Thrash Metal
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Thrash Metal
Tylko ja nie o tym mówiłem. Po pierwsze w krytyce muzycznej wszystko jest subiektywne - filtrowane przez gust recenzenta, jego obycie, osłuchanie etc. Chodzi o rzecz prostą - aby o czymś się wypowiedzieć wypadałoby to znać. Przesłuchać, mieć jakąś opinię wyrobioną. Jeśli ktoś deklaruje, że nie słucha obecnej sceny bo mu klasyki wystarczą i jej nie śledzi to w porządku. Każdy ma prawo podchodzić do tego po swojemu. Tylko niech nie mówi czym scena jest, czym nie jest albo kto jest godny lub nie godny na niej uwagi. Taki ktoś po prostu nie ma o tym pojęcia. Poza tym z całym szacunkiem ale jeśli ktoś mi powie, że ktoś gra jak Slayer na "Show No Mercy" to pójdę sprawdzić bo może dobrze ukręcił te numery. Mam co prawda "Show No Mercy" na półce ale znam na nim każdą sekundę muzyki więc ile można katować to samo. Albo np. że zespół brzmi jak Virgin Steele. To chyba kurs galopem pójdę po taką płytę bo mało co brzmi jak Virgin Steele.
Re: Thrash Metal
Ale co to znaczy "nie słucha obecnej sceny"? Obecna scena to jest scena powtórek z rozrywki, można nie znać nazwy, ale jak widzę produkty typu Blazon Stone, to mi się śmiać chce. Pomijając nawet tandetne brzmienie i melodyjki przypominające tanie disco/dance z lat 90 (już w tym numerze tytułowym), jak ktoś to wystawia na piedestał i mówi o jakimś następnym Running Wild to przecież nie mogę tego traktować poważnie. Co do kopii Show No Mercy, nie wybaczam takich rzeczy żadnemu zespołowi, pomijając już nawet fakt, że znam wystarczająco dużo różnych od siebie zespołów, by nie zachwycać się drugoligowym Slayerem. Show No Mercy mam w dwóch egzemplarzach, bo po kolekcjonersku zakupiłem digipack jak się ukazał, ze względu na to, że nie ma tam bonusów, które mam na wcześniejszym wydaniu. I już nawet coś takiego kręci mnie bardziej, niż szukanie kopii Show No Mercy i zespołu, który nigdy drugim Slayer nie będzie.
Re: Thrash Metal
Vorgel czy ja do Ciebie pisze w języku marsjan? Jeszcze raz - jeśli ktoś nie siedzi w obecnej scenie heavy metalowej czyli nie słucha tego co wychodzi regularnie, nie szpera, nie patrzy czy nie wyszło coś dobrego to znaczy, że nie słucha obecnej sceny. To chyba proste jest. Jak ktoś zna 5 zespołów na krzyż z tego co wychodzi teraz albo nawet nie tyle to powinien zmilczeć bo nie wie o czym mówi po prostu. I podawanie tu jednego kuriozum pt. Blazon Stone jest co najmniej śmieszne bo mogę to odeprzeć tak z dziesięcioma dobrymi zespołami. Tylko to trzeba znać. To jak z obecnym black metalem - myślę, że wiele osób na tym forum nie mogłoby nic powiedzieć o tej muzyce bo po prostu nie ma pojęcia co dzieje się na scenie. Analogicznie to wygląda jeśli o jakąkolwiek inna scenę. Wygłaszanie sądów gdy się nie ma o tym pojęcia (i nie chodzi tu o bycie wyrytym na blachę maniakiem każdego najmniejszego zespołu) to zwyczajna ignorancja.Vorgel pisze: ↑pn mar 18, 2019 6:29 pm Ale co to znaczy "nie słucha obecnej sceny"? Obecna scena to jest scena powtórek z rozrywki, można nie znać nazwy, ale jak widzę produkty typu Blazon Stone, to mi się śmiać chce. Pomijając nawet tandetne brzmienie i melodyjki przypominające tanie disco/dance z lat 90 (już w tym numerze tytułowym), jak ktoś to wystawia na piedestał i mówi o jakimś następnym Running Wild to przecież nie mogę tego traktować poważnie. Co do kopii Show No Mercy, nie wybaczam takich rzeczy żadnemu zespołowi, pomijając już nawet fakt, że znam wystarczająco dużo różnych od siebie zespołów, by nie zachwycać się drugoligowym Slayerem. Show No Mercy mam w dwóch egzemplarzach, bo po kolekcjonersku zakupiłem digipack jak się ukazał, ze względu na to, że nie ma tam bonusów, które mam na wcześniejszym wydaniu. I już nawet coś takiego kręci mnie bardziej, niż szukanie kopii Show No Mercy i zespołu, który nigdy drugim Slayer nie będzie.
