Ogólnie o koncertach

Info o koncercie? Zlocie? Imprezie? Patrz tutaj

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Schizoid »

To nie byłoby takie trudne. Kwestie logistyczne to jedno, ale my przecież mówimy o wyłączaniu ze sprzedaży całych szeregów krzesełek w danych sektorach (np. w środku sektoru). Te bilety znikają w dniu sprzedaży i wracają np. 2 tygodnie później. Tego rodzaju działania się są związane z ograniczonymi możliwościami przewidywania zainteresowania eventem, bo takie miejsca nie mają z tym związku. Chodzi jedynie o wytwarzanie złudnego wrażenia, jakoby zainteresowanie imprezą było skrajnie duże - ergo chodzi o wywarcie presji ("bo zaraz znowu nie będzie") i wywołanie chęci zakupu tych miejsc. Jednocześnie to nawet nie są miejsca z nieopłaconych biletów, tylko po prostu krzesełka, które w założeniu zostały wyłączone ze sprzedaży w celu powyższym. Dodawanie biletów, których dostępność faktycznie zależy od rozwoju sytuacji, to już inna kwestia, to zostawiam poza nawiasem, ale to też nigdy nie stanowiło dla mnie problemu.

Nie interesuje mnie to, czy przedsiębiorca dysponujący miliardami straci na tym, że ktoś kupi tixa z drugiej ręki i nie powinno być to brane pod uwagę przez organ ;)

Pomysł dot. jawności biletów w puli jak najbardziej trafny, nie wiem, czy kiedykolwiek udało mi się kupić bilet od KOP z pierwszej puli :lol:

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1954
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Schizoid pisze: pn kwie 20, 2026 2:56 pm
Pomysł dot. jawności biletów w puli jak najbardziej trafny, nie wiem, czy kiedykolwiek udało mi się kupić bilet od KOP z pierwszej puli :lol:
Mi się udało, i to chyba nawet parę razy już 😁
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16718
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: gumbyy »

No dokładnie... rotowanie dostępnością (raz płyta, raz sektory) to chamska gra orga. Tak samo ogłoszenie sold out powinno automatycznie zamykać sprzedaż biletów. Bez wymówek, że zwroty itp.
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2328
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Recit The Thornographer »

Dokładnie tak, oni sobie chamsko pogrywają. Natomiast, z drugiej strony patrząc, ostatnie informacje o sold-outach pokazują, że ceny jeszcze są dalekie od "chyba ich popieprzyło" i można się spodziewać, że będzie drożej. KoRn wyprzedany pół roku do przodu, gdzie ludzie masowo pisali, że "za drogo", Mystic ogłaszający kolejne wyprzedane dni i kategorie biletów, a przecież "skład do dupy i cena z kosmosu", pokazują, że spokojnie jest jeszcze rezerwa.

Jeżeli coś się sprzedaje słabiej, np. Guns n'Roses w Gliwicach lub Foo Fighters na Narodowym, to nie tylko dlatego, że poniosło ich z ceną, a dlatego, że inne czynniki nie zagrały.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13235
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Schizoid »

Kolejni miłośnicy rubelków się objawili:

Obrazek

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6217
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Mr. M »

Schizoid pisze: pt kwie 24, 2026 3:05 pm Kolejni miłośnicy rubelków się objawili:
Słowa Kazika o artystach wieczne żywe :wink:

A tymczasem mamy plot twist w starciu uokik vs. live nation. Ln wrzuciło na socjale taki tekst (i oczywiście wyłączyli komentarze XD)
Zasady uczestnictwa w wydarzeniu
Jako uczestnik wydarzenia musisz przestrzegać Regulaminu Uczestnictwa w Imprezie. UOKiK wydał decyzję nr RGD-2/2026, w której zakwestionował niektóre postanowienia naszego regulaminu. Nie zgadzamy się z tą oceną i zamierzamy się od niej odwołać. Decyzja UOKiKu nie jest prawomocna.
Zakaz wnoszenia toreb
Na teren imprezy nie możesz wnieść żadnych plecaków, toreb ani bagażu – niezależnie od ich wielkości. Dotyczy to m.in.:
• plecaków,
• torebek i torebek-nerkęk,
• worków i reklamówek,
• toreb podróżnych i walizek
(Rozdział I, punkt 3.3 Regulaminu Uczestnictwa w Imprezie)
Masz pytania?
Jeśli nie wiesz, czy możesz wnieść dany przedmiot na teren imprezy, skontaktuj się z nami w wiadomości prywatnej.
Mam nadzieję, że po wyroku sądu dowalą im drugą karę za okres od decyzji UOKiK do wyroku, jeśli rzeczywiście dalej będą stać przy swoim.
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1954
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Szczerze, jakoś nie spodziewałem się niczego innego.
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6217
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Mr. M »

No wiadomo, że w przypadku 15 mln do zapłaty to już się opłaca wydać na prawników i powalczyć. Natomiast wiadomo komu kibicuję w tym starciu :mryellow:.
Awatar użytkownika
Sadek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3964
Rejestracja: sob cze 11, 2005 8:39 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Sadek »

Jak coś to na kanale youtube Keep It True Festival (@KeepItTrueFestivalOfficial) są transmisje z koncertów na żywo. O 23:05 wchodzi Mantasowo-Abaddonowy Venom. Teraz leci Pokol... to znaczy Totalis Metal.
Awatar użytkownika
SOBER1Z
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 911
Rejestracja: wt paź 11, 2011 11:38 am
Skąd: Kraków

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: SOBER1Z »

Mr. M pisze: pt kwie 24, 2026 6:13 pm
Schizoid pisze: pt kwie 24, 2026 3:05 pm Kolejni miłośnicy rubelków się objawili:
Słowa Kazika o artystach wieczne żywe :wink:

A tymczasem mamy plot twist w starciu uokik vs. live nation. Ln wrzuciło na socjale taki tekst (i oczywiście wyłączyli komentarze XD)
Zasady uczestnictwa w wydarzeniu
Jako uczestnik wydarzenia musisz przestrzegać Regulaminu Uczestnictwa w Imprezie. UOKiK wydał decyzję nr RGD-2/2026, w której zakwestionował niektóre postanowienia naszego regulaminu. Nie zgadzamy się z tą oceną i zamierzamy się od niej odwołać. Decyzja UOKiKu nie jest prawomocna.
Zakaz wnoszenia toreb
Na teren imprezy nie możesz wnieść żadnych plecaków, toreb ani bagażu – niezależnie od ich wielkości. Dotyczy to m.in.:
• plecaków,
• torebek i torebek-nerkęk,
• worków i reklamówek,
• toreb podróżnych i walizek
(Rozdział I, punkt 3.3 Regulaminu Uczestnictwa w Imprezie)
Masz pytania?
Jeśli nie wiesz, czy możesz wnieść dany przedmiot na teren imprezy, skontaktuj się z nami w wiadomości prywatnej.
Mam nadzieję, że po wyroku sądu dowalą im drugą karę za okres od decyzji UOKiK do wyroku, jeśli rzeczywiście dalej będą stać przy swoim.
Bo oni to się od dupy strony zabrali za te bagaże. To powinno wyglądać tak -
Wnosisz co chcesz, ALE tu masz cennik:
1) nerka - 15 zł
2) torebka a5 - 30 zł
3) plecak a4 - 50 zł
4) plecak turystyczny - 100 zł
(...)
16) torba dostawcy bolt/volt/srolt - 250 zł
(...)
23) walizka podróżna - 350 zł
(...)
30) futerał na wiolonczele - 500 zł

Ku*wa! Ileż tu jest możliwości na łatwy piniondz! Nie trzeba organizować żadnych bud, namiotów, barierek, ani nawet pakować w worki z numerkami. Później weź to jeszcze wydawaj po gigu, obsługa dodatkowa potrzebna, łoojezuuuu... Dziwie się, że jeszcze nikt tam w tym januszowym interesie na to nie wpadł. :lol:
cezi
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1095
Rejestracja: ndz paź 22, 2017 12:41 am
Skąd: Wawelno

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: cezi »

Sadek pisze: pt kwie 24, 2026 8:18 pm Jak coś to na kanale youtube Keep It True Festival (@KeepItTrueFestivalOfficial) są transmisje z koncertów na żywo. O 23:05 wchodzi Mantasowo-Abaddonowy Venom. Teraz leci Pokol... to znaczy Totalis Metal.
Totalis Metal był zajebisty. Korci mnie na wyjazd do Węgier 16-go maja. Mimo konieczności zmiany uprzednich planów.
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
cezi
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1095
Rejestracja: ndz paź 22, 2017 12:41 am
Skąd: Wawelno

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: cezi »

Wczoraj wybrałem się na koncert Lady Pank w ramach trasy 45 do Taurona. Mogę powiedziec, że był to bardzo udany wieczór, mimo przenikliwego chłodu przed halą. Dużo dobrego rockowego grania. Mysle, że z 5000 - 6000 przyszło do Taurona (wyłączyli zupełnie górne trybuny). Nagłosnienie bdb - zresztą Lady Pank zawsze ma bardzo porządne nagłośnienie, chociaż z racji stania pod sceną, w pewnych momentach było za duzo basu. Z rodzynków w secie z pewnością Rysunkowa Postać oraz Mała Lady Punk. Mimo, że spodziewane, to jednak sa to świetne numery i dobrze, że znalazły się w setliscie. Oczywiście setlista na amerykańskim portalu.

https://www.setlist.fm/setlist/lady-pan ... 7a548.html

Na marginesie jednak rocznik 1955 ma cechę, że początek trasy jest zawsze dłuższy a potem numery są wycinane/wykreslane. W stosunku do Warszawy obcięto dwa numery, a do Wrocławia jeden.

Pozdrowienia dla @Sardi oraz @Manichean - miło było przeżyć ten koncert w dobrym towarzystwie.
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
jajco
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 280
Rejestracja: pn gru 22, 2003 8:23 pm
Skąd: Kraków

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: jajco »

SOBER1Z pisze: pt kwie 24, 2026 8:26 pm
Mr. M pisze: pt kwie 24, 2026 6:13 pm
Schizoid pisze: pt kwie 24, 2026 3:05 pm Kolejni miłośnicy rubelków się objawili:
Słowa Kazika o artystach wieczne żywe :wink:

A tymczasem mamy plot twist w starciu uokik vs. live nation. Ln wrzuciło na socjale taki tekst (i oczywiście wyłączyli komentarze XD)
Zasady uczestnictwa w wydarzeniu
Jako uczestnik wydarzenia musisz przestrzegać Regulaminu Uczestnictwa w Imprezie. UOKiK wydał decyzję nr RGD-2/2026, w której zakwestionował niektóre postanowienia naszego regulaminu. Nie zgadzamy się z tą oceną i zamierzamy się od niej odwołać. Decyzja UOKiKu nie jest prawomocna.
Zakaz wnoszenia toreb
Na teren imprezy nie możesz wnieść żadnych plecaków, toreb ani bagażu – niezależnie od ich wielkości. Dotyczy to m.in.:
• plecaków,
• torebek i torebek-nerkęk,
• worków i reklamówek,
• toreb podróżnych i walizek
(Rozdział I, punkt 3.3 Regulaminu Uczestnictwa w Imprezie)
Masz pytania?
Jeśli nie wiesz, czy możesz wnieść dany przedmiot na teren imprezy, skontaktuj się z nami w wiadomości prywatnej.
Mam nadzieję, że po wyroku sądu dowalą im drugą karę za okres od decyzji UOKiK do wyroku, jeśli rzeczywiście dalej będą stać przy swoim.
Bo oni to się od dupy strony zabrali za te bagaże. To powinno wyglądać tak -
Wnosisz co chcesz, ALE tu masz cennik:
1) nerka - 15 zł
2) torebka a5 - 30 zł
3) plecak a4 - 50 zł
4) plecak turystyczny - 100 zł
(...)
16) torba dostawcy bolt/volt/srolt - 250 zł
(...)
23) walizka podróżna - 350 zł
(...)
30) futerał na wiolonczele - 500 zł

Ku*wa! Ileż tu jest możliwości na łatwy piniondz! Nie trzeba organizować żadnych bud, namiotów, barierek, ani nawet pakować w worki z numerkami. Później weź to jeszcze wydawaj po gigu, obsługa dodatkowa potrzebna, łoojezuuuu... Dziwie się, że jeszcze nikt tam w tym januszowym interesie na to nie wpadł. :lol:
Ciiiii, jeszcze podłapią ten pomysł i dopiero będzie wesoło; wiolonczelistki by miały przejebane. :lol: :lol: :lol: :lol:
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6336
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Shedao Shai »

W zeszłym tygodniu miałem dwa wyjazdy, zbliża się kolejny, więc biorę się do roboty zanim nazbiera się tego tyle, że mnie to przytłoczy :)

Jakoś w lutym był taki dzień, że szedłem sobie ulicą i słuchałem Aurory, rozważając jak głupi byłem, że na nią nie poszedłem kiedy grała we Wrocławiu (wniosek: bardzo głupi). No i tak sobie słuchałem, aż puściła mi się jakaś piosenka której nie znałem, bardziej drapieżna niż to czego oczekuję po Aurorze. Podobała mi się. Okazało się, że Spotify mi zapodał inną artystkę - niejaką Kiki Rockwell. Od razu między nami zaiskrzyło :D, zapętliłem tę piosenkę (było to "Burn Your Village"), potem posłuchałem innych, flashforward ze dwie godziny do przodu i już była to nazwa budząca moje spore zainteresowanie. Dziewczyna gra taki, hmm, nie wiem jak to określić, jakąś odmianę folku(?), jej twróczość ma taki dziwny DIY vibe, jakby nagrywała wszystko sama w swojej piwnicy xD, nie wiem jak to trafnie określić, ale coś mnie w niej urzekło, bardzo dobrze mi się słuchało jak śpiewała o jakichś wróżkach i smokach, mimo że to na codzień nie są moje klimaty. No więc zacząłem sobie ją googlać, a tu proszę jaki zbieg okoliczności, w kwietniu gra w Warszawie xD heh, klik klik, bilecik kupiony i tak to w parę godzin wszystko eskalowało.

W ogóle, ciekawostka, wydaje mi się że to była jej pierwsza trasa koncertowa - przynajmniej pod własnym nazwiskiem. Amerykański portal, ani inne internetowe źródła, nie mają żadnych śladów jej wcześniejszych koncertów. Można znaleźć informację, że wcześniej grała w jakimś nołnejmowym zespole, ale o tym jest jeszcze mniej. Więc wszystko wskazuje na to, że trasa po Europie 2026 była jej debiutem live. W sumie nie dziwię się, mieszka w Nowej Zelandii, komu by się chciało tak z krańca świata lecieć xD

No i nadszedł ten kwiecień, a konkretniej to 21, dokładnie zeszły wtorek. Pojechałem sobie pociągiem po pracy, i tu na uwagę zasługuje fakt, jak mi to pięknie zagrało czasowo. O 19 zaczynał support, o 20 Kiki. Supportu - niejakiego Finnegana Tui - nie obczajałem, więc było mi dość obojętne, albo go zobaczę, albo nie. Przyjechałem na dworzec centralny o 18:40 i spacerem udałem się do klubu Niebo. Punkt 18:58 do niego wszedłem. Idealnie. W środku - gargantuiczna kolejka do szatni, sięgająca prawie pod scenę (koncert był wyprzedany). Jak widać, pannie Rockwell udało się już jakoś przebić do publiczności. Z racji wczesnej pory oraz faktu, że spora część publiki stała jeszcze w tej kolejce do szatni, zająłem dobre miejsce blisko sceny. Akurat wyszedł Finnegan Tui - dość młody facet, który przez pół godziny z hakiem poplumkał sobie na gitarze. Przyjemne, OK. Tłum zgęstniał, trochę ponad moje granice komfortu, no ale czego się chłop spodziewał jak polazł blisko sceny.

Kiki wyszła punktualnie o 20, razem z dwoma tancerkami i perkusistą. Grała przez godzinęi 10 minut, w trakcie których zagrała 14 kawałków. Krótko! - powiecie. Tak - odpowiem - ale to OK. To było dobre, dynamiczne show, przemyślane, zawierające wszystkie ważniejsze kawałki z niezbyt obfitej (2 płyty) dyskografii artystki. Wydłużenie go mogłoby się okazać błędem, uwaleniem tej dynamiki, niepotrzebnym rozwleczeniem występu.
Dziewczyna ma naprawdę świetny wokal, ma bardzo dobry koncept na swoje występy - estetykę, choreografię, kolejność piosenek itd. Podobało mi się, publiczności też - reagowała bardzo żywiołowo. Solidny występ.

Swoją drogą, to Niebo to przestrzeń która ewidentnie nie była projektowana jako klub. Śmiesznie to wyglądało, że główna sala miała ogromne okna pozasłaniane zasłonami, bo na dworze... było jeszcze jasno. Jak ktoś ruszył zasłonę, to środek klubu opromieniało słoneczko, to było bardzo dziwne. Ilu z Was jest w stanie podać sytuację, gdzie na koncercie klubowym ma salę oświetloną naturalnym światłem? Ja nie umiem sobie przypomnieć. No ale poza tym, miejsce całkiem OK i w bdb lokalizacji, korzystnej dla przyjezdnych.

