Limp Bizkit

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Limp Bizkit

Post autor: mimski »

voivod' pisze: słyszę to w ich graniu. nie ma żadnej metodologii naukowej która prowadzi do takiego wyniku :) nie wiem czemu oczekujesz tego typu odpowiedzi, żadna dziedzina sztuki tak nie działa.
To o kant dupy taki argument potłuc. W ten sposób można tłumaczyć wszystko w muzyce, Pietrucha nie ma feelingu, bo szybko gra, Metallica się sprzedała, bo puszczają ją w radiu, LB tworzy muzykę dla mamony itd. Osobiście unikam takich określeń, gdyż stanowią one klasyczny stereotyp, który nie ma żadnych podstaw i ma to taką samą wartość jak stwierdzenie, że Polacy to złodzieje. W ten sposób możesz określić każdy zespół, bez żadnej rzetelnej argumentacji, w zasadzie można to ubrać w formę wzoru: "x jest słabe, bo x gra wyłącznie dla mamony/gimnazjalistów", pod x wstaw dowolny zespół i można jechać na tym patencie przez wszelkie dokonania, nie tylko muzyczne, ludzkości. :)
a to co oni sami myślą na temat swojej dziłalności nie ma w zasadzie żadnego znaczenia.
Oczywiście że ma, inaczej wmawiasz komuś klasyczne przysłowiowe "dziecko w brzuch". :)
ale to co piszesz to faktycznie może być prawda i to by doskonale tłumaczyło dlaczego 95% współczesnego metalu nie za bardzo nadaje się do słuchania :)
Odnosiłem się do całej historii muzyki. Nie wierzę, że Meta, albo Rolling Stones grali wyłącznie z potrzeby serca... jak każdy nastolatek marzyli pewnie, że dzięki temu będą mieć kupę kasy i laski w każdym mieście.
no właśnie, mogą sobie grac w rożnych skalach i podziałach ale co z tego skoro ogólny obraz ich muzyki to własnie taki sam lukier. tylko że zagrany bardziej "technicznie". gruncie rzeczy to nic nie zmienia.

oczywiście chodzi głownie o ich wczesne płyty, bo później faktycznie jest trochę nowocześniej ;P ale jak widzę to własnie tamte cieszą się większym uznaniem
No ogólny obraz to jednak coś innego niż wytnij to, wklej solówki i masz to samo, bo jednak nie jest to samo. Jeśli postawimy na obraz ogólny, to w ten sposób dojdziemy do wniosku, że muzyka Dżastina Bimbera, DT, Nevermore, Genesis to ten sam poziom... lukier. :)

Aż ocieka lukrem:
http://www.youtube.com/watch?v=r0Spl1cOf-o
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
voivod'
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1570
Rejestracja: pt paź 05, 2012 8:30 pm

Re: Limp Bizkit

Post autor: voivod' »

mimski pisze:To o kant dupy taki argument potłuc. W ten sposób można tłumaczyć wszystko w muzyce, Pietrucha nie ma feelingu, bo szybko gra, Metallica się sprzedała, bo puszczają ją w radiu, LB tworzy muzykę dla mamony itd. Osobiście unikam takich określeń, gdyż stanowią one klasyczny stereotyp, który nie ma żadnych podstaw i ma to taką samą wartość jak stwierdzenie, że Polacy to złodzieje. W ten sposób możesz określić każdy zespół, bez żadnej rzetelnej argumentacji, w zasadzie można to ubrać w formę wzoru: "x jest słabe, bo x gra wyłącznie dla mamony/gimnazjalistów", pod x wstaw dowolny zespół i można jechać na tym patencie przez wszelkie dokonania, nie tylko muzyczne, ludzkości.


