Schizoid pisze: ↑wt lip 07, 2020 3:36 pm
To dobrzy gitarzyści, ale jest cała masa lepszych. AC/DC miało coś do zaoferowania, gdy szło w mniej oczywiste rozwiązania, typu wspomnianego przez Ciebie numeru, ale ten etap ich działalności zamknął się na początku lat 80-tych. Od tamtego czasu mamy wesołego i przewidywalnego rock n rolla, który niczym się nie wyróżnia. I za ten całokształt nie powinni być tak wysoko.
A Hendrix który zakończył "etap" na 3 albumach powinien? Dla mnie AC/DC miażdży Henia pod każdym względem. To byli ludzie, którzy wzięli z rock and rolla lat 50 to co najbardziej istotne i zrobili z tego bombę atomową. Absolutny fenomen nie do podrobienia przez nikogo. Najwięksi się na tych patentach wykładali. Po prostu nie da się tego powtórzyć.
Bez Hendrixa nie byłoby heavy metalu w obecnej formie i jego pochodnych. Czy bez AC/DC nie mielibyśmy Hell Awaits? Śmiem wątpić.
AC/DC da się podrobić, sami udowodnili to nagrywając x generycznych, bliźniaczych i nudnych płyt. Z perspektywy czasu widać, że Motorhead pomimo podobnej strategii i stylistyki, wyszedł na tym wszystkim lepiej, niż bracia Young.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Henio na tych trzech płytach wywrócił muzykę do góry nogami nagrywając właściwie wszystko co chciał - hard rock, blues, odjechaną psychodelę. W historii współczesnej muzyki rockowej to bodaj najważniejszy gitarzysta. Czerpali od niego garściami praktycznie wszyscy.
Motorhead wyszedł lepiej... Nie mając nawet jednej złotej płyty o platynie nie wspominając. AC/DC zdmuchnęli wszystkich łącznie z Led Zeppelin, których ja akurat nie trawię, ale obiektywnie trzeba przyznać, że mieli strzała w odpowiednim czasie. AC/DC lubili wszyscy thrash metalowcy. A o Heniu polecam opinię Friedmana.
Vorgel pisze: ↑wt lip 07, 2020 11:21 pm
Friedman o Heniu 'gdyby ci wszyscy hipisi nie odlatywali na halucynogenach , Hendrix i Grateful Dead niczego by nie osiągnęli'
Na szczęście mogę mieć w nosie to co twierdzi Marty "Gdybym nie grał w Megadeth to nikt by o mnie nie pamiętał" Friedman
Natomiast wypowiedzi muzyków na temat Hendrixa i to w tonie lekko mówiąc pozytywnym nie chce mi się szukać. Jak ktoś chce to niech sobie to sprawdzi
Vorgel pisze: ↑wt lip 07, 2020 11:03 pm
Motorhead wyszedł lepiej... Nie mając nawet jednej złotej płyty o platynie nie wspominając.
Kolorowe krążki = dobre
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Natomiast wypowiedzi muzyków na temat Hendrixa i to w tonie lekko mówiąc pozytywnym nie chce mi się szukać. Jak ktoś chce to niech sobie to sprawdzi
No ale sam Invader ma podobne zdanie o Heniu co Friedman. A to już o czymś świadczy.
Hendrix niezaprzeczalnie wywarł wpływ na wielu gitarzystów. Ale po nim przyszli lepsi od niego, a także bardziej wpływowi. Z perspektywy czasu, nie da się zaprzeczyć, że Hendrix świetnie grał ... no może po prostu grał zębami, fajne harce z tą gitarą odstawiał. Takie coś mogło robić wtedy wrażenie, nawet teraz robi, bo facet prześcignął swoją epokę. Ale jak ktoś chce posłuchać pierwszych gitarowych wirtuozów z prawdziwego zdarzania, musi sięgnąć po twórczość Deep Purple tudzież Blue Oyster Cult.
