tego faceta, to rzeczywiście "nowy klasyk" gitary. Szkoda, że koncerty w Warszawie.

Dream Theater - A Dramatic Turn Of Events
Rewelacja to nie jest, ale plus za krok w odpowiednim kierunku, odmiennym niż w przypadku kilku ostatnich płyt. To nic, że to krok w przeszłość. Może jestem naiwny, ale liczę na to, że prawdziwą moc pokażą dopiero na następnym albumie, jak ograją się jeszcze bardziej z nowym perkusistą.

Anthrax - Worship Music
Po prostu fajny thrash, w dodatku świetnie wyprodukowany :). Słucha się kapitalnie, nawet zwolnienie Busha jakoś mogę im wybaczyć.

No i jest niestety wiele płyt, których jeszcze nie posłuchałem, a które pewnie mogą zabić: na przykład nowa Kate Bush, Jane's Addiction, czy wiele innych, których nie pamiętam.

TU JEST POLSKA

VADER - Welcome to the Morbid Reich
Tak jak ktoś tu pisał, po nudnym Necropolis, bardzo udany powrót do formy. Konkretny cios od początku do końca.

DECAPITATED - Carnival Is Forever
Ciężko mi tu coś napisać, prócz tego, że to znakomity album.

CLOSTERKELLER - Bordeaux
Nie tak dobrze jak na poprzednim - Aurum, ale też dobrze. Taki niby koncept album (pojęcie zdecydowanie nadużywane współcześnie, bez zrozumienia czym prawdziwy koncept album być powinien, albo był w przeszłości), rzeczywiście momentami zachowuje spójność. Pojawiające się nowości i smaczki cieszą.


Wyróżnienia

Kora - Ping Pong
Krajowy pop rock o światowym poziomie. Słuchałem raptem raz, ale już czuję, że to bardzo udany album.

Azarath - Blasphemers' Maledictions
Konkretna sieka i świetna okładka :). Taki album chce się mieć na winylu heh.

Znaczące koncerty:
Susanne Sundfør we Wrocławiu (Nowe Horyzonty) - piękne!!
Mastodon w Pradze
Judas Priest w Katowicach
Rykarda Parasol we Wrocławiu
Morbid Angel w Katowicach i Krakowie
Siwy
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3399
Rejestracja: sob cze 14, 2003 9:36 am
Skąd: już nie Warszawa

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Siwy »

Właśnie zastanawiałem się, kiedy pojawi się ten temat

W każdym razie ja zacznę tak:

Ania Rusowicz - Mój Big Bit - Dla mnie absolutny numerem jeden i płyta roku, poza wszelką konkurencją, a w naszym kraju to w ogóle płyta dziesięciolecia co najmniej. Urzekła mnie potwornie, a na żywo Ania z zespołem jest jeszcze lepsza. Na prawdę dają czadu. No i jest to pierwsza od bardzo dawna płyta polskiego wykonawcy, którą kupiłem. Naprawdę polecam kupno krążka. W internecie chyba jest słabo dostępna, więc biegusiem do sklepu i kupować. Po sto kroć warto!

Jeżeli chodzi o resztę, to tylko wymienię, co mi się w tym roku spodobało:

Opeth - Heritage Płyta zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie i jest moim zdaniem mocnym kandydatem do płyty roku.

Florence and the Machine - Ceremonials Może nie tak świeży materiał, jak debiut, ale Florence trzyma wysoki poziom i bardzo pozytywnie wyróżnia się na tle tego mdłego, popowego światka.

Luxtorpeda - Luxtorpeda Bardzo fajny projekt i dali chyba najlepsze show na tegorocznym Woodstocku

Z wartych uwagi są jeszcze:
RHCP
Motorhead

Jeżeli chodzi o rozczarowania, to zgadzam się z Yankesem:
yankes pisze:MY RIOT - Sweet_Noise.
Na albumie są momenty i tylko momenty.
No i oczywiście nowy Nightwish, chociaż po tej płycie absolutnie się niczego nie spodziewałem i nie miałem żadnych oczekiwań. W sumie parę motywów się wbija w głowę, ale trochę tak złośliwie.