A moim zdaniem Twój wywód to nic więcej niż zbiór sztuczek erystycznych. Jeśli jest tak jak twierdzisz to co więcej reprezentuje swoją twórczością Limp Bizkit ponad to co napisałem? Widzisz w tej muzyce w ogóle jakąkolwiek treść? Wnieśli do muzyki cokolwiek interesującego? Bo jak dla mnie goście po prostu popłynęli na fali popularności łącznia rapu z metalu, zapoczątkowanego pare lat wcześniej przez RATM, z ta różnica że zrobili w dużo bardziej przystępny i prostacki sposób, w sam raz tak żeby przypodobać się zbuntowanym skateboaderom z gimnazjum...

mimski pisze:Oczywiście że ma, inaczej wmawiasz komuś klasyczne przysłowiowe "dziecko w brzuch".
nie, to co muzyk mówi o swojej twórczości, a rzeczywistość to dwie zupełnie inne rzeczy

przecież np każdy zespół mówi o nowo nagranej płycie że to ich najlepsza rzecz ever. i podejrzewam że duża ich część rzeczywiście w to wierzy.

mimski pisze:Odnosiłem się do całej historii muzyki. Nie wierzę, że Meta, albo Rolling Stones grali wyłącznie z potrzeby serca... jak każdy nastolatek marzyli pewnie, że dzięki temu będą mieć kupę kasy i laski w każdym mieście.
od pewno momentu z pewnością grali już nie tylko z potrzeby serca...

mimski pisze:No ogólny obraz to jednak coś innego niż wytnij to, wklej solówki i masz to samo, bo jednak nie jest to samo. Jeśli postawimy na obraz ogólny, to w ten sposób dojdziemy do wniosku, że muzyka Dżastina Bimbera, DT, Nevermore, Genesis to ten sam poziom... lukier.
uogólniasz, ale tak naprawdę masz rację. wszystkie te kapele (poza bimberem który nie jest kapelą) grały/graja bardzo przystępnie w ramach stylistyki w której się poruszają
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Limp Bizkit

Post autor: mimski »

voivod' pisze: A moim zdaniem Twój wywód to nic więcej niż zbiór sztuczek erystycznych.
Gdzież w nim jakiekolwiek sztuczki erystyczne?
Jeśli jest tak jak twierdzisz to co więcej reprezentuje swoją twórczością Limp Bizkit ponad to co napisałem?
Nie wiem co reprezentuje, ja tylko muzyki słucham i nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Muzycy mają wysokie umiejętności, grają na wysokim poziomie, a to co grają jest po prostu dobre, nie interesuje mnie czy grają dla mamony, dla zbuntowanych skategimnazjalistów, czy jeszcze dla kogoś innego.
Widzisz w tej muzyce w ogóle jakąkolwiek treść?
Gdzie jest jakakolwiek treść w Iron Maiden, Megadeth, czy Metallice? Taka sama jak w LB, grunt że się dobrze słucha. Tak w ogóle to zastanawiam się o jakiej treści mowa.
Wnieśli do muzyki cokolwiek interesującego? Bo jak dla mnie goście po prostu popłynęli na fali popularności łącznia rapu z metalu, zapoczątkowanego pare lat wcześniej przez RATM, z ta różnica że zrobili w dużo bardziej przystępny i prostacki sposób, w sam raz tak żeby przypodobać się zbuntowanym skateboaderom z gimnazjum...
Miarą zespołu jest czy wniósł coś interesującego? W takim razie należy zdyskredytować niemal wszystkie zespoły na świecie. DT nic nie wniósł, bo wcześniej był King Crimson, Mayhem nic nie wniósł bo wcześniej był Venom, Nile nic nie wniósł bo wcześniej był Entombed, czy Death

nie, to co muzyk mówi o swojej twórczości, a rzeczywistość to dwie zupełnie inne rzeczy

przecież np każdy zespół mówi o nowo nagranej płycie że to ich najlepsza rzecz ever. i podejrzewam że duża ich część rzeczywiście w to wierzy.
Nie do końca... wchodzimy trochę na filozofię, moim zdaniem rzeczywistość jest kwestią względną. Ty powiesz, że twórczość muzyka jest do dupy i jaka jest wtedy rzeczywistość? Ta o której mówi muzyk, czy ta o której mówisz Ty?

Oczywistym jest, że każdy zespół mówi, że najnowszy album jest super, robią to choćby w celach marketingowych, ktoś spędził nad albumem parę miesięcy, więc strzelałby sobie w kolano, gdyby mówił, że ten album jest słaby i fani mają go nie kupować.

