10 lat od wydania AMOLAD
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
10 lat od wydania AMOLAD
Dziś mija dokładnie 10 lat od wydania 14 albumu Ironów, zatytułowanego A Matter of Life and Death. Jak z perspektywy czasu oceniacie ten album?
Dla mnie jest to ścisły top Maidenów, ale płyta jest o tyle specyficzna, że muszę mieć odpowiedni nastrój na jej słuchanie. Zatem zarówno jak w przypadku The X Factor, który także uważam za ścisły top, ląduje u mnie w odtwarzaczu rzadko, przeważnie jesienną porą. Jednak jeśli zaczynam słuchanie, to od dechy do dechy.
Najbardziej wyróżniającymi się utworami na tym albumie, są w moim mniemaniu The Longest Day, The Reincarnation, Lord of Light oraz The Legacy.
Dwa ostatnie utwory wnoszą cholerną świeżość do muzyki Maiden (wstęp do Legacy jak muzyka z Tristram z Diablo II).
Za słabe punkty uważam FOTGOG, który jest rozwleczony, a i sekcja instrumentalna w środku utworu nie kładzie na kolana (jak w przypadku np WTWWB), These colours dont run, który jest taki mdły i nijaki. Reszta płyty przyzwoita i warta kontemplacji.
A jakie są wasze odczucia?
Żałujecie, że Maideni nie grają żadnego utworu z tej płyty na trasach? (Ostatni raz bodajże w 2010 roku).
Dla mnie jest to ścisły top Maidenów, ale płyta jest o tyle specyficzna, że muszę mieć odpowiedni nastrój na jej słuchanie. Zatem zarówno jak w przypadku The X Factor, który także uważam za ścisły top, ląduje u mnie w odtwarzaczu rzadko, przeważnie jesienną porą. Jednak jeśli zaczynam słuchanie, to od dechy do dechy.
Najbardziej wyróżniającymi się utworami na tym albumie, są w moim mniemaniu The Longest Day, The Reincarnation, Lord of Light oraz The Legacy.
Dwa ostatnie utwory wnoszą cholerną świeżość do muzyki Maiden (wstęp do Legacy jak muzyka z Tristram z Diablo II).
Za słabe punkty uważam FOTGOG, który jest rozwleczony, a i sekcja instrumentalna w środku utworu nie kładzie na kolana (jak w przypadku np WTWWB), These colours dont run, który jest taki mdły i nijaki. Reszta płyty przyzwoita i warta kontemplacji.
A jakie są wasze odczucia?
Żałujecie, że Maideni nie grają żadnego utworu z tej płyty na trasach? (Ostatni raz bodajże w 2010 roku).
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Najlepszy po reunion. Potrzebowałem czasu, by go zrozumieć, ale jak już siadło...W TOP 10 jest na pewno, nie wiem dokładnie, które miejsce zajmuje.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
I dla mnie to najlepsza płyta Maiden w XXI wieku!! Na playerku mam wersję z bonus trackiem - Where The Wild Wind Blows - bo reszty płyty TFF mogę nie słuchać 
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Dla mnie Amolad jest na pewno ambitny, ale mało charakterystyczny. Nie ma tam żadnych petard koncertowych, które wszyscy kojarzą/znają tekst. Zawsze jak wracam po czasie do amolada to uczę się go na nowo/od nowa, bo niewiele pamiętam. Najlepszy utwór out of the shadow, intro legacy rzadko wytrzymuje zwrotki. Tak jak przepadam za wstępami akustycznymi do piosenek Maiden, tak tutaj totalnie mi nie leży. Nie tęsknię za żadnym utworem koncertowym z tej płyty. Tęsknię za trasą kiedy ogrywali amolad i grali go w całości. Tylko takie granie tego albumu ma sens IMO.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Ja bym powiedział, że to jedna z najbardziej charakterystycznych płyt w historii grupy. Specyficzny klimat, kompozycje i brzmienie. Nie sposób pomylić płyty z innym krążkiem IM.
