73. John Petrucci - Suspended Animation (2005)
Tak jak pisałem w temacie Teraz Słucham w momencie premiery i jakieś pół roku po niej albumu słuchali prawie wszyscy aktywni userzy sanktuarium. Działo się, to był taki moment że Dream Theater miało prawie tyle samo fanów co Iron Maiden tutaj. Wspaniała płyta, doskonała muzyka instrumentalna. Bardziej jednak z sentymentu stawiam tutaj, bo już tak solowego Pietruchy nie słucham za często. Ale ta płyta jest jeszcze znośna, bo ta jego druga, to kompletnie nie moja bajka, jakieś takie generyczne wszystko tam jest, mało feelingu. A JP to przecież mistrz shred-feelingu. Jakoś z premierą tej płyty kupiłem na spółę moją pierwszą gitarę elektryczną (i ostatnią przynajmniej do teraz xd) myślałem, że będę Bogiem gitary i obiecywałem sobie niewiadomo co jeszcze, że będę wyciskał tutaj jak John 20 nps i świat będzie stał mi u stóp, ale to trzeba trochę szczęścia, talentu i practice practice

tak więc z perspektywy dzisiejszego Zajzajera, kariery nie zrobiłem, ale do Suspended Animation miło wrócić. Chwilę potem odbydła się trasa G3 po Azji co udokumentowali świetnym dvd i cd G3: Live in Tokyo, tam można zobaczyć jak John wycina w Glasgow Kiss, końcówka to taki shred, że myślałem, że taka gitara się po prostu rozdupcy xd no i świetne Damage Control z outro solo, gdzie Mike Portnoy krzyczy: MR. JOHN PETRUCCI!!! tak jest.
Ulubione utwory:
Jaws of Life, Wishful Thinking, Animate-Inanimate