Natomiast co do Show No Mercy to oczywiście można tak jak napisałeś. Ja lubię styl który jest na Show No Mercy. Ale ono jest jedno. Jeśli ktoś w tym stylu potrafi ukręcić thrashowe petardy to nie widzę powodu się tym nie zainteresować. Zwłaszcza, że zespołów które rżną z jednego bandu tylko jest w sumie garstka. I faktycznie takie mogą denerwować. Ale jak taki Toxic Holocaust bierze wczesny teutoński thrash, rzeczy w rodzaju G.B.H. i Discharge i do tego dodaje trochę sosu wczesno-Exodusowego i Slayerowego to dyskusja jest trochę inna w tym momencie.
Re: Thrash Metal
A powiedzmy, że ktoś zna 5 nowych zespołów ze sceny heavy, a nie zna 50 innych, które grają tak samo, to stracił cokolwiek? Co tamte zespoły wniosły innego, że trzeba się im przyglądać i na tej podstawie wypowiadać sądy o scenie heavy metalowej? Metal jest bardziej martwy od trupa, skoro żeby zwrócić na siebie uwagę, trzeba grać jak Slayer czy Running Wild. Nie ma więc żadnej sceny, jest po prostu zabawa dla ludzi, którzy lubią takie historie. Ale metal to już historia. A niedługo będzie prehistorią.Zdan pisze: ↑pn mar 18, 2019 6:37 pm
Vorgel czy ja do Ciebie pisze w języku marsjan? Jeszcze raz - jeśli ktoś nie siedzi w obecnej scenie heavy metalowej czyli nie słucha tego co wychodzi regularnie, nie szpera, nie patrzy czy nie wyszło coś dobrego to znaczy, że nie słucha obecnej sceny. To chyba proste jest. Jak ktoś zna 5 zespołów na krzyż z tego co wychodzi teraz albo nawet nie tyle to powinien zmilczeć bo nie wie o czym mówi po prostu. I podawanie tu jednego kuriozum pt. Blazon Stone jest co najmniej śmieszne bo mogę to odeprzeć tak z dziesięcioma dobrymi zespołami. Tylko to trzeba znać. To jak z obecnym black metalem - myślę, że wiele osób na tym forum nie mogłoby nic powiedzieć o tej muzyce bo po prostu nie ma pojęcia co dzieje się na scenie. Analogicznie to wygląda jeśli o jakąkolwiek inna scenę. Wygłaszanie sądów gdy się nie ma o tym pojęcia (i nie chodzi tu o bycie wyrytym na blachę maniakiem każdego najmniejszego zespołu) to zwyczajna ignorancja.
Natomiast co do Show No Mercy to oczywiście można tak jak napisałeś. Ja lubię styl który jest na Show No Mercy. Ale ono jest jedno. Jeśli ktoś w tym stylu potrafi ukręcić thrashowe petardy to nie widzę powodu się tym nie zainteresować. Zwłaszcza, że zespołów które rżną z jednego bandu tylko jest w sumie garstka. I faktycznie takie mogą denerwować. Ale jak taki Toxic Holocaust bierze wczesny teutoński thrash, rzeczy w rodzaju G.B.H. i Discharge i do tego dodaje trochę sosu wczesno-Exodusowego i Slayerowego to dyskusja jest trochę inna w tym momencie.
Nie tak dawno Invader mi pisał, żebym zrobił listę top 50 albumów. Ja się nie za bardzo czuję na siłach tyle tego jest, ale jak pomyślałem, że z niemieckiego thrashu wejdzie tylko jedna płyta (nawet w 100 by była najwyżej jedna) i to TYLKO dlatego, że akurat mam do niej ogromny sentyment, to w zasadzie zastanawiam się nawet nad sensem słuchania nowych produkcji weteranów, a nie dopiero szukania ich klonów. Czasy kiedy brało się wszystko i nie marudziło, bo nie było youtube i spotify, ani w ogóle internetu kiedy poznawałem metal, dawno temu minęły. Jak ktoś ma chęci, jak ktoś uważa, że metal ma się świetnie i Blazon Stone to super kapela, ok, niech słucha i niech tworzy sobie z tego scenę dla własnego dobrego samopoczucia.
