Teraz słucham...
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Teraz słucham...
Absolutne kity i wciskanie ciemnoty, byłem wtedy, w środku tego wszystkiego w PRL, a dopiero na początku lat 90 zaczęły docierać mniej znane rzeczy. Nie muszę nic czytać, ja to wiem.
Re: Teraz słucham...
Widocznie mieliście ty, Felcio i Adrian SOS ten sam wymyślony plakat. Wymyślony bo biedny Vorguś go nie widział, tak jak Winger w Metal Hammerze którego były recenzje nawet w MH. Ich i pełno innych kapel których w Polsce nikt nie znał bo tak jak sam Vorgel pisał to były przedruki często z angielskiej edycji. No ale sam sie już chłop chyba pogubił w tym co pisze
Widac Vorgel nawet nie wie co to jest zin hehe
Ostatnio zmieniony śr sie 19, 2020 11:38 pm przez Djuk_416, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Teraz słucham...
Byleś wtedy w RFN?LukaSieka pisze: ↑śr sie 19, 2020 11:31 pmW jakim sensie "nie dotarł" ? Bo w zinach czy to w RFN czy USA polskie kapele udzielały wywiadów. Tak jak np: Vader, Imperator. To samo było w druga stronę. Zespoły z całego świata udzielały wywiadów w polskich zinach.
Tak w polskim, który był przedrukiem z angielskiego Metal Hammera. Sam o tym pisałeś jeszcze dziś. Gdyby nie ten plakat to bym w życiu nie znał nazwy Winger tak baj de łej.
Tak pisałem i nie było plakatu NA w polskim metal hammerze w tamtym czasie. Kiedy NA już de facto nie istniało
Re: Teraz słucham...
Z Vorgelem na serio nie mm sensu pisać na takie tematy bo dla niego cały underground, ziny, fani, książka Jaskinia Hałasu, Nuclear Assault i Metal Hammer sa zmyślone 
Re: Teraz słucham...
Póki co ja piszę konkrety a wy raczycie się mitami. Dałem link do plakatu, na drugiej stronie było Poison, bo ja w przeciwieństwie do was nie muszę dowodzić ze słyszałem zespól zanim ten wydał płytę.Djuk_416 pisze: ↑śr sie 19, 2020 11:36 pmWidocznie mieliście ty, Felcio i Adrian SOS ten sam wymyślony plakat. Wymyślony bo biedny Vorguś go nie widział, tak jak Winger w Metal Hammerze którego były recenzje nawet w MH. Ich i pełno innych kapel których w Polsce nikt nie znał bo tak jak sam Vorgel pisał to były przedruki często z angielskiej edycji. No ale sam sie już chłop chyba pogubił w tym co pisze
Widac Vorgel nawet nie wie co to jest zin hehe
Re: Teraz słucham...
Zacznij od faktów to pogadamy inaczej szkoda mojego czasu. Faktów z TWOJEJ edukacji muzycznej
Re: Teraz słucham...
Przeczytaj najpierw wspominaną wcześniej książkę JASKINIA HAŁASU którą pisał mój stary znajomy Tomek Godlewski z którym mieliśmy kasety Mayhem, Morbid Angel i Immolation zanim zaczęto im wydawać płyty w wytwórniach tak jak pisał ktoś wcześniej. To była normalna sprawa. A ze Ty tak nie miałeś to nie znaczy że kto inny musiał tez tego nie mieć. A moze znaczy?
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Teraz słucham...
W Jaskini Hałasu od Tomka Godlewskiego i Tomka Lisa praktycznie wszyscy jak jeden mąż wskazują na Bariela z Imperator i Petera z Vader, którzy mieli praktycznie wszystkie dema zespołów death metalowych z USA zanim te wydawały oficjalnie płyty. Wszystko od Morbid Angel, Malevolent Creation, Incantation, Xecutioner (później Obituary), Amon (późniejszy Deicide) po nawet Pentagram z Chile, Sarcofago z Brazylii, Mortem z Peru. Potem mnóstwo ludzi dzięki nim mieli te rzeczy i u siebie na półkach....Ross Dolan (bas i wokal z Immolation) kilkakrotnie na koncertach, na których byłem pozdrawiał Petera z Vader i wspominał, że znają się już od 1988 roku, bo wysyłali sobie już w tamtych latach taśmy.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Teraz słucham...