No, ale ja nie jestem zadnym autorytetem w dziedzinie gitary, mialem kiedys elektryka, ale to bylo lata temu. Mnie gra tego facet z afro kompletnie nie lezy, i zgadzam się, ze po nim było mnostwo innych wplywowych gitarnikow \
Taka ankiete moglby wygrac Alex Lifeson np, ja bym sie nie obrazil
No ale ja, Ty, Friedman, to jest już trzech. A podejrzewam, że dla większości tu piszących Hendrix to nie jest jakiś nie wiadomo jaki geniusz i że z namiętnością go słuchają. Bo wiadomo, że Adrian Smith, Dave Murray itd itp.
Żeby było zabawne w książce o Van Halen sam Angus Young wypowiada się o Hendrixie jako o totalnym innowatorze i facecie który był rewolucjonistą jeśli chodzi o grze na gitarze. Gdzieś nawet jest program w którym stara się zagrać coś w stylu Hendrixa. To wiele mówi Pomijam już tych wszystkich wirtuozów którzy otwarcie mówią, że Hendrix był dla nich inspiracją - od metalowców, po hard rockerów po wymiataczy.
Myślę, że nie bez powodu można podzielić granie na gitarze na przed Hendrixem i po Hendrixie. Do tego jeszcze był artystą o sporym potencjale komercyjnym
Poza tym jak docenia Cię, lubi i chce z tobą nagrać album Miles Davis to cieniasem nie możesz być
Invader pisze: ↑śr lip 08, 2020 11:42 am
+ Mój szwagier, ojciec - to mamy 5 osob. Moj starszy slucha proga od 50 lat i twierdzi, ze nigdy nie rozumial fenomenu tego gitarzysty.
Satriani się nim bardzo inspirował, ale to słychać w niektórych zagrywkach.
Jak dla mnie Satch >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Janick Gers >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>. Hendrix
Wybierasz się na ''Yes'' w przyszłym roku? będzie cały Relayer live.
+ mój brat, moja kobieta, kot mojej kobiety itd...
Zdan pisze: ↑śr lip 08, 2020 11:45 am
Żeby było zabawne w książce o Van Halen sam Angus Young wypowiada się o Hendrixie jako o totalnym innowatorze i facecie który był rewolucjonistą jeśli chodzi o grze na gitarze. Gdzieś nawet jest program w którym stara się zagrać coś w stylu Hendrixa. To wiele mówi Pomijam już tych wszystkich wirtuozów którzy otwarcie mówią, że Hendrix był dla nich inspiracją - od metalowców, po hard rockerów po wymiataczy.
Myślę, że nie bez powodu można podzielić granie na gitarze na przed Hendrixem i po Hendrixie. Do tego jeszcze był artystą o sporym potencjale komercyjnym
Poza tym jak docenia Cię, lubi i chce z tobą nagrać album Miles Davis to cieniasem nie możesz być
Wspomniany Van Halen był lata świetlne lepszy od Hendrixa, ale Angus i tak powie, że woli Hendrixa, bo facet nie słucha niczego nagranego po latach 60 czym się chwali i z czego jest dumny.
Ja tylko chciałem zauważyć, że Angus i Malcolm to świetni, wpływowi gitarzyści i powinni być na każdej tego typu liście. Piggy z Voivod wskazał Angusa wśród 5 swoich ulubionych gitarzystów. Nie było wśród tej piątki Henia, a Piggy zaczął grać na gitarze na początku lat 70 i nie był typowym metalem ciosający power chords.
Nie będę mówił kto wskazywał Hendrixa bo tego by za dużo wymieniać Ale jeśli wśród tych misiów są tacy jak Uli Jon Roth i Stevie Ray Vaughan to nie mam pytań za specjalnie
Co do Van Halen to Eddie na pewno był absolutny innowatorem i rewolucjonistą....jak Hendrix
Uli Roth to pierwszej klasy wioślarz. Grał tak jak Friedman na długo przed Friedmanem wystarczy posłuchać solówki do Backstage Queen. Zawsze słyszę tam Megadeth.
A Steve Ray Vaughan to żadna rewelacja.
Hendrix zrewolucjonizował podejście do gitary, ale grali to już lepsi od niego