Wiem o co Ci chodzilo i dlatego pytalem co to ma wspolnego z Death On The Road.Yaaqb pisze: O nagrywanie "Dance Of Death" na żywo w studiu mi chodziłoNo dobra, nieważne
Death On The Road - album live!
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Death On The Road - album live!
Re: Death On The Road - album live!
Już Bruce nagrał coś takiego jak Alive in studio A i z tego co słyszałem to nieciekawe to jest........Yaaqb pisze:O nagrywanie "Dance Of Death" na żywo w studiu mi chodziło
Re: Death On The Road - album live!
Tak, miałem okazję przesłuchać tego całego DotR i najbardziej charakterystyczny w złym znaczeniu tego słowa był zdecydowanie Lord of the flies. Co jak co, ale IMO kawałki z X Factora powinien śpiewać tylko Blaze, bo tylko on sie do nich nadaje (świetny mroczny klimacik). Tymczasem Bruce zrobił z tego utworku paradę i zupełnie niepotrzebny pokaz swoich umiejętności (szczególnie chodzi mi o refren). Kompletny badziew.
TNOTB też mi zapadł w pamięć z racji tego, że skojarzył mi się także negatywnie z Live at donington, gdzie wersja była skopana brzmieniowo. Na szczęście całkiem całkiem wypadł Run to the hills, tak przeze mnie nie lubiany na koncertówkach.
Całkiem fajny Journeyman, Paschendale, Wildest dreams (szkoda że tak bardzo słyszane podbicie publiki w refrenie), Can i play with madness i Fear of the dark.
Wyawnictwa na razie jednak nie kupię, nie jest dla mnie warte tych 60zł, tym bardziej, że mam wszystkie oficjalne koncertówki i słuchanie po raz 75486 Iron maiden i Hallowed be thy name nie widzi mi się różowo.
Dziękuję za uwagę.
TNOTB też mi zapadł w pamięć z racji tego, że skojarzył mi się także negatywnie z Live at donington, gdzie wersja była skopana brzmieniowo. Na szczęście całkiem całkiem wypadł Run to the hills, tak przeze mnie nie lubiany na koncertówkach.
Całkiem fajny Journeyman, Paschendale, Wildest dreams (szkoda że tak bardzo słyszane podbicie publiki w refrenie), Can i play with madness i Fear of the dark.
Wyawnictwa na razie jednak nie kupię, nie jest dla mnie warte tych 60zł, tym bardziej, że mam wszystkie oficjalne koncertówki i słuchanie po raz 75486 Iron maiden i Hallowed be thy name nie widzi mi się różowo.
Dziękuję za uwagę.
Re: Death On The Road - album live!
Eeeeee nie genaralizujmy... o ile LoTF faktycznie może nie jest super, to Clansman i Sign of the Cross wymiatają :rocx A w krosie początek i koniec Bruce śpiewa bardziej mrocznie od Blaza..... Aha a klasztorne yeayeahyeahw środku Sign śpiewa Bruce czy tylko mi się wydaje??zygfryd pisze:Co jak co, ale IMO kawałki z X Factora powinien śpiewać tylko Blaze, bo tylko on sie do nich nadaje (świetny mroczny klimacik)
Re: Death On The Road - album live!
Mnie sie podoba, szczegolnie dodatkowy riff Adrianazygfryd pisze:Tak, miałem okazję przesłuchać tego całego DotR i najbardziej charakterystyczny w złym znaczeniu tego słowa był zdecydowanie Lord of the flies. Co jak co, ale IMO kawałki z X Factora powinien śpiewać tylko Blaze, bo tylko on sie do nich nadaje (świetny mroczny klimacik). Tymczasem Bruce zrobił z tego utworku paradę i zupełnie niepotrzebny pokaz swoich umiejętności (szczególnie chodzi mi o refren). Kompletny badziew.
Jesli myslimy o tym samym to nie Bruce to spiewa tylko samplesyzygy pisze:Aha a klasztorne yeayeahyeahw środku Sign śpiewa Bruce czy tylko mi się wydaje??
Re: Death On The Road - album live!
Ja myślę o tej przerwie w utworze ok. 5-6 minSzymon pisze:Jesli myslimy o tym samym to nie Bruce to spiewa tylko sample
Re: Death On The Road - album live!