Koncert skończył się wcześnie (21:10), ja miałem Flixa powrotnego dopiero po północy. Mogłem się pospieszyć i zdążyć na wcześniejszego, o 22, ale nie chciałem, bo miałem to ładnie wymierzone, żeby wylądować na mieście wcześnie rano i jeszcze tam pozałatwiać rzeczy. A tak, to bym wrócił bodajże po 3 i nic mi po tym. No więc coś trzeba było ze sobą zrobić. Tuż obok Nieba znajduje się firmowy lokal Pinty, więc nogi same mnie tam poniosły, ale oto następił cud nad Wisłą. Stałem sobie tak w kolejce do baru, stałem, i ochota na piwo zaczęła mi przechodzić z każdą minutą. A bo drogo, a bo kraftowe żury, a bo ludzi dużo, a bo się sikać będzie chciało w busie, a bo noc będzie i tak męcząca a nie potrzebuję żeby jeszcze doszedł kac. No i zanim się doczekałem dwojej kolejki, to stwierdziłem że pierdolę, jadę już na zachodni i posiedzę sobie w tamtejszym wietnamczyku xD Starość, odpowiedzialność? Kto wie. W każdym razie, tak właśnie zrobiłem, w swojskim klimacie tamtejszego wietnamca zjadłem bardzo smaczną kolację, poczytałem sobie książkę i tak przeczekałem do północy aż podjechał Flixik. W autobusie odpadłem błyskawicznie i obudziłem się akurat, jak rano zjechaliśmy z autostrady we Wrocławiu. Trochę mnie martwi, jak dobrze przystosowałem się do spania w autokarach xD

Był to bardzo spokojny wyjazd, bez żadnych przygód, wyskoków. Ot, przyjechałem, poszedłem na koncert, było fajnie, wróciłem. Miło tak mieć czasem. Następnego dnia nawet nie byłem specjalnie zmęczony.

Minął czwartek, piątek, i koncertowy szlak wezwał znowu. Ale tu ponownie muszę się trochę cofnąć w czasie; jeśli ktoś to na tym etapie dalej czyta, to zakładam, że lubi xD (chyba, że musi - jak johnny - pozdrawiam i przepraszam, że tak Ci marnuję czas ;) ).

Jest taka amerykańska DJka, Andrea Botez. Popularność zdobyła, streamując na Twitchu razem z siostrą mecze szachowe (xD serio), komentując mecze innych, jakieś mistrzostwa itd. No ale zawsze gdzieś tam jej siedziało w głowie, że chce zostać DJką, więc zaczęła się uczyć fachu i IMO nauczyła się fantastycznie. Jest w techno stosunkowo nową nazwą, więc nie ma jeszcze wielkiej popularności, nie jest zapraszana na festiwale itd., występuje głównie w amerykańskich klubach, a i to nie jakoś często w porównaniu do innych. Więc niełatwo jest ją zobaczyć, jeśli się mieszka w Europie. Jej występy w Europie w ostatnich latach to 1 koncert w Berlinie w 2025 i 1 koncert w Berlinie w 2024. Widać tu pewien wzór, a więc monitorowałem sytuację i faktycznie - gdzieś chyba w lutym zapowiedziano, że znowu pojawi się w Berlinie, 25 kwietnia. Fajnie, sobota. To był dla mnie no-brainer, w chwili kiedy się dowiedziałem, już kupowałem bilet. Za całe potężne 15 euro. Zajebiście.

Minęło trochę czasu, a ja zacząłem kminić. Takie eventy (niestety) odbywają się w nocy, zaczynają się w okolicach północy, może 23. A więc mam całe popołudnie, ale i wieczór! w Berlinie. A w Berlinie dużo się dzieje. Więc może udałoby się jeszcze przed Andreą ogarnąć jakiś koncert xD I faktycznie!!! Tego dnia w mieście grali też jako co-headlinerzy stonerowo-psychodeliczni My Sleeping Karma i Colour Haze. Tak się składa, że obu nie widziałem, a znajdują się tam gdzieś na dalszych obszarach mojego koncertowego radaru. Fantastycznie. Zapisałem sobie to w głowie, minęło trochę czasu, w końcu stwierdziłem że czas kupić bilet... ale odkryłem, że w międzyczasie ogłoszono jeszcze inny event, który z miejsca mnie zainteresował. Organizatorzy fińskiego festiwalu Sonic Rites robili tego dnia w klubie Cassiopeia berlińską, klubową odnogę swojego festu. Pięć nazw, w tym: Nadja i Insect Ark. Oba zespoły uwielbiam. Najpierw drone metalowa terapia, a potem techno? Czy może być coś lepszego?? xD Bilecik kupiony, wyjazd rozplanowany.

W dniach poprzedzających sobotę zacząłem się lekko niepokoić, bo organizatorzy Sonic Rites kompletnie nie przejmowali się takimi rzeczami jak np. aktywność na fejsbukowym profilu wydarzenia, w szczególności zaś: podanie czasówki. Przyjazd miałem zaplanowany o 17:40, wg. FB event miał zacząć się o 17, tyle wiedziałem. Czy ktoś, na kim mi zależy, będzie grał kiedy jeszcze będę w drodze? A może przeciwnie, rozwleką sety tak, że kogoś przegapię bo będę musiał się już zawijać na Andreę? Tyle pytań, zero odpowiedzi. Dodatkowo, na event z Andreą też nie było czasówki, ale to nie wynikało z zaniedbania organizatora, tylko świadomej decyzji klubu. Na stronie Ritter Butzke stoi jak byk, że nie podają czasówek swoich wydarzeń i co pan nam zrobi. Czasówki są dostępne w formie kartek porozklejanych w klubie. Poniekąd rozumiem taką decyzję - przyjdź i obczaj też supporty, nie bądź snajperem który przyjdzie "za pięć" główna gwiazda. No ale z perspektywy uczestnika, szczeólnie takiego który przyjeżdża z innego miasta i chciałby sobie jakoś ułożyć wieczór, nie jest to specjalnie przyjazne.

No ale co zrobisz jak nic nie zrobisz. W sobotę wsiadłem do Flixika i odkryłem że akurat z godzinę wcześniej organizatorzy Sonic Rites raczyli w końcu wrzucić rozpiskę. Była ona dobra. Pierwszy zespół - Kuroishi - zaczynał o 18, więc nie było bata żebym na niego zdążył, ale on mnie nie interesował. Natomiast druga wchodziła Nadja - o 18:45. Przyjazd o 17:40, koncert o 18:45? Do zrobienia, byleby nie było dużego opóźnienia. Nie było - przyjechałem o 17:50. Szybko w metro, zdążyłem jeszcze kupić sobie na dworcu kanapkę i wodę, i spokojnym spacerem udałem się do Cassiopei. Wchodziłem do klubu o 18:40, a więc ponownie miałem idealny timing. Zero spóźnienia, zero czekania. A musiałem jeszcze pokonać p o t ę ż n ą pokusę po drodze - ponieważ oto idę sobie, dochodzę już do klubu, a tu... browar. Nie robiłem pod tym kątem researchu na ten wyjazd, nie planowałem nic takiego, bo wiedziałem że nie będę miał czasu. A tu samo się rzuciło pod nogi, dosłownie obok klubu w którym mam koncert xD No aż mnie zatelepało, zacząłem od razu kombinować: idę!! (nie, Shedao, za kilka minut masz koncert na którym ci zależy), to tylko jedno małe wezmę!!! (nie, nie zdążysz na koncert), ale może nie muszę widzieć całego!!! (musisz, te sety i tak nie są długie), no i w końcu udało mi się przekonać samego siebie w wewnętrznym monologu że takie zboczenie z obranej trasy będzie złe. Na szczęście, czasówka Sonic Rites była na tyle sprzyjająca, że mogłem do browaru spokojnie zajść po zakończeniu eventu.

Na miejscu czekał mnie quest w postaci "znajdź koncert", bo nie było to takie oczywiste. Wchodzę do klubu, tam swoista recepcja, gdzie sprawdzono mi bilet i pokierowano z powrotem na zewnątrz, w lewo i po schodkach w górę i tam pan ma koncert. OK. Tak zrobiłem. Wszedłem, a tam jakaś pusta sala, kręci się kula dyskotekowa, stoi znudzony pan szatniarz. Eee. Co teras. Pan szatniarz podpowiedział kolejny krok - innymi schodkami w dół i w lewo. Tak zrobiłem i znalazłem się w jakiejś piwnicy na oko 10x15 metrów, gdzie było kilka osób, a na końcu scena, na której właśnie rozstawiała się Nadja. Z piwnicy można było jeszcze przejść do malutkiego pomieszczenia gdzie rozstawione było wszystkich 5 zespołów ze swoim merchem. Płyty Nadji i Insect Ark jak darmo, po 10 euro, więc żal było nie wziąć. Tym bardziej, że sprzedawali je sami muzycy, więc zgarnąłem sobie od razu autografy (tzn. wtedy od Insect Ark, a od Nadji po koncercie, bo tam też przyszli). Fajnie. Już byłem zadowolony. Ale nie byłem gotowy na to, co się miało zaraz zadziać. Ponieważ zaczęła grać Nadja, i dała PRZEPOTĘŻNY KONCERT. O kurwa, chłopy, jak oni mnie zmiażdżyli. Lubię ich, widziałem już dwa razy na żywo, więc wiem z czym to się je, ale to było coś innego. Fenomenalne brzmienie, była tam nawet taka linia melodyczna, więc nie było to tylko rozkoszne buczenie xD Zagrali pół godziny, i jak tak sobie myślę teraz, to chyba było moje najlepsze pół godziny w tym roku xD A byłem przecież już na kilku fantastycznych koncertach. Genialnie zagrali, wbili mnie w ziemię, to było tak niespodziewane. Coś, co miało być przyjemnym bonusem na całym wyjeździe okazało się jego najmocniejszym punktem. Szok.

W klu...piwnicy na koncercie Nadji były w szczytowym momencie 24 osoby (policzyłem), choć ciężko powiedzieć, ile z nich to byli widzowie, bo pozostałe zespoły wychodziły ze swojej kanciapki oglądać się nawzajem xD. Czułem się więc bardzo.. wyjątkowo xD, organizator ewidentnie zebrał żniwo braku promocji wydarzenia, choć wiadomo, że drone to nie jest specjalnie popularny gatunek. A szkoda, bo skład był zacny, a i nie ograniczony tylko do rozkosznego buczenia, bo po Nadji wyszli panowie z Sunniva. Było to jakieś takie metalowe darcie mordy, spory spadek po uniesieniach od Nadji, ale OK, posłuchane. Wtedy właśnie też pogadałem sobie z muzykami z Nadji, od Aidana Bakera dowiedziałem się, że mają w planach występ w Katowicach w sierpniu. Chyba trzeba będzie zrobić, patrząc na to, jak mi wszedł ten.

Po Sunniva wyszli Insect Ark. Tu trochę byłem skonfundowany, bo nie było to rozkoszne buczenie, czego oczekiwałem, tylko jakiś, hmm, avant-garde metal, z wokalem i w ogóle. Okazalo się, że na ostatniej płycie zmienili stylistykę, a promowali głównie ją. No trudno. Wciąż, to był fajny występ, tylko nie oczekiwałem tego, co dostałem. Fajnie było ich w końcu zobaczyć. Mieli być we Wrocławiu jakoś na wiosnę 2020, miałem już bilet, no ale hehe.