Re: Thrash Metal
Widzę, że jednak nie doszło. To inaczej bo chyba tak przemówię do Ciebie - skupmy się na starociach. Powiedzmy, że znasz Maiden, Priest, Accept, Running Wild i Black Sabbath. Czy to oznacza, że znasz scenę heavy metalową? W sumie znasz pięciu tuzów więc po Ci reszta tak? Tylko żeby stwierdzić, że reszta to kopiści to wypadałoby ich przesłuchać. Więc jeśli wypowiadasz się o nowej scenie heavy metalowej na której są dziesiątki zespołów a znasz pięć na krzyż to czy znasz nową scenę? Czy masz o niej pojęcie? Czy po prostu masz osąd z góry zaplanowany i wiesz, że to nie warto tego słuchać. A ustaliliśmy już jakiś czas temu, że nie trzeba być oryginalnym by grać dobrą muzykę. Wypowiadasz się o współczesnym black metalu? Jakoś tego nie widziałem bo nie śledzisz o ile wiem tej muzyki. Więc po kiego grzyba mówisz o scenie która de facto Cię nie interesuje i nie wiesz w sumie co się na niej dzieje?Vorgel pisze: ↑pn mar 18, 2019 6:52 pmA powiedzmy, że ktoś zna 5 nowych zespołów ze sceny heavy, a nie zna 50 innych, które grają tak samo, to stracił cokolwiek? Co tamte zespoły wniosły innego, że trzeba się im przyglądać i na tej podstawie wypowiadać sądy o scenie heavy metalowej? Metal jest bardziej martwy od trupa, skoro żeby zwrócić na siebie uwagę, trzeba grać jak Slayer czy Running Wild. Nie ma więc żadnej sceny, jest po prostu zabawa dla ludzi, którzy lubią takie historie. Ale metal to już historia. A niedługo będzie prehistorią.Zdan pisze: ↑pn mar 18, 2019 6:37 pm
Vorgel czy ja do Ciebie pisze w języku marsjan? Jeszcze raz - jeśli ktoś nie siedzi w obecnej scenie heavy metalowej czyli nie słucha tego co wychodzi regularnie, nie szpera, nie patrzy czy nie wyszło coś dobrego to znaczy, że nie słucha obecnej sceny. To chyba proste jest. Jak ktoś zna 5 zespołów na krzyż z tego co wychodzi teraz albo nawet nie tyle to powinien zmilczeć bo nie wie o czym mówi po prostu. I podawanie tu jednego kuriozum pt. Blazon Stone jest co najmniej śmieszne bo mogę to odeprzeć tak z dziesięcioma dobrymi zespołami. Tylko to trzeba znać. To jak z obecnym black metalem - myślę, że wiele osób na tym forum nie mogłoby nic powiedzieć o tej muzyce bo po prostu nie ma pojęcia co dzieje się na scenie. Analogicznie to wygląda jeśli o jakąkolwiek inna scenę. Wygłaszanie sądów gdy się nie ma o tym pojęcia (i nie chodzi tu o bycie wyrytym na blachę maniakiem każdego najmniejszego zespołu) to zwyczajna ignorancja.
Natomiast co do Show No Mercy to oczywiście można tak jak napisałeś. Ja lubię styl który jest na Show No Mercy. Ale ono jest jedno. Jeśli ktoś w tym stylu potrafi ukręcić thrashowe petardy to nie widzę powodu się tym nie zainteresować. Zwłaszcza, że zespołów które rżną z jednego bandu tylko jest w sumie garstka. I faktycznie takie mogą denerwować. Ale jak taki Toxic Holocaust bierze wczesny teutoński thrash, rzeczy w rodzaju G.B.H. i Discharge i do tego dodaje trochę sosu wczesno-Exodusowego i Slayerowego to dyskusja jest trochę inna w tym momencie.
Nie tak dawno Invader mi pisał, żebym zrobił listę top 50 albumów. Ja się nie za bardzo czuję na siłach tyle tego jest, ale jak pomyślałem, że z niemieckiego thrashu wejdzie tylko jedna płyta i to TYLKO dlatego, że akurat mam do niej ogromny sentyment, to w zasadzie zastanawiam się nawet nad sensem słuchania nowych produkcji weteranów, a nie dopiero szukania ich klonów. Czasy kiedy brało się wszystko i nie marudziło, bo nie było youtube i spotify, ani w ogóle internetu kiedy poznawałem metal, dawno temu minęły. Jak ktoś ma chęci, jak ktoś uważa, że metal ma się świetnie i Blazon Stone to super kapela, ok, niech słucha i niech tworzy sobie z tego scenę dla własnego dobrego samopoczucia.
Co do metalu i historii - o tym już mówiliśmy. Rozumiem, że obecnie wychodzące krążki z bluesem i jazzem też nie mają racji bytu?
I nikt tu nie stwierdził, że Blazon Stone to wspaniała kapela. Natomiast spokojnie pochwalę takie zespoły jak Gatekeeper, Manacle, Traveler, Battleroar, Haunt, Sanhedrin, Pounder, Chevalier, Ice War, Blade Killer - a to tylko kilka przykładów z głowy.
Re: Thrash Metal
Ale co to za pytanie i gdzie jest ta granica? I ile trzeba znać zespołów, by znać scenę metalową? Przecież nikt nawet nie jest w stanie policzyć ile powstało na przestrzeni lat zespołów metalowych. Podkreślam, w dawnych czasach sprawdzało się różne rzeczy, bo metal wciąż się rozwijał. W momencie kiedy zdałem sobie sprawę, że metal się już przestał rozwijać i to całkowicie, przestałem się interesować nowymi zespołami, chociaż faktem jest że trochę nowego heavy metalu i hard rocka poznałem pisząc recenzje. No ale też ustalmy co jest nowe, bo dla mnie wszystko co powstało w XXI wieku, dla kogoś to zespoły z ostatnich 5 lat, jeszcze dla innego z ostatnich dwóch.