Nie ma petard koncertowych, które wszyscy kojarzą, bo to trudny materiał. Ale o to właśnie chodzi. To nie jest płyta dla wszystkich. Trudno stawiać to jako zarzut, chyba że nie było to Twoją intencją. Bardziej wymagająca płyta =/= zła. A ja bym sobie chętnie pośpiewał tekst do Kolorków na koncercie, tylko muszę mieć szansę
Natomiast nie wiem, czy chciałbym usłyszeć płytę na żywo w całości. Nie jestem wielkim fanem tego typu pomysłów, a samo AMOLAD to po prostu album, który bardzo lubię, ale nie kocham.
Nie ma petard koncertowych, które wszyscy kojarzą, bo to trudny materiał. Ale o to właśnie chodzi. To nie jest płyta dla wszystkich. Trudno stawiać to jako zarzut, chyba że nie było to Twoją intencją. Bardziej wymagająca płyta =/= zła. A ja bym sobie chętnie pośpiewał tekst do Kolorków na koncercie, tylko muszę mieć szansę
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 1499
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Świetny album , nie wiem czemu ale dla mnie AMOLAD to taki X Factor z Dickinsonem. Kawał dobrego aczkolwiek fakt że trudnego materiału. Na koncerty zdecydowanie kolorki , benjamiN i For The Greater...
Bardzo żałuję że dane mi było usłyszeć tylko połowę płyty.
Bardzo żałuję że dane mi było usłyszeć tylko połowę płyty.
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1681
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Nie napisałem, że trudny materiał to zły materiał. Napisałem, że nie chciałbym słyszeć pojedynczych utworów na koncercie ze względu na ich specyfikę. Jak amolad to w całości.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Ja do tego albumu przez kilka lat nie mogłem się przekonać, dopiero jakieś trzy lata go polubiłem. Swietny klimat, ciekawe kompozycje. Nie pasuje mi właściwie tylko brzmienie. W koncertowych wersjach brzmi to o niebo lepiej, dlatego żałuję że nie wydali koncertówki z tej trasy i liczę, że kiedyś na jakimś wydawnictwie coś z tamtej trasy się ukaże. Bardzo dobry album.
-
Deleted User 1499
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Wiadomo , rozumiem.hipcio_stg pisze:Nie napisałem, że trudny materiał to zły materiał. .
Koncertówka mogłaby wyjść tyle że Bronek coś w niepewnej formie był z parę bootlegów przesłuchałem i ma problemy zwĺaszcza z The Legacy.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
U mnie ten album na pewno w czołówce. Nie ma tu słabego kawałka, ale jego piękno można docenić tylko i wyłącznie w całości. Jak już słuchać AMOLAD, to na raz cały, inaczej to nie to samo. Dla niektórych pewnie wada, ja to lubię. Trudno powiedzieć czy najlepszy po reunion. Wcześniej wyszedł genialny BNW, a na porównanie z TBOS uważam że jeszcze za wcześnie. Zgadzam się z przedmówcami - to jest taki X Factor z Dickinsonem. Co mi się podoba w tej płycie, i co według mnie czyni ją wyjątkową, to fakt, że podobnie jak X Factor została doceniona dopiero po pewnym czasie. Do tego materiału trzeba dojrzeć, na pewno nie jest to łatwa płyta.