I to jest prawda bo sam miałem mnóstwo taśm od Bariela i Mefisto z Imperatora. Od Petera tez się zdarzyło coś wyrwać chociaż nie widywaliśmy się tak często jak z Barielem z którym miałem kontakt praktycznie na okrągło przez pare lat od 1988 roku
Czyli Twoim zdaniem w polskich zinach nie było NIC o zagranicznych zespołach ani te nie udzielały nam wywiadów
Zatem skoro Ty nie miałeś demówek Morbid Angel i Amon (który później przeistoczył się w Deicide) to już nikt ich nie mógł miećVorgel pisze: ↑śr sie 19, 2020 11:21 pm Felcio takie kity to sobie możesz pociskać młodym leszczom ale nie mnie. Miałem też starszych kolegów w amatorskich zespołach na przełomie lat 80 i 90, ale nikt nie znał Morbid Angel dopóki nie wydali kultowej debiutanckiej płyty. A tym bardziej w Polsce. Nie mówiąc już o Deicide, którzy w USA dopiero pojawili się w świadomości w 1990. Nie dopiero w PRL. Takie kity to pociskaj kinder metalom.
Anthrax mogli a Schuldiner i inni nie mogli. Dlaczego? To wie tylko Vorgel i jego koledzy z USAFelcio pisze: ↑śr sie 19, 2020 9:57 pmTo jest takie samo biadolenie jak to o Schuldinerze i jego poznaniu Sortilege z FrancjiVorgel pisze: ↑śr sie 19, 2020 6:56 pm I pewnie by sobie to Excel było poza zasięgiem Lilkera, który Venice może widział jedynie na zdjęciach, ale mieli to szczęście, że znaleźli się na splicie z Suicidal Tendencies, którzy jak wiadomo byli promowani przez MTV już od 1983 roku i co ważniejsze uznani za rewelację sezonu. I tak oto zespół Excel dotarł do uszu Dannyego Lilkera. The rest is history. Anthrax mogli znać na początku lat osiemdziesiątych heavy metalowe zespoły z Francji ale Chuck Schuldiner już nie mógł
![]()
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Teraz słucham...
Tak z pierwszych stron Jaskini Hałasu dla przykładu:
"Oj, tak konkretnie to nie mogę powiedzieć, że ktoś mnie nagle oświecił i w pewnym momencie dowiedziałem się, że istnieje drugi obieg metalowej sceny. Zdobywało się wiedzę o różnych kapelach i część z nich była niedostępna na krążkach czy niewidoczna na obrazkach w niemieckim Metal Hammerze. Ale kapele te miały swe nagrania demo i reprezentowały całkiem nową, muzyczną jakość. Nagrania nie do końca wygładzone ale wściekłe, brudne i autentyczne. Mówię tu o takich kapelach jak: SEPULTURA, DEATH, TERRORIZER, WEHRMACHT czy MORBID ANGEL. Najpierw słuchało się ich nagrań demo. Później dopiero docierały ich płyty. Były to lata 1985-87. Coraz bardziej zaczynały być widoczne kapele z tego drugiego obiegu i w którymś momencie się zorientowałem, że cały ten ruch to praktycznie osobna metalowa scena - underground. Oczywiście większość tych kapel wypłynęła na szersze wody ale był ciągle dopływ nowych równie lub bardziej wściekłych tworów."