No i na koniec osobna kategoria, czyli Dowcip Roku :

Lou Reed & Metallica - Lulu - moim zdaniem tej płyty nie można brać na poważnie i nie można też patrzeć na nią w kategoriach standardowej twórczości Metallicy. Ale mimo wszystko od strony muzycznej jest całkiem spoko.

Mam wrażenie, że coś mi jeszcze umknęło, więc pewnie będę uzupełniał listę
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 607
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Mike Stanley »

Kurde, trza rzucić okiem na kalendarz gdzie miałem pozapisywane premiery, hemmm...

ALBUMY 2011:

1. SIXX A.M. - This is Gonna Hurt - genialny album, bardzo zróżnicowany, zakończony piękną balladą Smile, a rozpoczynający się mocnym i solidnym utworem tytułowym.

2. Alice Cooper - Welcome 2 My Nightmare. - Cenię go za dystans(Discobloodbath) i za nie próbę zrobienia kopii jedynki, lecz stworzenie czegoś innego i bardzo zróżnicowanego muzycznie a połączonego tematycznie, i dlatego go uwielbiam. Są i ballady(Something to remember me by), hard rockowe brzmienia(I'll bite your face off) jak i odskoki(Runaway train)

3. Whitesnake - Forevermore - Coverdale i spółka w najwyższym stylu, są jak i ostre hard rockowe przyszłe klasyki(Steal Your Heart) jak i ballady w stylu Whitesnake(One of These days)

4. Saxon - Call to Arms - po definitywnie słabszym(moim zdaniem) Into The Labirynth Saxon powraca z o wiele lepszym albumem. Nie ma 15 kawałków lecz 10, jest i Call to Arms(rozbudowany) jak i Hammer of the Gods, Surviving against the odds(szybki, i porywający)...

5. Steel Panther - Balls Out - Mój pierwszy album tego zespołu i uważam go za zajebisty. 30 minut a jest wszystko co potrzeba. Ballady(Weenie Ride), stadionowe hymny(Gold Digging Whore), teksty pisane z jajem i dystansnem, ironiczne do bólu, full package - jak to sie teraz mawia.

5. Foo Fighters - Wasting Light - Też odkrycie moje w tym roku, i strasznie mi się podobają. Poza singlowym Walk, jest tu wiele różnych innych świetnych utworów jak choćby Bridges Burning czy These Days.

6. Chickenfoot - III - Po świetnym starcie, teraz panowie też tworzą idealną mieszankę zespołów z których pochodzą. Mamy domieszkę Van Halen, gitarowego grania, Red Hotów, i wychodzi z tego świetna płyta. A już w szczególności utwór Three & a Half Letter.


Godne posłuchania:

Anthrax - Worship Music
Dream Theater - Dramatic Turn of Events
Nickelback - Here & Now
Black Stone Cherry - Between...
Uriah Heep - Into The Wild


Rozczarowanie:
Whithin Temptation - Unforgiven
Symphony X - Iconolast
Journey - Eclipse
The Poodles - Performacracy

Koncerty:
1. Alice Cooper - Mediolan - 6 dych na karku a tak dawać czadu i umierać co noc...
2. Judas Priest, Whitesnake - z takiego połączenia nie może nie wyjść cos co nie będzie zajebiste.
3. Status Quo - Olomunec - zabawa na całego!
4. Eric Singer Project - Zlin - Kiss, Motley Crue, Alice Copper - czyli przekrój hitów!
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Awatar użytkownika
Emilio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4074
Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
Skąd: Oborniki, k Poznania

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Emilio »

Nic jakoś szczegolnie wybitnego nie wyszło w tym roku. Z rzeczy dobrych:

Tomek Beksiński (OME) - Różni wykonawcy
Closterkeller - Bordeaux
MASTODON - The Hunter
KNŻ - Bar La Curva
Dream Theater - A Dramatic Turn Of Events

Z rzeczy które rozczarowały:

Myslovitz - Nieważne jak wysoko jesteśmy...
Metallica i Lou Reed - Lulu
kat - biało czarna
Coma - Czerwony Album
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Matek
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5477
Rejestracja: pn maja 02, 2005 3:17 pm

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Matek »