Nowe krążki z bluesem i jazzem mają tyle samo sensu, ale znajdują nabywców. Rock progresywny jest bardziej regresywny z każdym rokiem, ale ok, jeśli kogoś to dalej kręci. Czasem odkryję jakąś staroć, której z jakichś powodów nie znałem. I to jest o wiele bardziej ekscytujące niż szukanie współczesnych klonów.
PS. Naturalnie, że nie interesuje mnie żadna scena, a muzyka. Niedługo zabraknie mi miejsca na nowe stare płyty, w różnych gatunkach i ja się naprawdę nie zastanawiam jak się ma ta, czy inna scena. Dla mnie metal to już historia.
Nowe krążki z bluesem i jazzem mają tyle samo sensu, ale znajdują nabywców. Rock progresywny jest bardziej regresywny z każdym rokiem, ale ok, jeśli kogoś to dalej kręci. Czasem odkryję jakąś staroć, której z jakichś powodów nie znałem. I to jest o wiele bardziej ekscytujące niż szukanie współczesnych klonów.
PS. Naturalnie, że nie interesuje mnie żadna scena, a muzyka. Niedługo zabraknie mi miejsca na nowe stare płyty, w różnych gatunkach i ja się naprawdę nie zastanawiam jak się ma ta, czy inna scena. Dla mnie metal to już historia.
Re: Thrash Metal
Tą granicę oczywiście każdy ustala sobie sam ale jak ktoś przyznaje się że w sumie nowa muzyka go nie interesuje ale się o niej wypowie to dla mnie jest ignorantem i może z dyskusji spadać w podskokach bo właśnie udowodnił, że z nim dyskutować nie warto. I na pewno jest to więcej niż pięć zespołów. I powtarzam nie trzeba znać wszystkiego ale wypadałoby się ORIENTOWAĆ chociaż co wychodzi, co jest warte uwagi etc. To nie jest specjalnie trudne do zrobienia ani do zrozumienia. Jeśli ktoś wyłączył się z metal w okolicach 2000 roku to nie ma problemu tylko niech nie mówi czym teraz metal jest albo nie jest bo jego perspektywa jest z deczka mało wiarygodna. Może się zakopać w swoich starociach i chwała mu.
Nowe krążki z metalem też jakoś znajdują nabywców bo co i rusz coś wychodzi na kompakcie albo winylu. A jak sam powiedziałeś wytwórnie nie są głupie
Chyba, że zgodzimy się, że dla części to czysta pasja i dlatego to wydają. Ale jeśli tak to też wiele to mówi o tym czy metal przetrwa czy nie 
BTW Chciałbym się dowiedzieć czego klonem jest Gatekeeper. Albo Ice War. Albo taki Sanhedrin
Nowe krążki z metalem też jakoś znajdują nabywców bo co i rusz coś wychodzi na kompakcie albo winylu. A jak sam powiedziałeś wytwórnie nie są głupie
BTW Chciałbym się dowiedzieć czego klonem jest Gatekeeper. Albo Ice War. Albo taki Sanhedrin
Re: Thrash Metal
Jazz to jest muzyka o dużo większych horyzontach, niż metal i to, że po prostu nie ma dziś na scenie kogoś o podobnej popularności do Milesa Davisa nie oznacza, że jest martwa. Ona będzie się rozwijała jeszcze długo po metalu. W sumie to jest pewien fenomen, bo zaraz pyknie jej setka, a dalej wychodzą ciekawe krążki. W 2070 metal będzie stał już samymi kopiami Show No Mercy i innymi Symbolicami.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Thrash Metal
Ale nie ma nowej muzyki. Jest nowy zespół, muzyka jest stara, co więcej ten recykling wszedł już na takie obroty, że zespoły które kiedyś same kopiowały, teraz są kopiowane, bo zaczynają grać ludzie urodzeni w XXI wieku. Jeśli ktoś ma powiedzmy te 18 czy 20 lat i słucha 100 kopii weteranów, to nie jest źle, ale źle by było, gdyby nie znał Judas Priest z lat 70, bo to jest stare. Widzisz różnicę? Bo ona jest kolosalna.Zdan pisze: ↑pn mar 18, 2019 7:43 pm Tą granicę oczywiście każdy ustala sobie sam ale jak ktoś przyznaje się że w sumie nowa muzyka go nie interesuje ale się o niej wypowie to dla mnie jest ignorantem i może z dyskusji spadać w podskokach bo właśnie udowodnił, że z nim dyskutować nie warto. I na pewno jest to więcej niż pięć zespołów. I powtarzam nie trzeba znać wszystkiego ale wypadałoby się ORIENTOWAĆ chociaż co wychodzi, co jest warte uwagi etc. To nie jest specjalnie trudne do zrobienia ani do zrozumienia. Jeśli ktoś wyłączył się z metal w okolicach 2000 roku to nie ma problemu tylko niech nie mówi czym teraz metal jest albo nie jest bo jego perspektywa jest z deczka mało wiarygodna. Może się zakopać w swoich starociach i chwała mu.
Nowe krążki z metalem też jakoś znajdują nabywców bo co i rusz coś wychodzi na kompakcie albo winylu. A jak sam powiedziałeś wytwórnie nie są głupieChyba, że zgodzimy się, że dla części to czysta pasja i dlatego to wydają. Ale jeśli tak to też wiele to mówi o tym czy metal przetrwa czy nie
BTW Chciałbym się dowiedzieć czego klonem jest Gatekeeper. Albo Ice War. Albo taki Sanhedrin![]()
Oczywiście, nowe płyty wciąż znajdują nabywców, gdyż są robione przede wszystkim z myślą, o publice młodej, takiej, dla której płyty z lat 80 brzmią za cicho, za mało nowocześnie itd. Ale jeśli brzmienie jest kryterium, to wszystko walnęło na ryj z jeszcze większym hukiem niż się może z pozoru wydawać. Bo wydawanie na CD czegoś, co równie dobrze brzmi w mp3 delikatnie mówiąc mija się z celem. No i te nakłady też pewnie nie są obecnie imponujące.
PS. Ostatnie Gatekeeper kojarzy mi się z Manowar, nie sądzę że przypadkowo.
Re: Thrash Metal
Tak szczerze mówiąc, to nie znam nikogo "z młodych", dla którego klasyki Slayera, Sabbath, Priest itp. brzmią za cicho lub staromodnie i przez to ich unika. Fakt, uważam że takie JP na produkcji swoich płyt w latach siedemdziesiątych traciło (ona ujmowała ciężaru tym kompozycjom, które przecież wręcz powinny brzmieć bardziej metalowo, bo to już jest metal na pełnej), ale nie mogę powiedzieć, by z technicznego punktu widzenia była ona zła.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Thrash Metal
Ale czekaj - po czym wnosisz to wszystko co piszesz? Słuchasz tego czy masz założenie a priori? Bo to mi tu chodzi. Jeśli siedzisz w temacie i znasz te rzeczy które wymieniłem to w porządku - każdy ma prawo do swojego zdania. Ale jeśli nie to skąd te wnioski? A co do młodzieży to u nich kult staroci jest bodaj nawet większy niż u starych. Jak coś jest stare to z automatu staje się dobre, świetne i warte poznania. Też niezła paranoja bo nie wszystko co kiedyś było było dobre. Tak samo w sumie jak teraz. Nowi podchodzą do staroci raczej z czołobitnością i bez krytyki.
Nakłady obecnie nie są imponujące dla NIKOGO poza rapem, popem i ew. bardzo mainstreamowym rockiem (a i tu myślę bieda)
To kwestia tego, że płyt po prostu już się nie kupuje. A jednak pomimo tych słabych nakładów ktoś tych metalowców wypuszcza i to szerokim strumieniem to wychodzi. Ciekawostka taka
A co do produkcji - taki Ice War wcale nie brzmi nowocześnie. Tak samo Manacle. Sanhedrin też nie. I nie brzmią też jak mp3 wytłoczone na płycie.
PS. Mówiąc ostatni masz na myśli album czy EP-kę "Grey Maiden"? Skojarzenia oczywiście są (choć przy wywiadzie panowie nie podali Manowar jako inspiracji) i może to być Manowar. Dla mnie to Savatage (jeśli chodzi album) jak i Omen jak i miejscami wręcz doom metal. Ale KLONEM jakiegokolwiek zespołu to bym ich nie nazwał jednak.
Nakłady obecnie nie są imponujące dla NIKOGO poza rapem, popem i ew. bardzo mainstreamowym rockiem (a i tu myślę bieda)
PS. Mówiąc ostatni masz na myśli album czy EP-kę "Grey Maiden"? Skojarzenia oczywiście są (choć przy wywiadzie panowie nie podali Manowar jako inspiracji) i może to być Manowar. Dla mnie to Savatage (jeśli chodzi album) jak i Omen jak i miejscami wręcz doom metal. Ale KLONEM jakiegokolwiek zespołu to bym ich nie nazwał jednak.
