More of that jazz

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13305
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Schizoid »

paulek pisze: wt wrz 29, 2020 1:50 pm Miles to dla mnie oprócz wymienionych jeszcze Tribute To Jack Johnson, Directions, Scatches generanie lata 1959 - 1975 plus Sjesta. I to są genialne płyty, zarówno studyjne, jak i koncerciaki.
Ja bym trochę poszerzył ten zbiór o Miles Ahead (1957), 'Round About Midnight (1957), Birth Of The Coll (1957), Pangaea (1976), Water Babies (1976) i Doo-Bop (1992). Ten ostatni to w ogóle ciekawy album. Generalnie Miles syfu chyba nie wydał, lubię go w różnych odsłonach. Jeśli któryś album lubię mniej, to nie dlatego, że to zły materiał, a raczej z tego powodu, iż nie jest wystarczająco interesujący.


Podrzucam swojego faworyta obecnej sceny. Co prawda nie w najlepszym wydaniu, bo gość ma dwa ciekawsze projekty, ale jego tegoroczny album jest całkiem przyjemny: https://www.youtube.com/watch?v=eg-0rBD38Lc


Z mroczniejszych stron jazzu, to preferuję The Dale Cooper Quartet. Świetna muzyka. I tak, na noc super, ale również do spacerów w jesienny wieczór, czy nawet do nauki.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Zdan »

Shabaka mistrzem ale z obecnej sceny jeszcze są tacy miotacze jak Kamasi Washington (uwielbiam!), BadBadNotGood, znakomity The Thing oraz Fire! Orchestra.
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4293
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: More of that jazz

Post autor: Geri666 »

Zdan pisze: wt wrz 29, 2020 3:32 pm Shabaka mistrzem ale z obecnej sceny jeszcze są tacy miotacze jak Kamasi Washington (uwielbiam!), BadBadNotGood, znakomity The Thing oraz Fire! Orchestra.
BadBadNotGood - ostatnio mi to kumpel polecał. Świetne.
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12650
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: More of that jazz

Post autor: blackcocker »

Szakalaka młody bóg ❤
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13305
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Schizoid »

Kilka osób się jak widzę udziela, co cieszy. Tym bardziej, że wykonawcami sypiecie jak z rękawa, jest więc o czym dyskutować i co poznawać :D

Wcześniej zachwalałem Bitches Brew i napisałem, że to być może najlepszy album w historii muzyki, więc tym samym w jazzie. Zdania nie zmieniam. Jednakże nie jest to mój ulubiony krążek jazzowy. Przed Państwem Sun Ra - Omniverse:

Obrazek

Chyba nie przesadzę pisząc, iż album ten zna najpewniej kilka-kilkanaście tysięcy osób na świecie. Płytę wydano w 1979, w standardowym jak na Sun Ra niewielkim nakładzie (artysta zwykł wydawać swoje dzieła w liczbie nawet 75 sztuk!). To krążek niemalże kompletnie zapomniany. Sun Ra wypuścił całą masę płyt, wśród których znalazło się kilka klasyków (choćby Space Is The Place), ale większość z tych albumów leży gdzieś w odmętach jego dyskografii. W tym Omniverse, a kompletnie niesłusznie. Jeśli mam być szczery, to nie mam bladego pojęcia, dlaczego tak bardzo cenię sobie akurat właśnie ten krążek. Po prostu wszystko mi tu idealnie współgra. Te kompozycje wydają się być bardzo dopracowane, jednocześnie jest w nich sporo miejsca na luz. Nasłuchałem się już trochę Sun Ra i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dla mnie to był jego absolutny peak. Szkoda tylko, że po 1991 nigdy nie doczekał się wznowienia - a co za tym idzie, kosztuje fortunę. Sun Ra ogólnie warto słuchać, bo to po prostu najlepszy jazzman :wink:

West End Side Of Magic City:
https://www.youtube.com/watch?v=Pcmqu4Fatg8

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4293
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: More of that jazz

Post autor: Geri666 »

Schizoid pisze: wt wrz 29, 2020 8:48 pm Sun Ra ogólnie warto słuchać, bo to po prostu najlepszy jazzman :wink:
Pamiętam kiedyś polecałeś ten album. Siadł wtedy mocno.
jeanluc-ponty-cosmic-messenger-13-ab.jpg
Wrzucam drugiego Pontyego - Cosmic Messenger

https://www.youtube.com/watch?v=VGEDgsSXRBM - The Art Of Happiness
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: More of that jazz

Post autor: paulek »

Ode mnie polecenia godne Jukka Tolonen - Cool Train. Tolonen plays Coltrane!!!! Tytuł mówi wszystko, a Jukka Tolonen to wybitny artysta fiński polecam jego rockowe a raczej jazz-rockowe dokonania na solowych płytach jak równeiż płyty zespołu Tasavallan Presidenti
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Zdan »

Uwielbiam Sun Ra ale nie nazwałbym go najlepszym jazzmanem ;) Na pewno jest największym odlotowcem a wizja jego jest bardzo szeroka i wręcz arcy-kosmiczna. Problem z nim polega na tym, że wypuścił tyle materiału że czasem zdarzają mu się po prostu rzeczy mniej dopracowane. Zwykle to nadal potężne odloty i warto tego posłuchać ale często brakuje kropki nad "i" ;) Oczywiście to nadal top jazzu i znać trzeba.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13305
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Schizoid »