2011 to był najsłabszy rok od czasu kiedy interesuję się nowościami. zrsztą to widać po Waszych typach. w kazdym poście praktycznie to samo. wystarczy popatrzeć na podsumowania z lat poprzednich.

do rzeczy
Korn - bardzo zaskoczony jestem. ta kapela dla mnie od dawna nie miała nic do zaoferowania, a tymczasem mamy taki ciekawy album. nic genialnego ale fajnie się słucha
Graveyard - zgadzam się ze wszystkim 'ochami i achami', które tu na forum padły nt tej płyty. niesamowicie świeża muzyka.
Coma - najsłabsza płyta comy (pomijam Excess), ale nadal dobrze się słucha i ma swoje momenty.
Foo Fighters - stary dobry FF, jak zwykle trochę bez charakteru, ale ciągle przyjemnie. 3+
My Riot - uważam, że Glaca nic genialnego w życiu nie nagrał więc oczekiwań wielkich nie miałem. i mi się podoba mimo, że momentami strasznie monotonna jest. ważne, że jest pała (momentami ;) )
Boogie Town - świetnie się wpasowała w tegoroczny trend bo też jest słabsze od poprzedniej, na szczęście jest 'ale'-nadal dobra.

no i moje rozczarowania:
RHCP - kiedyś mój band nr 1., więc oczekiwanie ogromne. niestety, przejechałęm z tą płytą wiele kilometrów a nic z niej nie pamiętam.
Lulu - ciężko mi się usosunkować. ja lubię bardzo nawet reload i st. anger i myślałem, że łyknę wszystko od Metallici.... myliłem się ;)
Myslovitz - najnudniejsza płyta roku chyba. brak jakiegokolwiek 'haczyka', nawet najmniejszego
szatanista
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 951
Rejestracja: wt lut 10, 2004 1:24 pm
Skąd: Legionowo

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: szatanista »

Jakoś nie przypominam sobie, żeby jakaś tegoroczna premiera fonograficzna jakos szczególnie mną wstrząsnęła. Z albumów które przesłuchałem na plus na pewno:
1. The Raveonettes "Raven In The Grave" - najmroczniejsza i chyba najbardziej spójna płyta Duńczyków. Słuchałem długo i namiętnie.
2. The Subways "Money And Celebrity" - o ile na początku sceptycznie podchodziłem do tego wydawnictwa, o tyle z biegiem czasu oswoiłem się z nim i dziś często gości w moim odtwarzaczu. Panowie i Pani nic nie stracili ze swojej rock'n'rollowej energii.
3. Sexbomba "CTRL + AlT + DELETE" - moi faworyci jeżeli chodzi o polski punk. Świetna produkcja, fajne melodie oraz wszechobecny czad. Zdecydowanie najlepsza ich płyta od czasów wydanego w 1992 "Alkoholu"
4. Green Day "Awesome As Fuck" - zdecydowanie najlepsza koncertówka jaką słyszałem w tym roku. Świetny wybór kawałków. Doskonałe uzupełnienie poprzedniej tego typu płyty - "Bullet In The Bible"
5. Warszafski Deszcz "PraWFDepowiedziafszy" - zdecydowanie najlepsza tegoroczna produkcja w rodzimym rapie (chociaż nie słuchałem jeszcze nowego albumu od DonGuralesko). Fajnie, że Tede po raz pierwszy od wydanego w 2001 "S.P.O.R.T" powrócił do produkcji bitów, wyszło z tego kilka naprawde świetnych patentów.