Axer (manager Slashing Death)
"Nie pamiętam dokładnie, ale był to rok 1986 albo 1987. Znajomy Radek Kasprzak założył f-club IMPERATOR. Dla nas ludzi słuchających AC/DC i IRON MAIDEN to był szok. Radek podrzucał nam różne demówki zagranicznych zespołów zdobyte od Bariela z IMPERATOR, w tym z tego co pamiętam: NECROPHAGIA, DEATH, MINOTAUR, CORONER, ARTILLERY, które często brzmiały dla słuchaczy SAXON, ACCEPT i tym podobnych jak sto piorunów. Pamiętam też dobrze pierwsze demo IMPERATOR "Endless Sacrifice". Jak na tamte czasy masakra. Potem zacząłem pisać sam do kapel z prośba o podsyłanie demówek. Pierwszą taśmą jaką otrzymałem było "Thy Kingdom Come" MORBID ANGEL. Byłem zdziwiony, że goście z Florydy w Stanach Zjednoczonych odpisali i bez najmniejszych problemów wysłali kasety gościowi z jakiejś nikomu nieznanej wsi Rogoźno koło Wągrowca. Niespełna dwa lata później w 1989 roku korespondowałem już z NOCTURNUS, DREAM DEATH, AZAGTHOTH (pre-UNSEEN TERROR), BLIND ILLUSION, DESEXULT, INFERNAL MAJESTY, OUTRAGE (ger), MINOTAUR, ASSASSIN, DEVASTATION, OBITUARY, AUTOPSY, SACRILEGE, SARCOFAGO, DEATHWISH, CANDLEMASS, VITAL REMAINS, HELLBASTARD, NUCLEAR DEATH i wieloma innymi. Wywiady z większością z nich pojawiała się na stronach mojego pierwszego zina Brutal Death." Bartek Wasilewski (Brutal Death zine)
"W podziemiu działałem od jakiegoś czasu, bo zacząłem próby z moim zespołem i trzeba było narobić wokół siebie trochę hałasu. Pierwsze kroki jakie podjąłem w tym kierunku, to pisanie do ludzi z Polski, na adresy, które były na wkładkach do demówek i flyersach bądź tez poznanych na koncertach m.in IRON MAIDEN, ACCEPT albo festiwalu w Jarocinie. Pierwszymi z którymi utrzymywałem kontakt byli Bariel z IMPERATOR czy Peter z VADER, co było bardzo pomocne i dla mnie kluczowe. Ponieważ przez ich ręce przechodziło masę świetnej muzy zza granicy. Bodajże w 1988 roku rozpocząłem własne podboje Zachodu i otrzymywałem przesyłki z kasetami od kultowych dzisiaj DEATH, CARCASS, MORBID ANGEL, TERRORIZER. Prowadziłem ożywioną korespondencję z różnymi postaciami metalowej sceny tamtych lat; zarówno muzykami jak i wydawcami zinów czy organizatorami koncertów. Człowiek nie zdawał sobie sprawy z tego co robi, bo wtedy w tamtych czasach większość muzy to było tzw. podziemie i to wszystko wydawało się takie normalne. Dwa kanały telewizyjne, bardzo mało radiowych, wszechobecna cenzura, no i ustrój polityczny, bardzo mocno determinowały miejsca, gdzie mogła tworzyć się sztuka. Metal był częścią tamtej rzeczywistości. Może nie odgrywał tak dominującej roli jak punk, czy rock, ale tworzył, mobilizował."
Marek Żak (Bloody Prince, Merciless Death)
"Podziemnej muzyki hardcore punk było jakoś dużo. Artykuły "RAZEM" - tam dowiedziałem się o DISCHARGE itd. W radiu tez troszkę można jej było usłyszeć np. CRUCIFIX. Z metalowym podziemiem było troszkę gorzej. W ogóle heavy metal w radiu stanowił niewielki procent, ale tam właśnie się go osłuchałem. Prawdziwych undergroundowych rodzynków nie można było dostac oficjalnie - zależy zresztą, co przyjmie się za kryteria podziemia. Pomocny wówczas w dostarczeniu muzy był wówczas Bariel z IMPERATOR z Łodzi, póki nie zacząłem pisać z ludźmi z Zachodu. Super byli kolesie z VOIVOD z Kanady. Manipulator prowadził ich fan club i oni robili to w takim podziemnym stylu. Własne grafiki rysowane przez Away'a. Zahandlowałem z nimi koszulkę. Myślę, że zacząłem się interesować coraz głebiej i głebiej sceną podziemną od 1986 roku. To się rozpoczęło po usłyszeniu takich kapel jak POSSESSED ze Stanów. Zafascynowany brzmieniem SLAYER, KREATOR, DESTRUCTION, VENOM - szukałem jeszcze bardziej bezkompromisowego grania".