Re: Thrash Metal
O właśnie w tym kierunku bym szedł. Co roku kuce odkrywają kolejny stary zespół i potem widać gromadki rycerzy cnoty w koszulkach Death, Bathory i Xentrix. Ta reakcja łańcuchowa zawsze mnie bawiła, chociaż dobrze, że sięgają po te rzeczy, nawet jeśli w ten sposób.Zdan pisze: ↑pn mar 18, 2019 8:08 pm A co do młodzieży to u nich kult staroci jest bodaj nawet większy niż u starych. Jak coś jest stare to z automatu staje się dobre, świetne i warte poznania. Też niezła paranoja bo nie wszystko co kiedyś było było dobre. Tak samo w sumie jak teraz. Nowi podchodzą do staroci raczej z czołobitnością i bez krytyki.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Thrash Metal
Generalnie edukacja muzyczna jest jak najbardziej w porządku i zawsze to promowałem. To większa perspektywa i po prostu większa wiedza na dany temat. Tylko trzeba to wszystko to robić z dystansem bo nie każdy singiel NWOBHM który wyszedł w epoce to był uber-geniusz który zasługuje na bicie piany i psalmy pochwalne.
Re: Thrash Metal
Im więcej słuchasz, tym bardziej jesteś osłuchany i tym bardziej znasz scenę. Tak samo jest z filmami, czy książkami.
www.MetalSide.pl
Re: Thrash Metal
1. Nie uważam, że ktoś kto poznał np 100 zespołów metalowych wie mniej, niż ktoś, kto poznał 200, z czego 100 grają tak samo i obrabiają przez kolejną dekadę stare patenty. Bo czego ta wiedza ma się tyczyć, nazw? Jeśli o to tylko chodzi, to tak, ktoś kto zna mniej nazw wie mniej odnośnie tego jaki konkretnie zespół robi to samo co 100 innych przed nim. I tylko tyle.Zdan pisze: ↑pn mar 18, 2019 8:08 pm Ale czekaj - po czym wnosisz to wszystko co piszesz? Słuchasz tego czy masz założenie a priori? Bo to mi tu chodzi. Jeśli siedzisz w temacie i znasz te rzeczy które wymieniłem to w porządku - każdy ma prawo do swojego zdania. Ale jeśli nie to skąd te wnioski? A co do młodzieży to u nich kult staroci jest bodaj nawet większy niż u starych. Jak coś jest stare to z automatu staje się dobre, świetne i warte poznania. Też niezła paranoja bo nie wszystko co kiedyś było było dobre. Tak samo w sumie jak teraz. Nowi podchodzą do staroci raczej z czołobitnością i bez krytyki.
Nakłady obecnie nie są imponujące dla NIKOGO poza rapem, popem i ew. bardzo mainstreamowym rockiem (a i tu myślę bieda)To kwestia tego, że płyt po prostu już się nie kupuje. A jednak pomimo tych słabych nakładów ktoś tych metalowców wypuszcza i to szerokim strumieniem to wychodzi. Ciekawostka taka
A co do produkcji - taki Ice War wcale nie brzmi nowocześnie. Tak samo Manacle. Sanhedrin też nie. I nie brzmią też jak mp3 wytłoczone na płycie.
PS. Mówiąc ostatni masz na myśli album czy EP-kę "Grey Maiden"? Skojarzenia oczywiście są (choć przy wywiadzie panowie nie podali Manowar jako inspiracji) i może to być Manowar. Dla mnie to Savatage (jeśli chodzi album) jak i Omen jak i miejscami wręcz doom metal. Ale KLONEM jakiegokolwiek zespołu to bym ich nie nazwał jednak.
2. Dzisiaj albo jest zespół z tzw dobrą produkcją, czyli ma wyważone brzmienie basu i sopranu wyprasowane dobrze na komputerze i to mogą być zespoły grające różne odmiany metalu, albo nie ma produkcji wcale, co nie sprawia, że brzmi dobrze, bo jak się wyprasuje brzmienie na komputerze, wszystko brzmi równie miernie i bez polotu.
3. Chodzi mi o album East of Sun. Pretensjonalne do bólu. Próbują pod Manowar ale wokal równie słaby co u Quorthona i też podobnie momentami brzmi. Z tym, że Quorthon to był jednak MUZYK z prawdziwego zdarzenia, który nagrał dwie świetne płyty, a to są zwykli kopiści. Owszem trzeba im przyznać, że nie zafiksowali się jedynie na Manowar. Najbardziej podobają mi się te niskie unisona, jakże charakterystyczne dla metalu z wczesnych lat 80, u Queensryche tego pełno na dwóch pierwszych wydawnictwach, ale nie tylko u nich. Zawsze to mi się najbardziej podobało w heavy metalu. Problem z Gatekeeper jest taki jak z wszystkimi podobnymi kopistami. Zero charyzmy, to są niestety dzieciaki przy Manowar, którzy uznali, że jak opanują wszystkie charakterystyczne dla heavy metalu patenty, to będą jak dawne legendy. Otóż nie ma takiej możliwości, bo trzeba mieć oczywiście wspomnianą charyzmę, profesjonalizm bijący z każdego dźwięku, absolutne przekonanie, że brzmi się dobrze, nawet jeśli zespół gra live i są kłopoty techniczne. Dynamika, bezczelnie pewne podejście do instrumentu, jak kiedyś Hendrix, którego nie lubię, ale trzeba przyznać, że od niego się zaczęło takie wariactwo. Można się nauczyć paru tricków, ale z tego nie ulepisz klasyki.