Jeżeli chodzi zaś o rzeczy które mnie w tym roku zawiodły, to wygląda to tak:
1. Blackfield "Welcome To My DNA" - Jezusie Święty, jak ja kiedyś kochałem ten zespół. Dwa pierwsze albumy zaliczam do jednych z najważniejszych płyt w moim życiu. Niestety, tak jak myślałem, patent na pisanie krążków wypełnionych smutnymi balladami w końcu musiał zostać jakoś rozwinięty. Sprawy poszły w złym kierunku, panowie zaczęli bawić się brzmieniem, szukać jakichś dziwnych, "alternatywnych" rozwiązań w sferze lirycznej i niestety, dali ciała.
2. In Flames "Sounds Of A Playground Fading" - druga już z rzędu kiepska produkcja od Szwedów. Przesłuchałem to ze dwa razy, ale nie jestem w stanie przytoczyć z pamięci nawet kawałka żadnej melodii z tej płyty. Na szczęście wciąż pozostają zespołem dającym fenomenalne koncerty, o czym miałem okazje przekonać się niedawno w Stodole.
3. Komety "Luminal" - podświadomie czuję, że to dobra płyta, jednak nie trafia do mnie nawet w małym procencie jak "Via Ardiente" czy "Akcja V1". Za mało w tym rock'n'rolla, za dużo zabawy w retro.
4. Myslovitz "Nieważne jak wysoko jesteśmy" - Takie nie wiadomo co. Za dużo alternatywy na siłę.
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1781
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: IgorW »

Matek pisze:2011 to był najsłabszy rok od czasu kiedy interesuję się nowościami. zrsztą to widać po Waszych typach. w kazdym poście praktycznie to samo. wystarczy popatrzeć na podsumowania z lat poprzednich.
Można to zinterpretować inaczej - pojawiało się kilka mega mocnych pozycji, które zachwyciły sporą grupę ludzi :). Według mnie 2011 jest mocny, jeśli chodzi o nowości heh. Tylko mnie coraz mniej interesuje hurtowe słuchanie wszystkiego (tak samo mam z klasyką).
Awatar użytkownika
Nicko McBrain
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 862
Rejestracja: pt maja 01, 2009 2:15 pm
Skąd: Katowice

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Nicko McBrain »

TOP5 ŚWIAT

1. ICED EARTH - DYSTOPIA
Nowy gardłowy stanął na najwyższym poziomie, wokal mocny, miażdzący, czysty heave metal
Pod względem muzycznym też bez zarzutu. Świetne zapadające w pamięć riffy. Płyta lepsza od 2 ostatnich.

2. AMON AMARTH - SURTUR RISING
Muzycy w wysokiej formie, płyta stylistycznie podobna do 2 ostatnich

3. MEGADETH - TH1RT3EN

4. SAXON - CALL TO ARMS

5. HAMMERFALL - INFECTED

WYRÓŻNIENIA:
ALESTORM - BACK THROUGH TIME
ARTILERY - MY BLOOD
TYR - THE LAY OF THRYM
STRATOVARIUS - ELYSIUM

ROZCZAROWANIA:
Metallica Lou Reed - Lulu
Turisas - Stand up and Fight
Ostatnio zmieniony pt gru 16, 2011 6:35 pm przez Nicko McBrain, łącznie zmieniany 1 raz.
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 607
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Mike Stanley »

Stratovarius - Stand up and Fight

A CO TO JEST? :shock:

To oni przypadeczkiem nie wydali Elysium na początku roku? Potem chyba była trasa, dwie płyty w 2011?
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Matek
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5477
Rejestracja: pn maja 02, 2005 3:17 pm

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Matek »

IgorW pisze:Można to zinterpretować inaczej - pojawiało się kilka mega mocnych pozycji, które zachwyciły sporą grupę ludzi
dobra, to powiedz mi jakie pozycje masz na myśli? bo mi do głowy nie przychodzi żadna ;)
IgorW
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1781
Rejestracja: śr sie 25, 2004 12:44 am
Skąd: Breslau

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: IgorW »

Naprawdę chcesz żebym przepisywał to, co napisałem (i inni napisali) w postach powyżej? Po prostu zwróć uwagę, na powtarzające się tytuły w kategorii 'najlepsza płyta' :P
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: slayer »

Matek pisze:2011 to był najsłabszy rok od czasu kiedy interesuję się nowościami. zrsztą to widać po Waszych typach.
Nie było tak źle. Brakowało płyt "Absolutnych", ale żeby to ocenić też potrzeba jeszcze czasu. Za to uważam, że pojawiło się sporo ciekawych, równych i świeżych materiałów. Z tych "bardzo dobrych" tworzy mi się całkiem miła do posłuchania lista. Opublikuje za parę tygodni, bo jeszcze trochę materiałów leży do odsłuchania.

