Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Bardzo duży offtop.
Jugulator i Demolition, to bardzo dobre i niedoceniane albumy Judas Priest, budzące bardzo skrajne emocje, od uwielbienia po zniesmaczenie.
Ja je bardzo doceniam, szczególnie Jugulator, ale rzadko słucham, bo w odbiorze są dosyć trudne.
Czy są one nowatorskie jak na Judas Priest ?
Jugulator i Demolition, to bardzo dobre i niedoceniane albumy Judas Priest, budzące bardzo skrajne emocje, od uwielbienia po zniesmaczenie.
Ja je bardzo doceniam, szczególnie Jugulator, ale rzadko słucham, bo w odbiorze są dosyć trudne.
Czy są one nowatorskie jak na Judas Priest ?
Re: Judas Priest
To nawet nie jest "kopiowanie", tylko branie tych samych składników. To tak jak w kuchni. Masz przepis i według niego robisz zupę. Każdy zrobi ją po swojemu, ale to ta sama zupaZdan pisze: ↑śr lut 05, 2020 8:45 am Dżosef dobrze napisał ale ja dodam od siebie jeszcze jedną rzecz.
To co opisujesz moim zdaniem to nie jest kopiowanie 1:1 ale branie z różnych źródeł i tworzenie własnej mikstury. Jeśli nie to ile musi być tych źródeł i jakie inspiracje tak by zespół nie kopiował? Taki zespół Iron Curtain na nowej płycie skupia się raczej na surowszej i prostszej stronie NWOBHM, Vigilance ze Słowenii gra dość unikalną kombinację heavy i black metalu. Smoulder to mieszanina epickiego amerykańskiego metalu, us powera i doom metalu. Tak można długo wymieniać. Dużo gorzej jest w thrashu gdzie zespoły przyjmują sobie jeden, dwa bandy do kopiowania i na tym lecą. Rozumiem, że kogoś nie bierze współczesny heavy metal ale zrobienie z dobrych wzorców odpowiedniej płyty to też sztuka.
Wiadomo, że nic nowego się nie wymyśli i teraz są mniej lub bardziej oryginalne połączenia. Każdy gatunek miał swój 5 minut i moment wzrostu. Teraz jest jakiś przesyt, czy też stagnacja. Są nowe zespoły, które próbują coś "nowego", ale czy się wybiją poza przeciętność i staną się rozpoznawalne w szerszych kręgach, to nie wiadomo.
www.MetalSide.pl
Re: Judas Priest
Tylko jeden z tych składników (albo kilku dodatkowych!) może zrobić przepyszną zupę a drugie niejadalną ciecz. W tym sztuka 
Re: Judas Priest
Można użyć tych samych składników i takich samych proporcji i mogą wyjść różne dania. Ot sztuka
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 5490
Re: Judas Priest
Dobry rosół musi gotować się długo na małym ogniu. To jest ważne tak samo, jak to co wrzucisz do garnka.
Ja czasem mam wrażenie, że niektórzy muzycy topowych kapel nagrywają szybko, na odpierdól, choć mają wystarczająco dużo kasy, żeby zrobić wszystko jak najlepiej, nie ograniczając się czasem. Z jednej strony chwalą się, że ich "dzieła" to często tchnące "świeżością" efekty jamów w studio, a z drugiej mówią, że nagrywali na setkę i poszło im bardzo sprawnie. Najlepsze ich zdaniem, nagrane na setkę najlepsze kawałki jamów składają się na gówno, które często nazywają podczas wywiadów promocyjnych przełomowymi albumami, albo największym swoim osiągnięciem w dyskografii, a potem grają 1 lub 2 utwory na trasie promocyjnej przy czym resztę setu stanowią stare przeboje z lat młodości.