To prawda, wydał cała masę płyt i nie każda jest dobra. Ale mnie wystarczy, że nagrał wyżej wspomniane Omniverse, Nubians Of Plutonia, Jazz In Silhouette, Lanquidity, czy A Fireside Chat With Lucifer. Niewątpliwie był to wielki wizjoner z potężnym wpływem na popkulturę, o czym się raczej nie mówi.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Zdan »

Z tym się zgodzę absolutnie. Na pewno jest blisko tronu ale sam optuję za klasykami na tronie - u mnie na podium najwyższym jest Miles. Może dlatego, że był w awangardzie praktycznie każdego dużego ruchu w jazzie za swojego życia. Oczywiście gdzieś tam są ludzie w rodzaju Charliego Parkera, Colemana (już za samo The Shape Of Jazz To Come) czy Coltrane'a (ten to czego się nie tknął to było genialne praktycznie). Oczywiście musi być Monk, Dolphy etc.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Dejavu »

Jeśli chodzi o jazz u mnie najczęściej ostatnio:

Obrazek

Allan Holdsworth - The Sixteen Men of Tain. Ten album i jego inna starsza płyta, Atavachron, leci u mnie bardzo często ostatnio. Kawał świetnego grania i charakterystyczne brzmienie. Myślę, że Holdsworth jest mocno niedoceniany bo zna go trochę gitarowych nerdów i miłośników jazzu, a zasługuje na taką popularność jak chociażby Pat Metheny.

Obrazek

Niektóre folkowe inspiracje niekoniecznie mi odpowiadają, ale ogólnie rzecz biorąc płyta bardzo dobra.

Z bardziej klasycznych rzeczy ostatnio:

Obrazek
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4293
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: More of that jazz

Post autor: Geri666 »

Dejavu pisze: śr wrz 30, 2020 2:42 pm Jeśli chodzi o jazz u mnie najczęściej ostatnio:

Obrazek

Allan Holdsworth - The Sixteen Men of Tain. Ten album i jego inna starsza płyta, Atavachron, leci u mnie bardzo często ostatnio. Kawał świetnego grania i charakterystyczne brzmienie. Myślę, że Holdsworth jest mocno niedoceniany bo zna go trochę gitarowych nerdów i miłośników jazzu, a zasługuje na taką popularność jak chociażby Pat Metheny.
Różnica między nim a Methenym jest taka, że Pat w pewnym momencie mocno ugrzecznił swoją muzykę, wręcz tworząc prostsze, melodyjne radiowe hity np https://www.youtube.com/watch?v=eTde_9H0x80. Muzyka Allana jest ciężej przyswajalna dla ludzi nie siedzących mocno w klimatach jazzowych i gitarowych.
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Dejavu »

geri92 pisze: śr wrz 30, 2020 3:09 pm
Dejavu pisze: śr wrz 30, 2020 2:42 pm Jeśli chodzi o jazz u mnie najczęściej ostatnio:

Obrazek

Allan Holdsworth - The Sixteen Men of Tain. Ten album i jego inna starsza płyta, Atavachron, leci u mnie bardzo często ostatnio. Kawał świetnego grania i charakterystyczne brzmienie. Myślę, że Holdsworth jest mocno niedoceniany bo zna go trochę gitarowych nerdów i miłośników jazzu, a zasługuje na taką popularność jak chociażby Pat Metheny.
Różnica między nim a Methenym jest taka, że Pat w pewnym momencie mocno ugrzecznił swoją muzykę, wręcz tworząc prostsze, melodyjne radiowe hity np https://www.youtube.com/watch?v=eTde_9H0x80. Muzyka Allana jest ciężej przyswajalna dla ludzi nie siedzących mocno w klimatach jazzowych i gitarowych.
Zgadzam się, ale uważam, że Metheny tą uproszczoną muzykę wciąż robi z klasą i ogólnie rzecz biorąc nie jest to złe. Chociaż jakimś specjalistą od Pata nie jestem, bo nigdy do mnie nie trafiał tak, jak właśnie Holdsworth.
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: More of that jazz

Post autor: paulek »

Pat - Zero Tolerance For Silence..... :wink:
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4293
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: More of that jazz

Post autor: Geri666 »

R-2034354-1295898963.jpeg.jpg
Mike Stern - Voices (2001)

Jeden z moich ulubionych jazz fusionowych gitarnikow. pracowal z Billy Cobhamem, potem z Milesem Davisem. Na tym albumie laczy afrykanskie rytmy z jazzem. Polecam, jest swiezo.

Wishing well - https://www.youtube.com/watch?v=eUcl66wT92I
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: More of that jazz

Post autor: Dejavu »

Fajnie, że przypomniałeś Wishing Well, ja ten numer najbardziej kojarzę z płytą, którą nagrał wspólnie z Erickiem Johnsonem (swoją drogą fajny album, chociaż moim zdaniem lekko poniżej potencjału obu Panów, ale z drugiej strony chyba to miała być taka wyluzowana płyta bez nadmiernego napinania się).
ODPOWIEDZ