Szczerze gratuluję i zazdroszczę wszystkim posiadaczom kostek, frotek i pałeczek.
Może i mi się kiedyś poszczęści.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Moim zdaniem to najlepszy punkt wczorajszego koncertu, szczególnie zwolnienie, gdzie Bruce w tym swoim płaszczu z purpurową podszewką, tak nie spiesząc się cytował kolejne partię tekstu. Na dodatek to wskazywanie palcem, i zapalanie się tych pochodni, ale tak to wszystko powoli, majestatycznie, gitarzyści ustawieni w jednym rzędzie, jak przy Rime Ancient Mariner... Jednym słowem magia! Dla mnie kluczowy moment wieczory, bez wątpieniaKronos pisze:Tytułowy Seventh Son to jest absolutna rewelacja.
Czy naprawdę do tej pory jeszcze nikt nie zwrócił uwagi, że TNOTB był jeszcze raz powtórzony, po pierwszych paru sekundach monologu?! Nicko zaczął się na początku trochę śmiać, a reszta zespołu stwarzała wrażenie trochę zdezorientowanych. Było w tym dużo improwizacji, ale wyszło tak, że nie zwróciliście uwagiRafaello pisze:Na "szczęście", nie było żadnych niespodzianek w setliście
No, dokładnie szczególnie w kluczowych momentach, jak solo w Affraid to Shot to Stranger i Seventh Soniewowarz pisze: Wczoraj niestety słyszalność gitar pozostawiała bardzo wiele do życzenia - w GC gitar zwyczajnie nie było słychać. Solówki trzeba było odtwarzać sobie z głowy.
Otóż to, byłem przed rokiem na Priest w Spodku, i wytrzymałem do końca pod sceną, a tu nie szło, chyba że się było szeroki we wszystkich kierunkach, a pod sceną takich niestety nie brakowało, i oczywiście nie omieszkali korzystać ze swoich "krągłości", opierając się całą siłą na dużo zgrabniejszych, albo trzymało się bariereknicofan pisze:Koncert był bardzo dobry ale to co się działo pod sceną to jakaś masakra wszyscy się pchali na barierki ludzie zaczęli się przewracać niestety musiałem opuścić to miejsce w połowie koncertu brakowało tlenu i sił
Jestem wielkim fanem Brucea w zasadzie we wszystkich aspektach Jego działalności, zarówno w Maiden, solo i w ramach innych Jego hobby. Słowem, Gość mnie inspiruję jak tylko zacząłem słuchać Maiden i Metalu w ogóle. Jednak obiektywnie patrząc na wczorajsze show, to w wielu momentach szedł na skróty, i nie dawał z siebie w wielu momentach nawet połowy swoich nieprzeciętnych możliwości wokalnych. Brakowało mi screamów w Moonchild, Aces High też jakoś przeciętnie, choć rekompensowało - zabawne pozostawienie na lewym słupku tej czapki lotnika, i odstawianie tych wygłupów. Wasted Years, też nie najlepiej, ale to akurat mnie nie dziwi, bo zawsze na żywo nie jest nawet w połowie tak dobre jak na albumie. Jeszcze, odniosłem takie wrażenie, że w Running Free dał publiczności, jakoś mniej niż zwykle, szansy do wysłużenia gardłaEmilio pisze:Koleżanka napisała mi też, że nagłośnienie tragiczne a forma zespołu średnia :/
Stojąc koło Dave'a odniosłem trochę inne wrażenie. Fakt Janick to był wczoraj niezdrowo pobudzony (właściwie zawsze jest) jak opierał się o tą kolumnę z lewej koło podestu Bruce'a to myślałem że poleci z nią na glebęMr Jacq pisze: Dla mnie, od strony zaangażowania w koncert, przodował natomiast Harris z Janickiem. Reszta, trochę ten koncert odwaliła, to za dużo powiedziane, przeszła gdzieś obok niego.
Ja też byłem w tym miejscu i też uważam że Dave wcale nie "przeszedł obok" koncertu. Śpiewał teksty cały czas, była interakcja z publiką. Faktycznie Janick jak się opierał o tą kolumnę to wyglądało to tak jak by to zaraz miało polecieć razem z nimjacob1 pisze: Stojąc koło Dave'a odniosłem trochę inne wrażenie. Fakt Janick to był wczoraj niezdrowo pobudzony (właściwie zawsze jest) jak opierał się o tą kolumnę z lewej koło podestu Bruce'a to myślałem że poleci z nią na glebę
Bardzo udana relacja, nie tylko dla Ciebiewowarz pisze:Moja relacja tutaj: http://www.mysleiczuje.pl/nie-bedziesz- ... rzede-mna/
W sprawie Dave. Trochę źle się wyraziłem, po prostu niczym specjalnym się nie wyróżniał, stąd to uogólnienie. Za to Janick, zdawał się wkładać całe serce w granie!tomek665 pisze:Ja też byłem w tym miejscu i też uważam że Dave wcale nie "przeszedł obok" koncertu. Śpiewał teksty cały czas, była interakcja z publiką. Faktycznie Janick jak się opierał o tą kolumnę to wyglądało to tak jak by to zaraz miało polecieć razem z nimjacob1 pisze: Stojąc koło Dave'a odniosłem trochę inne wrażenie. Fakt Janick to był wczoraj niezdrowo pobudzony (właściwie zawsze jest) jak opierał się o tą kolumnę z lewej koło podestu Bruce'a to myślałem że poleci z nią na glebę

dokładnie, potwierdzam- za trzecim podejściemMercenary155 pisze:Dla ścisłości to number wypalił za 3 razem dopiero :p bo się zaciął :p

Tak, to ja, pozdrawiamMr Jacq pisze:To czasem nie Ty pytałeś o FTTB, sektor pod płytę, w białej koszulce Maiden z czerwonymi akcentami, bodajże w okularach. Ja wtedy się odezwałem, jak spytałeś i przekonywałem, że powinieneś stać z EE, to wtedy odszedłeś. Później byłem osobę za Tobą pod sceną, chyba. Ja byłem w koszulce Somewhere In Time na przodzie
tak też zdawało mi się że Ciebie widziałem, miałeś bodajże ekran Painkillera ale to była bardzo nerwowa sytuacja, bo jakieś sukinsyny z ochrony nie chciały wpuścić Darka i Janka na koncert bo chłopaki troszkę wypili, było zagrożenie, że w ogóle nie wejdą i do nich dzwoniłem co chwilę biegając po całym Atlasie, na szczęście wszystko się jakoś dobrze skończyłokrusejder pisze:Sądzę, że w sektorze P, w wejściu widziałem też na 10 minut przed rozpoczęciem koncertu kol. Nomada, ale on mnie niestety nie poznał.
Serdecznie pozdrawiam Kolegę Maidenholika, z którym z kolei miałem okazję po raz kolejny przybić pionęTo już 13 lat wspólnych koncertów IM i nie tylko
Czyli m.in. przeze mnie.Nomad1985 pisze:o dziwo najlepiej obrzygane przez niektórych metalowczyków Can I play with Madness!