-
Deleted User 357
Re: Judas Priest
Bilet do Bratysławy kupiony, na płytę ok. 200 zł, za skład z Saxon dobra cena
Re: Judas Priest
@Dzosef - jak słusznie zauważyłeś, w pewnym momencie dociera się do chwili, w której dana nisza została wyeksploatowana. O In Solitude pamiętam i pewnie kiedyś się za nich wezmę, Idle Hands to dobry trop, to połączenie post-punku z heavy metalem nie chwyciło mnie aż tak mocno, jak innych, ale przynajmniej wybija się ponad ogół. Problem w tym, że to są dwa zespoły, a podejrzewam, że łącznie wciąż jest ich bardzo niewiele na cały ten bardzo obszerny nurt. Jak sam piszesz, "Sabire całkiem nieźle odtworzył ducha pierwszych WASPów" i właśnie to jest raczej powszechne. Jak pisałem już wcześniej - nie potrzebuję odtwórców, skoro mam pierwowzory. Muzyki mam na tyle dużo, że zagłębianie się w taki temat uważam za stratę czasu. A wybaczcie, ale tłumaczenia typu "poskładać riffy Saxon, sekcję rytmiczną Maiden i wokal Mercyful Fate do kupy to też wyzwanie" jest dla mnie kompletnie nieprzekonujące, a efekty układania takich puzzli rzadko kiedy mnie przekonują. Fajnie, że muzycy dobrze się przy tym bawią, ale z mojego punktu widzenia taka twórczość właśnie do tego się ogranicza.
@lochinvar - Jugulator to w miarę nowatorski materiał jak na JP. Byłby mniej nowatorski, gdyby między nim, a Painkillerem wyszedł jeszcze jeden album, który stanowiłby swego rodzaju pomost między tymi stylami. Ale stało się jak się stało i ten przeskok z 1990 do 1997 był dość brutalny. A Demolition to zwyczajny syf z kilkoma utworami wartymi uwagi, nawet nie chce mi się więcej na temat tej płyty pisać.
@lochinvar - Jugulator to w miarę nowatorski materiał jak na JP. Byłby mniej nowatorski, gdyby między nim, a Painkillerem wyszedł jeszcze jeden album, który stanowiłby swego rodzaju pomost między tymi stylami. Ale stało się jak się stało i ten przeskok z 1990 do 1997 był dość brutalny. A Demolition to zwyczajny syf z kilkoma utworami wartymi uwagi, nawet nie chce mi się więcej na temat tej płyty pisać.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Jedno mnie zastanawia - jeśli ktoś ma pierwowzory i nie sięga dalej to ile można tłuc te Maideny, Priesty, Running Wildy etc.? Bo zakładam, że w mniej znane kapele z epoki też nie sięga bo też pewnie odtwórcze
Ja bym tak nie mógł bo by mi się po prostu zwyczajnie przejadło. Poza tym gdy wypowiadam się o danej muzyce to dobrze żebym jednak ją znał (syndrom Vorgela - tobie Schizoid tego nie zarzucam) 
Re: Judas Priest
No właśnie. Na nagranie Jugulatora mieli sporo czasu. Emocje i nowy wokalista też swoje zrobiło. Ta płyta za bardzo została przekombinowana i za mocno odeszła od stylu Judas Priest. Demolition, mimo wszystko też. Pokazuje to jak ta sama płyta może w fanach wywierać skrajne emocje, bardzo skrajne. Ja miałem podobnie z Painkiller. Niby nawiązywał do tradycji, ale agresywniej został zagrany, bardzo dużo partii gitarowych i w zasadzie od początku do końca na wysokich obrotach "do przodu". Pewnie nowy perkusista, producent, inżynierowie dźwięku mieli na to wpływ, no i zapewne to, co wtedy działo się w szeroko pojętym heavy metalu. Jak bardzo ten album różnił się od Ram It Dawn czy wcześniejszego Turbo. To był szok. Jednak tą płytę przyjemnie się słuchało. Nadszedł Jugulator. Zmiótł wszystko, ale mi nie dawał radości słuchania. Niby wszystko ok, ale był