Dokładnie. Porównywanie remixu tego muzycznego gniota do okaleczeń największych skarbów w dorobku kultury światowej, to kabaret, którego nie spodziewałbym się nawet po pinio.
Tak samo te dygresje na temat Mozarta. Śmieszne. Faktycznie muza Iron Maiden jest tak samo finezyjna jak genialne dzieła Mozarta, że można je porównywać. Prawdziwie ten sam ciężar na szalach wagi talentów.
Tempo jest ważne a jeśli już porównuje się przeżywanie muzyki do seksu, to istnieją pewne detale związane z wiekiem.
Inaczej bzyka zdrowy młodzieniec a inaczej podstarzały miękiszon wspomagający się farmacją, który musi uważać, żeby mu się wacek, albo pikawa nie rozleciały.
Inaczej wygląda seks z piękną, młodą dziewczyną, inaczej z nadgryzioną zębem czasu kobietą przed przekwitem a jeszcze inaczej masturbacja starego dziada w szafie(David Carradine). Jaki wniosek? Każdy ma inny temperament, inne potrzeby i inne możliwości. Z pewnością w tempach oryginalnego Senjutsu nie porozlatujemy się na Narodowym. Jest bezpiecznie dostosowane do wszystkich. Do przedszkolaków, ludzi w wieku produkcyjnym i pampersboyów 70+. Średnia światowa.
Ja tam wolę tempa z remixu.