A co do wydania materiału live z tego albumu, to myślicie że są jeszcze na to jakieś szanse? Chyba to mało prawdopodobne, skoro nie wydali tego wtedy, to teraz prawie dziesięć lat po zakończeniu trasy? Ni w kij ni w oko, chociaż bardzo bym chciał
A co do wydania materiału live z tego albumu, to myślicie że są jeszcze na to jakieś szanse? Chyba to mało prawdopodobne, skoro nie wydali tego wtedy, to teraz prawie dziesięć lat po zakończeniu trasy? Ni w kij ni w oko, chociaż bardzo bym chciał
While you sleep in earthly delight,
Someone's flesh is rotting tonight
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Ja myślę, że coś tam wydadzą jeszcze po zakończeniu kariery.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Sądze podobnie jak przedmówca - po zakończeniu kariery pewnie doczekamy się niejednego wydawnictwa, więc szanse zawsze sąMikojaski pisze:Co mi się podoba w tej płycie, i co według mnie czyni ją wyjątkową, to fakt, że podobnie jak X Factor została doceniona dopiero po pewnym czasie. Do tego materiału trzeba dojrzeć, na pewno nie jest to łatwa płyta.
A co do wydania materiału live z tego albumu, to myślicie że są jeszcze na to jakieś szanse? Chyba to mało prawdopodobne, skoro nie wydali tego wtedy, to teraz prawie dziesięć lat po zakończeniu trasy? Ni w kij ni w oko, chociaż bardzo bym chciał
Aczkolwiek co do niskich ocen - z tego co pamiętam AMOLAD już tuż po wydaniu miał bardzo dobre recenzje. Dla mnie największą zaletą tego albumu jest jego spójność, tak jak kilka osób pisało: to jest jedna duża całość i w taki sposób najlepiej się tego słucha. Utrzymanie klimatu i spójności przez 72 minuty to spory wyczyn.
Jak tak patrzę na te albumy wydane od reunion, to zdecydowanie najbardziej niedocenianym albumem wydaje się TFF.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Jakby TFF skrócić do 45 minut, to byłby niezły
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Dla mnie głównym problemem TFF jest zła produkcja, ale nie o tym jest temat.
AMOLAD płyta cudowna, ale specyficzna.
Dla jednych bez słabych punktów, drudzy potrafią zjechać każdy utwór po kolei z góry do dołu.
Ja należę do tej pierwszej grupy.
Najlepszy utwór? Od pierwszego przesłuchania zdecydowanie Brighter.
Nigdy nie udało mi się usłyszeć żadnego utworu z AMOLAD, ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze zagrają Benjamina/These Colours Don't Run.
AMOLAD płyta cudowna, ale specyficzna.
Dla jednych bez słabych punktów, drudzy potrafią zjechać każdy utwór po kolei z góry do dołu.
Ja należę do tej pierwszej grupy.
Najlepszy utwór? Od pierwszego przesłuchania zdecydowanie Brighter.
Nigdy nie udało mi się usłyszeć żadnego utworu z AMOLAD, ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze zagrają Benjamina/These Colours Don't Run.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Jedna z moich ulubionych płyt Maiden, też u mnie potrzebowała czasu żebym ją pokochał.
Najlepsze numery to Lord of Light i Legacy.
Najlepsze numery to Lord of Light i Legacy.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Same kompozycje są niż niezłe, ale to od tej płyty zaczęły się problemy.
Po pierwsze brzmienie- DoD brzmiało jeszcze heavy metalowo, AMOLAD ma już z konkretnym metalowym brzmieniem problem, podobnie jak następne płyty.
Po drugie- wstępy i zakończenia kopiuj- wklej.
Po trzecie- niepotrzebne rozwlekanie kompozycji, w imię pseudoprogresji.
Płycie genralnie brakuje ognia i mocy.
Najlepszy numer- bez wątpienia Lord of Light.
Uważam, że to jeden ze słabszych albumów dziewicy, mniej lubię tylko The Final Frontier i chyba też No Prayer For the Dying.
Po pierwsze brzmienie- DoD brzmiało jeszcze heavy metalowo, AMOLAD ma już z konkretnym metalowym brzmieniem problem, podobnie jak następne płyty.
Po drugie- wstępy i zakończenia kopiuj- wklej.
Po trzecie- niepotrzebne rozwlekanie kompozycji, w imię pseudoprogresji.
Płycie genralnie brakuje ognia i mocy.