problem z dosłuchaniem płyty do końca. Demolition pewnie nie dorównywał tu Jugulatorowi, aczkolwiek sporo się czyta bardzo pozytywnych opinii na jego temat. Fani i liderzy zespołu chyba jednak mieli dość. Nie o taki Judas Priest chyba chodziło. Trzeba było wrócić do korzeni albo pójść w innym kierunku. W końcu po kilku płytach nagrali Firepower i chyba wielu odetchnęło z ulgą. Niech taki Judas Priest już pozostanie. Niech nie idzie w kierunku ekstremy, progresji, czy tym bardziej softu. Niech nagrywa fajne i miłe do słuchania utwory. Nic już nie musi udowadniać. Ma być sobą. Jest żywą historią.Schizoid pisze: ↑śr lut 05, 2020 10:54 pm
@lochinvar - Jugulator to w miarę nowatorski materiał jak na JP. Byłby mniej nowatorski, gdyby między nim, a Painkillerem wyszedł jeszcze jeden album, który stanowiłby swego rodzaju pomost między tymi stylami. Ale stało się jak się stało i ten przeskok z 1990 do 1997 był dość brutalny. A Demolition to zwyczajny syf z kilkoma utworami wartymi uwagi, nawet nie chce mi się więcej na temat tej płyty pisać.
Re: Judas Priest
A mi J pasuje jak najbardziej. Lubię i często słucham. Tak jak wcześniej ktoś napisa ł- po Painkiller minimum jedna płyta by wyszła i ten przeskok byłby mniejszy. Zresztą w jakimś wywiadzie o tym mówił Tipton. JP szli do przodu z płyty na plytę: Turbo-RiD-Painkiller...
I nie, nie mieli kilku lat na przygotowanie tego materiału, bo promocja P swoje trwala, a późnej zawirowania w zespole były spore. A w dodatku czasy na wydawanie płyt metalowych nie były najlepsze.
I nie, nie mieli kilku lat na przygotowanie tego materiału, bo promocja P swoje trwala, a późnej zawirowania w zespole były spore. A w dodatku czasy na wydawanie płyt metalowych nie były najlepsze.
www.MetalSide.pl
Re: Judas Priest
Jugulator świetna płyta, na tyle że postawiłbym ją w top 5 Priestów. A że inna i nowoczesna? To tylko lepiej. Takie Death Row, Burn in Hell czy Bullet Train kopią aż miło. Jest tylko jeden słaby i jeden średni numer. Reszta dobre, bardzo dobre lub kapitalne.
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Judas Priest
Tak, to ten z kapitalnych.
Re: Judas Priest
Jugulator to świetny album. Ciężar, moc i do tego kilka znakomitych numerów - w tym te wspomniane.
Re: Judas Priest
No a Demolition, który też ma skrajne oceny jak ?
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Judas Priest
Demolka tak 6/10.
Hell is Home arcymistrz, bdb są Metal Messiah, Lost and Found, Close to You, In Between i Jekyll and Hyde. Dobre One on One i Bloodsuckers. Czyli łącznie 7 z 13 utworów. Reszta jakoś nie przykuwa mojej uwagi. Ale ten HiH to dla mnie w tej chwili klasyk godny największych ich dzieł.
Re: Judas Priest
Hell is Home akurat dzisiaj słuchałem, znakomie, świetnie ten numer płynie. Oprócz tego Lost and Found i Metal Messiah ekstra. Resztę słabo pamiętam, ale też tam chyba było trochę dobrych numerów. Na pewno niedoceniana płyta.
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Judas Priest
Niedoceniana, bo w tamtych czasach to było mega nowoczesne granie. Wstawiano ją do szufladki "nu metal" niemalże. Dla purystów i ortodoksów była nie do zaakceptowania. Sam dopiero z czasem ją polubiłem. Ale to dopiero po wyrośnięciu z kucowatości
Re: Judas Priest
Też go bardzo lubię, ale z tym top 3 to bym nie przesadzał.
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin

