Kiss

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Kiss poznałem pewnie wcześniej niż większość z was tutaj ;)
Awatar użytkownika
AncientMariner
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4872
Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
Skąd: Poznań

Re: Kiss

Post autor: AncientMariner »

ale nie zmienia chyba to faktu że najpóźniej doceniłeś
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

W ogóle to mój pierwszy kontakt z nazwą KISS miał miejsce w 1988 roku, kiedy pojawiły się pierwsze sklepy z muzyką (głównie z kasetami). Pamiętam, że w jednym wisiał plakat KISS jakieś promo Crazy Nights. Zapamiętałem Paula Stanleya, który pozował bez koszulki, z owłosioną klatą i rozpiętym guzikiem od spodni. To było obleśne. Nie czułem potrzeby by sprawdzać co to takiego ten KISS. Później dostałem od kolegi kasetę VHS, to było rok później kiedy miałem już magnetowid, gdzie było nagrane Headbangers Ball i był tam klip do Crazy, Crazy Nights. Ponieważ w tamtym okresie interesowałem się już thrashem olałem KISS, ale tego Stanleya to od razu skojarzyłem. Oczywiście to jak się nazywa odkryłem nieco później. Ale później też odkryłem ku swemu zdumieniu, że słyszałem wcześniej KISS, tylko nie wiedziałem że to oni. I Was Made for Lovin' You leciało w radiu. Miałem nagrane na Kasprzaku między innymi przebojami zachodnimi, ale nie podobał mi się ten numer więc się nie zgłębiałem kto to. Kiedy wydali Revenge to się o nich dość głośno zrobiło i u nas, moja dziewczyna zbierała Bravo, oni tam się nawet załapali. No i brat się nimi wtedy zainteresował, właśnie tym albumem Revenge. Mnie wówczas jarało Countdown to Extinction Megadeth i KISS się nie interesowałem. Dopiero jak zrobili to reunion. Najzabawniejsze było jednak to, że jak zobaczyłem zdjęcie z tymi maskami, w Rock Hard zdaje się to pomyślałem, no przecież widziałem już tych typów wcześniej, w tych maskach. Tylko gdzie?

EDIT: To musiał być teledysk do God Gave Rock and Roll to You II. Jest tam masa ujęć z maskami. Ale być może, że widziałem ich w maskach wcześniej, nie pamiętam jednak.
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Kiss

Post autor: Zdan »

Vorgel pisze: wt wrz 10, 2019 10:50 pm Kiss poznałem pewnie wcześniej niż większość z was tutaj ;)
Co oznacza? ;)
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Creatures przeceniłem względem lick it up, a revenge ciężko się słucha do końca mimo momentów naprawdę mocnych
Zakkahletz
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6536
Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
Skąd: na północ (od W-wy)

Re: Kiss

Post autor: Zakkahletz »

Vorgel pisze: śr wrz 11, 2019 11:34 amW ogóle to mój pierwszy kontakt z nazwą KISS miał miejsce w 1988 roku, kiedy pojawiły się pierwsze sklepy z muzyką (głównie z kasetami). Pamiętam, że w jednym wisiał plakat KISS jakieś promo Crazy Nights. Zapamiętałem Paula Stanleya, który pozował bez koszulki, z owłosioną klatą i rozpiętym guzikiem od spodni. To było obleśne. Nie czułem potrzeby by sprawdzać co to takiego ten KISS. Później dostałem od kolegi kasetę VHS, to było rok później kiedy miałem już magnetowid, gdzie było nagrane Headbangers Ball i był tam klip do Crazy, Crazy Nights. Ponieważ w tamtym okresie interesowałem się już thrashem olałem KISS, ale tego Stanleya to od razu skojarzyłem.
Ten teledysk, nagrany z MTV (Headbanger's Ball, Rock Block albo 3 from 1), to też było jedno z moich pierwszych świadomych zetknięć z Całuśnymi, a piosenkę nadal kocham i dozgonnie kochał będę. :D

Obejrzałem unboxing tego na YT i zachciało mi się mieć, bo jest super, no ale kilkudziesięciu baksów na takie świecidełko nie wydam przecież. ;)
www.kissmuseum.com/kiss-snow-globe
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Na tej płycie Crazy Nights jest kilka naprawdę mocnych strzałów. Mnie póki co wystarczą płyty KISS, takich bajerów jak snow globe nie potrzebuję ;)
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Kiss

Post autor: Zdan »