Moim zdaniem w ogóle nie ma sensu analizować muzyki w ten sposób, gdzie są emocje, kto jest autentyczny, kto się sprzedaje i inne pseudofilozofie dorabiane. Muzyka albo się broni, albo nie, jest dobra lub zła, ale pisanie, że jest zła, bo jest nieautentyczna, albo że muzycy grają dla mamony jest już dorabianiem idei.

ale tak naprawdę masz rację. wszystkie te kapele (poza bimberem który nie jest kapelą) grały/graja bardzo przystępnie w ramach stylistyki w której się poruszają
I mnie więcej nie potrzeba, jeśli dobrze się sprawują w ramach stylistyki, którą obrały to w czym problem?
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
voivod'
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1570
Rejestracja: pt paź 05, 2012 8:30 pm

Re: Limp Bizkit

Post autor: voivod' »

mimski pisze:Nie wiem co reprezentuje, ja tylko muzyki słucham i nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Muzycy mają wysokie umiejętności, grają na wysokim poziomie, a to co grają jest po prostu dobre, nie interesuje mnie czy grają dla mamony, dla zbuntowanych skategimnazjalistów, czy jeszcze dla kogoś innego.
hmm, widziałem zajawki koncertowe i szczerze mówiąc to nie jestem przekonany o tych wysokich umiejętnościach. ale ok.

mimski pisze:Gdzie jest jakakolwiek treść w Iron Maiden, Megadeth, czy Metallice? Taka sama jak w LB, grunt że się dobrze słucha. Tak w ogóle to zastanawiam się o jakiej treści mowa.
a gdzie tam, rola wczesnych nagrań tych kapel jest nieporównywalne większa. wymienianie LB w jednym rzędzie z nimi to spore faux pas :)
mimski pisze:Miarą zespołu jest czy wniósł coś interesującego?
jest to najbardziej obiektywne kryterium oceny
mimski pisze: DT nic nie wniósł, bo wcześniej był King Crimson,
to prawda
mimski pisze: Mayhem nic nie wniósł bo wcześniej był Venom,
no nie do końca, Mayhrm wykształcił jednak własny styl, różny od tego co grali Venom
mimski pisze:Nile nic nie wniósł bo wcześniej był Entombed, czy Death
to w zasadzie też prawda

mimski pisze:Nie do końca... wchodzimy trochę na filozofię, moim zdaniem rzeczywistość jest kwestią względną. Ty powiesz, że twórczość muzyka jest do dupy i jaka jest wtedy rzeczywistość? Ta o której mówi muzyk, czy ta o której mówisz Ty?

Oczywistym jest, że każdy zespół mówi, że najnowszy album jest super, robią to choćby w celach marketingowych, ktoś spędził nad albumem parę miesięcy, więc strzelałby sobie w kolano, gdyby mówił, że ten album jest słaby i fani mają go nie kupować.

Moim zdaniem w ogóle nie ma sensu analizować muzyki w ten sposób, gdzie są emocje, kto jest autentyczny, kto się sprzedaje i inne pseudofilozofie dorabiane. Muzyka albo się broni, albo nie, jest dobra lub zła, ale pisanie, że jest zła, bo jest nieautentyczna, albo że muzycy grają dla mamony jest już dorabianiem idei.
Ja jestem absolutnie przeciwny relatywizowaniu każdej opinii, a widzę że to bardzo modny sposób prowadzenia dyskusji. W ten sposób żadna opinia nic nie znaczy, bo każdy ma prawo do własnego "widzimisię", choćby nie wiadomo jak absurdalne ono było. Co więcej uważam że to bardzo wygodna postawa dla osób które nie maja tak naprawdę nic do powiedzenia. Ale to taka ogólna dygresja na ten temat

A moim zdaniem rzeczywistość jest całkowicie niezależna od naszych poglądów Używając dosadnego przykładu: Penderecki jest wybitną postacią muzyki współczesnej i to czy ja i Ty się z tym zgadzamy nie ma najmniejszego znaczenia, bo jest to po prostu fakt.

