10 lat od wydania AMOLAD

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4293
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Geri666 »

Dziś mija dokładnie 10 lat od wydania 14 albumu Ironów, zatytułowanego A Matter of Life and Death. Jak z perspektywy czasu oceniacie ten album?

Dla mnie jest to ścisły top Maidenów, ale płyta jest o tyle specyficzna, że muszę mieć odpowiedni nastrój na jej słuchanie. Zatem zarówno jak w przypadku The X Factor, który także uważam za ścisły top, ląduje u mnie w odtwarzaczu rzadko, przeważnie jesienną porą. Jednak jeśli zaczynam słuchanie, to od dechy do dechy.

Najbardziej wyróżniającymi się utworami na tym albumie, są w moim mniemaniu The Longest Day, The Reincarnation, Lord of Light oraz The Legacy.
Dwa ostatnie utwory wnoszą cholerną świeżość do muzyki Maiden (wstęp do Legacy jak muzyka z Tristram z Diablo II).
Za słabe punkty uważam FOTGOG, który jest rozwleczony, a i sekcja instrumentalna w środku utworu nie kładzie na kolana (jak w przypadku np WTWWB), These colours dont run, który jest taki mdły i nijaki. Reszta płyty przyzwoita i warta kontemplacji.

A jakie są wasze odczucia?
Żałujecie, że Maideni nie grają żadnego utworu z tej płyty na trasach? (Ostatni raz bodajże w 2010 roku).
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13303
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Schizoid »

Najlepszy po reunion. Potrzebowałem czasu, by go zrozumieć, ale jak już siadło...W TOP 10 jest na pewno, nie wiem dokładnie, które miejsce zajmuje.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: krusejder »

I dla mnie to najlepsza płyta Maiden w XXI wieku!! Na playerku mam wersję z bonus trackiem - Where The Wild Wind Blows - bo reszty płyty TFF mogę nie słuchać ;)
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
hipcio_stg
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1681
Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: hipcio_stg »

Dla mnie Amolad jest na pewno ambitny, ale mało charakterystyczny. Nie ma tam żadnych petard koncertowych, które wszyscy kojarzą/znają tekst. Zawsze jak wracam po czasie do amolada to uczę się go na nowo/od nowa, bo niewiele pamiętam. Najlepszy utwór out of the shadow, intro legacy rzadko wytrzymuje zwrotki. Tak jak przepadam za wstępami akustycznymi do piosenek Maiden, tak tutaj totalnie mi nie leży. Nie tęsknię za żadnym utworem koncertowym z tej płyty. Tęsknię za trasą kiedy ogrywali amolad i grali go w całości. Tylko takie granie tego albumu ma sens IMO.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13303
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Schizoid »

Ja bym powiedział, że to jedna z najbardziej charakterystycznych płyt w historii grupy. Specyficzny klimat, kompozycje i brzmienie. Nie sposób pomylić płyty z innym krążkiem IM.

Nie ma petard koncertowych, które wszyscy kojarzą, bo to trudny materiał. Ale o to właśnie chodzi. To nie jest płyta dla wszystkich. Trudno stawiać to jako zarzut, chyba że nie było to Twoją intencją. Bardziej wymagająca płyta =/= zła. A ja bym sobie chętnie pośpiewał tekst do Kolorków na koncercie, tylko muszę mieć szansę ;) Natomiast nie wiem, czy chciałbym usłyszeć płytę na żywo w całości. Nie jestem wielkim fanem tego typu pomysłów, a samo AMOLAD to po prostu album, który bardzo lubię, ale nie kocham.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 1499

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Deleted User 1499 »

Świetny album , nie wiem czemu ale dla mnie AMOLAD to taki X Factor z Dickinsonem. Kawał dobrego aczkolwiek fakt że trudnego materiału. Na koncerty zdecydowanie kolorki , benjamiN i For The Greater...
Bardzo żałuję że dane mi było usłyszeć tylko połowę płyty.
Awatar użytkownika
hipcio_stg
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1681
Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: hipcio_stg »

Nie napisałem, że trudny materiał to zły materiał. Napisałem, że nie chciałbym słyszeć pojedynczych utworów na koncercie ze względu na ich specyfikę. Jak amolad to w całości.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Dejavu »

Ja do tego albumu przez kilka lat nie mogłem się przekonać, dopiero jakieś trzy lata go polubiłem. Swietny klimat, ciekawe kompozycje. Nie pasuje mi właściwie tylko brzmienie. W koncertowych wersjach brzmi to o niebo lepiej, dlatego żałuję że nie wydali koncertówki z tej trasy i liczę, że kiedyś na jakimś wydawnictwie coś z tamtej trasy się ukaże. Bardzo dobry album.
Deleted User 1499

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Deleted User 1499 »

hipcio_stg pisze:Nie napisałem, że trudny materiał to zły materiał. .
Wiadomo , rozumiem.