Marcin "Runaway" Wójcik (Separator)
"Moją forpocztą muzyki podziemnej był Robert Szczur z MANSLAUGHTER. To była końcówka mojej podstawówki, rok 1989. Facet zaczął mnie zasypywać kilogramami ulotek, zinami (Death Metal, Butcher, Holocaust, Sick My Dick), demówkami z całego świata (niezapomniane dla mnie do dzisiaj CARBONIZED czy meksykański TOXODETH). Godziny spędzone w towarzystwie jego i całej staszowskiej ekipy metalowej mocno zapadły mi w pamięć.Robert był tez osobą, która odkryła przede mna magię pisania listów, a następnie tape-tradingu. Był skuteczny, bo niewiele ponad rok później wspólnie z kumplem wydaliśmy zina "Death Attack" w którym znalazły się m.in. PIEKIELNE WROTA, HOLY BATTALION, VADER, SCHISMOPATIC, AUTOPSY. Szalone ale niezwykłe czasy. Ciesze się, że miałem możliwość przeżyć ten złoty okres dla muzycznego podziemia jakim był bez wątpienia przełom lat 80/90. Chociaż z drugiej strony nie popadajmy w przesadę. Nie wszystko było takie idealne. To był już bowiem okres kiedy np. zespoły z, jak to się powszechnie wtedy mówiło Westu, były zalewane naciąganymi prośbami z Polski o darmowe demówki, koszulki. Nasi rodacy-cwaniacy nagminnie pisali, ze w Polsce jest bieda, i nie maja nawet na wysłanie IRC (taki międzynarodowy znaczek pocztowy). Bez owijania w bawełnę uwiecznił to w booklecie do "Tol Cormpt Norz Norz Norz..." IMPALED NAZARENE. Ale jak to śpiewało QUO VADIS na "Monofobii" - "Nie męcz Diabłów, nie męcz Demonów" (śmiech).
Piotr "Siniak" Dorosiński (Death Attack zine)
"Oj, tak konkretnie to nie mogę powiedzieć, że ktoś mnie nagle oświecił i w pewnym momencie dowiedziałem się, że istnieje drugi obieg metalowej sceny. Zdobywało się wiedzę o różnych kapelach i część z nich była niedostępna na krążkach czy niewidoczna na obrazkach w niemieckim Metal Hammerze. Ale kapele te miały swe nagrania demo i reprezentowały całkiem nową, muzyczną jakość. Nagrania nie do końca wygładzone ale wściekłe, brudne i autentyczne. Mówię tu o takich kapelach jak: SEPULTURA, DEATH, TERRORIZER, WEHRMACHT czy MORBID ANGEL. Najpierw słuchało się ich nagrań demo. Później dopiero docierały ich płyty. Były to lata 1985-87. Coraz bardziej zaczynały być widoczne kapele z tego drugiego obiegu i w którymś momencie się zorientowałem, że cały ten ruch to praktycznie osobna metalowa scena - underground. Oczywiście większość tych kapel wypłynęła na szersze wody ale był ciągle dopływ nowych równie lub bardziej wściekłych tworów."
Axer (manager Slashing Death)
"Nie pamiętam dokładnie, ale był to rok 1986 albo 1987. Znajomy Radek Kasprzak założył f-club IMPERATOR. Dla nas ludzi słuchających AC/DC i IRON MAIDEN to był szok. Radek podrzucał nam różne demówki zagranicznych zespołów zdobyte od Bariela z IMPERATOR, w tym z tego co pamiętam: NECROPHAGIA, DEATH, MINOTAUR, CORONER, ARTILLERY, które często brzmiały dla słuchaczy SAXON, ACCEPT i tym podobnych jak sto piorunów. Pamiętam też dobrze pierwsze demo IMPERATOR "Endless Sacrifice". Jak na tamte czasy masakra. Potem zacząłem pisać sam do kapel z prośba o podsyłanie demówek. Pierwszą