Używając jeszcze bardziej dosadnego przykładu: ziemia jest okrągła. :)

I w przypadku muzyki ja tez staram się dyskutować o faktach. To nie jest dorabianie czegokolwiek

Natomiast z sympatiami i antypatiami ciężko polemizować

mimski pisze:I mnie więcej nie potrzeba, jeśli dobrze się sprawują w ramach stylistyki, którą obrały to w czym problem?
patrz wyżej :)

w skrócie: prowadzą tą dyskusję bo jestem bardzo ciekawy co zwolennicy LB widza ciekawego w muzyce tej kapeli. poza tym że lubią jej słuchać. i nie ma w tym co pisze przesadnie dużo złośliwości :)
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Limp Bizkit

Post autor: mimski »

voivod' pisze: a gdzie tam, rola wczesnych nagrań tych kapel jest nieporównywalne większa. wymienianie LB w jednym rzędzie z nimi to spore faux pas :)
Ja tam nie widzę w tym żadnej niezręczności. Skoro posługujemy się tak nieostrym pojęceim jak "treść", to tym bardziej nie widzę faux pas. Poza tym "rola" a "treść" to jednak inna para kaloszy. Zresztą rola LB również jest dość istotna choćby przez wzgląd na obiektywne kryterium czyli 7 milionów sprzedanych płyt Choclate i następne 7 milionów Significant... niewiele jest zespołów, które mogą pochwalić się podobnymi wynikami. To też jest relatywne?
mimski pisze: jest to najbardziej obiektywne kryterium oceny
A zatem dla mnie kompletnie bez znaczenia, być może Lamb Of God nie wniósł wiele do muzyki, nie mnie to oceniać, tym niemniej słuchać uwielbiam, podobnie z Nile, Annihilatorem, czy Sylosis.
mimski pisze: DT nic nie wniósł, bo wcześniej był King Crimson,
to prawda
To Twoja opinia, zresztą dość odosobniona.
mimski pisze: Mayhem nic nie wniósł bo wcześniej był Venom,
no nie do końca, Mayhrm wykształcił jednak własny styl, różny od tego co grali Venom
mimski pisze:Nile nic nie wniósł bo wcześniej był Entombed, czy Death
to w zasadzie też prawda
Skoro Nile nic nie wniósł, to nie wniósł również Mayhem... jednak Nile i Death i Entombed różnią się znacznie, a przede wszystkim Nile też wykształcił własny styl, podobnie jak Mayhem, i jest to znacząco różne od tego co wcześniej grał Chuck.

Ja jestem absolutnie przeciwny relatywizowaniu każdej opinii, a widzę że to bardzo modny sposób prowadzenia dyskusji. W ten sposób żadna opinia nic nie znaczy, bo każdy ma prawo do własnego "widzimisię", choćby nie wiadomo jak absurdalne ono było.
A nie jest tak? Twoja opinia o DT jest przykładem Twojego "widzimisię" i możesz zaklinać rzeczywistość, co nie zmieni faktu, że DT ma status legendy.
Co więcej uważam że to bardzo wygodna postawa dla osób które nie maja tak naprawdę nic do powiedzenia. Ale to taka ogólna dygresja na ten temat
Bzdura... żadna wygodna postawa. Intrygujące jest natomiast, że relatywizm jest dla Ciebie relatywnie wygodny. DT nic nie wniósł = fakt, obiektywna rzeczywistość stwierdzona przez Ciebie. Więc kiedy chcesz posługujesz się kryterium pseudo obiektywnym jakim jest wkład w rozwój muzyki, a kiedy chcesz, to posługujesz się kryterium subiektywnym jakim są Twoje osobiste sympatie, ale nadajesz temu wymiar obiektywizmu, czyli wkład w rozwój muzyki, który oczywiście Ty stwierdzasz.
A moim zdaniem rzeczywistość jest całkowicie niezależna od naszych poglądów Używając dosadnego przykładu: Penderecki jest wybitną postacią muzyki współczesnej i to czy ja i Ty się z tym zgadzamy nie ma najmniejszego znaczenia, bo jest to po prostu fakt.
Oczywiście, że jest zależna, każdy żyje w swoim świecie doświadczeń, przekonań, poglądów. W moim świecie Tupolew rozbił się przez naciski na pilota, w świecie Macierewicza, to Rosjanie podłożyli bombę.
Używając jeszcze bardziej dosadnego przykładu: ziemia jest okrągła. :)
Są ludzie, którzy wciąż uważają, że jest płaska. :) Oczywiście jest to relatywizm posunięty do granic możliwości, tym niemniej moim zdaniem fakty nie są podstawą do prowadzenia dyskusji i bezwzględny relatywizm w zasadzie jest w tym wypadku niedopuszczalny, ale w zakresie muzyki relatywizm jest jak najbardziej uzsadniony, skoro poruszamy się w obszarze opinii, a nie faktów.
I w przypadku muzyki ja tez staram się dyskutować o faktach. To nie jest dorabianie czegokolwiek
Faktem jest, że IM nagrał The Number Of The Beast i nie ma tu miejsca na dyskusję. Wkład LB w rozwój muzyki jest już opinią i dyskusja jest uprawniona.
Natomiast z sympatiami i antypatiami ciężko polemizować
Właśnie w tym zakresie można rozmawiać, bo jak dyskutować o tym, czy Ziemia jest okrągła, albo czy Penderecki wielkim artystą jest... (sam napisałeś, że to fakt i nasza dyskusja tego nei zmieni)
w skrócie: prowadzą tą dyskusję bo jestem bardzo ciekawy co zwolennicy LB widza ciekawego w muzyce tej kapeli. poza tym że lubią jej słuchać. i nie ma w tym co pisze przesadnie dużo złośliwości :)
Nie wiem czy jest coś ciekawego, słucham takiego Boilera i stwierdzam, że jest klimatyczny wstęp, następnie jest dobry riff gitarowy, potem fajny rytm perkusji, Durst sobie śpiewa, a czasem elegancko ryknie. Świetnie został połączony rap z metalem, w ogóle nie jest to męczące, w mojej ocenie wypracowali własny styl i są charakterystyczni, nie sposób pomylić LB z jakimkolwiek innym zespołem.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
voivod'
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1570
Rejestracja: pt paź 05, 2012 8:30 pm

Re: Limp Bizkit

Post autor: voivod' »

mimski pisze:Ja tam nie widzę w tym żadnej niezręczności. Skoro posługujemy się tak nieostrym pojęceim jak "treść", to tym bardziej nie widzę faux pas. Poza tym "rola" a "treść" to jednak inna para kaloszy. Zresztą rola LB również jest dość istotna choćby przez wzgląd na obiektywne kryterium czyli 7 milionów sprzedanych płyt Choclate i następne 7 milionów Significant... niewiele jest zespołów, które mogą pochwalić się podobnymi wynikami. To też jest relatywne?
Mötley Crüe sprzedali 75 milionów płyt. Czy cokolwiek z tego wynika?
mimski pisze:To Twoja opinia, zresztą dość odosobniona.
na tym forum być może

natomiast zapewniam Cię że gdybyśmy urządzili panel dyskusyjny złożony z kilku muzykologów, historyków sztuki, czy ludzi zajmujących się filozofia estetyki to nie usłyszałbyś zbyt wielu pozytywów na temat tego zespołu ;) :mryellow:


mimski pisze:Skoro Nile nic nie wniósł, to nie wniósł również Mayhem... jednak Nile i Death i Entombed różnią się znacznie, a przede wszystkim Nile też wykształcił własny styl, podobnie jak Mayhem, i jest to znacząco różne od tego co wcześniej grał Chuck.
Ty żartujesz czy po prostu nigdy nie słyszałeś Mayhem? Przecież to było już zupełnie inne granie niż Venom, nie przypadkowo mówi się przecież o drugiej fali black metalu, w przypadku death żadne takie zjawisko nie miało miejsca.

mimski pisze:A nie jest tak? Twoja opinia o DT jest przykładem Twojego "widzimisię" i możesz zaklinać rzeczywistość, co nie zmieni faktu, że DT ma status legendy.
Co to znaczy że ma status legendy?

Bo prawdą jest że Dream Theater w głównej mierze przyczynił się do spopularyzowania progresywnego metalu, problem tylko w tym że popularność tego gatunku odpowiedzialna jest raczej śmierć muzyki progresywnej, będac próbą jego trzeciej reanimacji 20 lat po tym jak tego typu patenty zostały ograne na wszystkie możliwe sposoby i nie były już żadną miara nowatorskie.

mimski pisze:Oczywiście, że jest zależna, każdy żyje w swoim świecie doświadczeń, przekonań, poglądów. W moim świecie Tupolew rozbił się przez naciski na pilota, w świecie Macierewicza, to Rosjanie podłożyli bombę.
filozofujesz ;)
mimski pisze:Są ludzie, którzy wciąż uważają, że jest płaska. Oczywiście jest to relatywizm posunięty do granic możliwości, tym niemniej moim zdaniem fakty nie są podstawą do prowadzenia dyskusji i bezwzględny relatywizm w zasadzie jest w tym wypadku niedopuszczalny, ale w zakresie muzyki relatywizm jest jak najbardziej uzsadniony, skoro poruszamy się w obszarze opinii, a nie faktów.
Ja staram się przedstawiać fakty.

Ty piszesz do tej pory po prostu że lubisz LB, ja natomiast staram się na nich patrzeć w szerszym muzycznym kontekście.

mimski pisze:Nie wiem czy jest coś ciekawego, słucham takiego Boilera i stwierdzam, że jest klimatyczny wstęp, następnie jest dobry riff gitarowy, potem fajny rytm perkusji, Durst sobie śpiewa, a czasem elegancko ryknie. Świetnie został połączony rap z metalem, w ogóle nie jest to męczące, w mojej ocenie wypracowali własny styl i są charakterystyczni, nie sposób pomylić LB z jakimkolwiek innym zespołem.
No ok, że są od razu rozpoznawalni to się mogę zgodzić.
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Limp Bizkit

Post autor: mimski »

voivod' pisze: Mötley Crüe sprzedali 75 milionów płyt. Czy cokolwiek z tego wynika?
Nic. Jest to jednak fakt, świadczący że prezentują całkiem niezły poziom, skoro kilkanaście milionów ludzi kupiło ich płyty
na tym forum być może

natomiast zapewniam Cię że gdybyśmy urządzili panel dyskusyjny złożony z kilku muzykologów, historyków sztuki, czy ludzi zajmujących się filozofia estetyki to nie usłyszałbyś zbyt wielu pozytywów na temat tego zespołu ;) :mryellow:
A moim zdaniem bez problemu znaleźlibyśmy kilku fanów DT spośród historyków sztuki, filozofów estetyku i muzykologów, którzy wypowiadaliby się bardzo pozytywnie o zespole.
Ty żartujesz czy po prostu nigdy nie słyszałeś Mayhem? Przecież to było już zupełnie inne granie niż Venom, nie przypadkowo mówi się przecież o drugiej fali black metalu, w przypadku death żadne takie zjawisko nie miało miejsca.
No dobrze, jest to inne granie, z drugiej strony nie zmienia to faktu, że Death grało inaczej niż gra obecnie Nile, który to zespół nota bene utrzymał death przy życiu w trudnym okresie dla tego gatunku w latach 90 i na początku XXI wieku

Co to znaczy że ma status legendy?

Bo prawdą jest że Dream Theater w głównej mierze przyczynił się do spopularyzowania progresywnego metalu, problem tylko w tym że popularność tego gatunku odpowiedzialna jest raczej śmierć muzyki progresywnej, będac próbą jego trzeciej reanimacji 20 lat po tym jak tego typu patenty zostały ograne na wszystkie możliwe sposoby i nie były już żadną miara nowatorskie.
Sam sobie w zasadzie wyjaśniłeś, DT spopularyzował prgresywny metal i jest uważany za jeden z najważniejszych zespół w gatunku, mają miliony fanów, spory wkład w rozwój muzyki, to chyba wystarczy dla statusu legendy.
No ok, że są od razu rozpoznawalni to się mogę zgodzić.
O widzisz... w końcu w czymś się zgadzamy. :)
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
voivod'
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1570
Rejestracja: pt paź 05, 2012 8:30 pm