Koncertówka mogłaby wyjść tyle że Bronek coś w niepewnej formie był z parę bootlegów przesłuchałem i ma problemy zwĺaszcza z The Legacy.
Awatar użytkownika
Mikojaski
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1172
Rejestracja: ndz paź 02, 2011 3:55 pm
Skąd: Gdańsk

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Mikojaski »

U mnie ten album na pewno w czołówce. Nie ma tu słabego kawałka, ale jego piękno można docenić tylko i wyłącznie w całości. Jak już słuchać AMOLAD, to na raz cały, inaczej to nie to samo. Dla niektórych pewnie wada, ja to lubię. Trudno powiedzieć czy najlepszy po reunion. Wcześniej wyszedł genialny BNW, a na porównanie z TBOS uważam że jeszcze za wcześnie. Zgadzam się z przedmówcami - to jest taki X Factor z Dickinsonem. Co mi się podoba w tej płycie, i co według mnie czyni ją wyjątkową, to fakt, że podobnie jak X Factor została doceniona dopiero po pewnym czasie. Do tego materiału trzeba dojrzeć, na pewno nie jest to łatwa płyta.

A co do wydania materiału live z tego albumu, to myślicie że są jeszcze na to jakieś szanse? Chyba to mało prawdopodobne, skoro nie wydali tego wtedy, to teraz prawie dziesięć lat po zakończeniu trasy? Ni w kij ni w oko, chociaż bardzo bym chciał :?
While you sleep in earthly delight, Someone's flesh is rotting tonight
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5395
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: MaidenFan »

Ja myślę, że coś tam wydadzą jeszcze po zakończeniu kariery.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Dejavu »

Mikojaski pisze:Co mi się podoba w tej płycie, i co według mnie czyni ją wyjątkową, to fakt, że podobnie jak X Factor została doceniona dopiero po pewnym czasie. Do tego materiału trzeba dojrzeć, na pewno nie jest to łatwa płyta.

A co do wydania materiału live z tego albumu, to myślicie że są jeszcze na to jakieś szanse? Chyba to mało prawdopodobne, skoro nie wydali tego wtedy, to teraz prawie dziesięć lat po zakończeniu trasy? Ni w kij ni w oko, chociaż bardzo bym chciał :?
Sądze podobnie jak przedmówca - po zakończeniu kariery pewnie doczekamy się niejednego wydawnictwa, więc szanse zawsze są :)

Aczkolwiek co do niskich ocen - z tego co pamiętam AMOLAD już tuż po wydaniu miał bardzo dobre recenzje. Dla mnie największą zaletą tego albumu jest jego spójność, tak jak kilka osób pisało: to jest jedna duża całość i w taki sposób najlepiej się tego słucha. Utrzymanie klimatu i spójności przez 72 minuty to spory wyczyn.

Jak tak patrzę na te albumy wydane od reunion, to zdecydowanie najbardziej niedocenianym albumem wydaje się TFF.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11531
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: krusejder »

Jakby TFF skrócić do 45 minut, to byłby niezły
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5395
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: MaidenFan »

Dla mnie głównym problemem TFF jest zła produkcja, ale nie o tym jest temat.

AMOLAD płyta cudowna, ale specyficzna.
Dla jednych bez słabych punktów, drudzy potrafią zjechać każdy utwór po kolei z góry do dołu.
Ja należę do tej pierwszej grupy.
Najlepszy utwór? Od pierwszego przesłuchania zdecydowanie Brighter.

Nigdy nie udało mi się usłyszeć żadnego utworu z AMOLAD, ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze zagrają Benjamina/These Colours Don't Run.
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7707
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Sardi »

Jedna z moich ulubionych płyt Maiden, też u mnie potrzebowała czasu żebym ją pokochał.