Oczywiście patrząc na typy niektórych tutaj, faktycznie można odnieść wrażenie, że było fatalnie ;-)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
Nicko McBrain
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 862
Rejestracja: pt maja 01, 2009 2:15 pm
Skąd: Katowice

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: Nicko McBrain »

Mike Stanley pisze:Stratovarius - Stand up and Fight

A CO TO JEST? :shock:
racja
miało być Turisas
poprawione
Awatar użytkownika
WICKER MAN
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6613
Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
Skąd: Warszawa

Re: Podsumowanie roku 2011

Post autor: WICKER MAN »

Top 5:

TRIVIUM In Waves - Długo czekałem na ten album i się nie zawiodłem - przebojowa, ale zarazem dojrzała płyta nawiązująca stylistycznie do czasów "Ascendancy". Dużo wpadających w ucho melodii i świetnych singlowych kawałków jak "Built To Fall" czy "Black" miesza się z najcięższymi numerami jakie wyszły ze stajni Trivium, np. "Dusk Dismantled", którego nie powstydziłby się Behemoth czy "A Skyline's Severance". Do tego świetna oprawa wizualna (okładka, teledyski, stroje), która niesamowicie współgra z muzyką i tworzy kompatybilną całość. Moc!

IN FLAMES Sounds Of A Playground Fading - Wiele osób krytykowało ten album, ale jak dla mnie obok "Come Clarity" i "Reroute To Remian" to najlepszy LP Szwedów. Świetne melodie, ciężar oraz masa interesujących aranżacji (skrzypce w "A New Dawn"!). Płyta zdecydowanie lepsza od poprzedniej!

MACHINE HEAD Unto The Locust - Krótko, ciężko i konkretnie. Machine Head jak zwykle nie zawiedli i udowodnili, że są obecnie jednym z najlepszych metalowych zespołów na świecie. Chociaż album jest krótki (niespełna 50 min.) to przynajmniej nie ma na nim zapełniaczy i przyjemnie słucha się go od początku do końca. "The Blackening" nie przebili, ale jest dobrze...bardzo dobrze!

TIMES OF GRACE The Hymn Of A Broken Man - Absolutny majstersztyk, chyba najbardziej osobisty i dojrzały album Dutkiewicza. Kompozycyjnie bije na głowę wszystkie dokonania Killswitch Engage. Największe pozytywne zaskoczenie 2011 roku!

RISE TO REMAIN City Of Vultures - Nowa nadzieja brytyjskiego heavy metalu? Czas pokaże, ale album to krok w dobrą stronę... Mogę mieć trochę pretensji do chłopaków, że złagodzili nieco swoje brzmienie w porównaniu z EP "Bridges Will Burn", ale widać, że doskonale odnajdują się nie tylko w stricte metalcore'owej stylistyce. Wokal Austin'a Dickinsona zdecydowanie brzmi lepiej niż kilka lat temu (pewnie tatuś udzielił mu lekcji ;) ), a kompozycyjnie widać spory postęp. Na pewno warto posłuchać.


Warto posłuchać:

STRAIGHT LINE STITCH The Fight Of Our Lives
UNEARTH Darkness In The Light
STAIND Staind
LIMP BIZKIT Gold Cobra
NIGHTWISH Imaginaerum
MEGADETH TH1RT3EN
LADY GAGA Born This Way
ADELE 21

Rozczarowania:

DREAM THEATER A Dramatic Turn of Events - Było sporo nadziei związanych z nowym składem, a okazało się, że Panowie poszli na łatwiznę i nagrali muzyczną kopię (genialnego) "Images And Words"... Mogło być lepiej.

FIVE FINGER DEATH PUNCH American Capitalist - Zespół bardzo lansowany za Oceanem, ale chyba niesłusznie, bo nowa płyta absolutnie nic nie wnosi do stylu zespołu i jest kopią poprzedniej. Na żywo wypadają świetnie, ale płyty można traktować w kategorii niezbyt ambitnej rozrywki dla mas.

METALLICA & LOU REED Lulu - Płyta niesłuchalna. Cytując - "jeśli ktoś uważa, że zrozumiał ten album to musiał być na dragach". ;)
ODPOWIEDZ