Re: Thrash Metal
Wcześniej kiedy kupowałem box Sodom w którym byly Persecution Mania i własnie In the Sign /Obsessed nawet nie wiedziałem o tym że są dwie wersje Obsessed. Troche sie zdziwiłem kiedy sie skonczyly utwory z In the Sign bo nie tylko brzmienie ale i aranżacje tych utworów mocno odbiegają od tego co jest na tej wersji którą kiedyś miałem na winylu. Brzmi to fatalnie ale trzymam to cd ze względu na In the Sign , bo osobno też ciężko to dostać, choć pamiętam że jeden kolega miał wydanie samego In the Sign of evil.LukaSieka pisze: ↑pn mar 18, 2019 1:17 pmNa europejskiej wersji jest Intro (The Rebirth...), które trwa 55 sekund. Na tej popsutej wersji wydanej w stanach jest inne Intro na początku płyty, które trwa prawie dwie minuty. To intro znane jest z resztą z wydania cd "In The Sign Of Evil / Obsessed By Cruelty". No i przede wszystkim na wydaniu europejskim jest utwór "After The Deluge".
Dla porównania brzmienia.
To jest ta koszmarna kwadratowa wersja "Deathlike Silence" z amerykańskiego wydania i z cd:
https://www.youtube.com/watch?v=TdzTHQKaOrA
To jest "Deathlike Silence" z wydania europejskiego:
https://www.youtube.com/watch?v=H1B3fy3HaQ8
Różnica jest kolosalna.
Pewnym podobieństw, skojarzeń nie da się uniknąć w dzisiejszych czasach. Tym bardziej jak ktoś słucha tej muzyki od 30 lat. Zawsze coś znajdzie.Chyba nie powstał przez ostatnie 20-25 lat zespół który kompletnie z niczym by sie nie kojarzył
Re: Thrash Metal
No więc właśnie. Oczywiście są tacy, dla których wynajdywanie nowych zespołów grających jak stare to fajne zajęcie i lubią takie podróże. Ja jeśli już czegoś szukam, to w przeszłości. Bo jednak parę rzeczy się przeoczyło.
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6567
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Thrash Metal
Czekam aż ten Tankard znowu przyjedzie do Polski ale cos za bardzo doczekać sie nie moge. Dziwne troche bo w zasadzie niedaleko. Popularność Tankard u nas ma. Płyty wydają regularnie. Ciekawe co jest na rzeczy.
Sodom - Obsessed słucham tylko z winyla, wydanie steamhammer. Cd wyłączam po ostatnim utworze z In the Sign.
Re: Thrash Metal
Do Vorgela:
Ad 1: To nie mamy o czym rozmawiać bo w tym momencie twierdzisz rzeczy po prostu szalone. Aby o zespole się wypowiedzieć trzeba go posłuchać. I nie chodzi o wymienianie się nazwami. Tylko po prostu o znajomość tego o czym się mówi. Dalej mówisz o Gatekeeper i możemy się nie zgodzić ale przynajmniej przesłuchałeś to i są jakieś refleksje. Tak możemy rozmawiać. Inaczej nie bardzo się da.
Ad 2: Z produkcją jak zwykle jest różnie. Paradoksalnie najgorzej jest z płytami z wielkich wytwórni - te zwykle brzmią jak spod jednej sztancy. Niezależne wydawnictwa miewają słabą produkcję ale równie dobrze może być ok. To loteria. Taki Gatekeeper na przykład nie brzmi najgorzej.
Ad 3: Po pierwsze - to klasyczny heavy metal - jest pretensjonalny jakby w pakiecie. Manowar jest pretensjonalny, takoż Saxon, Diamond Head i cała reszta tematu. Jak mawiają Anglosasi - "It's not a bug, it's a feature". Co do Twoich uwag - ja np. słyszę u Gatekeepera więcej Omen niż Manowar szczególnie w tych szybszych partiach. Jest tam miejscami też pewna melancholia która kojarzy mi się z doom metalem. Najbardziej się jednak nie zgadzamy co do wokali - moim zdaniem JP nie brzmi za cholerę jak Quorthon. To chyba najlepszy element tego zespołu - jego wokale są pełne pasji i siły. To kompozycje miejscami są lekko przydługie i przydałoby się tam więcej uderzenia. Ale cieszę się, że możemy sobie o tym pogadać a nie tylko gdybać nawet jeśli się nie zgadzamy. Gatekeeper na pewno nie są kopistami jednego zespołu. To goście którzy ukochali sobie klasyczny metal i to słychać. Owszem są rzeczy do poprawy ale na pewno nie jest to nuda bez wyrazu.