Dokładnie. Poza tym LotF to jeden z mniej mrocznych kawałków na X-F i idealnie nadaje się na koncert. Wykonanie Bruce'a jest dla mnie wspaniałe, niesamowicie oryginalne, nie mam nic do zarzucenia. No, jeśli chodzi o Dortmund to jedynie to, że wypadło minimalnie gorzej niż we Wrocku. Jako wokalista Bruce się świetnie sprawdza w wykonywaniu ''nie swoich'' kawałków, albowiem daje im powiew świeżości, nowego brzmienia. Kopiowanie Blaze'a (a dałby pewnie nieźle sobie rade) byłoby nie w jego stylu - poza tym godziłoby to w jego wokalno-artystyczną duszę. Dlatego dla mnie LotF to największy killer tamtej trasy, a także najlepszy kawałek na DotR.Szymon pisze: Mnie sie podoba, szczegolnie dodatkowy riff AdrianaMnie tam Bruce do kawlkow Blaze pasuje i to czesto bardziej niz sam Blaze.
KMFDM
Re: Death On The Road - album live!
Może i LotF nie jest AŻ tak mroczny, ale Bruce skopał w tym pięknym wałku wsyzstko to, co się dało, przynajmniej moim zdaniem.
Boję się na samą myśl, co by było, gdyby na trasie DoD grali Man on the edge
(wyobrażam sobie refren z charakterystycznymi 'górkami' Dickinsona
).
Boję się na samą myśl, co by było, gdyby na trasie DoD grali Man on the edge
Re: Death On The Road - album live!
NO to sample te co na plycie - ja nie wiem gdzie tam niby Dickinson mialby byc. On w tym czasie popijal herbatke na backsatge'usyzygy pisze:Ja myślę o tej przerwie w utworze ok. 5-6 min
Nie wiem czy najlepszy, ale az sobie zapodalem na doladowanieGreddo pisze:Dlatego dla mnie LotF to największy killer tamtej trasy, a także najlepszy kawałek na DotR.
Re: Death On The Road - album live!
ale brzmi to inaczej niż na iksie....Szymon pisze:NO to sample te co na plycie - ja nie wiem gdzie tam niby Dickinson mialby byc. On w tym czasie popijal herbatke na backsatge'u
- Rainmaker.
- -#Ancient mariner

- Posty: 504
- Rejestracja: śr paź 22, 2003 7:46 pm
- Skąd: Będzin
Re: Death On The Road - album live!
Hmm… tak ogólnie to wiele numerów na "Death On The Road" wypada najgorzej na tle wszystkich dotychczasowych koncertówek - niestety.
- Metalophil
- -#Moonchild

- Posty: 1944
- Rejestracja: pn cze 30, 2003 10:21 am
- Skąd: Lublin
Re: Death On The Road - album live!
a mnie się wydaje że Wy jakoś na siłe się doszukujecie wad tego albumu. Mnie się on podoba od początku do końca i imho jest to najlepsza koncertówka Maiden :rocx I zdecydujcie się w końcu na jakąś wersję bo w tej chwili zachodzi tu pewna sprzeczność
:
1. Są dogrywki w studio - źle
2. Nie ma dogrywek - też źle
wniosek - Polakom nigdy nie dogodzisz
1. Są dogrywki w studio - źle
2. Nie ma dogrywek - też źle
wniosek - Polakom nigdy nie dogodzisz
Re: Death On The Road - album live!
Zauważyłem, że na tym forum jest tak zawsze. Za jakiś (dłuższy) czas Ci negatywnie nastawieni zmienią zdanie, a ja znowu będę mógł powiedzieć ''a nie mówiłem?''
Ja jeszcze nie stwierdzam pomimo mego uwielbienia jednak, że jest to najlepsza koncertówka. Przyjdzie na to czas.
Ja jeszcze nie stwierdzam pomimo mego uwielbienia jednak, że jest to najlepsza koncertówka. Przyjdzie na to czas.
KMFDM
Re: Death On The Road - album live!
... w tym miejscu mozna polemizować ... dla mnie to na 100% nie jest najlepszy album IRON MAIDEN live, co nie świadczy o tym że jest słaby ... kwestia gustu, w moim odczuciu mógłby zostać lepiej wyprodukowany [jednak odnosi sie to głównie do klimatu koncertu i faktu jak został pocięty] ... ,,Death On The Road" cenię głównie za REWELACYJNE wersje kawałków z ,,Dance of Death" :rocxMetalophil pisze:a mnie się wydaje że Wy jakoś na siłe się doszukujecie wad tego albumu. Mnie się on podoba od początku do końca i imho jest to najlepsza koncertówka Maiden :rocx
Re: Death On The Road - album live!
http://www.cgm.pl/konkursy/wyswietl.php?ID=4250443 Konkurs w którym mozna wygrać płytę. Może komus sie poszczęści.
