Maiden_Madness pisze:Mi znajomość z Edkiem i spółką pomogła nieznacznie, ale poprawić kontakty z ojcem, chociaż mój ojciec jest nadal takim samym złym człowiekiem jak wcześniej
Ogólnie to Maiden właściwie utrudnia mi życie, bo zaczęłam oddalać się od mojej koleżanki, która tej muzyki nie trawi i nie znam osoby, która mogłaby ją zastąpić. W klasie robię za odludka, bo nikt nie słucha tej muzyki co ja. W mojej szkole jest może z 5 osób, które słuchają metalu i oprócz mnie 1, która słucha Maiden, a jako iż nie mam zbyt dobrego kontaktu z ludźmi i nie potrafię nawiązywać nowych znajomości to trochę trudno z nimi rozpocząć jakąkolwiek rozmowę, zwłaszcza, że są kilka lat starsi.
Ale radzę sobie z tym dobrze, muzyka Maiden trzyma mnie przy życiu

Mogę umrzeć dopiero wtedy gdy spotkam się z zespołem

To ja tak samo jak Mimski, z tego powodu nie miałem problemów ze znajomymi.
Podobnie jak Ty byłem jedną z niewielu osób w szkole [gimnazjum], słuchającej takiej muzyki i stylowo siedzącej w brudnych klimatach, a w dodatku nie przepadałem za pozostałymi osobami, z którymi mogłem tworzyć metalową brać, przez co nie miałem ziomków, którzy by mnie rozumieli w stu procentach. Ale ludzie, których znałem wcześniej i z którymi mam kontakt do tej pory, nie zaczęli się odsuwać ode mnie tylko dlatego, że stałem się metalem brudasem, który lubował się w dźwiękach zabijanych kotów

Nawet parę osób udało mi się w jakimś stopniu zainteresować taką muzyką.
Fakt, że nie raz musiałem walczyć o swoje i w początkowej fazie byłem zaczepiany przez kolegów o nad wyraz "sportowych" zainteresowaniach, ale jakoś przeżyłem ten okres i jakoś udało mi się wywalczyć odpowiednią pozycję w tym ciężkim ekosystemie

Być może pomogła mi w tym muzyka Iron Maiden, którą byłem wtedy najbardziej zajarany i codziennie na walkmanie, na wszystkich lekcjach słuchałem w kółko kolejnych kaset. Ja naprawdę wtedy nosiłem w plecaku więcej kaset do walkmana i baterii niż książek i zeszytów i do tej pory chyba lepiej słyszę na lewe ucho, bo w prawym miałem non - stop słuchawkę

Ale chyba nigdy mi też muzyka nie pomogła w takim stopniu, jak łatwiejsze zaliczenie egzaminu itp.
Chociaż nie. Wiele razy chciałem popełnić samobójstwo, ale dzięki tekstowi utworu Judgement of Heaven postanowiłem jednak żyć dalej