Ad 1: To nie mamy o czym rozmawiać bo w tym momencie twierdzisz rzeczy po prostu szalone. Aby o zespole się wypowiedzieć trzeba go posłuchać. I nie chodzi o wymienianie się nazwami. Tylko po prostu o znajomość tego o czym się mówi. Dalej mówisz o Gatekeeper i możemy się nie zgodzić ale przynajmniej przesłuchałeś to i są jakieś refleksje. Tak możemy rozmawiać. Inaczej nie bardzo się da.
Ad 2: Z produkcją jak zwykle jest różnie. Paradoksalnie najgorzej jest z płytami z wielkich wytwórni - te zwykle brzmią jak spod jednej sztancy. Niezależne wydawnictwa miewają słabą produkcję ale równie dobrze może być ok. To loteria. Taki Gatekeeper na przykład nie brzmi najgorzej.
Ad 3: Po pierwsze - to klasyczny heavy metal - jest pretensjonalny jakby w pakiecie. Manowar jest pretensjonalny, takoż Saxon, Diamond Head i cała reszta tematu. Jak mawiają Anglosasi - "It's not a bug, it's a feature". Co do Twoich uwag - ja np. słyszę u Gatekeepera więcej Omen niż Manowar szczególnie w tych szybszych partiach. Jest tam miejscami też pewna melancholia która kojarzy mi się z doom metalem. Najbardziej się jednak nie zgadzamy co do wokali - moim zdaniem JP nie brzmi za cholerę jak Quorthon. To chyba najlepszy element tego zespołu - jego wokale są pełne pasji i siły. To kompozycje miejscami są lekko przydługie i przydałoby się tam więcej uderzenia. Ale cieszę się, że możemy sobie o tym pogadać a nie tylko gdybać nawet jeśli się nie zgadzamy. Gatekeeper na pewno nie są kopistami jednego zespołu. To goście którzy ukochali sobie klasyczny metal i to słychać. Owszem są rzeczy do poprawy ale na pewno nie jest to nuda bez wyrazu.
Re: Thrash Metal
1. Refleksje są takie, że nie mam ochoty eksplorować ich nowego dziełaZdan pisze: ↑wt mar 19, 2019 2:07 pm Do Vorgela:
Ad 1: To nie mamy o czym rozmawiać bo w tym momencie twierdzisz rzeczy po prostu szalone. Aby o zespole się wypowiedzieć trzeba go posłuchać. I nie chodzi o wymienianie się nazwami. Tylko po prostu o znajomość tego o czym się mówi. Dalej mówisz o Gatekeeper i możemy się nie zgodzić ale przynajmniej przesłuchałeś to i są jakieś refleksje. Tak możemy rozmawiać. Inaczej nie bardzo się da.
Ad 2: Z produkcją jak zwykle jest różnie. Paradoksalnie najgorzej jest z płytami z wielkich wytwórni - te zwykle brzmią jak spod jednej sztancy. Niezależne wydawnictwa miewają słabą produkcję ale równie dobrze może być ok. To loteria. Taki Gatekeeper na przykład nie brzmi najgorzej.
Ad 3: Po pierwsze - to klasyczny heavy metal - jest pretensjonalny jakby w pakiecie. Manowar jest pretensjonalny, takoż Saxon, Diamond Head i cała reszta tematu. Jak mawiają Anglosasi - "It's not a bug, it's a feature". Co do Twoich uwag - ja np. słyszę u Gatekeepera więcej Omen niż Manowar szczególnie w tych szybszych partiach. Jest tam miejscami też pewna melancholia która kojarzy mi się z doom metalem. Najbardziej się jednak nie zgadzamy co do wokali - moim zdaniem JP nie brzmi za cholerę jak Quorthon. To chyba najlepszy element tego zespołu - jego wokale są pełne pasji i siły. To kompozycje miejscami są lekko przydługie i przydałoby się tam więcej uderzenia. Ale cieszę się, że możemy sobie o tym pogadać a nie tylko gdybać nawet jeśli się nie zgadzamy. Gatekeeper na pewno nie są kopistami jednego zespołu. To goście którzy ukochali sobie klasyczny metal i to słychać. Owszem są rzeczy do poprawy ale na pewno nie jest to nuda bez wyrazu.
2. Gatekeeper jak i inne nowości mają produkcję ubitą na miazgę. A w zasadzie to nie produkcję, a miks. Efekt tego jest taki, że brak w tym dynamiki. Co do produkcji oczywiście też mam zastrzeżenia, bo nawet remastery starych płyt ubite obecnie do "szóstki", brzmią lepiej niż nowy produkt obecnej "sceny".
2. Wokale są słabe, bowiem wokaliście brakuje skali i to słychać. Nie liczyłem oktaw, ale nie ma więcej niż 2, a i to dyskusyjne. Manowar, Saxon itd. nie są pretensjonalni, gdyż pretensjonalny znaczy tyle, co zachowujący się sztucznie. A te zespoły to autentyki. Gatekeeper jest za to dla mnie sztuczny, zero charyzmy w tym co robią, nauczyli się i grają tak by brzmiało jak stare. Ale są właśnie pretensjonalni.