Zakkahletz pisze: śr wrz 18, 2019 1:43 am
Vorgel pisze: śr wrz 11, 2019 11:34 amW ogóle to mój pierwszy kontakt z nazwą KISS miał miejsce w 1988 roku, kiedy pojawiły się pierwsze sklepy z muzyką (głównie z kasetami). Pamiętam, że w jednym wisiał plakat KISS jakieś promo Crazy Nights. Zapamiętałem Paula Stanleya, który pozował bez koszulki, z owłosioną klatą i rozpiętym guzikiem od spodni. To było obleśne. Nie czułem potrzeby by sprawdzać co to takiego ten KISS. Później dostałem od kolegi kasetę VHS, to było rok później kiedy miałem już magnetowid, gdzie było nagrane Headbangers Ball i był tam klip do Crazy, Crazy Nights. Ponieważ w tamtym okresie interesowałem się już thrashem olałem KISS, ale tego Stanleya to od razu skojarzyłem.
Ten teledysk, nagrany z MTV (Headbanger's Ball, Rock Block albo 3 from 1), to też było jedno z moich pierwszych świadomych zetknięć z Całuśnymi, a piosenkę nadal kocham i dozgonnie kochał będę. :D

Obejrzałem unboxing tego na YT i zachciało mi się mieć, bo jest super, no ale kilkudziesięciu baksów na takie świecidełko nie wydam przecież. ;)
www.kissmuseum.com/kiss-snow-globe
W przypadku Kiss takich bajerów i świecidełek jest całkiem sporo. Mam znajomego który to zbiera ;)
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Po odsłuchach i przeanalizowaniu, takie mini recenzje. Dzisiaj 3 płyty, miejsca 20-18.

20. Carnival of Souls (1997)

Najsłabsza płyta Kiss, której nigdy nie powinni wydawać. Słowami Paula Stanleya "Zacząłem stroić gitarę w dół, ale miałem opory przed pisaniem utworów, których nie czuję". "Nie jest chyba zbyt ponuro w Beverly Hills". Te i inne teksty znajdziecie w książce Paula Face the Music. Jak dla mnie słuchanie tej płyty to strata czasu. Godzina najgorszej muzyki jaką nagrało Kiss.

Ocena : 0/10

19. Monster (2012)

Album zaczyna się purplowsko. To nie jest zarzut, brzmienie instrumentów niczym z lat 70. Wszystko dobrze przemyślane, można powiedzieć w każdym detalu. Poza jedną rzeczą, te utwory jednak nie są takie dobre jak w latach 70. Ale klimat albumu na plus.

Ocena : 6/10

18. Sonic Boom (2009)

Brzmienie takie sobie, ale utwory niezłe, przynajmniej większość. Grupa korzysta z tego co wypracowała przez lata, więc obok typowych rock and rolli mamy też mosiężne hard rockery, z dość mocno zarysowanym, ciężkim riffem. Czego brakuje? Klimatu lat 70? Też, ale to nie jest mój główny zarzut. Płyta po prostu ma zbyt nowoczesne brzmienie. To naprawiono na następnym krążku, szkoda, że nie było już takich pomysłów jak choćby Say Yeah.

Ocena : 6/10
Deleted User 2259

Re: Kiss

Post autor: Deleted User 2259 »

Przyda mi się to na przyszłość :), najlepsze utwory juz robiles? nawet w tym temacie chyba jak pamietam
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Tak, ale sporo się zmieniło. Będzie trzeba dać poprawkę. Tym razem jednak się to na dłużej utrzyma, bo mam dokładnie wyrobione zdanie na temat każdej płyty. Trochę zaskoczeń będzie.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

CD

17. Hot in the Shade (1989)

To był dobry rok dla muzyki, niekoniecznie aż tak dobry dla Kiss jeśli zestawić Hot in the Shade z poprzednimi albumami. Płyta jest zdecydowanie za długa, prawie godzina i 15 utworów, co prawda nie daje wrażenia kloca od Dream Theater, ale Kiss to nie rock progresywny. Niektóre z tych utworów to odrzuty z wcześniejszych sesji, odrzuty uzasadnione. O ile na płycie poprzedniej nie mieli oporów by czasem przysmażyć ostrzejszym riffem, tutaj ten dylemat znika. Mamy Kiss wygładzone do granic możliwości. Ale czy takie złe? Więcej niż połowa kawałków na tym krążku jest całkiem w porządku. Nie zawojowały świata, bo nie oszukujmy się, Kiss w tamtym czasie nie było zespołem oryginalnym.

Ocena: 6/10

16. Revenge (1992)

Wielu uważało Revenge za come back Kiss w najlepszym wydaniu. I o ile to akurat jest dużą przesadą, o tyle materiał na Revenge jest cięższy niż poprzednie albumy i wielu uznało, iż na takie brzmienie zasługuje legenda hard rocka. W tamtym czasie nie lubiłem tej płyty i Kiss w ogóle. Obecnie mam nieco inne zdanie, przy czym poza Carnival of Souls (płytą w 100% niepasującą do zespołu), Revenge to najmniej kissowy album. Nie ta konwencja, nie to brzmienie. Przypomina mi to krążek Warrant "Dog Eat Dog", to po prostu nie Kiss. Gdyby nie wokal Stanleya naprawdę trudno by się było połapać.