Najlepszy numer- bez wątpienia Lord of Light.
Uważam, że to jeden ze słabszych albumów dziewicy, mniej lubię tylko The Final Frontier i chyba też No Prayer For the Dying.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4873
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Pod tym również się podpiszę.sajki pisze:Po drugie- wstępy i zakończenia kopiuj- wklej.
Po trzecie- niepotrzebne rozwlekanie kompozycji, w imię pseudoprogresji.
Płycie genralnie brakuje ognia i mocy.
Pomimo, że minęło juz tyle czasu (10 lat hu hu
Najlepsze utwory z A Matter to jak dla mnie These Colours Don't Run, Lord of Light i The Reincarnation of Benjamin Breeg.
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Jak dla mnie, bardzo dobra płyta. Moje ulubione utwory z niej to "The Longest Day", "Lord of Light" i "The Legacy". Wielka szkoda, że panowie nie grają nic z tego albumu.
-
Deleted User 5155
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Jak dla mnie - pierwsza czwórka najlepszych płyt Maiden ever. Bardzo ważka w treści, konsekwentna w klimacie, zdecydowana w brzmieniu. Pierwsza tak bardzo kładąca nacisk na granie riffami. Niesamowity przeskok po Dance. W połączeniu z melodyjnością i inwencją konstrukcji (wstęp do Longest Day!!!), kapitalnymi wręcz solówkami (jasne, że nie wszystkimi) ... pamiętam, że przy pierwszym odsłuchu prawie po ścianach chodziłem. Poza tym - to chyba pierwsza od nie-wiem-kiedy płyta, gdzie tak ważna jest perkusja! Całość weszła w ucho jak ciepły nóż w masło. I to niezależnie od słusznej uwagi, że jest to płyta bez hiciorów.
Jedyny kawałek, który jakoś mnie nie uwiódł to Out Of The Shadow.
Primus inter pares z całej reszty to Brighter.
Rany - jak dobrze, że chciało się paru osobom (brat, bratowa, siostra, szwagier + ja) zachrzaniać ponad 1300 km, aby usłyszeć całą płytę na żywca
Brak profesjonalnego video z tej trasy (oczywiście z fullem płyty) to - jak na razie - największy niedosyt
Ale - póki my żyjemy ....
Jedyny kawałek, który jakoś mnie nie uwiódł to Out Of The Shadow.
Primus inter pares z całej reszty to Brighter.
Rany - jak dobrze, że chciało się paru osobom (brat, bratowa, siostra, szwagier + ja) zachrzaniać ponad 1300 km, aby usłyszeć całą płytę na żywca
Ale - póki my żyjemy ....
-
Deleted User 5800
Re: 10 lat od wydania AMOLAD
Trudno uwierzyć, że ten album ma 10 lat... Cały czas myślę (i chyba zawsze będę) o nim jako o dopiero co wydanym, nowym albumie
Co do muzyki na nim zawartej to uwielbiam i cenię sobie bardzo wysoko, ale zawsze łapię się na tym, że jak wkładam płytę do odtwarzacza to w zasadzie "przelatuje" bardzo szybko i wszystkie utwory zdają się być jednym. Nie chodzi mi jednak o to, że są takie same, "na jedno kopyto" czy coś, ale że najlepiej odbiera się je jako całość. Zawsze od początku do końca.
Przychylam się też do opinii co do doskwierającego braku DVD z tej trasy. Pytanie jest jednak (i pewnie forumowi znawcy mogą odpowiedzieć) czy mają coś takiego w swoim archiwum czy też w ogóle nie rejestrowali koncertów z trasy AMOLAD?
Przychylam się też do opinii co do doskwierającego braku DVD z tej trasy. Pytanie jest jednak (i pewnie forumowi znawcy mogą odpowiedzieć) czy mają coś takiego w swoim archiwum czy też w ogóle nie rejestrowali koncertów z trasy AMOLAD?