Najlepsze numery to Lord of Light i Legacy.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Awatar użytkownika
sajki
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2932
Rejestracja: pt sie 14, 2015 9:01 am

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: sajki »

Same kompozycje są niż niezłe, ale to od tej płyty zaczęły się problemy.
Po pierwsze brzmienie- DoD brzmiało jeszcze heavy metalowo, AMOLAD ma już z konkretnym metalowym brzmieniem problem, podobnie jak następne płyty.
Po drugie- wstępy i zakończenia kopiuj- wklej.
Po trzecie- niepotrzebne rozwlekanie kompozycji, w imię pseudoprogresji.
Płycie genralnie brakuje ognia i mocy.
Najlepszy numer- bez wątpienia Lord of Light.
Uważam, że to jeden ze słabszych albumów dziewicy, mniej lubię tylko The Final Frontier i chyba też No Prayer For the Dying.
Awatar użytkownika
AncientMariner
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4873
Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
Skąd: Poznań

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: AncientMariner »

sajki pisze:Po drugie- wstępy i zakończenia kopiuj- wklej.
Po trzecie- niepotrzebne rozwlekanie kompozycji, w imię pseudoprogresji.
Płycie genralnie brakuje ognia i mocy.
Pod tym również się podpiszę.
Pomimo, że minęło juz tyle czasu (10 lat hu hu :)) to do płyty się w całości przekonac nie mogę. Nudzi mnie momentami i nie chce mi się słuchac od początku do konca. Troche lepiej zareagowałem jak usłyszałem później Final Frontier, ale to też nie jest szczytowe osiagniecie Maiden :D. Wolę na pewno ostatni dwupłytowy Book of Souls niż dwie A Matter i Fianl Frontier nawet złożone do kupy :).
Najlepsze utwory z A Matter to jak dla mnie These Colours Don't Run, Lord of Light i The Reincarnation of Benjamin Breeg.
Python
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 847
Rejestracja: wt lut 18, 2014 3:54 pm
Skąd: Wrocław

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Python »

Jak dla mnie, bardzo dobra płyta. Moje ulubione utwory z niej to "The Longest Day", "Lord of Light" i "The Legacy". Wielka szkoda, że panowie nie grają nic z tego albumu.
Deleted User 5155

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Deleted User 5155 »

Jak dla mnie - pierwsza czwórka najlepszych płyt Maiden ever. Bardzo ważka w treści, konsekwentna w klimacie, zdecydowana w brzmieniu. Pierwsza tak bardzo kładąca nacisk na granie riffami. Niesamowity przeskok po Dance. W połączeniu z melodyjnością i inwencją konstrukcji (wstęp do Longest Day!!!), kapitalnymi wręcz solówkami (jasne, że nie wszystkimi) ... pamiętam, że przy pierwszym odsłuchu prawie po ścianach chodziłem. Poza tym - to chyba pierwsza od nie-wiem-kiedy płyta, gdzie tak ważna jest perkusja! Całość weszła w ucho jak ciepły nóż w masło. I to niezależnie od słusznej uwagi, że jest to płyta bez hiciorów.
Jedyny kawałek, który jakoś mnie nie uwiódł to Out Of The Shadow.
Primus inter pares z całej reszty to Brighter.
Rany - jak dobrze, że chciało się paru osobom (brat, bratowa, siostra, szwagier + ja) zachrzaniać ponad 1300 km, aby usłyszeć całą płytę na żywca :jee: Brak profesjonalnego video z tej trasy (oczywiście z fullem płyty) to - jak na razie - największy niedosyt :facepalm:
Ale - póki my żyjemy .... :D
Deleted User 5800

Re: 10 lat od wydania AMOLAD

Post autor: Deleted User 5800 »

Trudno uwierzyć, że ten album ma 10 lat... Cały czas myślę (i chyba zawsze będę) o nim jako o dopiero co wydanym, nowym albumie :) Co do muzyki na nim zawartej to uwielbiam i cenię sobie bardzo wysoko, ale zawsze łapię się na tym, że jak wkładam płytę do odtwarzacza to w zasadzie "przelatuje" bardzo szybko i wszystkie utwory zdają się być jednym. Nie chodzi mi jednak o to, że są takie same, "na jedno kopyto" czy coś, ale że najlepiej odbiera się je jako całość. Zawsze od początku do końca.

Przychylam się też do opinii co do doskwierającego braku DVD z tej trasy. Pytanie jest jednak (i pewnie forumowi znawcy mogą odpowiedzieć) czy mają coś takiego w swoim archiwum czy też w ogóle nie rejestrowali koncertów z trasy AMOLAD?
ODPOWIEDZ