Ocena : 6,5/10

15. Asylum (1985)

Asylum ma wiele elementów dwóch poprzednich krążków, ale brak tu wystarczającej ilości konkretnych strzałów by ten album uznać w całości za płytę dobrą. Kiss momentami łapią ten niezbyt licujący z artystami tej klasy klimacik a la -może nie Bon Jovi- ale gdzieś około Motley Crue (z tamtego okresu) się to plasuje. A przecież kiedyś było na odwrót, to MC chcieli grać jak Kiss. Z drugiej strony, płyta wciąż ma jeszcze wystarczająco powera by jej nie skreślać tylko dlatego, że powstała w czasie szminek i rajstop u facetów. To jest hard rock.

Ocena : 6,5/10
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

14. Music from "The Elder" (1981)

Ten album jeszcze do niedawna był u mnie w czołówce. Uważam jednak, że Destroyer 2 (tak krążek traktowali Kiss w tamtym czasie) nie przetrwał próby czasu tak jak pierwowzór. Oczywiście, to dobra płyta i ciężko się do czegoś przyczepić. Ostatnio jednak zamiast tego wolę posłuchać jednak pierwszego Destroyera.

Ocena : 7/10

13. Creatures of the Night (1982)

Wygrał naszą zabawę, moim zdaniem tylko dlatego, że jest na nim heavy metal. Oni tutaj kompletnie stracili cały swój rock and rollowy luz, a nawet jeśli nie cały, to sporo. Bluesowo pobrzmiewająca ballada? No ok, w sumie ten numer nie jest taki zły. I Love It Loud pachnie starym Kiss, ale wyraźnie brak Ace'a. Nie polecam zaczynać przygody z Kiss od tego krążka.

Ocena : 7/10

12. Lick It Up (1983)

Zastanawiałem się czy nie dać wyżej tej płyty, pierwotnie była przed Animalize, ale jednak na Animalize są utwory które wolę. Co nie znaczy, że tu nie ma świetnych kawałków. Album w zasadzie pozbawiony totalnych wypełniaczy, dość zachowawczy, ale to była pierwsza płyta Kiss bez makijaży, oni testowali na co sobie mogą pozwolić. Zostali zaakceptowani. Płyta zresztą sprzedała się lepiej od poprzedniej.

Ocena : 7,5/10
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

11. Animalize (1984)

Gdyby oceniać album przez pryzmat najbardziej znanej kompozycji Heaven's On Fire, nota byłaby niska. Na szczęście na płycie nie brakuje killerskich riffów jak choćby w otwierającym numerze I've Had Enough czy While the City Sleeps, jednym z najlepszych utworów w dyskografii Kiss. Płyta nie jest jednak jakoś killersko równa, jak i zresztą dwie poprzednie, co ogólnie mi jednak nie przeszkadza. Nie wiem czy tytuł albumu jak i podtytuł pierwszego utworu (Into the Fire) mają coś wspólnego z wydanym w tym samym roku debiutem WASP, ale co ciekawe Manowar też w tamtym czasie odwoływali się od "animalizmu" (stroje, kawałek Animals).

Ocena : 8/10

10. Psycho Circus (1998)

Sentyment, sentyment i jeszcze raz sentyment. Ale ostatnio odpaliłem album i nie tylko nic dla mnie nie stracił, ale nawet zyskał. Pamiętam kiedy się ukazał, to był dobry rok, ostatni tak dobry rok w muzyce moim zdaniem, najlepszy też od 1993 jakoś. Wiadomo, King, Mercyful, fantastyczne Blind Guardian, no ale tego w MTV nie puszczali. Tymczasem Kiss ze swoim psycho cyrkiem dało się złapać za dnia, pomiędzy klipami Cher, Rickyego Martina czy Offspring. Fajnie było pomyśleć, że przeciętny pożeracz hamburgerów muzycznych, przygotowany na trzęsące się tyłki tancerek salsy, usłyszał taką petardę jak Psycho Circus, rozpoczynającą się rykiem Stanleya i twarzą clowna wariata. Jakże oni wszystko tam wtedy zaorali.