Po nich na scenę wyszedł zespół Weite. Pierwsze słyszałem, ale wrażenie bardzo pozytywne. Długie, instrumentalne kawałki, przypominające mi miks Yawning Man i God Is an Astronaut (a oba zespoły kocham). Świetnie się ich słuchało. Skończyli o grzecznej godzinie 22 (wyobraźcie sobie w Polsce festiwal na 5 zespołów kończący się o 22...), pożegnałem się z urokliwą piwniczką i udałem się do upragnionego browaru Schalander. Fajny on, ze sporym, przyjemnym ogródkiem (z którego niestety nie skorzystałem, bo było już ciemno i zimno), ale w środku też przyjemnie, taki klimat gospody. Zamówiłem sobie pilsa, był przepyszny, wspaniały, poprawiłem jeszcze dunkelem (słabym), pszenicznym (niezłym) i India Pale Lager (bardzo dobrym). Po czym ruszyłem w dalszą drogę, bo raz, że nie chciałem się napierdolić jak dzwon, a dwa, że zaczęła się zbliżać już 23, a nie znając czasówki, łapały mnie już obawy, że mogę przegapić samą Andreę, co byłoby bardzo nieprzyjemnym twistem na tym nadzwyczaj dotychczas udanym wieczorze. Po drodze zatrzymałem się jeszcze w jakiejś indyjskiej knajpie, gdzie zjadłem p o t ę ż n e g o i pysznego butter chickena, żeby trochę zagryźć to piwo, oraz podładowałem sobie telefon, ponieważ nie wiem czemu, ale wziąłem ze sobą na drogę ładowarkę a nie powerbanka. Lubię tak samgo siebie czasem zaskoczyć (niestety zazwyczaj negatywnie xD). Dalej - metro, spacer i przed północą wchodziłem do klubu Ritter Butzke. Na wejściu lekki stres, bo stało tam trzech ochroniarzy-selekcjonerów, którzy wybierali kto może wejść do klubu, a kto nie. Wtedy troszkę pożałowałem tego piwkowania, jeszcze bardziej kiedy selekcjonerzy zawrócili trójkę gości przede mną xDD, ale na szczęście ja nie miałem problemów. To by był kolejny plot twist, nie zostać wpuszczonym.

Sam klub to właściwie kompleks - dziedziniec, z którego odnogi prowadzą na trzy różne sale, gdzie równocześnie gra troje różnych DJów i tak do rana. Do wyboru, do koloru. Kilka szatni, barów, najciekawszy był sklepik w którym sprzedawano butelki z wodą, jakieś lekarstwa, chusteczki i całe mnóstwo lizaków (mniej obeznanych forumowiczów informuję, że fantastycznie wchodzą - i pomagają na suchość w ustach - ludziom na stymulantach typu MDMA czy amfetamina, a to taka subkultura, gdzie takie rzeczy są powszechne). Taki trochę spożywczak-drogeria w klubie. Zabawne.

Faktycznie na ścianach wywieszona była czasówka. Była północ, Andrea zaczynała o drugiej i kończyła o czwartej. Więc z jednej strony fajnie, uff, zdążyłem, z drugiej strony trzeba było jeszcze przetrwać dwie godziny i się nie wykończyć, żeby nie było tak, że nadejdzie moment po który tam w ogóle przyjechalem, a ja już lecę z nóg. I tak już byłem zmęczony. Poszedłem właśnie na jedną z trzech scen, ofc tę na której miała grać Andrea i siadłem sobie na takim podeście, gdzie miałem dobry widok na scenę. Była to taka "druga" sala klubu; na największej miał grać niejaki Dominik Eulberg. Słyszałem o nim, chętnie bym go też zobaczył, ale jego set pokrywał się z Andreą, więc musiałem odpuścić. Szkoda. W każdym razie - ta "moja" sala nie była specjalnie duża. Nie była też mała, ale wciąż... kameralne warunki. O północy zaczęła tam grać niejaka biskuwi, którą znam, bo kilka kawałków nagrała razem z Andreą, więc pewnie były razem w bookingowym pakiecie. Niespecjalnie mi się podobało, przez pierwsze 45 minut grała głównie house, a house to pedalstwo (tu i tak to nikogo nie obchodzi, więc takie stwierdzenie nie będzie kontrowersyjne xD), potem poszła w mocniejszych kierunkach, końcówka była już fajna, ale jednak byłem skoncentrowany na oszczędzaniu sił.

Andrea wyszła punktualnie i co tu dużo mówić, pokazała kto jest szef, porwała mnie od samego początku i zafundowała dwie godziny solidnego kardio. Było tak, jak się spodziewałem i oczekiwałem po nagraniach z youtuba, czyli fantastyczna selekcja, niesłabnąca energia, dobre wyczucie flow. Kurwa, ona ma 24 lata, jest praktycznie samoukiem a daje występy na poziomie techno ekstraklasy. Mega szacunek. Wyszedłem zmęczony i zachwycony. Chwilę jeszcze się pokręciłem po klubie, a tu proszę, Andrea wyszła do ludzi, pogadaliśmy chwilę (ciekawostką byli pasjonaci... szachów, którzy zagadywali ją z tej strony, miałem wrażenie że przyszli na ten event dla tego aspektu), nie miałem niczego do podpisu no bo i co xD więc chociaż cyknęliśmy sobie fotkę i udałem się na autobus na dworzec, bo po 5 miałem Flixa powrotnego. Chyba nie muszę mówić, że we Flixie odcięło mnie w kilka sekund i ponownie obudziłem się na wjeździe do Wrocławia. A Andrea wbiła u mnie do bardzo wąskiego grona artystów, których chętnie zobaczę jeszcze raz.

Podsumowując, był to wypad dający pełnię satysfakcji, a nawet jej więcej niż się spodziewałem. Widziałem kilka świetnych występów z różnych bajek, dużo pozytywnych wrażeń, fajne pamiątki. Warto było.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16718
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: gumbyy »

Wspaniałe relacje :)
www.MetalSide.pl
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9578
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: johnny_o »

Nie masz za co przepraszać SS, wręcz przeciwnie - niezmiennie podziwiam że tak drobiazgowo Ci się chce wszystko opisywać i jak zawsze cudnie się czytało :D Tym razem rozjebałeś mnie w kilka linijek pozdrówkami (dzięki, może jutro uda nam się w końcu złapać ;)) i Andreą Botez, bo jako maniakalny szachista chętnie zobaczyłbym ją z bliska, mimo że to zupełnie nie moja muzyka. Wiedziałem o jej zajawce didżejskiej bo często sie przejawia w różnych materiałach, ale nie że robi to na tak wysokim poziomie. Nie dziwne że raczej nie występuje, bo jednak jest full time chess content creator i jak nie streamuje to gra w turniejach, albo jedno i drugie i parę innych rzeczy do tego.
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1954
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Caracalized »

Tak jak i paru innych forumowiczów również i ja byłem na Claptonie, ale zanim sam ze swojej perspektywy cokolwiek napiszę o występie legendarnego gitarzysty w odpowiednim temacie to wspomnę o tym, że dzień wcześniej w klubie RE, również w Krakowie, widziałem Ak'chamel, anonimowych Teksańczyków z dziwnymi szamanistycznymi strojami wykonujących muzykę z pogranicza psychodelicznego folku i rocka, gdzie są dziwne wokale i generalnie zachowują się na scenie tak jakby jakiś dziwny rytuał odprawiali. Na start przed wejściem na scenę przeciskali się przez publikę drząc się przy tym do megafonów, a gdy już znależli się tam gdzie znaleźć się powinni to wpadli w wir szaleństwa, opętanie, a potem w większe zdenerwowanie popadł występujący zaraz przede mną (yep, pierwszy rząd) basista, bo mikrofon mu szwankował i darł się do dźwiękowca tym dziwnym głosem "WHAT THE FUCK? ... IS SOUND GUY THERE? ... DO YOU UNDERSTAND FUCKIN' ENGLISH.. ?" i generalnie to była najzabawniejsza postać tego wieczoru, ludzie się śmiali obok i potem też była beka jak miał problem z jednym dziwnym, powiedzmy to, instrumencikiem strunowym, który trzyma się jak jakiś joystick i gra kciukami, nawet nie wiem jak to się nazywa i wyraźne było jego zirytowanie jak mówił pod nosem coś w stylu "what a fuckin' piece of shit!". Oh yeah, przeszliśmy od szamanistycznych rytuałów do zabawnych instrumentalistów, ale mimo, że estetycznie ta ich muzyka może brzmieć niepokojąco, no i image mają niepokojący, tak samo jak i te okładki, szczególnie ostatnie Spiritually Unemployed, to w tym wszystkim kryje się jakiś dziwny humor, od samych tytułów niektórych utworów absolutnie gniję w środku, Paramasturbatory Delusions czy My Ouija Board Spelt S-C-A-M to jest coś genialnego, o tak, i jeszcze Malignantly Useless, ale mają też i pięknie zatytułowane utwory, bardziej poetycko, abym wspomniał tylko o jednym The Funeral of a Woman Whose Soul is Trapped in the Sun. Ten koncert nie był przekrojowym przeglądem ich twórczości, nie wyglądało to też na promocję nowej płyty, grali coś zupełnie innego od tego co słyszałem na ich krążkach, prawdopodobnie kawałki, które znajdą się na ich następnym wydawnictwie, więc wydaje się, że to jest zespół, który idzie śladami Swans, gdzie najpierw na żywo właśnie praktykuje i udoskonala utwory, a potem je przenosi na taśmę czy komputer w studiu. Dlatego, że lubię być zaskakiwany to takie coś jak najbardziej mi odpowiada i właśnie byłem zaskoczony tym, że poza tymi dźwiękami inspirowanymi muzyką z różnych dzikszych stron świata, ogólnikowo można to podpiąć pod przysłowiowe world music, grali też ciężej, z mocno przesterowanym basem i naprawdę intensywnie chodzącą perkusją, podobało mi się to bardzo. Cały ten wieczór był niesamowicie udany i nawet te małe problemy techniczne nie popsuły mi przyjemności z oglądania i słuchania tego koncertu. Przyjęcie przez publiczność na sali mieszczącej jakieś 200 osób (chyba był sold out) mieli świetne i gość za mną po wszystkim śmiał się z tego czego właśnie doświadczył.
Awatar użytkownika
manichean
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1211
Rejestracja: sob kwie 23, 2022 4:35 pm

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: manichean »

Za ostatnie 6 dni trochę obskoczyłem koncertów, także lepiej mi je opisać zbiorczo (z wyjątkiem koncertu Claptona, o którym już napisałem bo ma własny wątek)

KSY, Sexy Suicide, Pornografia - Zaścianek

Koncert został ogłoszony miesiąc przed swoją datą, co też było nade śmiałym ruchem organizacyjnym. No i, jak się okazało, całkiem żywiołowym, bo bez adekwatnej promocji skończyło się cienką frekwencją.

Zajechałem do Zaścianka blisko godziny startu pierwszego supportu. Poczekałem jednak z paręnaście minut, gdyż z uwagi na mecz Wisły o 20 pojawiły się dość mocne korki, a czekałem na koleżankę. Weszliśmy na ostatnie 10 minut KSY (Ksów?). Wydali tego samego dnia swoją drugą płytę śpiewaną po angielsku, która wypadła dość marnie. Na szczęście bliżej końca grali już tylko po polsku materiał z debiutu. Taki chłodny post punk puszczający oko do Killing Joke.

Po tym czekaliśmy na drugi support. Tak jak w pierwszym akapicie, ludzi było jak kot napłakał, a do głównego bandu tego wieczoru, Pornografii, doszło może jeszcze z pięć osób. Nowy krakowski Zaścianek zmieści spokojnie do 300 osób. W ostatni piątek było nas może 30-40. No cienko. W tym kameralnym gronie zaczął grać drugi zespół, Sexy Suicide. To zdecydowanie jedyny faktycznie udany występ tego wieczoru. Fajnie się bujało do tej coldwaveowej dyskoteki. Na finał Sztuka latania LP, którą usłyszałem również w niedzielę. Ale o tym zaraz ;)

Na Pornografii postaliśmy chwilę i woleliśmy wyjść na piwo na zewnątrz. No niestety panowie wskrzesili sobie zespół bardzo podstawowo. O ile te 35 lat temu prezentowali granie, które można by nazwać „polskim Cure”, tak teraz brzmieli jak prosty alt rock z dożynek i nijak ta muzyka nie wkręcała.