Re: Limp Bizkit

Post autor: voivod' »

mimski pisze:A moim zdaniem bez problemu znaleźlibyśmy kilku fanów DT spośród historyków sztuki, filozofów estetyku i muzykologów, którzy wypowiadaliby się bardzo pozytywnie o zespole.
jakiś margines zawsze się znajdzie :)
mimski pisze:No dobrze, jest to inne granie, z drugiej strony nie zmienia to faktu, że Death grało inaczej niż gra obecnie Nile, który to zespół nota bene utrzymał death przy życiu w trudnym okresie dla tego gatunku w latach 90 i na początku XXI wieku
nie wiem czemu się tak uczepiłeś zespołu Death, który akurat po swoim 3 albumie zaczął wyraźnie odchodzić od death metalu, co zdaje się potwierdzał sam Chuck mówiąc nawet że nazwałby kapelę inaczej gdyby wiedział od początku w którą strunę muzycznie pójdzie
mimski pisze:spory wkład w rozwój muzyki
no ale gdzie jest ten rozwój?
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Limp Bizkit

Post autor: mimski »

voivod' pisze: nie wiem czemu się tak uczepiłeś zespołu Death, który akurat po swoim 3 albumie zaczął wyraźnie odchodzić od death metalu, co zdaje się potwierdzał sam Chuck mówiąc nawet że nazwałby kapelę inaczej gdyby wiedział od początku w którą strunę muzycznie pójdzie
Bo Chuck w sumie zapoczątkował ten kierunek, ale możesz w tym miejscu wrzucić dowolny inny zespół, który w tamtym czasie grał, zresztą podałem przykład również Entombed, chodzi mi po prostu o fakt, że Death Metal - Possessed jest inny niż np. Ramses Bringer Of War - Nile i nie chodzi tylko o brzmienie, bo wiadomo że te nagrania różnią się w związku z okresem w którym powstawały, ale same kompozycje mają inną strukturę
no ale gdzie jest ten rozwój?
No nie da się ukryć, że byli pionierami w łączeniu heavy metalu z rockiem progresywnym, przed DT nie kojarzę zespołu, który grałby podobnie. A dziś wielu muzyków podkreśla, że muzyka DT stanowi dla nich inspiracje, to czy to nei jest rozwój?
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
voivod'
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1570
Rejestracja: pt paź 05, 2012 8:30 pm

Re: Limp Bizkit

Post autor: voivod' »

mimski pisze:No nie da się ukryć, że byli pionierami w łączeniu heavy metalu z rockiem progresywnym, przed DT nie kojarzę zespołu, który grałby podobnie. A dziś wielu muzyków podkreśla, że muzyka DT stanowi dla nich inspiracje, to czy to nei jest rozwój?
No gdy patrze jak metal z muzyka progresywną wcześniej łączyli Voivod, Coroner, Mekong Delta, czy nawet Atheist i porównam do z Dream Theater to to zdecydowanie jest regres, a nie rozwój.
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 19555
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Limp Bizkit

Post autor: LukaSieka »

voivod' pisze:
mimski pisze:No nie da się ukryć, że byli pionierami w łączeniu heavy metalu z rockiem progresywnym, przed DT nie kojarzę zespołu, który grałby podobnie. A dziś wielu muzyków podkreśla, że muzyka DT stanowi dla nich inspiracje, to czy to nei jest rozwój?
No gdy patrze jak metal z muzyka progresywną wcześniej łączyli Voivod, Coroner, Mekong Delta, czy nawet Atheist i porównam do z Dream Theater to to zdecydowanie jest regres, a nie rozwój.
To się zgadza
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Limp Bizkit

Post autor: mimski »

voivod' pisze: No gdy patrze jak metal z muzyka progresywną wcześniej łączyli Voivod, Coroner, Mekong Delta, czy nawet Atheist i porównam do z Dream Theater to to zdecydowanie jest regres, a nie rozwój.
To Twoja opinia, szanuję ją, choć zupełnie się z nią nie zgadzam.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Zakkahletz
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6536
Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
Skąd: na północ (od W-wy)

Re: Limp Bizkit

Post autor: Zakkahletz »

Durst dołącza do Depardieu, Seagala i innych nieciekawych celebrytów...
http://www.metalsucks.net/2015/10/12/li ... to-crimea/
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Limp Bizkit

Post autor: Dejavu »

Zakkahletz pisze:Durst dołącza do Depardieu, Seagala i innych nieciekawych celebrytów...
http://www.metalsucks.net/2015/10/12/li ... to-crimea/
Zachowanie wszystkich wyżej wymienionych, to straszna żenada.
ODPOWIEDZ