Ocena : 8,5/10

9. Crazy Nights (1987)

Przyznam szczerze, płyta przysporzyła mi kiedyś traumy, ale koniec końców, udało im się bez masek nagrać album z takim życiem jak za dawnych lat. Są tutaj oczywiście typowe dla dekady piosenki, zwłaszcza Reason to Live, ale są też numery mające stare bombastyczne podejście do rock and rolla, jak choćby My Way. Nie jest to jednak absolutnie żadna kopia starego Kiss, Bruce Kulick naśladuje raczej Van Halena, grupa gra z życiem, brzmienie doskonałe, są tu jeszcze nawiązania do metalu (No No No), przede wszystkim to jednak dość mocno rozbujany hard rock. Imprezowa płyta.

Ocena : 9/10
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

8. Unmasked (1980)

Peter Criss nie brał udziału w nagrywaniu płyty, chociaż dalej figurował jako perkusista. Ale tak naprawdę to bez znaczenia, Kiss zawsze wybierali właściwych muzyków do skomponowanego przez siebie materiału, ba, korzystali też z pomocy przy komponowaniu, gdyż zależało im na świeżym spojrzeniu osób z zewnątrz. Może dlatego Unmaksed (podobnie jak Dynasty) to była w pewnym sensie płyta rewolucyjna, chociaż mało kto to dostrzegł w czasach kiedy nie było za bardzo popytu na taką muzykę. W Naked City na przykład, zaproponowano riffy jakie dopiero staną się standardem parę lat później. Nikt tak wówczas nie grał, starzy rockersi albo dalej walczyli z tradycyjnymi rock and rollami, albo przerzucali się na heavy metal, Kiss mam wrażenie nie chciało być ani po jednej, ani po drugiej stronie. Co prawda po odejściu Ace'a będą pokuszą się o flirt z heavy metalem, ale polotu Unmasked już na tamtych płytach (wciąż jednak dobrych) nie uświadczysz.

Ocena : 10/10

7. Dynasty (1979)

Wielu kojarzy ten album wyłączne z I Was Made for Lovin' You, przyznaję, iż ja też kiedyś miałem takie podejście, nie próbując się zagłębić w całość. Zdecydowana większość płyty to mocne hard rockowe utwory, z tzw nowym podejściem do tworzenia riffów, wybierania skal itd. Np. Magic Touch, ani to klasyczne Kiss, ani próba dogodzenia fanom ostrego power chordu. Kiss poszli drogą artystyczną, kładąc nacisk na aranże, tłuste riffy i generalnie na coś, co dopiero się rodziło. Dynasty to spory sukces komercyjny, ale nie oszukujmy się, zrobiony na niezbyt chwalebnym trendzie, chociaż samej kompozycji (I Was Made) daleko do takiej tandety jaką odstawiał wówczas Rod Stewart. Mam wrażenie, że z jednej strony nie chcieli tego robić, z drugiej czuli że to jest ten moment, kiedy może im to pomoc w trudnym okresie. Paul Stanley przyzna po latach, że to było dokładne przekalkulowane i bierze całkowitą odpowiedzialność za ten - może nie kierunek, bo to za dużo powiedziane - ale utwór będący lokomotywą tej naprawdę udanej heavy rockowej płyty.

Ocena : 10/10
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4287
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: Kiss

Post autor: Geri666 »

Vorgel pisze: wt wrz 10, 2019 12:36 pm Po prostu siadłem i przesłuchałem dyskografię, z naciskiem na płyty z lat 70. Te płyty są świetne, chociaż są też nierówne. Ale dzięki temu są dynamiczne i ciekawe. Uwielbiam np. kawałek Love Gun ale 10 numerów na płycie z identycznym podejściem mogłoby nużyć. Dlatego dobrze, że są tam też takie numery jak Plaster Caster czy Christine Sixteen.
Ja tylko zapytam... Czyli wczesniej wypowiadales sie o plytach nie majac o nich zielonego pojecia, albo znajac je bardzo pobieznie?
Czy ja moge sie madrzyc o KISS znajac 3-4 numery?
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Właściwie to nie widzę powodu, by Cie się z czegokolwiek tłumaczyć.
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12617
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Kiss

Post autor: blackcocker »

XD Vorgel tyle czasu udawałeś mędrca w wielu dziedzinach, ale to już jest chyba ten czas, żeby każdy zobaczył, że po prostu lubisz udawać, że masz rację znając jedynie zalążek tematu, typowo januszowsko polskie podejście :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Kiss

Post autor: Vorgel »

Nie mam zamiaru kilkukrotnie powtarzać tego samego, a jak ktoś ma problem z czytaniem ze zrozumieniem niech się zgłosi do swojej byłej (albo obecnej jeśli dalej się uczy) pani z polskiego :D Słucham muzyki rockowej od 33 lat, to wystarczająco długo by nie musieć się tłumaczyć nikomu.
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: Kiss

Post autor: Zdan »

Znam ludzi co słuchają już 40 lat ale nie postrzegam ich specjalnie jako autorytetów ;)
ODPOWIEDZ