Wypad i tak dość udany, zdecydowanie więcej kasy poszło na alkohol niż na bilet koncertowy :lol:


Lady Pank - Tauron Arena

Lata mi zajęło przymierzanie się do pójścia na koncert brygady Jana Bo. Zawsze gdzieś grali na Juwenaliach, w krakowskim Studio, ICE lub na Tauron Arenie, ale jakoś nie udało mi się przekonać siebie samego by ruszyć cztery litery i na nich iść. Tym razem było inaczej. Po kupieniu biletu z drugiej ręki ucieszyłem się, bo w pliku były dwa bilety, co zwiastowało nam z Sardim bardzo opłacalny deal. Niestety, wnet przyszedł mi email od alebilet, bym pod żadnym pozorem nie używał drugiego biletu, do tego roztargniona sprzedająca chwilę później wystawiła ten drugi na sprzedaż – zszedł natychmiast. Niefart, ale i tak cena wyjściowa była niezła.

W niedzielę zajechałem na godzinę i kwadrans przed otwarciem. Zmieniłem po pewnym czasie kolejkę, bo była jeszcze po drugiej stronie, a ledwo kto tam stał. Dzięki temu wraz z Sardem wchodziliśmy jako jedni z pierwszych, do tego mega sprawnie. Na barierce byliśmy, nie wiem, ponad minutę po otwarciu bram (XD) i to bez dzikiego biegu. Da się? Da się. Trzeba tylko nie być LN ;) Czas oczekiwania był niestety mało zgrabny – 2 godziny na płycie do koncertu strasznie przynudzają.

Ale w końcu rozpoczęła się właściwa część wieczoru. Lady Pank gra na trasie na 45-lecie naprawdę na wypasie. Nagłośnienie było doskonałe, to naprawdę budujące jak polski zespół może zjadać większość zagranicznej konkurencji w temacie technicznego przeprowadzenia koncertu. Naprawdę, szacun. Grafiki na telebinach były INTRYGUJĄCE, ale może to i dodawało temu wszystkiemu sporo animuszu :lol: Zespół w super formie. Czy to nowe kawałki, czy przebudowane Tacy sami, w zasadzie wszystkie utwory tamtego wieczoru brzmiały wyśmienicie. Jedynie czasem coś Panasewiczowi gubiło dźwięk w mikrofonie. Set całkiem mi spasował, ale no tak jak mówią doświadczeni LPowiecze + ja, leniuchy mogły by wciągać do niego znaaacznie więcej dobroci. Na pierwszy raz jednak, naprawdę super.

Deszcze konfetti, iskry, i tak sobie minęły dwie godziny. Podoba mi się obecne wydanie tej trasy – tutaj miałem napisać że rozważam jeszcze Spodek, ale chyba wrócimy do tematu dopiero na listopadzie.

Ak’chamel – Klub RE

Jakoś trafiłem na ten projekt przypadkiem. Również dość losowo na ostatnią chwilę zobaczyłem, że gra w Krakowie (właśnie widzę, że Caracal również na nim był). Wizualia tego projektu, jak i jego instagramowy kontent, były definitywnie głównymi przyczynami mojej wyprawy na ten maszkaron.

Przybyłem do RE koło 20. Klub ten jako start koncertu podaje godzinę otwarcia salki koncertowej. Przyjście na kilka minut przed skutkowało staniem w kolejce która mutowała na końcu rozchodząc się na dwie odnogi. Jak prowadzisz klub w starej, przerobionej piwnicy, to fajnie otworzyć drzwi w miarę wcześniej by ci tłum parudziesięciu ludzi nie tamował całego lokalu. No chyba że mało ogarniasz, to wtedy nie. Do tych z RE to nie dociera. No ale mniejsza. Wbiłem tam jakoś, ludzie ustawiali się w miarę bez ścisku. Mija z 10 minut, nagle trzech buszmenów zaczyna wrzeszczeć do małych megafonów i wchodzić na scenę. W ten sposób koncert zasadniczo wystartował, pomijając fakt, że dźwiękowiec jeszcze z 3 minuty nie odpalił im mikrofonów. Dopiero po tym magicznym akcie prawidłowe show ruszyło jak należy. Co do menu tego wieczoru, wiele napisać nie idzie. Chciałem dźwiękowej szamotaniny rodem z 5000 p.n.e., to i ją dostałem. Heilung po wstrzyknięciu taniej helupy w aborygeńskiej wiosce. Chłop robiący deklamację o siedmiu szlugach w kieszeni, i że się nimi z nikim nie podzieli (pięć zwrotek). Piękne. Co mnie mimo wszystko zaskoczyło, to fakt, że kompozycje te nie były na jedno kopyto. O dziwo wymieniali tam co utwór instrumenty i każdy z tych utworów brzmiał mimo wszystko inaczej od poprzedniego. Pocisnęli finalnie nieco ponad godzinę i ledwo żywi poczęli zasysać powietrze z małego okienka, bowiem w RE oddychać się nie da (a wytrzymałem tam raz koncert gdzie zespół trzy paczki fajek skurzył :lol:)

Niezła roadburnowa ciekawostka do odhaczenia, ale wyżyny awangardy to to nie są. Na żywo spoko, albumowo już mi mało siedli. Szumowiny, zbiłem z nimi pionę po koncercie: 7+/10, nawet polecam.

To tyle ode mnie, czuwaj.
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: Zajzajer »

Są teraz jeszcze gdzieś imienne bilety na jakieś koncerty? pytam, bo mam kogoś komu ukradli dowód osobisty i się zastanawia ''czy sam papier z urzędu i policji, że skradziono'' wystarczy by wszedł na koncert?

Jak ktoś wie, to niech da znać.
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9578
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Ogólnie o koncertach

Post autor: johnny_o »

Bilety imienne widziałem ostatnio w połowie 2022 r. - może jeszcze gdzieś się uchowały, ale na ok. 150 zrobionych od tego czasu gigów ani razu się nie spotkałem.
ODPOWIEDZ