taśmą jaką otrzymałem było "Thy Kingdom Come" MORBID ANGEL. Byłem zdziwiony, że goście z Florydy w Stanach Zjednoczonych odpisali i bez najmniejszych problemów wysłali kasety gościowi z jakiejś nikomu nieznanej wsi Rogoźno koło Wągrowca. Niespełna dwa lata później w 1989 roku korespondowałem już z NOCTURNUS, DREAM DEATH, AZAGTHOTH (pre-UNSEEN TERROR), BLIND ILLUSION, DESEXULT, INFERNAL MAJESTY, OUTRAGE (ger), MINOTAUR, ASSASSIN, DEVASTATION, OBITUARY, AUTOPSY, SACRILEGE, SARCOFAGO, DEATHWISH, CANDLEMASS, VITAL REMAINS, HELLBASTARD, NUCLEAR DEATH i wieloma innymi. Wywiady z większością z nich pojawiała się na stronach mojego pierwszego zina Brutal Death." Bartek Wasilewski (Brutal Death zine)
"W podziemiu działałem od jakiegoś czasu, bo zacząłem próby z moim zespołem i trzeba było narobić wokół siebie trochę hałasu. Pierwsze kroki jakie podjąłem w tym kierunku, to pisanie do ludzi z Polski, na adresy, które były na wkładkach do demówek i flyersach bądź tez poznanych na koncertach m.in IRON MAIDEN, ACCEPT albo festiwalu w Jarocinie. Pierwszymi z którymi utrzymywałem kontakt byli Bariel z IMPERATOR czy Peter z VADER, co było bardzo pomocne i dla mnie kluczowe. Ponieważ przez ich ręce przechodziło masę świetnej muzy zza granicy. Bodajże w 1988 roku rozpocząłem własne podboje Zachodu i otrzymywałem przesyłki z kasetami od kultowych dzisiaj DEATH, CARCASS, MORBID ANGEL, TERRORIZER. Prowadziłem ożywioną korespondencję z różnymi postaciami metalowej sceny tamtych lat; zarówno muzykami jak i wydawcami zinów czy organizatorami koncertów. Człowiek nie zdawał sobie sprawy z tego co robi, bo wtedy w tamtych czasach większość muzy to było tzw. podziemie i to wszystko wydawało się takie normalne. Dwa kanały telewizyjne, bardzo mało radiowych, wszechobecna cenzura, no i ustrój polityczny, bardzo mocno determinowały miejsca, gdzie mogła tworzyć się sztuka. Metal był częścią tamtej rzeczywistości. Może nie odgrywał tak dominującej roli jak punk, czy rock, ale tworzył, mobilizował."
Marek Żak (Bloody Prince, Merciless Death)
"Podziemnej muzyki hardcore punk było jakoś dużo. Artykuły "RAZEM" - tam dowiedziałem się o DISCHARGE itd. W radiu tez troszkę można jej było usłyszeć np. CRUCIFIX. Z metalowym podziemiem było troszkę gorzej. W ogóle heavy metal w radiu stanowił niewielki procent, ale tam właśnie się go osłuchałem. Prawdziwych undergroundowych rodzynków nie można było dostac oficjalnie - zależy zresztą, co przyjmie się za kryteria podziemia. Pomocny wówczas w dostarczeniu muzy był wówczas Bariel z IMPERATOR z Łodzi, póki nie zacząłem pisać z ludźmi z Zachodu. Super byli kolesie z VOIVOD z Kanady. Manipulator prowadził ich fan club i oni robili to w takim podziemnym stylu. Własne grafiki rysowane przez Away'a. Zahandlowałem z nimi koszulkę. Myślę, że zacząłem się interesować coraz głebiej i głebiej sceną podziemną od 1986 roku. To się rozpoczęło po usłyszeniu takich kapel jak POSSESSED ze Stanów. Zafascynowany brzmieniem SLAYER, KREATOR, DESTRUCTION, VENOM - szukałem jeszcze bardziej bezkompromisowego grania".