Re: Death On The Road - album live!
to jeszcze dwa slowka o wkladce i wygladzie plyt: okladka to rzecz dla mnie bardzo wazna, podobnie jak ksiazeczka. nie z powodu jakiegos burzujostwa, tylko dlatego, ze nadają one klimat wydawnictwu. o ile o okladce wypowiadalem sie juz bardzo pozytywnie (powiew swiezosci), to reszta wkladki daje dobry przedsmak wydania dvd - patrzac na te zdjecia po prostu zaluje, ze premiera 24.10. Wyglad plyt tez ciekawy - kola od wozu. Zdjecie z tylu rowniez ok.
wracajac do samej muzyki - faktycznie, bardzo szkoda, ze wycieli wiekszosc zapowiedzi - pierwsza plyta to 50, a druga 44 minuty muzyki - nie wiem czym kierowano sie przy cieciu, ale ja spokojnie zostawilbym zapowiedzi i okrzyki w przerwie miedzy iron maiden i journeymanem. Oby na dvd nie spieprzyli tego ;]
*EDIT*
wykonanie Lord of the Flies jest GENIALNE, wara! ;]
wracajac do samej muzyki - faktycznie, bardzo szkoda, ze wycieli wiekszosc zapowiedzi - pierwsza plyta to 50, a druga 44 minuty muzyki - nie wiem czym kierowano sie przy cieciu, ale ja spokojnie zostawilbym zapowiedzi i okrzyki w przerwie miedzy iron maiden i journeymanem. Oby na dvd nie spieprzyli tego ;]
*EDIT*
wykonanie Lord of the Flies jest GENIALNE, wara! ;]
Re: Death On The Road - album live!
Mysle ze dla osob ktore nie bardzo sie wsluchiwaly w trase Dance of death, nowa koncertowka moze byc powalajaca i swietna.
Dla mnie jest dobra. Dobra dlatego ze slyszalem z 10 bootow z tej trasy i jestem pewien ze Dortmund w porownaniu z niektorymi koncertami byl slaby. Troche sie zawiodlem bo wiem ze byly lepsze koncerty. Fajnie jest posluchac nowych utworow live, ale mogloby byc jeszcze lepiej
Dla mnie jest dobra. Dobra dlatego ze slyszalem z 10 bootow z tej trasy i jestem pewien ze Dortmund w porownaniu z niektorymi koncertami byl slaby. Troche sie zawiodlem bo wiem ze byly lepsze koncerty. Fajnie jest posluchac nowych utworow live, ale mogloby byc jeszcze lepiej
Can The End Be At Hand?
Re: Death On The Road - album live!
Domyślam się, że pijesz m.in. do mnie...Metalophil pisze:1. Są dogrywki w studio - źle
2. Nie ma dogrywek - też źle
Chodzi mi o to, że na takim np. RiR publiczka jak dla mnie nie była aż tak słyszana, żeby pierwszą myślą po jej usłyszeniu było podbicie. Tymczasem jak tutaj usłyszałem ww. Wildest dreams, a konkretnie refren, to 'zbyt nachalna' publiczność była moją pierwszą myślą.
Poza tym koncertówka nie musi być zła, jeśli nie ma na niej wyraźnyxh podśpiewów oglądajacych koncert - Live at donington wyszedł nawet nieźle jak na tamtą formę zespołu.
Re: Death On The Road - album live!
ale tu się nie o dogrywki sprawa rozbijaMetalophil pisze:. Są dogrywki w studio - źle
2. Nie ma dogrywek - też źle
wniosek - Polakom nigdy nie dogodzisz
Ja widzę tu za to olbrzymią niekonsekwencje ze strony zespołu a nie fanów... Patrzcie:
Rock in Rio- są dogrywki w studio ale są zostawione okrzyki Bruca itp. i całe szczęście....
DOTR- nie ma dogrywek ale za to wycięli okrzyki....
i gdzie tu konsekwencja?? Jak już chcą robić sterylny album Live to niech zrobią go od a do z a nie pół na pół....
rock in rio wiele nie straciło na dogrywkach, ba być może nawet zyskało, za to DOTR stracił cały urok koncertu.... Nie mówię że ta koncertówka jest zła, ale dziwi mnie to posunięcie zespołu, co chcieli przez to osiągnąć???
Re: Death On The Road - album live!
Steve mial taki kaprys i juz. Uznal ze tak bedzie lepiej, a jak wiesz z sierzantem Harrisem sie nie dyskutuje 