Marcin "Runaway" Wójcik (Separator)
"Moją forpocztą muzyki podziemnej był Robert Szczur z MANSLAUGHTER. To była końcówka mojej podstawówki, rok 1989. Facet zaczął mnie zasypywać kilogramami ulotek, zinami (Death Metal, Butcher, Holocaust, Sick My Dick), demówkami z całego świata (niezapomniane dla mnie do dzisiaj CARBONIZED czy meksykański TOXODETH). Godziny spędzone w towarzystwie jego i całej staszowskiej ekipy metalowej mocno zapadły mi w pamięć.Robert był tez osobą, która odkryła przede mna magię pisania listów, a następnie tape-tradingu. Był skuteczny, bo niewiele ponad rok później wspólnie z kumplem wydaliśmy zina "Death Attack" w którym znalazły się m.in. PIEKIELNE WROTA, HOLY BATTALION, VADER, SCHISMOPATIC, AUTOPSY. Szalone ale niezwykłe czasy. Ciesze się, że miałem możliwość przeżyć ten złoty okres dla muzycznego podziemia jakim był bez wątpienia przełom lat 80/90. Chociaż z drugiej strony nie popadajmy w przesadę. Nie wszystko było takie idealne. To był już bowiem okres kiedy np. zespoły z, jak to się powszechnie wtedy mówiło Westu, były zalewane naciąganymi prośbami z Polski o darmowe demówki, koszulki. Nasi rodacy-cwaniacy nagminnie pisali, ze w Polsce jest bieda, i nie maja nawet na wysłanie IRC (taki międzynarodowy znaczek pocztowy). Bez owijania w bawełnę uwiecznił to w booklecie do "Tol Cormpt Norz Norz Norz..." IMPALED NAZARENE. Ale jak to śpiewało QUO VADIS na "Monofobii" - "Nie męcz Diabłów, nie męcz Demonów" (śmiech).
Piotr "Siniak" Dorosiński (Death Attack zine)
Ostatnio zmieniony czw sie 20, 2020 2:21 am przez LukaSieka, łącznie zmieniany 1 raz.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Teraz słucham...
Nic już nie jest takie samo, odkąd przedwczoraj o 15:42 na podstronie nr 1294 tego tematu Zdan swym (nie pierwszym odnośnie DT) buńczucznym piromańskim wezwaniem rozpętał piekło. 
Nie udzielam się w tej dyskusji, ale czytam z wielką ciekawością (dużo można się dowiedzieć, a nieraz skonfrontować pewne kwestie "wspominkowe" od innych ze swoimi) i przyjemnością, czasem śmiejąc się do łez przez takie perełki jak ta:
Nie udzielam się w tej dyskusji, ale czytam z wielką ciekawością (dużo można się dowiedzieć, a nieraz skonfrontować pewne kwestie "wspominkowe" od innych ze swoimi) i przyjemnością, czasem śmiejąc się do łez przez takie perełki jak ta:
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Teraz słucham...

So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12444
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Teraz słucham...
a jednoczesnie jarasz się Onslaught albo zespołami pokroju Riot City
Mi by było wstyd
Re: Teraz słucham...
Patrz a mi nie a jeszcze nagrywam z otwartą przyłbicą na Fuzzie. Bombardować zły gust puki nie uznają Opetha za geniusz xD
Re: Teraz słucham...
A! Jest jeszcze jedno. Będziemy robić swoje niezależnie od Dzosefów, Opethów, złych gustów i innych Vorgelów
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12619
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Teraz słucham...
A jak ty wypisujesz takie brednie to wstyd mi, że lubię Opeth XD
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12619
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Teraz słucham...
Deathspell Omega - Si Monumentum Requires, Circumspice
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Teraz słucham...
Nikt nie mógł mieć takich taśmDjuk_416 pisze: ↑czw sie 20, 2020 12:07 amZatem skoro Ty nie miałeś demówek Morbid Angel i Amon (który później przeistoczył się w Deicide) to już nikt ich nie mógł miećVorgel pisze: ↑śr sie 19, 2020 11:21 pm Felcio takie kity to sobie możesz pociskać młodym leszczom ale nie mnie. Miałem też starszych kolegów w amatorskich zespołach na przełomie lat 80 i 90, ale nikt nie znał Morbid Angel dopóki nie wydali kultowej debiutanckiej płyty. A tym bardziej w Polsce. Nie mówiąc już o Deicide, którzy w USA dopiero pojawili się w świadomości w 1990. Nie dopiero w PRL. Takie kity to pociskaj kinder metalom.??
i może przenieście te przepychanki do innego tematu, np tu
viewtopic.php?f=4&t=6412&p=336610&hilit ... nd#p336610
bo tutaj chyba nie ma na to miejsca a w tym temacie Muzyka undergroundowa bardziej to pasuje mimo wszystko
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12444
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Teraz słucham...
Nie musisz ich uważać za geniusz.
Po prostu nudzenie się przy ciekawym zespole i jaranie się absolutnie wtórnymi i monotematycznymi zespołami mnie bawi